Nie wiem co robić ... Proszę o poradę...

17.03.16, 00:20
Zamieściłam ten wątek także na innym forum... ale liczę na Waszą radę...

Problem dotyczy mojej mamy. Zanim przejdę do sedna - w kilku słowach wyjaśnię jedną rzecz.
Otóż moja mama nie lubi jeść. Nie że w ogóle - ona nie lubi jeść poza swoim domem. Albo inaczej - ona nie lubi jeść czegoś, czego sama nie zrobi, albo nie kupi.

Kiedy nas odwiedza, da się namówić na kawę lub herbatę, ale nic ponad to. Na początku naszego małżeństwa miała wymówkę, tłumacząc się, że my jesteśmy "na dorobku" i nie chce nas "objadać". Wtedy śmialiśmy się z tego, ale z biegiem lat, jej niechęć do jedzenia, ba - nawet spróbowania czegokolwiek - zaczęła się nasilać.
Za każdym razem kiedy czymś chcę ją poczęstować krzywi się, jakby dostała coś śmierdzącego na talerzu i mówi że nie chce, że przed chwilą jadła w domu, że nie będzie jadła bo w domu ma obiad, że jest objedzona, że nie ma ochoty, że takiego nie lubi ....
Doszło do tego, że kiedy przychodzi do nas, a my właśnie rozpoczynamy np obiad - to mimo zaproszeń do wspólnego jedzenia - ona zrywa się u dosłownie ucieka do domu.
Jest starszą osobą, raczej już nie lubi piec czy gotować. Kiedy ma jakieś święto, to my przychodzimy do niej ze słodkościami -
    • taki-sobie-nick Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 17.03.16, 01:02
      Moim zdaniem to jest forma nerwicy i przekonywanie czy namawianie nic nie da. To jest silniejsze od twojej mamy, proste? Ona was nie ignoruje - ona MUSI, bo ją zmusza choroba.

    • majaa Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 17.03.16, 11:34
      To wygląda raczej na jakąś fobię, a nie działanie celowe, żeby sprawić komuś przykrość. Obawiam się, że ani prośbą, ani groźbą nic nie wskórasz. Jeśli już próbować mamę do czegoś namówić, to na kontakt z psychologiem.
      • taki-sobie-nick Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 17.03.16, 19:52
        majaa napisała:

        > To wygląda raczej na jakąś fobię

        Raczej na nerwicę, nie na fobię.


        , a nie działanie celowe, żeby sprawić komuś pr
        > zykrość. Obawiam się, że ani prośbą, ani groźbą nic nie wskórasz. Jeśli już pró
        > bować mamę do czegoś namówić, to do kontaktu z psychologiem.


        Popieram, chociaż obawiam się oporu ze strony mamy, głównie ze względu na niewiedzę w kwestii psychologów ("przecież nie jestem wariatka" - tu tłumaczymy, że zdrowi też chodzą; wyjaśnianie niezorientowanej osobie, że nie ma sztywnego podziału na "wariatów" i "zdrowych" raczej się nie uda) oraz zwykły upór i chęć zachowania status quo ("ale komu to przeszkadza").

        Niemniej próbuj.
        • majaa Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 18.03.16, 10:44
          taki-sobie-nick napisała:

          > Raczej na nerwicę, nie na fobię.

          Fobia to właśnie rodzaj zaburzenia nerwicowego.

          • taki-sobie-nick Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 18.03.16, 19:00
            majaa napisała:

            > taki-sobie-nick napisała:
            >
            > > Raczej na nerwicę, nie na fobię.
            >
            > Fobia to właśnie rodzaj zaburzenia nerwicowego.

            Hmmm, chyba nie całkiem tak, a z pewnością nie zawsze.
    • paco_lopez Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 17.03.16, 12:08
      Nie rozumiem czym się martwisz. To nie jest żaden problem. Ma babka ostrożny jamochłon i tylko się cieszyć. Moja matka ma podobnie.
    • makinetka82 Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 17.03.16, 16:48
      Widziałaś chociaz jeden odcinek "Detektywa Monka"? No, to Twoja mama ma to samo, tylko w łagodniejszej formie. To się nazywa nerwica natręctw i ona nie ma na to wpływu. Może porozmawiaj z nią jeszcze raz, przyrzeknij, że nie będzie musiała nic jeść , niech tylko wpadnie na pół godziny, nie dłużej... na tyle pewnie przystanie, a potem może sama będzie chciała zostać dłużej : ) Wiesz... kuzynka Krysia, kuzyn Józek, ciocia Gienia... Ale jeśli się nie zgodzi, odpuść. Wiem, że serce boli, ale przecież nie zaciągniesz jej tam siłą na łańcuchu, prawda ?
      • taki-sobie-nick Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 17.03.16, 19:57
        makinetka82 napisała:

        > Widziałaś chociaz jeden odcinek "Detektywa Monka"? No, to Twoja mama ma to samo
        > , tylko w łagodniejszej formie.

