Mąż nie chce się przeprowadzić...

13.02.16, 21:56
Powiedzcie mi, kto ma rację? Ja, czy mój mąż? Może faktycznie powinnam odpuścić...
Otóż do dnia ślubu mieszkałam w mieście, w bloku. Po ślubie zamieszkaliśmy w domu teściów na wsi. Teściowie mają duży dom, dostaliśmy dla siebie piętro, czyli trzy pokoje, kuchnię i łazienkę. Teściów mam dość fajnych, w ogóle nie wtrącają się w nic. Ale tak naprawdę z tych trzech pokoi, mamy jeden. Jeden należy do siostry męża, która przyjeżdża do domu z raz na miesiąc, ale pokój jest. Drugi pokój nie został wyremontowany, bo mieszkanie tu to miał być okres przejściowy i nie chcieliśmy wkładać za dużo pieniędzy w ten remont. No więc został jeden pokój. I tak od 7 lat. Pracujemy 40 km od domu, na wjeżdzie do miasta zawsze rano i po pracy są kroki, więc w aucie spędzamy po 2-3 godziny, a dodatkowo kiedy jeżdzimy razem, to mąż mnie podwozi do pracy i jestem wcześniej, czekam np. 40 minut rano. Po pracy czekam aż mąż po mnie dojedzie, przebije się przez korki przez miasto (ja pracuję na wylocie z miasta) i też 40 minut. w rezultacie na czekanie, przebijanie się przez miasto i powrót do domu tracimy dziennie jakieś 4 godziny. Przecież to jest 20 godzin tygodniowo. Kuźwa 80 godzin miesiecznie.
Poza tym kazde wyjscie z domu, to wielka wyprawa. Pójście do kina, knajpy, czy spotkanie ze znajomymi, to wielka wyprawa i przedsiewziecie logistyczne.
Mam coraz większą ochotę wrócić do rodziców, bo już mnie trafia.
Mamy wkładu własnego 150 tys, oboje pracujemy, mamy niezłe zarobki, mamy zdolność kredytową, żeby wziąć te 100 tys. Ale mąż nie chce. On chce dom na wsi.
I co z tym impasem zrobić? Moze będziecie miały dla mnie jakieś rady? A moze ja faktycznie przesadzam? Może dla ogrodu i sąsiadów za płotem, a nie nad, pod i za ścianą, warto wybrać dom?
    • jusi.86 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 13.02.16, 22:08
      Dodam jeszcze, że dziś siedzę cały dzień sama w domu, bo rano męża zawiozłam na pociąg, bo jechał do pracy, a potem chciał iść z kolegami na piwo, wiec nie jechał autem. Teraz czekam, żeby po niego pojechać na stację.
      Jakbym mieszkała w mieście, to bym sobie pojechała z wizytą do rodziców, pojechała na siłownię... Ale jechać 40 km na siłownię?
      • k-x Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 14.02.16, 16:29
        ja zrobiłbym siłownię z sauną w tym niewyremontowanym pokoju, a u siostry kino domowe.
    • miau.weglowy Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 13.02.16, 22:21
      wyremntowac pokoj czyli co, pomalowac chocby i jakas wykladzina, to tyle kasy???
      • jusi.86 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 13.02.16, 22:24
        Położyć ocieplenie (wełna mineralna), położyć regipsy, położyć podłogi, wstawić nowe okna, kaloryfer, podciagnać instalację... I dopiero wtedy tynki, gładzie, farby, panele...
        • miau.weglowy Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 13.02.16, 23:40
          czegos tu nie rozumiem, wiec na gorze sa trzy pokoje, z czego dwa wykonczone wlacznie z instalacja, a trzeci bez instalacji? helou?
          • jusi.86 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 13.02.16, 23:43
            Tak. Dobrze rozumiesz.
      • jusi.86 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 13.02.16, 22:28
        Zresztą nawet jak byśmy zrobili ten remont, to nie będziemy mieli dzięki temu bliżej do pracy.
    • obrotowy przecie wiedzialas - na co idziesz ? 13.02.16, 22:39
      1. bylo zostac u rodzicow i jezdzic do Chlopa na wies raz na tydzien....

