Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:(

26.04.16, 12:34
Mam ojca w bardzo podeszłym wieku l. 89 z powaznymi problemami zdrowotnymi- niedosłuch, niedowidzenie, chore serce, tarczyca i problemy psychiczne. Wczoraj miała miejsce następująca sytuacja, ojciec przyszedł do mnie i pod pretekstem zabrania czegoś z mojego auta ( jest zarejestrowane na niego) wziął ode mnie saszetkę w której były kluczyki i dokumenty. Niestety, jak się potem okazało- to był podstęp, ojciec z sobie tylko znanych powodów zabrał samochód i szalał nim na mieście, stwarzając zagrożenie dla innych. Odchodziłyśmy z mamą z nerwów, na policję nie zadzwoniłam tylko dlatego, że mama mnie o to prosiła. W koncu dotarł do domu ( mieszkamy osobno), zadzwoniłam zeby oddał auto- powiedział, że nie chce, on je sprzeda a pieniądze przeznaczy na podróż do Australii. Prosiła go i mama, uzasadniając to że mnie auto jest potrzebne, że jeżdzę nim do pracy, wożę dzieci itp. Bez skutku- powiedział jej, ze przez 3 dni obmyślał plan podstępnego pozbawienia mnie samochodu i on go teraz nie odda. W koncu po licznych awanturach, ok.godz. 23 powiedział, że auto odda.
Mama prosi, aby załagodzić sytuację, zakonczyć ją i sprawę zamknąć. Nie potrafię. Mam żal do ojca, że mnie tak perfidnie okłamał, wymyślił jakiś podstęp aby pozbawić mnie auta, kombinował przeciwko własnej córce. Czuję się z tym okropnie, mąż powiedział, że to zachowanie ojca było ponizej dna, dzieci tak samo. Ze względu na brak auta musiałam odwołać dwie wizyty lekarskie ( jedną moją ważną u onkologa, drugą u dentysty synka). Nie potrafię mu wybaczyć, boje się że za chwilę znowu coś uknuje przeciwko mnie. Mama twierdzi, że przesadzam.
A wy? Jakbyście się zachowali w moim przypadku?
    • mania805 Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 12:47
      Sama piszesz, że ma problemy psychiczne i sędziwy wiek. To chyba wiele tłumaczy.
      • madzialenka_live Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 12:51
        Ale czy tłumaczy perfidne knucie wobec córki? Całe zycie uwazałam go za uczciwego, prawego i etycznego człowieka, teraz to wszystko runęło.
        • alpepe Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 13:31
          Starość.
        • rorzrzutny To wcale nie musi być perfidne :( 26.04.16, 15:21
          madzialenka_live napisała:

          > Ale czy tłumaczy perfidne knucie wobec córki? Całe zycie uwazałam go za uczciwe
          > go, prawego i etycznego człowieka, teraz to wszystko runęło.

          Wciąż uważasz ojca za zdrowego na umyśle. A to właśnie się kończy.
          Ta kobyła poniżej to wpis z forum, który dobrze opisuje sytuację. Nic przyjemnego, ale co zrobić. Autorka używa nicka rachuciachu2012

          mam w domu dwójkę 90-latków. zbuntowanych, pseudo-samodzielnych, opryskliwych, złośliwych... dlatego chciałabym napisać o czymś czego się wprost zwykle nie pisze.

          1. staruszkom "siada" płat czołowy mózgu - to dlatego ich zachowanie odbiega zachowania osób zdrowych i młodych. ma to takie konsekwencje, że normy społeczne, których się nauczyliśmy przestają działać i górę biorą podstawowe, prymitywne zachowania. normy społeczne to nasze hamulce. na starość puszczają. jeśli staruszek ma potrzebę wypróżnienia się, zrobi to, często w tym miejscu, w którym się znajduje. jak ma ochotę wyjąć sztuczną szczękę to ją wyjmie. jak ma ochotę założyć majtki na głowę, to założy, nawet brudne. tak tez robią małe dzieci ale różnica jest taka,że dzieci się uczą tych norm a staruszkowie je eliminują. można podsumować, że na starość wyłazi cały nasz charakter. proces "wysiadania" płata czołowego ma różne natężenie, czasem powoli, czasem piorunująco.

