niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem

21.03.16, 10:29
Założyłam konto specjalnie na potrzeby tego wątku.

Moje małżeństwo nigdy do najszczęśliwszych nie należało. Pomyliliśmy chyba pożądanie z miłością i pobraliśmy się, chociaż zupełnie do siebie nie pasujemy. Mamy dwie córki.
Mąż to taki typowy egoista: lubi brać co mu ludzie dają, ale sam od siebie nie daje bo to wymaga wysiłku. Mówię tu o dawaniu z siebie, czyli o wsparciu, emocjach, rozmowie, byciu dla kogoś, pomaganiu.
Okazało się jakis czas temu, że w jego zyciu pojawiła się druga kobieta itp itd czyli bez wdawania się w szczegóły - historia jakich wiele się juz przewinęło.

Co ja robię w tej sytuacji? Grożę rozwodem... i dalej juz nic.
Od zawsze boję się odejść (bo jego zachowanie i charakter nie raz już przywodził mnie do mysli o rozwodzie). Boję się ekonomicznej strony bycia samej z dziećmi, boję się że rozpęta sie piekło rozwodowe (mam 2 koleżanki po rozwodach - w życiu nie chciałabym przejść tego co one, a wyglądało na to ze ich mężowie byli ludźmi na poziomie).
Obecnie mąż zarabia sporo (3 razy więcej ode mnie), więc żyje nam się bardzo wygodnie. Jak zostanę sama z dziewczynami już tak miło i przyjemnie nie będzie. Wiem, strasznie to materialistyczne, ale takie rozterki mam. Poza tym, chyba najzwyczajniej w świecie będę musiała walczyć o jakieś w miarę logiczne alimenty, a nie chcę rozstrzygania o winie, bo wiem ze wojna wtedy jest jeszcze gorsza.
Do tego dochodzi podział majątku, nie będę w stanie spłacić połowy domu mężowi, na kupno mieszkania mnie nie stać a sprzedaż domów osób w trakcie rozwodów - z tego co widzę - idzie wyjątkowo opornie.
Poza tym, w trakcie rozwodów wychodzą z ludzi najgorsze cechy, robią sobie nawzajem straszne rzeczy. Jedna z moich koleżanek przypłaciła rozwód ciężką depresją, a druga nabawiła się silnej nerwicy. Obie wciąż się leczą. Ich dzieci również wymagają wsparcia psychologa. Boję się, że moje dziewczyny bardziej ucierpią na samym rozwodzie, niż na tym, jakie relacje są pomiędzy mną i mężem. Poza tym (a moze przede wszystkim?), mąż jest całkiem niezłym ojcem i dla dziewczynek utrata kontaktu z ojcem będzie na pewno bardzo trudna.

No więc tkwię sobie w takim pseudo związku. Mi chyba zależy bardziej na spójności tej rodziny, niż na samym mężu, ciężko mi w ogóle przeanalizować moje uczucia.

Czy tak się da żyć? Niby razem, ale jednak osobno? Co jakis czas seks, czasem zrobienie czegos razem, taka atrapa rodziny?

Wiem, rozwód byłby tu najlepszym wyjściem, ale te wyżej opisane czynniki powodują u mnie paraliżujący lęk przed podjęciem tej ostatecznej decyzji.

Aha. Mieliśmy juz terapię małżeńską, ale jako ze mój mąż nigdy się nie otworzył to też nic nie pomogła. Ostatnio mi powiedział ze wymagam od niego aby się mocno zmienił, aby zaczął mocno nad sobą pracować... a mu się nie chce.

Czy któraś z was zdecydowała się na tkwienie w takim zwiazku? Załujecie? Zrobiłybyście inaczej? A moze związek się naprawił po jakimś czasie???
    • piataziuta Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 11:07
      rozumiem, że związku między wami nie ma, ale po co właściwie chcesz się rozwieść?
      prowadź podwójne życie, niech ma kochanki, ty znajdź sobie kochanków
      to łatwiejsze rozwiązanie
      • corobic.corobic Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 12:06
        Rzecz w tym, ze ja tak nie potrafię. Nie chcę zniżać się do tego poziomu. Ja jednak wierzę, ze można się kochać, szanować wzajemnie, że można być dla siebie wsparciem. Tego oczekuję od mojego życiowego partnera, tego też obecnie nie dostaję.
        Straciłabym szacunek dla siebie, gdybym znalazła sobie kochanka. Uważam ze każda zdrada to podłość wobec drugiej osoby, jakakolwiek by ta osoba nie była. A ja podła nie jestem i nie chcę być...