      - przyjemna odmiana...


      2. Wyrzucic rodzicow z mieszkania w miescie na to pietro na wsi i sama z chlopem zamieszkac w ich mieszkaniu...

      - wy nie bedziecie tracic czasu , a dziadki beda mogly ze soba pograc w Brydza :)
      • rybkka24 Re: przecie wiedzialas - na co idziesz ? 13.02.16, 23:25
        Zabawne.jak ktoś nie ma podobnych problemów to może poinsynuowac.
        jak dobrze cię rozumiem.7 lat to brrrrr.dużo.Ja się mecze 1,5 roku.i niby mąż chce przeprowadzki Ale wszystkie formalności tak się wleką że kolejne lata zleca.
        Nie mam dobrych wieści.sprawa musi być postawiona konkretnie i jasno co robicie i kiedy,potrzebne są kompromisy.
        przy takim zastanawianiu się,bezsensownum denerwowaniu, napomykaniu spędzisz kolejne 7 lat siedziała na wsi
        • jusi.86 Re: przecie wiedzialas - na co idziesz ? 13.02.16, 23:42
          Niestety w przypadku mojego męża nic nie da postawienie sprawy na ostrzu noża. On chce dom na wsi bez kredytu i już. I guzik go chyba obchodzi to, że ja nie chce.
          • obrotowy tak to tez zrozumialem. 14.02.16, 00:08
            i przedstawilem dwie REALNE mozliwosci.

            oczywiscie trzecia jest rozwod.
            • jusi.86 Re: tak to tez zrozumialem. 14.02.16, 00:16
              Realną możliwością byłoby przeprowadzenie moich rodziców do domu obcych im ludzi? Żeby z kolei mój tata musiał do pracy jeździć 45 km ? Bo teraz pracuje na rej samej ulicy co mieszka. ..
              • obrotowy no to zostaja dwie pozostale... 14.02.16, 07:45
                chyba nie zamierzasz dyskutowac z koniem - czyli sama ze soba ?
          • lot.ti Re: przecie wiedzialas - na co idziesz ? 17.02.16, 09:53
            >On chce dom na wsi bez kredytu i już. I guzik go chyba obchodzi to, że ja nie chce.

            Przerabiałam to, takie przypadki są NIEREFORMOWALNE

            marnujesz sobie życie dziewczyno

            będziesz kisiła się u teściów jeszcze długie lata zanim uzbieracie na dom. może być też tak, że nigdy na niego nie uzbieracie. młodość przeminie ci w środkach transportu i na siedzeniu w 4 ścianach. chcesz mieć dziecko? jak to sobie wyobrażasz w tych warunkach?

            weź swoją część oszczędności, przeprowadź rozdzielność majątkową, weź kredyt i kup dla siebie mieszkanie. on będzie mieszkał u rodziców, do ciebie przyjedzie na weekend lub co drugi weekend. albo od razu weź rozwód. albo pogódź się z losem. nie należy wiązać się z kimś, kto ma całkowicie odmienną wizję wspólnego życia.
            • mozambique Re: przecie wiedzialas - na co idziesz ? 17.02.16, 10:58
              akurat co do dziecka to jest druga strona medalu - w okresie urlopu macierzynskeigo/wychowawczego mieszkanie na wsi z dzieckeim byloby chyab najlepsze - dla dziecka ( ogród, taras) , dla matki ( nie jest uzalenziona od piaskownicy :) , dla otoczenia ( dziecko nikomu nie pzreszkadza :)