          2. ów płat czołowy odpowiada także za umiejętność krytycznej oceny sytuacji - staruszkowie nie potrafią ocenić, czy ich działanie zagraża innym ludziom stąd rozmowa z 90 o tym, by przestał jeździć autem skończyła się tym, że samochód "został zepsuty". siła wyższa zadziałała. a staruszek o chodziku podąża do kibla.... mózg przestał ich ostrzegać również , że przekraczają granice w rozmowie, zachowaniu, działaniu wobec bliskich i obcych. bardzo łatwo nimi manipulować, a o kupowaniu słynnych kocy z wielbłąda nie wspomnę....

          3. pseudo niezależność - nie potrzebna mi opieka, sami sobie poradzimy. potem w nocy telefon, przyjdź, kupa do sprzątnięcia. nie ma co jeść, wynoś się z domu, to nasza ostatnia rozmowa.........

          4. to wszystko sprawia, że żadne tłumaczenia nie są w stanie im zobrazować sytuacji, w jakiej się znajdują oni sami i ich najbliżsi. można się obrażać, wściekać i krzyczeć ale to nic nie zmieni. stajemy przed obcą lub prawie obcą mentalnie osobą, której zachowania nie akceptujemy. łatwiej sobie wytłumaczyć, jeśli starsza osoba na coś choruje, że to wpływ choroby. ale co jeśli nie choruje? nic prócz starości jej nie dolega? sama ze sobą się męczy organizując swój pogrzeb jakieś siedem razy w tygodniu, dając dyspozycje do realizacji...
          polscy staruszkowie też pomiatają swoimi opiekunkami tylko z nimi nikt nie zrobił wywiadu. polscy staruszkowie nie różnią się niczym od tych niemieckich. nikt nie przygotowuje nas na czas, kiedy staniemy oko w oko ze starością, najpierw jako dzieci mamy dziadków, którzy bywają dziwni a potem "idą spać", potem jako dorośli mamy starych rodziców, którzy dają nam w kość, na złość chorują, złośliwią, kłamią, nie chcą umrzeć, a potem sami jesteśmy starzy. i nie możemy tego za cholerę zrozumieć. w chwilach zwątpienia stwierdzam, że na zapas, dla siebie na starość, trzeba chyba szukać cykuty w rowach albo suszyć sromotnika.... tylko, jak już mi mózg wysiądzie, czy będę umieć zrobić z tego użytek?


          Źródło: klik
        • taki-sobie-nick Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 19:53
          madzialenka_live napisała:

          > Ale czy tłumaczy perfidne knucie przeciwko córce?

          Owszem, NIEKTÓRE choroby psychiczne to tłumaczą.
    • kanna Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 15:37
      Po pierwsze: rozumiem, że się wściekłaś i wkurzyłaś.
      Ojciec jest chory, nic nie poradzisz. Możesz pielęgnować wściek na niego - jemu nie zaszkodzi, ale Ciebie to będzie męczyć. Możesz odpuścić. Twój wybór.

      Dwa: nie rozumiem, czemu samochód zarejestrowany jest na ojca. Nie rozumiem, czemu nie wzięłaś taksówki. Jesteś dorosła, nie?
    • six_a Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 16:02
      >mąż powiedział, że to zachowanie ojca było ponizej dna, dzieci tak samo.

      o masz, jaki zgodny chór w tej tragedii.

      no ale z odwołaniem wizyty u onkologa to przegięłaś. nie wymyślili u was taksówek?
      • madzialenka_live Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 16:38
        Brawo, szczególnie, ze wizytę miałam 200 km od swojego miejsca zamieszkania i zamierzałam skoro świt wyjechać autem. Nie stać mnie na podróż tyle km taksówką, może Ciebie stać.
        Od razu uprzedzę Twój kolejny złosliwy wpis- o odpowiedniej godzinie nie miałam też PKS, ani PKP.
        Mniej żółci, a więcej empatii zyczę.
        • mendiga Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 16:56
          Skoro świt? Czyli nocą ci to auto zabrał? To już niczym włamanie.
          A dentysta synka pewnie w Czechach?
          • madzialenka_live Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 17:04
            Nie. Auto zabrał w dzien, przez cały dzien nie chciał oddac, dopiero ok. 23 mama go prawie przekonała aby oddał. Samochód odebrałam jednak dziś ok. 14, bo w międzyczasie się jeszcze zdążył rozmyślić i upierał się, ze chce nim wyskoczyć na Mazury na ryby.
            Do dentysty syna nie miałam ewidentnie głowy, onkologa odwołałam dziś rano.
        • six_a Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 17:57
          >Mniej żółci,