        Poza tym, nie chcę, żeby kiedykolwiek moje dziewczynki dowiedziały się, że prowadzę podwójne życie.
        Kolejna sprawa jak mi się nasuwa - skąd mam wiedzieć że przy jakiejś okazji mąż nie zechce jednak rozwodu i udowodni moją winę bo przecież mam kochanka? Musiałabym już zbierać dowody na niego a tego mi się nie chce robić - nie chce mi sie go szpiegować, sprawdzać itp.
        • piataziuta Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 12:36
          czyli podsumowując:
          -nie chcesz się rozstać bo się boisz i wiesz, że będzie ci ciężko
          -nie chcesz zaakceptować żadnej innej formy związku niż tradycyjna
          -chciałabyś, żeby to mąż się zmienił, ale jemu się nie chce

          niestety, to sytuacja prawie bez wyjścia
          mąż się nie zmieni, a swoją szarpaniną z nim nic nie osiągniesz, poza traumą dzieci
          więc żyj sobie spokojnie, nie szarp się z mężem, nie wnoś pozwu o rozwód, ale gromadź dowody niewierności męża,
          przydadzą się w sądzie gdy będzie chciał sam odejść do kochanki
          nic więcej sama nie wskórasz


          • corobic.corobic Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 12:44
            Podsumowanie trafne, ale co z moja wizją życia???
            Wiem że maż się nie zmieni.
            Wiem ze szarpanie nic nie da.

            Właśnie w tym rzecz, ze wszystko kłóci się z moją hierarchia wartości, z moimi poglądami na życie.
            Którekolwiek rozwiązanie wybiorę (rozwód lub żadnej zmiany) - każde będzie złe i nie odpowiadające moim potrzebom.
            Ja pierniczę, zamknięte koło. mam totalną pustkę w głowie.
            • piataziuta Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 13:15
              nie podporządkowuj się bezmyślnie teoriom, które stoją ci na drodze do szczęśliwego życia
              hierarchia wartości i poglądy na życie, to coś co ustalamy sobie, żeby nam służyło
              jeżeli przestały się sprawdzać trzeba je zrewidować
              życie jest jedno i to często krótkie
              • corobic.corobic Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 13:25
                no ale w myśl tego powinnam zacząć robić to, czym gardzę. Powinnam zacząć zachowywać się w sposób który jest dla mnie odrażający. Tego nie zrobię.
                • piataziuta Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 14:17
                  ja ci nie każę wdawać się w romans
                  sama wymyśl co możesz w swoim życiu zmienić
                • znana.jako.ggigus Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 18:51
                  To zmień stosunek do rzeczy odrażających albo się rozwiedź. Bo póki co podsuwają Ci rozwiązania, a Ty to nie, tamto też nie.
        • nocnymarek2 Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 22.03.16, 21:15
          >> ale po co właściwie chcesz się rozwieść? prowadź podwójne życie

          > Rzecz w tym, ze ja tak nie potrafię. Nie chcę zniżać się do tego poziomu.

          Jesteś z gościem, bo zarabia 3x i bez tego wygody byłyby jakby mniejsze?
          I nie chcesz się zniżać? Hmmm... a może nie ma już gdzie?
    • fantastyczna Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 11:25
      Prawie identyczna sytuacja jak u mnie. Totalny egoista, potem romanse (on oczywiście tylko pisze)- od 3 lat tak tkwię i też panicznie boję się rozwodu, pustk-i chociaż wiem ,że mój mąż problemów mi robić nie będzie. Dzieci nie mamy.
      • corobic.corobic Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 12:01
        Widzisz, ja niby też wiem ze mi robić problemów nie będzie. Ale te moje koleżanki po rozwodach mnie uświadomiły, ze one też były pewne ze problemów przy rozwodzie nie będzie. Dlatego tak się boję.
        • znana.jako.ggigus Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 18:53
          a może Twój rozwód prtzebiegnie szybko i bezboleśnie? Przecież tego nie wiesz.
          A może da walka rozwodowa okaże się frajdą?
          Tego też nie wiesz.
    • 7dosia Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 13:28
      corobic.corobic napisał(a):

      > Okazało się jakis czas temu, że w jego zyciu pojawiła się druga kobieta itp itd
      > czyli bez wdawania się w szczegóły - historia jakich wiele się juz przewinęło.