              ale gdy oboej rodzice pracują to zlobek/przedszkole , dowozy, atrakcje i inne zajecia dzieciece itp - po porstu tu miasto jest wygodniejsze , nawet jak cie nei stac na benzyne to akurat wrocław jest nieźle skomunikowany wzdłuż i wszerz i chyab wszedzie mozna dojechac MPK ( sparwdizałm osobiscie)
              ,
              oczywiscie z wyjatkeim nowych osiedli willowych za granicami miasta, do kórych prowadzi jedna droga, zakorkowana nieziemsko rano i popołudniu
    • mynia_pynia Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 13.02.16, 22:45
      Ma być tak żebyś ty miała blisko, on jak chce to niech sobie jeździ. My mieszkamy na wsi ale ja pracuje obok w miasteczku, maż przeciska sie przez korki, ja mam do pracy 7 min. autem. Jak stary nie chce do miasta to kup sobie nową mazde 6 sport, i nie będziesz musiała czekać - kasy ci starczy ;P
      • jusi.86 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 13.02.16, 22:54
        No właśnie niestety oboje pracujemy w tym samym miescie. Czasem jeżdzimy osobno, ale żeby wiecej zaoszczędzić i odłożyć, to staramy się jezdzić razem.
    • goniacy_kroliczka Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 13.02.16, 22:46
      A jesteś pewna, że możecie kupić takie mieszkanie, żeby nie dojeżdżać 40 min do roboty? Bo samo kupienie mieszkania w obrębie miasta nie znaczy, że znacznie skróci Wam się czas dojazdu - z deweloperki na obrzeżach też trzeba się przebijać do centrum. Co to za miasto? Jak więcej niż 150 tys., to na pewno są studenci. Kupcie mieszkanie nawet drożej, w centrum i zaryzykujcie - jak nie spodoba się, to wrócicie na wieś, a mieszkanie będziecie wynajmować i mieć dodatkowy dochód.
      • jusi.86 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 13.02.16, 22:53
        Jakie 40 minut? 40 kilometrów, plus moje czekanie na męża rano i popołudniu, czyli w sumie po 3-4 godziny dziennie tracone na dojazdy i czekanie. A jakbyśmy kupili mieszkanie w mieście, to mogłabym po pracy wyjść, wsiąść w autobus i pojechać do domu, nie czekając na niego. Będę mogła pojechać odwiedzić rodziców bez wielkiej wyprawy. Będę mogła iść sobie ze znajomymi na spotkanie, bez wielkiej akcji logistycznej... No i w końcu bedę na swoim.

