naiwna_jakja
17.03.16, 03:09
Wrzucam wątek, choć sama wiem, że aż proszę się o gromy na swoją głowę. Kolejną noc bije się z myślami co zrobić i może wasz trzeźwy osąd mi pomoże. W ubiegłą niedzielę jadę do chłopaka ratować go po suto zakrapianej imprezie. Wiadomo rosół, kanapki itp, by w poniedziałek był w formie. Rozmawiamy ogólnie o wrażeniach z imprezy, jemy obiad. Szybko się pakuję, wiadomo musi odespać:-), ale przed wyjściem idę jeszcze szybko do łazienki. Kątem oka widzę po drodze rozerwane opakowanie po prezerwatywie na nocnym stoliku i obok zwiniętą gumkę. Zatkało mnie tak, że zdołałam jedynie wykrztusić, co to jest, na co odpowiedź brzmiała nie pamiętam, przecież nie jest pełna. Wyszłam i do dzisiaj nie mogę ochłonąć. Wniosek jest dla mnie oczywisty. My prezerwatyw nie używamy. On dzwoni, udaje że sprawy nie było. Zagadniety wprost twierdzi, że niczego nie pamięta i to ogólnie bzdura. Atmosfera gęstnieje i w końcu musimy porozmawiać. patrząc w jakim kierunku to idzie, obawiam się, że za chwilę usłyszę, że coś mi się przewidziało. Co byście zrobili na moim miejscu? Dodam, że związek z planami na przyszłość i sporym stażem