      Skoro w jego życiu pojawiła się druga kobieta, to niewykluczone, że niedługo mąż sam wystąpi o rozwód i będzie po problemie...
      • krokodil123 Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 13:37
        Ale przepraszam, czym gardzisz, a co lubisz, chcesz i co masz? Możesz jasno i klarownie określić bo ja nie za bardzo rozumiem?

        Lubisz mieć męża który cie zdradza i oszukuje? Lubisz spać z facetem który wraca od kochanki? Pierzesz mu gacie aby miał czyste na randkę?

        Nie lubisz być bez kasy, mieć gorszy status ekonomiczny niż teraz. Nie lubisz kredytów i spłacania byłego......Aaaaa zaraz zerknę co było na początku twojego tematu???

        "Mąż to taki typowy egoista: lubi brać co mu ludzie dają, ale sam od siebie nie daje bo to wymaga wysiłku.".

        No tak-sory, twój mąż straszny egoista, ale ty się jego trzymaj bo nie daj boże ci coś ubędzie z jego 3 razy większej kasy, a i w dodatku coś jeszcze będziesz musiała dodatkowego w życiu zrobić.

        Przepraszam że tak ostro, ale to było moje pierwsze skojarzenie- zastanowiłaś się co twój mąż myśli o tobie i jak cię opisuje przed kochankami?
    • m.a.l.a_syrenka Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 16:05
      "....mu się nie chce" i tobie się nie chce. Jak ci się zachce, to możesz się zdziwić jakiego masz lwa i psa ogrodnika w domu.
    • czoklitka Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 16:47
      Kasa rządzi, a nie wydumane wartości.
      • corobic.corobic Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 22.03.16, 08:39
        A tak zapytam: czy ty, gdybyś decydowała się na rozwód, nie brałabyś pod uwagę z czego utrzymasz siebie i dzieci, skoro nie masz pojęcia jak zachowa sie twój obecny maż, gdy zostanie postawiony w takiej sytuacji? Ot tak, od razu wniosłabyś pozew i zobaczyła co się stanie??? Gdybym nie miała dzieci, to na wątek ekonomiczny zwisałby mi i powiewał. Ale mam dzieci, które na pewno zostaną przy mnie (podstawowy powód: mąż pracuje po 13 godzin dziennie), więc muszę mieć jakiś plan na życie, nie zamierzam iść w takiej sytuacji na żywioł.

        Płytki ten Twój komentarz.
        Przeczytaj może całość moich wypowiedzi ze zrozumieniem, a potem zastanów się nad tym, zanim napiszesz cos przykrego dla kogoś.

        Jestem jednak wyjątkowo naiwną osobą: zarówno w relacji z moim mężem, jak i w tym, że chciałam tu na forum znaleźć jakieś zrozumienie i wsparcie.
        • czoklitka Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 22.03.16, 22:45
          Oj przykrego, przkrego, pisze się coś nie pomysli i od razu przykrego. :D Ale przeciez o to ci chodzi - o kasę, więc co tu pierniczysz?

          Może zdecyduj się w końcu, co chcesz myśleć - pierwszeństwo mają mieć wartości czy kasa. A może (i pewnie) wartością jest po prostu święty spokój w życiu, czyli nie zarobiona przez siebie kasa.

          To złej osoby się pytasz, gdyż ponieważ nie mam w zwyczaju wiązać się i zaciążać z byle kim. Tak więc... W dodatku uwieszanie się na kimś, na czyichs pieniądzach, byleby żyć dostatnio jakoś by we mnie godziło.