        A miasto to Wrocław. A 150 tys to my mamy, a na brakującą część byśmy brali kredyt.
    • tulsa00 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 13.02.16, 23:02
      Przeprowadzic sie, jak maz nie chce to przenies sie do rodzicow. Szkoda zycia. Jestes mloda I widac ze lubisz miejskie zycie. Na wies na weekendy mozecie jezdzic lub na starosc sie przeniesc.
      • jusi.86 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 13.02.16, 23:06
        Szczerze mówiąc jestem coraz bliższa powrotu do rodziców.
        Przez chwilę nawet był pomysł na mieszkanie. Mąż mówił, ze może teraz mieszkanie, a kiedyś jeszcze ten dom sobie wybudujemy. Ale niestety pomysł szybko umarł śmiercią naturalną.
        • allatatevi1 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 13.02.16, 23:25
          No tak, ale pewnie z kolei Twoi rodzice nie będą zadowoleni, jak im się znowu zwalisz na głowę.
          Pewnie myślą, że jak już odchowali dzieci to mogą sobie na starość poużywać, a Twoja obecność może ich mocno krępować.
          • jusi.86 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 13.02.16, 23:40
            Jak do nich jeżdżę na 1 dzień, to jest ok. Ale już na weekend nie jest zbyt dobrze, bo zaczynamy się wzajemnie irytować.
            Chce w końcu iść na swoje. Mąż mówi, że on też, ale nic w tym kierunku nie tobie, tylko czeka. Bo on nie chce kredytu. Ale bez kredytu to będziemy jeszcze kilka lat rąk mieszkać. No i on nie chce mieszkania, tylko dom.
            A ja np. Jak mam e tym domu teraz zostać sama na noc, to jadę do rodziców. Nie zostanę tu sama.
    • szpil1 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 14.02.16, 09:59
      Rozumiem, ze masz prawo jazdy? Czy nie możesz kupić drugiego samochodzu tak aby nie być zależną od męża? Oszczędzisz sporo czasu.
      • rybkka24 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 14.02.16, 11:13
        Jeżeli twojego męża NIE INTERESUJE Twoje zdanie nt.miejsca WASZEGO zamieszkania to moim zdaniem problem jest o wiele większy niż nie chcę mieszkać na wsi.
        Czy twojego męża nie interesuje że jego upór może doprowadzić do kryzysu w waszym małżeństwie?
        U nas podobnie Ja blok w mieście mąż dom na wsi.planujemy dom na b.bliskich przedmiesciach w dobrej dla nas obojga okolicy.
        Małżeństwo nie składa się z jednej osoby i tego co chce jedną strona.
      • jusi.86 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 14.02.16, 12:07
        Mam prawko i mamy dwa auta. Kwestia kosztów. Za paliwo tylko do auta męża płacimy miesięcznie jakieś 600 zł. Jakbym jeszcze ja jeździła cały miesiąc osobno, to do mojego auta paliwo kosztowałoby kolejne 600. Więc jeździmy razem, a sporadycznie osobno.
        • szpil1 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 14.02.16, 12:29
          No, ale czasem albo rybki albo akwarium. Sama wiesz ile czasu tracisz na dojazdy - 40 min rano, 40 po pracy. Ponad godzina dziennie. Ciekawe, gdyby sytuacja była odwrotna, gdyby to Twój mąż musiał na Ciebie czekać i zbyt wcześnie do pracy jechać? Założę się, że i przeprowadzka nie byłaby problemem, i koszty używania drugiego samochodu też nie.
          Tyle, ze to moim zdaniem jednak jest uboczny problem w Waszym małżeństwie. Głowny problem to taki, ze mąż ma Twoje zdanie i samopoczucie gdzieś.
        • lot.ti Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 17.02.16, 10:01
          Mam prawko i mamy dwa auta. Kwestia kosztów. Za paliwo tylko do auta męża płacimy miesięcznie jakieś 600 zł. Jakbym jeszcze ja jeździła cały miesiąc osobno, to do mojego auta paliwo kosztowałoby kolejne 600. Więc jeździmy razem, a sporadycznie osobno.

          za 1,2 k to już można we wrocku jakieś mieszkanie wynająć, bilet na komunikację miejską stówka/m-c, jedno auto można sprzedać, koszt utrzymania odpadną. zaoszczędzicie tyle czasu, że można ciągnąć jeszcze pół etatu i być sporo na plus, a przy tym wyskoczyć czasem na piwko.

          twój małż jest po prostu bezmyślnym, tępym, egoistą.
    • six_a Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 14.02.16, 11:28
      >On chce dom na wsi.
      no to niech go zacznie budować, bo na razie to ma pokój na wsi przy rodzicach.
      poza tym można chyba znaleźć działkę na dom bliżej niż 40 km od miasta? czy "niedasie"?
      • jusi.86 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 14.02.16, 12:09
        Już była znaleziona. Nawet byliśmy ją oglądać. Ale mąż stwierdził że jednak mu się nie podoba. No i jak wydamy kilkadziesiąt tysięcy, to znów trzeba będzie odkładać, a kredytu on nie chce.
        • six_a Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 14.02.16, 12:52
          a to tylko jemu ma się podobać? widzę, że nie za wiele masz do powiedzenia w tym stadle.
    • vandikia Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 14.02.16, 12:56
      przyciśnij męża, bo marnujesz takie fajne lata życia na dojazdy i siedzenie w domu
      byłam w podobnej sytuacji - tzn, dom na przedmieściach (miał swoje plusy, wiadomo) , do tego baliśmy się kredytu na mieszkanie w innym miejscu itd..
      odkąd się przeprowadziliśmy żyjemy zupełnie inaczej, oboje jesteśmy zadowoleni i żałujemy, że z decyzją ociągaliśmy się ponad 7 lat
      samochód nie rozwiązuje wszystkich problemów w takim miejscu zamieszkania, gdy na wyciągnięcie ręki masz siłownię, pizzerię, małe kluby, sklepy, to zupełnie inaczej codziennie funkcjonujesz, bo każde wyjście nie zamienia się w wielką operację logistyczną
      • rybkka24 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 14.02.16, 14:06
        Autorka woli roztrzasac kwestie samochodu/wydatków na paliwo i dojazdów do pracy niż odnieść się do tematu ile tak naprawdę ma do powiedzenia w tym związku,
        Pan mąż każe żona musi
        • rybkka24 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 14.02.16, 14:11
          Wydatek na działkę.kredyt na dom.
          Coś za coś.życie.tylko po co jak ma u mamusi wygodny kącik.tylko mu żona zawraca gitarę.
          Miejsce zamieszkania to ważna rzecz.decyzje podejmuje się RAZEM.w innych kwestiach też musisz się podporzadkować?
    • k-x Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 14.02.16, 16:35
      Mieszkałas kiedyś w bloku? myślę, że nie. Macie komfortowe warunki. Inna sprawa, że możecie wynająć/kupić mieszkanie w mieście. Jeżeli spodoba się zostaniecie, jeśli nie, wrócicie na wieś.
      • koronka2012 Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 14.02.16, 18:07
        Jeden pokój w cudzym domu nazywasz komfortem?
      • alpepe Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 14.02.16, 18:35
        A co jest złego w mieszkaniu w bloku?
        • k-x Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 17.02.16, 10:44
          Sąsiedzi - dorośli i dzieci, administracja, architekt :)
          • mozambique Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 17.02.16, 10:51
            a jaki problem za administarcją ?