        To się nazywa edukacja przez seriale.. ale, jak widać, skutkuje.


        To się nazywa nerwica natręctw i ona nie ma na
        > to wpływu.

        Wpływu nie ma. A dlaczego akurat natręctw? Innej nie znasz? Ja tam nie wiem, jak to sklasyfikować.


        Może porozmawiaj z nią jeszcze raz, przyrzeknij, że nie będzie musia
        > ła nic jeść , niech tylko wpadnie na pół godziny, nie dłużej... na tyle pewnie
        > przystanie, a potem może sama będzie chciała zostać dłużej : ) Wiesz... kuzynka
        > Krysia, kuzyn Józek, ciocia Gienia...

        Kuzynka Krysia z kuzynem Józkiem i ciocią Gienią będą ją zapewne uparcie namawiać, żeby coś zjadła.


        Ale jeśli się nie zgodzi, odpuść.

        Przypuszczam, że się zgodzi i ucieknie, kiedy kuzynostwo przypuszczą atak - patrz wyżej.

        A w dalszej perspektywie mamusię do psychologa.
        • makinetka82 Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 18.03.16, 13:41
          Nie wydaje mi się, byś był(a) kompetentna wypowiadać się na temat źródeł cudzej edukacji, zwłaszcza po pojedynczym poście czyjegoś autorstwa :)
          • taki-sobie-nick Skoro zatem 18.03.16, 18:58
            makinetka82 napisała:

            > Nie wydaje mi się, byś był(a) kompetentna wypowiadać się na temat źródeł cudzej
            > edukacji, zwłaszcza po pojedynczym poście czyjegoś autorstwa :)
            >
            nie jestem kompetentna, powiedz mi, jak zdobyłaś wiedzę na temat nerwic i dlaczego diagnozujesz tej mamie akurat natręctwa.

            Jeśli źle cię osądziłam, przeproszę.
            • makinetka82 Re: Skoro zatem 22.03.16, 06:20
              Tak się składa , że mam w dalszej rodzinie osobę, która spędza pół życia wycierając wszystko chusteczkami odkażającymi, bo inaczej nie umie. Wystarczy ?
              • taki-sobie-nick Re: Skoro zatem 25.03.16, 18:53
                makinetka82 napisała:

                > Tak się składa , że mam w dalszej rodzinie osobę, która spędza pół życia wycier
                > ając wszystko chusteczkami odkażającymi, bo inaczej nie umie. Wystarczy ?
                >
                Jak obiecałam - przepraszam.

                Leczyła się osoba?
                • makinetka82 Re: Skoro zatem 01.04.16, 15:01
                  Z tego co wiem, zaczęła chodzić do specjalisty, ale potem przerwała , i jej dzieci za nic nie mogą jej namówić, by powróciła do leczenia... to jest starsza osoba, uważa że chcą z niej zrobić wariatkę i tyle, ona wie swoje... W naszym kraju , w opinii większości, wizyta u psychiatry to dalej coś niewłasciwego, wstydliwego, i myślę że tu też tkwi część problemu.
                  • taki-sobie-nick Re: Skoro zatem 01.04.16, 19:36
                    makinetka82 napisała:

                    > Z tego co wiem, zaczęła chodzić do specjalisty, ale potem przerwała

                    Nie wiadomo, czy przerwała tak sobie, czy może specjalista ją czymś uraził?


                    ,
                    > oba, uważa że chcą z niej zrobić wariatkę i tyle, ona wie swoje...

                    Aha, no tak. To znaczy całe życie jest przekonana, że ona jest normalna, tylko inni fleje (bo nie używają chusteczek)?


                    W naszym kra
                    > ju , w opinii większości, wizyta u psychiatry to dalej coś niewłasciwego, wstyd
                    > liwego, i myślę że tu też tkwi część problemu.

