Gość: Emilia
IP: *.dyn.telefonica.de
03.03.16, 21:25
Boli mnie świat i nie potrafię sie przystosować. Mam w sobie tylko agresje i niechęć do wszystkich naokoło . Jednak zdaje sobie sprawę, ze ja sama robie kupę szajsu. Nie umiem nad tym zapanować. Mam złe mysli o innych ludziach, większość mnie drażni i meczy. Nie potrafię z nimi rozmawiać. Nie lubię byc wsród ludzi, mogłabym w ogole nie wychodzic z domu. Dochodzę do wniosku, ze przez moje decyzje cierpią inni. Jestem okropna, fuj i ble. Nic sobą nie reprezentuje. Chciałabym s nowość sie do jakiejś nory i nikogo nie ogladac. Nic nie robic bo czego sie dotknę spierdziele i sa kłopoty. Nie mam ochoty sie ubrać rano, w ogole sie podnieść. Każdy dzien to dla mnie meczarnia, w pracy odliczam tylko godziny do pójścia i zamoknie ja sie w domu.