            a co ma do tego architekt ????????
            • k-x Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 17.02.16, 11:19
              Nie mieszkasz w bloku? Jeśli mieszkasz, to widać jest ci wszystko jedno:
              nieistotne, że płacisz na administrację i za jej decyzje, że płacisz za kretyńskie zaprojektowanie bloku i wykonawstwo itd. Ale nie wszyscy tak mają. Niektórzy również nie są wrażliwi na akcje sąsiadów.
              • alpepe Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 18.02.16, 17:54
                Bez przesady. Moi rodzice mieszkają w domu jednorodzinnym położonym na dużej działce leśnej. Kilka lat wstecz sąsiad wystawiał kolumny za okno swojego domu jednorodzinnego i uszczęśliwiał kilka hektarów lasu, cmentarz okoliczny i bezpośrednich sąsiadów na zmianę techno i majteczkami w kropeczki. I co takiemu zrobisz?
                • mendiga Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 18.02.16, 18:12
                  Ale co, policji tam nie mają czy co?
    • mendiga Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 14.02.16, 18:34
      Dom na wsi nadaje się dla ludzi, którzy potrafią się sobą zająć (żeby poćwiczyć, nie musisz iść na siłownię, żeby dobrze zjeść, nie musisz iść do restauracji itd.) i czerpią radość z rozrywek na wsi dostępnych (pielęgnacja ogrodu, spacer po lesie/łące itd). Jeśli ciebie to nie cieszy i potrzebujesz wyjść na miasto, bo inaczej więdniesz, to już tu jest problem.

      Kwestia dojazdów - wiesz, jeśli mieszkacie u teściów i znosicie te dojazdy, bo macie przed oczami wspólny cel, czyli odłożenie pieniędzy na dom, to jest to kwestia cierpliwości, bo w końcu zaoszczędzicie odpowiednią kwotę. Tylko jeśli ten cel nie jest wspólny, ale tylko męża, to rzeczywiście może cały ten wysiłek idzie na marne, bo gdy skończysz się męczyć z jednym domem, zaczniesz cierpieć z powodu drugiego.

      Zastanów się więc dobrze, czy ty naprawdę nie chcesz nigdy i w ogóle tego domu, na który odkładacie, (a który przecież nie musi być bardzo daleko od miasta), czy może teraz jesteś po prostu wkurzona na męża i zmęczona całą sytuacją, co wpływa na twoje stanowisko. Bo to jest poważna sprawa, a zaoszczędziliście już sporo i niedługo będziecie mogli coś kupić albo zacząć budowę. Jeśli powiesz "nie", to będzie to decyzja na zawsze, biorąc pod uwagę niechęć męża do kredytu (uzasadnioną, moim zdaniem).
    • san_vito Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 14.02.16, 21:58
      Zamiast silowni mozesz biegac, no chybA, Ze okolica taka, ze strach bjegac.
      • mozambique Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 15.02.16, 12:41
        pojecie "na wsi " jest dosc pojemne - czy to parwdizwa wiocha ( gospodarstwo rolne)? - tam na ogole jest jedna droga przez wieś , w dodatku nieoświetlona - życzę bieganai w takim miejscu

        planujecie dzieci ? jak maz widiz zycie 3 os rodziny w jednym pokoju ?