                    Masz rację. Czy osoba ma może jakieś autorytety, które mogłyby ją przekonać, że jest inaczej (choćby sąsiadka)? Czy osoba lubi jakichś celebrytów, czy wśród tych celebrytów jest ktoś, kto się leczył?
    • miau.weglowy Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 17.03.16, 17:06
      ten post pokazuje tylko, jak bardzo ludzie nie potrafia byc wyrozumiali dla innych, ktorzy wszak swoim zachowaniem wcale im NIE szkodza!
      to takie trudne przyjac do wiadomosci,ze tak ejst i koniec? nie zmuszac czlowieka, nie DRECZYC?
      • lorelailee Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 17.03.16, 21:31
        moim zdaniem to mama odmowila przyjscia bo wie ze pewnie cala impreza skupi sie na tym ona nie chce jesc, ze kazdy bedzie ja namawial, ona bedzie odmawiac, tlumaczyc sie, skonczy sie na nerwach i tyle. wieczor pelen nieprzyjemnosci.
    • dodaj.do.zakladek Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 17.03.16, 17:58
      odpuść, niczego nie tłumacz.. nie mogła przyjść i już.. wiem to przykre, ale jak widać tego nie zmienisz, przecież całkiem się od was nie odwraca.
      • donnaanna Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 17.03.16, 18:06
        Ja mysle ze gdyby ktos raz za razem odmawial przyjecia prostego "nie dziekuje" to chyba by mnie szlag trafil i tez bym odmowila zaproszen.
        jak ktos mowi ze nie chce kieliszka wodki tez sie tak upieresz i obrazasz?
        jak ktos mowi ze nie chce seksu tez sie tak upierasz i obrazasz?
    • czoklitka Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 17.03.16, 21:16
      To może wyglądać tak, jakby ona bała się, że ją każdy otruje.
    • lorelailee Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 17.03.16, 21:29
      przestancie ja zmuszac do jedzenia i robic z tego widowisko to przyjdzie chetnie na rodzinna impreze. Jesli nie traci wagi to niech sobie pielegnuje te swoja nerwice czy dziwactwo, co w tym szkodliwego? A namawianie na jedzenie jest po prostu chamskie. Sama to znam i unikam takich osob ktore nie rozumieja slowa: nie.
      • taki-sobie-nick Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 17.03.16, 21:58
        lorelailee napisała:

        > przestancie ja zmuszac do jedzenia i robic z tego widowisko to przyjdzie chetni
        > e na rodzinna impreze.

        Robić widowisko? Oni ją normalnie namawiają, jedzenie jest elementem życia społecznego.


        Jesli nie traci wagi to niech sobie pielegnuje te swoja
        > nerwice czy dziwactwo, co w tym szkodliwego?

        No, jeszcze tylko muszą wyjaśnić kilkudziesięciu krewnym, że mamusia nie jada poza domem, bo ma nerwicę. Drobiazg. Poza tym współuczestniczenie w chorobie mamusi.

        Może jej się rozwinąć. Poza tym co jeśli mamusia złamie nogę czy coś i trafi na miesiąc do szpitala? Przez miesiąc będzie odmawiać jedzenia?


        A namawianie na jedzenie jest po p
        > rostu chamskie.

        Ale tylko wpieranie dokładki czy tak w ogóle? Przychodzi do mnie gość i mam mu nie oferować herbaty/kawy, bo "to chamskie"?
        • miau.weglowy Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 18.03.16, 14:41
          elementem zycia spolecznego jedzenie? ze niby jest przymus? to chyba tylko w niecywilizowanych spoleczenstwach.
          otoz mam pewne problemy zdrowotne, ktore okresowo wykluczaja mnie niemal calkowicie z korzystania z jedzenia imprezowego (i w ogole z jedzenia - masakrycznie scisla i ograniczona djeta wtedy musi byc) . trafila mi sie kiedys impreza 'zasiadan', powiedzialam przy okazji zamawiania menu z wyprzedzeniem, ze niestety ale problem mam taki i taki. NIKT z towarzystwa ani sie nie zajaknal, zeby mi robic trudnosci, pelne zrozumienie. po pierwsze spytali, czy w ogole bede mogla cos jesc, jak nie, to szkoda, ale szkoda ze wzgledu na mnie, bo zarelko pyszne. i pytali, co w ogole jem w takich momentach. potem, na miejscu, ku mojemu zaskoczeniu poprosili obsluge o przygotowanie OSOBNO i SPECJALNIE DLA MNIE 2 rzeczy, ktore moglam zjesc bez problemu, a ktorych normalnie nie zamawia sie oddzielnie, poniewaz sa czescia innych dan.
          jak widac na zalaczonym przykladzie, wystarczy tylko chciec i okazac zrozumienie.
          mama nie je poza domem i kwita! je w domu? je. no wiec co za problem? ale oczywiscie nie mozna zachowac sie ze wspolczuciem i kulturalnie, tylko trzeba ja ZMUSZAC w imie nie wiem jakiej idei!? bo przeciez istnieje obowiazek jedzenia poza domem i to na kazdej imprezie lol
          no nie badzcie smieszni ludzie...
          • miau.weglowy dieta mialo byc - nerwy, kurcze blade!/nt 18.03.16, 14:42

            • taki-sobie-nick Re: dieta mialo byc - nerwy, kurcze blade!/nt 18.03.16, 19:11
              literówkę pies drapał ;-)
          • taki-sobie-nick Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 18.03.16, 19:06
            miau.weglowy napisała:

            > elementem zycia spolecznego jedzenie? ze niby jest przymus?

