paralotniapar
25.03.16, 18:47
Krótko i na temat, z tej racji, że jestem jedynaczką i ... wszyscy spotykają się wówczas ze swoim rodzeństwem, w domu jest gwarno i wesoło, a ja jestem smutna. Wprawdzie mam rodziców, do których jeżdżę co swięta z mężem i dziećmi, ale coraz bardziej martwi mnie przyszłość, kiedy ich nie będzie...Nikomu się na to nie skarżę, bo rodzice są bardzo wrażliwi i nie chcę obarczać ich swoim problemem a mąż to nigdy nie narzekał - wprost przeciwnie. Sam ma 3 rodzeństwa ( które mieszka daleko), ale jakoś nie garnie się, żeby z nimi się częściej spotykać, mój tata też ciągle powtarza jak mu nie było za fajnie z dziewięciorgiem rodzeństwa (walczył stale o jedzenie), a mama ( też nie narzeka, bo ich było 4). Ja natomiast strasznie to przeżywam i popadam w depresję, bo nie mogę nic w tej sprawie zrobić, a czuję się nieszczęśliwa. My mamy tylko 2 dzieci, a zawsze marzyłam o wielkiej rodzinie. Do tej pory nie pogodziłam się z myślą, że mąż kategorycznie nie zgadza się na 3. Ostatnio mi powiedział, że tak naprawdę to zostałby przy jednym, gdybym tak nie naciskała, choć oczywiście kocha dwójkę. Nikt z moich najbliższych nie rozumie mojej sytuacji a ja gryzę się z tym co raz bardziej.