sidsidsid
06.02.16, 16:15
czterykaty.pl/czterykaty/1,119349,19218898,zdjecia-mieszkan-z-serwisow-ogloszeniowych-czy-tak-naprawde.html?v=1&obxx=19218898&offset=19#opinions
Inspiracją powyższy pokaz slajdów (artykułem nie nazwę) i komentarze.
Z jednej strony racja, że kpiące podpisy pod zdjęciami, że ludzi nie stać, że często sprzedaje się mieszkania po dziadkach, niezamieszkane od iks lat.
Ale z drugiej strony - teksty o "prawdziwym życiu" (że niby prawdziwe życie to syf i beznadzieja?), IKEA jako przykład snobizmu i drożyzny (kanapę za 600 zł kiedyś tam kupiłam, no rzeczywiście, kredyt spłacam do teraz), zachwalanie wytrzymałości meblościanek (no tak, ważne żeby meble nas przeżyły), teksty że niby w tych mieszkaniach jest czysto i posprzątane... WTF?
Ja rozumiem, że są miejsca i sytuacje, gdzie już 2 zł to dużo. Ale sama się urządzałam, mam wielu znajomych, którzy się urządzali - np. tacy, którzy zarabiają poniżej średniej krajowej, ich mieszkanie urządzone niedrogo, ładnie, estetycznie, prosto i czysto, chociaż snob-dizajner pewnie miałby zastrzeżenia, ale w porównaniu z tymi fotami, to jest przepaść.
O co chodzi z takimi komentarzami? Mieszkania typowo do sprzedaży pod remont generalny, a tutaj wyszukiwanie plusów. Z resztą często tak jest, kiedy pokazują jakieś przeróbki wnętrz, gdzie ze starego, zagraconego mieszkania robią typowe wnętrze w stylu skandynawskim, sto razy estetyczniejsze niż "przed", chociaż prawda, że banał na banale, ale można wejść bez strachu, że coś wypełznie spod szafy. A pod spodem komentarze broniące syfu nieremontowanego od 20 lat, że niby był z duszą. Ktoś mi to wytłumaczy - czy to jakieś kompleksy, czy swoiste bronienie naszej swojskiej biedy?