            Nie. Że relacje społeczne wiążą się z jedzeniem i piciem.

            Wklejam, bo nie chce mi się tłumaczyć, poczytaj sobie

            www.google.pl/?gws_rd=ssl#q=jedzenie+jako+element+kultury



            > otoz mam pewne problemy zdrowotne, ktore okresowo wykluczaja mnie niemal calkow
            > icie z korzystania z jedzenia imprezowego (i w ogole z jedzenia - masakrycznie
            > scisla i ograniczona dieta wtedy musi byc) . trafila mi sie kiedys impreza 'zas
            > iadan', powiedzialam przy okazji zamawiania menu z wyprzedzeniem, ze niestety a
            > le problem mam taki i taki. NIKT z towarzystwa ani sie nie zajaknal, zeby mi r
            > obic trudnosci, pelne zrozumienie. po pierwsze spytali, czy w ogole bede mogla
            > cos jesc, jak nie, to szkoda, ale szkoda ze wzgledu na mnie, bo zarelko pyszne.
            > i pytali, co w ogole jem w takich momentach. potem, na miejscu, ku mojemu zask
            > oczeniu poprosili obsluge o przygotowanie OSOBNO i SPECJALNIE DLA MNIE 2 rzeczy
            > , ktore moglam zjesc bez problemu, a ktorych normalnie nie zamawia sie oddzieln
            > ie, poniewaz sa czescia innych dan.
            > jak widac na zalaczonym przykladzie, wystarczy tylko chciec i okazac zrozumieni
            > e.

            Czyli jednak JADŁAŚ W TOWARZYSTWIE ZNAJOMYCH, TYLKO CO INNEGO. Mama autorki nie je u innych NICZEGO W OGÓLE.

            > mama nie je poza domem i kwita! je w domu? je. no wiec co za problem? ale oczy
            > wiscie nie mozna zachowac sie ze wspolczuciem i kulturalnie, tylko trzeba ja ZM
            > USZAC w imie nie wiem jakiej idei!?

            Ktoś ją zmusza? Chyba czytamy inne posty.



            bo przeciez istnieje obowiazek jedzenia poz
            > a domem i to na kazdej imprezie lol

            A co, NIE JADŁAŚ ZE ZNAJOMYMI? Tak, tak, wiem, jadłaś co innego, co zostało specjalnie zamówione, ale JADŁAŚ.


            • miau.weglowy Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 18.03.16, 19:30
              czy istnieje przymus jedzenia w towarzystwie, jesli przyczyna niejedzenia jest znana i moze zostac (przez normalnych ludzi) zaakceptowana?
              nie
              dziekuje za uwage
              • taki-sobie-nick Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 18.03.16, 19:35
                miau.weglowy napisała:

                > czy istnieje przymus jedzenia w towarzystwie, jesli przyczyna niejedzenia jest
                > znana i moze zostac (przez normalnych ludzi)

                Argument do normy, tak? Kto normalny, ten z nami? Kto nie z nami, ten nie w porządku?

                No to trzeba było ze znajomymi niczego nie jeść, a nie bawić się w zamawianie czegoś specjalnie dla ciebie, prawda?
                • miau.weglowy Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 18.03.16, 19:37
                  musialas sobie cos napisac, ok
                  z tej zlosci nie zawuwazylas, ze oni dla mnie zamowili (dlatego ze nie oburza ich byle co)
                  to tymczasem
                  wrzuc na luz, jedynie sluszna linio dzialania ;P
                  • taki-sobie-nick Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 18.03.16, 19:49
                    miau.weglowy napisała:

                    > musialas sobie cos napisac, ok
                    > z tej zlosci nie zawuwazylas, ze oni dla mnie zamowili

                    ależ oczywiście, że zauważyłam, więc pytam, gdybyś nie zrozumiała:

                    PO CO ONI DLA CIEBIE ZAMAWIALI? Przecież mogłabyś nie jeść, to byłoby prostsze.