          Na dzieci są alimenty, na siebie - jeśli zarabia się mniej, to też można chyba jakieś wybulić (ale nie wiem, czy jest to możliwe w przypadku porozumienia stron).
          • czoklitka Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 25.03.16, 19:32
            Sprawdziłam, są alimenty na żonę/męża. Tak że masz jeszcze takie rozwiązanie.
            Piszesz o domu, ale nie myśleliście o jego sprzedaży?
    • molly_wither Wątek z cyklu... 21.03.16, 19:07
      ..."Co robic: mam ochote na ciastko,ale nie chcialabym go zjesc". Rozterki typowe dla kobiet, ktore wartosci materiale przedkladaja nad wlasne i najblizszych uczucia. Niewazne co czuja dzieci obserwujac zwiazek matki ((o zgrozo, sa to corki, czyli ucza sie , co jest najwazniejsze w byciu z mezczyzna - kasa).
      Byloby mi latwiej, gdybys bylo trollem,ale niestety, takie kobiety istnieja i to jest smutne.
      Ps. Owszem, dom moze i ciezko sprzedac,ale to malzonek moze ciebie splacic,jesli tak duzo zarabia (moze wziac kredyt i kupic wam mieszkanie). Ale oczywiscie ty wolalabys zostac w wielkim domu, na ktory zapracowal twoj maz , a on niech idzie do kochanki.
      • obrotowy Tolly-Molly - wez_Ty nie walnujsa... 21.03.16, 21:25
        molly_wither napisał(a):
        Ale oczywiscie ty wolalabys zostac w wielkim domu, na ktory zapracowal twoj maz ,
        a on niech idzie do kochanki.


        Vidac na seksie specjalnie jej nie zalezy i kobitka liczy na to, ze chlop nie wyrobi z kochanka
        i kiedys "zejdzie" na atak serca.

        A chalupa zostanie.
      • corobic.corobic Re: Wątek z cyklu... 22.03.16, 08:31
        Widzisz, nie powiedziałam wszystkiego, więc łatwo ci ferować takie a nie inne wyroki.
        Dom wybudowali moi rodzice, przepisali na mnie, my go nieco zmodyfikowaliśmy i w efekcie tego, ze jest na nim wspólny kredyt - zrobiłam męża współwłaścicielem (pomimo że NASZ WSPÓLNY a nie tylko jego wkład wynosi ok 20% wartości domu). Więc na ten wielki dom, do którego roszczę sobie takie prawa, wcale nie zapracował mój mąż, tylko moi rodzice, a ja w swojej naiwności dopuściłam go do współwłasności, czego teraz nieziemsko żałuję.
        Poza tym, to była nasza wspólna decyzja ze pracuję tam gdzie pracuję, a nie szukam innej pracy - bo ktoś dzieciakami zająć się musi. Skoro jego nie ma w domu 13 godzin dziennie, to przynajmniej ja wracam do domu po 8 godzinach. Dla rodziny, za obopólną zgodą - gdy między nami było jeszcze wszystko ok (a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało) zrezygnowałam ze świetnej posady z wypłatą sporo większą niż mam obecnie. Więc nie jestem tak straszna materialistką jaką sobie we mnie wyobrażasz.

        A poruszyłam tu ten wątek, bo właśnie utrzymanie siebie i ewentualna spłata męża spędza mi sen z powiek. Z emocjami itd. powoli zaczynam sobie radzić - zaczęłam chodzić do psychologa.

        Wątek założyłam tu po to, by zobaczyć, jakie drogi wybierają kobiety będące w takiej sytuacji jak ja.
        • ina_nova Re: Wątek z cyklu... 23.03.16, 10:33
          Nie gdybaj tylko rusz tyłek do prawnika. Dowiesz się czego tak naprawdę możesz się spodziewać.
    • molly_wither Tu znajdziesz zrozumienie: 21.03.16, 19:11
      forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
    • wiarusik Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 20:33
      a tak zazwyczaj to pod jakim nickiem pisujesz? ;)
    • dodaj.do.zakladek Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 22:47
      sama musisz ocenić czy dasz radę tkwić w tym związku czy nie. Jednego tylko nie rozumiem, skoro żyjecie razem a jednak osobno, widzę to tak, że są osobne sypialnie, każdy zajmuje się sobą, skoro scalanie nie powiodło się.. ale co jakiś czas seks? Potrafisz się z nim seksić po tym wszystkim? Dla mnie to jakaś abstrakcja, bo tym seksem dałaś mu przyzwolenie na jego zachowanie. Ja widzę w tej sytuacji tylko dwa wyjścia: rozwieźć się mimo wszystko, albo odseparować się od niego fizycznie i emocjonalnie, zacząć inwestować w siebie i dzieci, ale przede wszystkim w siebie, bez oglądania się na niego. Podnieść własne morale jeszcze wyżej..
      • dodaj.do.zakladek Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 21.03.16, 23:01
        piszesz: "Właśnie w tym rzecz, ze wszystko kłóci się z moją hierarchia wartości, z moimi poglądami na życie. Którekolwiek rozwiązanie wybiorę (rozwód lub żadnej zmiany) - każde będzie złe i nie odpowiadające moim potrzebom. "