        a tak wogóle - wieś jest dobra na wiosne i lato , wtedy ma oczywiste zalety , przez pozosstala połowe roku jest smutnym , ciemnym grajdołem

        wracaj do miasta, mowi ci to wrocławianka :)
        • vandikia Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 16.02.16, 22:49
          nie no, jak jest szaro za oknem i pada jakieś g.wno z nieba nazywane przelotnymi padami śniegu z deszczem, to każde miejsce wydaje się smutny i ciemnym grajdołem

          jak ktoś wyżej napisał, wieś jest dla tych, którzy po prostu wieś lubią. siłownia to nie to samo co bieganie po łące, może ktoś potrzebuje dodatkowych bodźców w postaci ładnego wyposażenia sali, obecności innych ludzi, różnych rzeczy i nie ma w tym nic złego

          • mozambique Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 17.02.16, 10:53
            nie no, jak jest szaro za oknem i pada jakieś g.wno z nieba nazywane przelotnymi padami śniegu z deszczem, to każde miejsce wydaje się smutny i ciemnym grajdołem"

            z tym ze w miescie ten grajdoł jest pełen róznych mozliwosci spedzania czasu ( takze darmowych) /uparwiania sportu/rozrywki , których po prostu na wsi nie ma
            • 3-mamuska Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 18.02.16, 01:15
              Wiesz wszystko zależy jaki maz chce ten domek? Czy ma ma myśli mieszkanie i przejęcie "gospodarstwa" po rodzicach czy chce domku z ogrodem i mniej wazne ,gdzie ten domek?

              Jeśli druga opcja to pomęczyć sie jeszcze troche odłożyć i kupić, jeśli maz chce przejąć dom po rodzicach spłacić siostrę ( i na to odkłada) to znaczy ze ma w doopie twoje plany/potrzeby to ty mozesz zacząć jeździć drugim autem i nie czekać ,wypiąć sie na plany meza jak on na twoje.

              Jeśli maz chce dom bez kredytu i ten dom mógłby byc duzo bliżej pracy, warto sie przemęczyć i w czasie czekania na niego isc na siłownie, czy inne atrakcje znaleść blisko pracy, najwyżej on poczeka na ciebie.

              Ale moze najpierw delikatnie wyciągnij od meza to co on tak naprawde planuje.
              • miau.weglowy Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 18.02.16, 02:52
                czemu ma delikatnie wyciagac? chyba malzenstwo powinno normalnie rozmawiac na ten temat, a nie jakimis kretymi drogami probowac dowiedziec sie, co tez pan i wlaTca ma w planach ;)
                • 3-mamuska Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 18.02.16, 18:21
                  Moze maz nie bedzie chciał sie przyznać ze kase ktora składa to nie na swoj wynarzony domek a na spłatę siostry.
                  Zeby wlasnie nie słychać lamerów zony, albo zeby szkoda grzeczni kase dalej, i cierpiała czekając na niego 1.5 godziny dziennie.