                    Tak, wiem, że są przemądrzy i empatyczni, ale skoro można podczas imprezy równie dobrze jeść jak nie jeść, to w twoim przypadku chyba prościej nie jeść, prawda?

                    Wyobraź sobie, że oni NIE WIEDZĄ o twojej diecie. Przychodzisz pewnego razu ot tak (o diecie nic nie mówisz), wszyscy jedzą, a ty odmawiasz.

                    Rozumiem, że kiwają głowami i jedzą dalej? Bo wtedy są normalni. Jeśliby zapytali "Ależ Miau, dlaczego nie jesz?" to byliby prymitywni - wedle twojej własnej definicji.

                    No i właśnie z tą mamusią tak jest. Nie widziała krewnych od dawna, przychodzi, nie je i nie chce powiedzieć dlaczego.

                    Oni się nie czepiają złośliwie - reagują na odstępstwo od przyjętych zachowań. GDYBY WSZYSCY WIEDZIELI, CO JEST MAMIE, TOBY SIĘ NIE CZEPIALI - ale na razie nie wiedzą, prawda?

                    Podobnie jak wolno ci oczywiście pójść do pracy w krynolinie - ale nie oczekujesz chyba, że nikt nie zwróci na nią uwagi?
        • jowita771 Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 25.03.16, 15:10
          > Ale tylko wpieranie dokładki czy tak w ogóle? Przychodzi do mnie gość i mam mu
          > nie oferować herbaty/kawy, bo "to chamskie"?

          Nie. Przychodzi do Ciebie gość, Ty mu proponujesz, a on grzecznie odmawia. I tu albo jesteś kulturalna i dajesz spokój albo zaczynasz namawiać i to już jest chamskie.
    • ookaa Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 18.03.16, 09:36
      To jest zaburzenie psychiczne. Wyjścia są różne. Można traktować matkę jak osobę chorą i zaakceptować to dziwactwo. Można namawiać ją na podjęcie wysiłku, by się z fobią uporała. Są osoby, które wychodzą z takich zaburzeń samodzielnie, jeśli mają silną determinację, a zaburzenie nie jest jakieś dramatycznie silne. Można też namawiać ją na fachową terapię. Na razie Twoja mama sobie radzi, ale jak już napisano powyżej, jeśli trafi kiedyś do szpitala albo przytrafi jej się dłuższa czy krótsza utrata możliwości przygotowywania sobie jedzenia, będzie miała problem. Na razie w życiu codziennym to zaburzenie dla nikogo groźne nie jest, ale bywa nieprzyjemne i dla niej, i dla bliskich. Warto byłoby coś z tym zrobić, ale czy Twoja mama zechce podjąć taki wysiłek, nie wiadomo. W każdym razie bez jej woli i chęci nic z tego nie będzie. Spróbuj ją namówić.
      • taki-sobie-nick Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 18.03.16, 19:07
        ookaa napisała:

        > To jest zaburzenie psychiczne. Wyjścia są różne. Można traktować matkę jak osob
        > ę chorą i zaakceptować to dziwactwo.

        Z tym, że zaakceptować to dziwactwo muszą wszyscy krewni, a na autorkę i jej męża spada obowiązek wyjaśnienia im tego.

        Poza tym tego typ
        • jowita771 Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 25.03.16, 15:15
          Jakie wyjaśnianie? Przecież sprawę mamy niejedzenia da się załatwić tak, że krewni ledwie zauważą, czy zjadła czy nie ruszyła jedzenia. Naprawdę myślicie, że jakieś ciotki będą wmuszać komuś posiłek?
    • miau.weglowy gdzie bylas przez te wszystkie lata gdy nalezalo 18.03.16, 14:45
      probowac zorganizowac mamie pomoc psychologiczna, he?
      serce cie boli, oj ty biedna. a mame nie boli? z powodu waszego zachowania?
      • taki-sobie-nick Re: gdzie bylas przez te wszystkie lata gdy nalez 18.03.16, 19:11
        miau.weglowy napisała:

        > probowac zorganizowac mamie pomoc psychologiczna, he?

        A co za różnica, gdzie była, jeśli NIE WIEDZIAŁA, co z tym zrobić?

        A poza tym o co ci w końcu chodzi?

        Raz mówisz, że mama nie musi u nikogo jeść i należy odczepić się od mamy, niech nie je, jak nie chce, a innym razem - że należy załatwić pomoc psychologiczną, żeby jednak JADŁA.