        Nie jesteś sama w tym związku, a odpowiedzialność za dzieci zmienia nam rzeczywistość i nagina pewne kwestie, bo dla dzieci jesteśmy w stanie wiele poświęcić. Nie wdawaj się w żaden romans, na takie kroki i przemyślenia jest jeszcze za wcześnie. Naprawdę proponuję Ci zajmij się sobą, wynieś mu kołderkę do innego pokoju, bądźcie rodziną, ale tylko dla dzieci, zostaw go samemu sobie i nie pozwól zbliżyć dopóki nie uznasz, że coś zrozumiał a to niestety potrwa (o ile w ogóle). Z doświadczenia wiem, że życie samo pisze scenariusze i podpowiada rozwiązania w trakcie jego toczenia się. Któregoś dnia możesz się obudzić z pewnością, że już go nie kochasz i jest Ci kompletnie obojętny, wtedy Twoje serce zrobi się bardziej otwarte na nowe możliwości. Któregoś dnia może się okazać, że jesteś w stanie zakochać się w kimś innym bez szukania tej miłości, ona może znaleźć się sama i całe Twoje życie i moralność samo się przewartościuje. I romans sam się zrodzi.

        A dzieci? Rozumieją więcej niż Ci się wydaje. Nie wiem w jakim są wieku, ale ja zawsze uważałam, że nie można udawać i ukrywać wszystkiego przed nimi, bo i tak widzą więcej niż nam się wydaje. Ja przed swoimi niczego nie ukrywam, jak "wyprowadzałam się" z sypialni męża to one pomagały mi przenosić rzeczy, córka mi urządzała nowy pokoik, od syna (lat wtedy 8,5) usłyszałam "kiedyś się pogodzicie, wszystko się ułoży". I najważniejsze dla mnie było to, że nie byłam w tym zupełnie sama. Mogę liczyć na ich wsparcie.
        • corobic.corobic Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 22.03.16, 08:46
          Dziękuję Ci za ten rzeczowy i pozbawiony jadu komentarz.

          wczoraj byłam u psychologa. Uświadomił mi, że zatraciłam szacunek do siebie. Zatraciłam w tym, ze chciałam zdobyć miłość i uwagę męża, dawałam mu i rodzinie 100% siebie, a on nie dawał mi z siebie nic. Dawałam nawet ten seks, po to, by nie stracić tej resztki uwagi. Wręcz mi wstyd gdy o tym piszę (tak, dopiero teraz to sobie uświadomiłam).

          Rzeczywiście muszę nad sobą popracować. Nad szacunkiem do siebie, nad odbudowaniem własnej wartości, nad zrozumieniem ze żyję przede wszystkim dla siebie, a potem dla kogoś...
    • czybialy Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 23.03.16, 08:57
      Nie bójcie się zmian. Naprawdę, nie bójcie się. Zróbcie to, czego się boicie. Chyba, że wolicie tkwić w miejscu bez wyjścia do końca życia. A macie jeszcze duuużo życia przed sobą. Będzie ciężko, ale moim zdaniem warto się rozwieść zamiast tkwić w toksycznym związku bez przyszłości.
    • tora83 Re: niedopasowanie w związku i lęk przed rozwodem 23.03.16, 17:17
      Sama musisz odpowiedzieć sobie na pytanie co będzie dla Ciebie większą niewygodą i zdradą siebie - wygodne życie u boku niemal obcego człowieka, czy skromne życie w pojedynkę. To tylko Twoja decyzja. Daj sobie tyle czasu ile potrzebujesz, nie spiesz się, ale nie przeciągają jej również w nieskonczoność. Jeśli czujesz w głębi serca, że decyzję masz już podjętą w sobie - działaj. Im wcześniej, tym lepiej.
Pełna wersja