          a to ja nie potrafię ojcu "wybaczyć" i mam spiskową teorię ojca? wymyślasz, to taki efekt.
    • obrotowy 1.Z Ojca Gieroj i Maladjec:) 2. Jestes nierzetelna 26.04.16, 16:14
      1. Z Ojca Gieroj i Maladjec :)
      - w tym wieku szalec po miescie i jeszcze planowac wyprawe do Australi...

      2. Jestes nierzetelna w opisie.
      Niewazne na kogo jest zarejestrowane auto - ale kto jest jego formalnym (lub nieformalnym)
      wlascicielem.

      a) Jezeli wlascicielem jest Ojciec - a auto Ci tylko UZYCZA - to mozesz sie tylko slusznie pozloscic na jego fanaberie (ze zabral swoje auto - ale bez uprzedzenia...)

      b) jezeli Ty za auto zaplacilas, lub Ojciec Ci auto (chocby w umowie ustnej) podarowal
      - to oczywiscie Ty masz racje.

      podejrzawam jednak, ze krecisz i chodzi o przypadek a) i opisalas to celowo, lub niechcacy nierzetelnie.

      • madzialenka_live Re: 1.Z Ojca Gieroj i Maladjec:) 2. Jestes nierze 26.04.16, 16:27
        Obrzydliwy jest Twój post, obrotowy, tyle w temacie.
        Przypadek A. Nie rozumiem, dlaczego z góry po chamsku załozyłeś że krecę.
        Bardzo dziękuję za wypowiedzi, szczególnie za opis pary 90-latków. To mi pomogło zrozumieć sytuację i powziąć dalsze kroki.
        • j-k Impertynentka. 26.04.16, 16:36
          Jezeli to przypadek "A" - to nie ja jestem obrzydliwy - Tylko ty .

          Pozloscic sie oczywiscie mozesz (zrozumiale) i prosic ojca
          - by nastepnym razem nie zabieral ci auta bez uprzedzenia.

          Ale nie masz prawa na Impertynencje pod moim adresem
          - tylko dlatego - ze wskazalem ci miejsce w szeregu.

          • madzialenka_live Re: Impertynentka. 26.04.16, 16:40
            Nie Tobie, tylko obrotowemu, chyba że jesteś jego alter ego.
            Nie TY jesteś od wskazywania mi miejsca w szeregu. Wskazuj je własnym bliskim. Impertynencie.
            • madzialenka_live Re: Impertynentka. 26.04.16, 16:41
              PS. Formalnie włascicielem jest ojciec, ale ja za auto zapłaciłam i ja je kupiłam. Na co są stosowne papiery, wielonikowcu.
              • obrotowy nierzetelna Impertynentko: 26.04.16, 17:09
                Oczywiscie, ze j-k i obrotowy to ta sam osoba i stali bywalcy to tu wiedza..
                na tym foro nie pisuje pod nickiem "j-k" i zdarzylo mi sie to przez pomylke - za co przepraszam.


                madzialenka_live napisała:
                > PS. Formalnie włascicielem jest ojciec, ale ja za auto zapłaciłam i ja je kupił am.

                natomiast, jak napisalem jestes nierzetelna.
                - gdyz niewazne ,kto jest jego (auta) formalnym posiadaczem, ale kto za niego zaplacil i kto jest jego RZECZYWISTYM wlascicielem - gdyz to ten decyduje.

                nie potrafisz nawet uczciwie przedstawic wlasnej sytuacji.
                • stokrotka_a Re: nierzetelna Impertynentko: 26.04.16, 17:22
                  obrotowy napisał:

                  > Oczywiscie, ze j-k i obrotowy to ta sam osoba i stali bywalcy to tu wiedza..
                  > na tym foro nie pisuje pod nickiem "j-k" i zdarzylo mi sie to przez pomylke -
                  > za co przepraszam.