        > serce cie boli, oj ty biedna. a mame nie boli? z powodu waszego zachowania?
        >
        • miau.weglowy Re: gdzie bylas przez te wszystkie lata gdy nalez 18.03.16, 19:32
          tak, nie musi jesc i nalezy sie odczepic
          jesli widzi sie problem, nalezy starac sie pomoc, a jak sie nie wie nic na ten temat, to sie szuka pomocy u fachowcow a nie placze smiesznie na forach (bo co ludzie powiedzoooo oooo matka nie chce jesc publicznie, straszny wstyd i obraza. wezcie sie stuknijcie wszyscy leciutko w glowki)
          • taki-sobie-nick Re: gdzie bylas przez te wszystkie lata gdy nalez 18.03.16, 19:43
            miau.weglowy napisała:

            > tak, nie musi jesc i nalezy sie odczepic
            > jesli widzi sie problem, nalezy starac sie pomoc, a jak sie nie wie nic na ten
            > temat, to sie szuka pomocy u fachowcow

            Jeszcze trzeba wiedzieć, że to zaburzenie, którym zajmują się fachowcy, prawda?

            To w końcu zdecyduj się, uważasz, że to zaburzenie i należy leczyć czy że to zupełna norma i należy się odczepić?


            a nie placze smiesznie na forach

            Jaka ty jesteś bezwzględna. Równie dobrze mogłam ci napisać, że jak się jest na diecie, to się nie zawraca znajomym śmiesznie tyłka swoją dietą i w ogóle swoją chorobą.


            (bo co
            > ludzie powiedzoooo oooo matka nie chce jesc publicznie, straszny wstyd i obraza
            > . wezcie sie stuknijcie wszyscy leciutko w glowki)

            Ty oczywiście nigdy nie brałaś pod uwagę, co ludzie powiedzą, skądże znowu.

            A z jedzeniem jako elementem życia społecznego to jest, wiesz, taka wiedza ogólna.

            Ona nie dotyczy tej mamusi, ona dotyczy relacji społecznych.


            Że podczas uroczystości gospodarz szykuje JEDZENIE zgodne z lokalną tradycją albo zwyczajem. Że gościowi proponuje się kawę/herbatę. Że przy obiadach negocjuje się umowy. Że wreszcie jedzenie i picie jest nieodłącznym elementem dyplomacji.

            Jedzenie wtedy nie będzie elementem życia społecznego, kiedy na weselach, chrzcinach, stypach etc. nie będzie posiłków i alkoholu, kiedy gościom (ŻADNYM! nie mówię o tej mamusi, tylko gościach w ogóle) nie będzie się proponować kawy lub herbaty itd. itp.

            A nie dlatego, że głupki sobie coś wymyśliły i złośliwie zmuszają, a ty jesteś - rzecz jasna - wyższą formą życia i nie zmuszasz.
            • miau.weglowy Re: gdzie bylas przez te wszystkie lata gdy nalez 18.03.16, 19:49
              jedzenie NIE jest NIEODZOWNYM elementem socjalizowania sie
              • taki-sobie-nick Re: gdzie bylas przez te wszystkie lata gdy nalez 18.03.16, 19:53
                miau.weglowy napisała:

                > jedzenie NIE jest NIEODZOWNYM elementem socjalizowania sie

                Istotnie, niemniej POWSZECHNIE PRZYJĘTYM.

                Zrób eksperyment, wypożycz krynolinę i idź w niej do pracy.


                Oczywiście strój odpowiedni do epoki NIE JEST nieodzownym elementem pracy, można pracować i w krynolinie ale czy naprawdę sądzisz, że nikt nie zareaguje?


                • miau.weglowy Re: gdzie bylas przez te wszystkie lata gdy nalez 18.03.16, 19:54
                  dobra, nabijaj watek, mi sie juz nie chce, ide grac w motylki
                  • taki-sobie-nick Re: gdzie bylas przez te wszystkie lata gdy nalez 18.03.16, 19:59
                    miau.weglowy napisała:

                    > dobra, nabijaj watek, mi sie juz nie chce, ide grac w motylki
                    >
                    Dobra, to gdybyś zmieniła zdanie, zrób eksperyment z tą krynoliną. :-P
            • miau.weglowy ktos zauwazyl brak dobrej woli zalozycielki watku? 18.03.16, 19:53
              pisze ona, ze matka albo sama musi zrobic to jedzenie, albo sama kupic. wtedy zje.
              nie widze nigdzie informacji o tym, jak to uzalajaca sie na ciezkie zycie zalozycielka watku probowala ta droga ulatwic matce (i sobie - skoro ja tak serce boli ;)) zycie ;P
              wiec o czym my tu w ogole dywagujemy?
              • taki-sobie-nick Re: ktos zauwazyl brak dobrej woli zalozycielki w 18.03.16, 20:01
                Jedynie ty, ponieważ - jak sama sugerujesz - jesteś wyższą formą życia.
    • varia1 Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 23.03.16, 22:04
      a może mama ma wrażliwy żołądek i dlatego nie chce próbować rzeczy co do składu których nie jest pewna? może kiedyś zdarzyły jej się krępujące czy nieprzyjemne dolegliwości... czy kiedyś, oprócz namawiania mamy na jedzenie zainteresowałaś się jej zdrowiem?
      może właśnie nadmiernie drażnią ją zapachy niektórych produktów i dlatego tylko to co sama przygotuje jest dla niej jadalne ?
      moim zdaniem, gdybyście nie namawiali i nie stawiali jej pod ścianą, to nie doszłoby do takiej sytuacji... widzisz tylko, że tobie /wam jest przykro z tego powodu...
      odpuść, zaakceptuj tędecyzję, gościom można powiedzieć że mama źle się czuje i cieszycie się że chociaż do kościoła mogła przyjść, dziecku też bym to własnie tak przekazała

      nie widzę w ogóle w tobie empatii dla własnej mamy, zainteresowania stanem jej zdrowia... i to dopiero jest przykre, a nie fakt że mama nic u was nie jada
      • taakaaja Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 24.03.16, 22:59
        tak naprawdę, to przykre jest to, że na podstawie kilku zdań jestem oceniana jak zła córka, która nic nie rozumie, nie potrafi się zainteresować itp
        Otóż to wszystko jest nieprawdą.
        Mama nie ma problemów żołądkowych, alergii czy też przykrych dolegliwości. To nie jest tak, że jak przychodzi do nas, to głównym moim celem jest posadzenie jej za stołem -
        • tulsa00 Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 25.03.16, 02:27
          Nie masz co sie obrazac inni tylko chca pomoc. Oczywiste jest ze twoja mama ma problem. Brzydzi sie jesc u kogos albo boi sie ze zostanie otruta. Ty jej nie wyleczysz, a do psychologa raczej nie pojdzie. Ja bym radzila nie proponowac mamie jedzenia, wtedy nie bedzie stawiana w stresujacej dla niej sytuacji I nie bedzie was unikac. Powiedz jej ze nie musi jesc na komuni I ze cos tam wymyslisz jak inni beda pytac dlaczego nie je np. Klopoty z zoladkiem, specjalna dieta, leki ip.
          • taki-sobie-nick Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 25.03.16, 19:05
            Ty jej nie w
            > yleczysz, a do psychologa raczej nie pojdzie.

            A czy ktoś w rodzinie chodzi do psychologa? Może by go postawić mamusi za wzór i wytłumaczyć, że psycholog nie gryzie i do szpitala psychiatrycznego nie zamyka (uwielbiam te wizje niedouczonej ludności)?
        • varia1 Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 29.03.16, 19:45
          Nie, z twojego pierwszego postu wynika, że bardziej martwisz się o to jak wypadniesz przed resztą rodziny i że się czujesz olana, rozdrażniona. Uwierz, fakt że jesteś jedynaczką nie oznacza, że jesteś w centrum wszechświata. Tak, dla mnie jesteś egoistką , bo twoja mama potrzebuje pomocy, a twoje zachowanie naraża ją na dodatkowy stres. Gdybyś martwiła się o jej zdrowie, to posiedziałabyś z nią w poczekalni do lekarza/psychologa

          tak sobie pozwolę poniżej zacytować:
          >Przez te wszystkie lata powinnam się przyzwyczaić, ale uwierzcie nie potrafię. Za każdym razem serce boli i jestem rozdrażniona (nawet popłaczę sobie)

          >Ja jestem jedynaczką i z najbliższej rodziny (oprócz męża i dzieci) to mam właśnie tylko mamę.

          >No i co ja mam zrobić? Jest mi cholernie ciężko i przykro.

          >Olała swojego wnuka, olała mnie, olała reszte rodziny. NIE BO NIE i koniec dyskusji. Nie będzie robić nic na siłe.
          >Przyjadą goście z całej Polski i oni będą z nami świętować, a babcia która mieszka najbliżej, odwróci się na pięcie i wróci do domu...
          >Nie wiem co robić. Przekonywać, namawiać, prosić, błagać ... czy odpuścić i zaakceptować jej decyzję.
          >Jak zachować się gdy padną (a na pewno padną) pytania, dlaczego nie ma z nami mamy?
          >Jak to wytłumaczyć dziecku?
          • taki-sobie-nick Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 29.03.16, 20:11
            twoja mama potrzebuje pomocy

            To weź jej pomóż. Podobno mama śmiertelnie by się obraziła na sugestię pójścia do psychologa.