                  Bo jak sie dowie to zacznie jeździć oddzielnie i nocy z odkładania, albo sie piatek i bedzie chciał swoja czesc i sie wyniesie do wynajmowanego.
                  A jak zaciąży bedzie siedzieć z dzieckiem w domu to on zrobi co bedzie chciał.
                  Widać taki ty sporo juz teraz ma w doopie uczucia kobiety.
                  A autorce wątku przyjdzie sie tylko poradzić i przyzwyczaić .
                  Nie twierdze ze to do re ale uważam ze takie jest zamiar faceta.
                  Za 5 lat szkoda autorce bedzie tyły zmarnowanych lat. A maz ja bedzie przekonywał ze zobacz mamy gotowy dom, mały remont i jest nasz.
    • czoklitka Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 18.02.16, 17:15
      To nie jest kwestia racji, bo każdy może mieć własną. Każdy może czego innego chcieć i ma do tego prawo. Wg mnie szkoda życia na takie rozwiązania, które teraz przerabiasz. A na chętki faceta (zresztą jak nikogo) nie ma co patrzeć, musisz sama wziąć się i wyprowadzić tam, gdzie tobie pasuje i przyjąć, że mąż albo pójdzie za tobą albo zostanie sobie na wsi. No niestety, tutaj trzeba samemu podjąć kroki, bo czekanie aż mąż się zastanowi i się na coś zdecyduje może zając ci ileś dobrych lat.
      • 3-mamuska Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 18.02.16, 18:24
        Z drugiej strony z jakiej racji maz ma isc za nia, uważam ze tu powinien byc kompromis.
        Domek w jakis bardziej dostępnym miejscu.
        • czoklitka Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 18.02.16, 19:10
          Z żadnej racji. Nikt nie musi za nikim iść i dobrze by było, gdyby każdy sobie z tego zdawał sprawę.
          • 3-mamuska Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 18.02.16, 19:23
            Ależ kazdy sobie zdaje z tego sprawę.
            ALE jeśli chce sie byc razem dobrze jest wypracować kompromis.
            Autorka sie przez lata godziła szła za mężem, bo kasa , bo dom, i to jej niewygodnie, i tu był zrobiony pierwszy błąd. Ze tyle lat sie godziła wiec on teraz nie chce ustąpić. Ciekawa jestem czy maz tez by na na nia czekał tyle czasu codziennie.
            I jak juz pisałam maz bierze ja na przeczekanie,pomarudzi on obieca domek , kiedys tam i dalej bedzie jak on chce.

            Wydaje mi sie ze maz musi poczuć ze ona nie żartuje ze to nie je gaśnie i marudzenie.
            Wiec trzeba przestać gadac a zacząć działać.
            • czoklitka Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 18.02.16, 19:28
              Ta? Każdy? Fajnie by było, niestety nie każdy.
              Masz racje, dobrze jest wypracować kompromis, tylko że do tanga trzeba dwojga.
              • 3-mamuska Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 18.02.16, 19:34
                Wiesz co innego zdawać sobie z czegoś sprawę ,a co innego wprowadzić to w zycie.
                Palacz wie ze fajki sa szkodliwe ,ale kopci dalej ,bo mu sie nie chce włączyć z nałogiem.
                Albo musli ze jemu sie uda i bedzie zdrowy.

                I tu jest podobnie, maz wie ze żona mamciezko czekanie zadupie, ar on w swoim egoizmie nie chce zmian.
                Abo ma ułożony plan w głowie, i tego sie trzyma. A ze do tej pory ona była mu "posłuszna" to utwierdziło go w przekonany ze dobrze robi i zmian nie trzeba, skoro tyle czasu sie na to godziła to co jej teraz odbiło.( możliwe myslenie meza)
                • czoklitka Re: Mąż nie chce się przeprowadzić... 20.02.16, 23:00
                  No, więc ona powinna teraz zrobić po swojemu. Nawet gdyby się wyprowadziła do swoich rodziców do miasta, to nie musiałoby to oznaczać konca ich małżeństwa. Mogliby po prostu pobyć osobno do czasu uzbierania potrzebnej kwoty, przecież są takie pary żyjące przez dłuższy okres czasu osobno. Lub moze nawet on zdecydowałby się wziąć ten kredyt zaraz po jej wyprowadzce i już by się szybko budowali, o ile ona w sumie tego tez chce. Tylko że autorka, jakie można odnieść wrażenie, za bardzo patrzy na męża, a to może się na niej negatywnie odbić, bo dalej nic nie zrobi, tylko jej psychika zacznie siadać.
                  Ona mogłaby pokazać mężowi, że też ma jakieś zdanie.
Pełna wersja