                  A skąd wiedzą, skoro nie pisujesz tutaj pod nikiem "j-k"?
                  • madzialenka_live Re: nierzetelna Impertynentko: 26.04.16, 17:25
                    Bo się mu pierdzieli wszystko we łbie.
                  • obrotowy sorry... 26.04.16, 17:26
                    taka mendi np. to wie :)

                    a poniewaz pisuje tu od lat - taka pomylka zdarzyla mi sie juz ze 2-3 razy :)

                    przepraszam i zapraszam na F. Swiat (jako j-k)
                    • mendiga Re: sorry... 26.04.16, 18:01
                      Bo ja widzę aurę.
    • mendiga Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 16:52
      A skąd wiesz, że szalał? Przecież cię przy tym nie było. Może wziął samochód i podjechał na najbliższy parking Tesco, żeby was trochę podku...ć. A tutaj koniec świata.
      Sprawdź lepiej, czy nie grzebał w bebechach.
      • madzialenka_live Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 17:00
        mamie się pochwalił:))) że jechał 140km/h a deszcz lał. Co prawda prawie nic nie widział, ale dał radę- to są jego słowa. Mama omal nie zemdlała.
        • mendiga Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 17:08
          Nie rozumiem cię. Zakładając, że historia jest prawdziwa (jak ktoś lubi), po tym, co się stało, wierzysz w to, co twój ojciec mówi? Ile ty masz lat? No chyba dużo, jeśli twój ojciec ma 90.
          • madzialenka_live Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 17:21
            Akurat w to jestem w stanie uwierzyć, bo wiem jak jeździł przez całe swoje życie- gaz do dechy i przekleństwa na ustach.
            W bzdety w rodzaju, że matka ma kochanków a wsród nich był marszałek sejmu Kuchciński, oczywiscie, że nie wierzę.
            • stokrotka_a Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 17:25
              madzialenka_live napisała:

              > W bzdety w rodzaju, że matka ma kochanków a wsród nich był marszałek sejmu Kuc
              > hciński, oczywiscie, że nie wierzę.

              Szkoda, że to fikcja - mogłoby być ciekawie... A może jednak uwierzysz - mogłabyś wtedy napisać scenariusz do jakiegoś politycznego dreszczowca.
            • mendiga Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 17:59
              Oczywiście, że nie. Kuchciński jest dla twojej matki zdecydowanie za młody.
    • paco_lopez Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 16:55
      Kiedyś to jeszcze może jakoś bym usprawiedliwia tatusia, ale teraz twierdzę, że nie warto. Będzie ci go lżej pożegnać jak go święta ziemia przyjmie. Ja swoją mamusia obecnie też bym poddusił,a takich numerów nie robi i jest całkiem zdrowa. W ogóle całą rodzinkę oprócz chłopaków kopnąłbym raz a porządnie w cztery litery.
    • obrotowy Nadal czekam na uscislenie relacji: 26.04.16, 17:36
      1. Ty zaplacilas za samochod.
      2. Jest zarejestrowany na Ojca (nie pytam po jaka hollere...- bo to nie ma tu znaczenia.)

      Znaczenie dla zajecia stanowiska ma natomiast to - kto jest faktycznym wlascicielem samochodu
      a) TY - skoro za niego zaplacilas ?
      b) czy Ojciec - jesli mu go np. podarowalas ?