            • varia1 Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 30.03.16, 13:02
              wszystko zależy od tego w jakich okolicznościach i w jakim tonie się sugeruje

              według mojej opinii, autorka jest po prostu zapatrzoną w swoje potrzeby jedynaczką, a mama jest dziwaczką bo nic jej nie dolega, tylko tak na siłę utrudnia im życie, a poza tym, co powie rodzina na komunii syna? zgroza

              najwyraźniej mama i córka nie są sobie na tyle bliskie, aby mogły porozmawiać o zdrowiu mamy

              powiem szczerze, jako córka i jako matka dwóch córek - dla mnie to sytuacja nie do pojęcia
          • taakaaja Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 29.03.16, 21:44
            Chętnie posiedziałabym z nią w kolejce do lekarza. Żaden problem.
            Problem pojawia się w odpowiedzi na pytanie, jak w tej kolejce się znaleźć, by mama nie czuła się urażona?? Masz jakiś pomysł? Chętnie skorzystam
            • taki-sobie-nick Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 29.03.16, 21:51
              taakaaja napisała:

              > Chętnie posiedziałabym z nią w kolejce do lekarza. Żaden problem.
              > Problem pojawia się w odpowiedzi na pytanie, jak w tej kolejce się znaleźć, by
              > mama nie czuła się urażona.

              Masz znajomych, którzy chodzą do psychologa? Chodzi ktoś z rodziny? Znana postać? Celebryt(k)a, którego/którą mama lubi/ceni?
              • taki-sobie-nick Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 29.03.16, 21:52
                taki-sobie-nick napisała:

                > taakaaja napisała:
                >
                > > Chętnie posiedziałabym z nią w kolejce do lekarza.

                Na tym się życie z nerwicowcem nie kończy, zapewniam.
            • varia1 Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 30.03.16, 12:50
              tak sobie myślę że dla chcącego nic trudnego
              może lekarz pierwszego kontaktu by pomógł?
              może mama potrzebuje trochę czasu żeby przekonać się że może ci zaufać? w jaki sposób ty pielęgnujesz tą relację ? czy twoja mama od zawsze, kiedy byłaś jeszcze małą dziewczynką, odmawiała jedzenia poza domem?
              co wiesz o swojej mamie?
              • taki-sobie-nick Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 30.03.16, 19:21
                varia1 napisała:

                > tak sobie myślę że dla chcącego nic trudnego

                ależ oczywiście, wszystko, co innym sprawia trudność, to w gruncie rzeczy bułka z masłem, bo tak orzekła varia

                a co do zaufania wobec córki: do psychologa chodzą także ci, którzy NIE UFAJĄ bliskim, przestań zwalać winę na autorkę
                • varia1 Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 30.03.16, 20:30
                  ależ oczywiście, wszystko, co innym sprawia trudność, to w gruncie rzeczy bułka z masłem, bo tak orzekła varia
                  no, i tego się trzymajmy ;)



                  a co do zaufania wobec córki: do psychologa chodzą także ci, którzy NIE UFAJĄ bliskim, przestań zwalać winę na autorkę

                  a ja gdzieś napisałam że do psychologa chodzą tylko ci którzy ufają bliskim? chodziło mi o to, że mama autorki może nie ufac córce i nie chcieć z nią omawiać swoich problemów i że może potrzebować na to czasu, może kiedyś zechce się z tym podzielić i/lub podjąć terapię... a może już ją podjęła ale nie powiedziała nikomu?

                  zwalam winę na autorkę za to, że widzi tylko czubek własnego nosa i to, jak cierpi przez tę swoją matkę i jej widzimisię , i jak dotąd autorka nie napisała nic co by mnie przekonało że ma odrobinę empatii
    • kk55aa Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 31.03.16, 16:39
      Robisz z tego problem i tyle. Skoro zyje to jest ok. Ma takie prawo jeść to co chce i już. Nikomu tym nie szkodzi.
      • taki-sobie-nick Następna bystra 31.03.16, 19:06
        A jeśli mama trafi do szpitala na miesiąc, to co?
    • lucyy3 Re: Nie wiem co robić ... Proszę o poradę... 31.03.16, 20:44
      wydaje mi się, że masz rzeczywiście jakąś nerwicę, z którą należałoby walczyć.
Pełna wersja