      I dopiero wtedy mozesz sie spodziewac rozsadnych osdpowiedzi - a nie paplania.
      • madzialenka_live Re: Nadal czekam na uscislenie relacji: 26.04.16, 17:39
        Wolę paplanie. Ale nie twoje wielonikowcu.
    • taki-sobie-nick Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 19:54
      madzialenka_live napisała:

      > Mam ojca w bardzo podeszłym wieku l. 89 z powaznymi problemami zdrowotnymi- ni
      > edosłuch, niedowidzenie, chore serce, tarczyca i problemy psychiczne. Wczoraj m
      > iała miejsce następująca sytuacja, ojciec przyszedł do mnie i pod pretekstem za
      > brania czegoś z mojego auta ( jest zarejestrowane na niego)

      Dopisuję się do Kanny - czemu twój wóz jest zarejestrowany na tatusia?
      • mozambique Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 27.04.16, 09:59
        oj dlaczego ? dla znizek w ubezpieczeniu zapewne a moze i dla karty parkingowej dla inwalidów ???
        osoby ze stopniem niepelnosp. maja tez rózne ulgi podatkowe za uzywanie samochodu itp

        życia nie znacie ?
        • taki-sobie-nick Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 27.04.16, 19:28
          mozambique napisała:

          > oj dlaczego ? dla znizek w ubezpieczeniu zapewne a moze i dla karty parkingowej
          > dla inwalidów ???
          > osoby ze stopniem niepelnosp. maja tez rózne ulgi podatkowe za uzywanie samocho
          > du itp
          >
          > życia nie znacie ?

          Od tej strony nie za bardzo, podobnie jak ty nie znasz życia od mojej strony. Bez urazy. :-)

          A poza tym w tym celu tatuś musiałby mieć jeszcze orzeczenie. Sama choroba nie wystarczy.
          >
          >
          >
        • taki-sobie-nick Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 27.04.16, 19:29
          mozambique napisała:

          > oj dlaczego ? dla znizek w ubezpieczeniu zapewne a moze i dla karty parkingowej
          > dla inwalidów ???

          Tata mobilny jest, a kartę parkingową daje się tylko przy niepełnosprawnościach ruchowych.
    • taki-sobie-nick Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 20:01

      > olicję nie zadzwoniłam tylko dlatego, że mama mnie o to prosiła.

      A niesłusznie, należało, stwarzał zagrożenie dla siebie i innych.

      a pieniądze przeznaczy na podróż do Australii.

      Tata przypadkiem nie choruje na CHAD? A cokolwiek mu jest pod względem psychicznym - bierze leki?



      > urach, ok.godz. 23 powiedział, że auto odda.
      > Mama prosi, aby załagodzić sytuację, zakonczyć ją i sprawę zamknąć. Nie potrafi
      > ę.

      A co proponujesz?

      Mam żal do ojca, że mnie tak perfidnie okłamał, wymyślił jakiś podstęp aby p
      > ozbawić mnie auta, kombinował przeciwko własnej córce. Czuję się z tym okropnie
      > , mąż powiedział, że to zachowanie ojca było ponizej dna, dzieci tak samo. Ze w
      > zględu na brak auta musiałam odwołać dwie wizyty lekarskie ( jedną moją ważną u
      > onkologa, drugą u dentysty synka). Nie potrafię mu wybaczyć, boje się że za ch
      > wilę znowu coś uknuje przeciwko mnie.

      A często mu się zdarza?



      Mama twierdzi, że przesadzam.
      > A wy? Jakbyście się zachowali w moim przypadku?

      Ja bym się wściekła i przede wszystkim próbowała przerejestrować samochód.
    • varia1 Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 21:02
      1. dlaczego twoje auto jest zarejestrowane na ojca? ojciec jest w podeszłym wieku i jakby mu się zdarzyło umrzeć to będziesz robić sprawę spadkową ? czy w testamencie jesteś ujęta? nie pytam zlośliwie, tak z czystej ciekawości

      2. czy naprawdę sądzisz że osoba z problemami psychicznymi "knuje", "kłamie" i "kombinuje" ? pogratulować empatii wobec starszego schorowanego człowieka

      3. twoje dzieci "tak samo" jak twój mąż powiedziały że zachowanie dziadka było "poniżej dna" ? bo wziął - formalnie należący do niego samochód"? na marginesie ile ten "synek" z bolącym zębem ma lat, że się tak o starszych wyraża?

      Jak bym się zachowała:
      1. przerejestrowała auto na siebie, jeśli rzeczywiście jest twoje, pora zapracować na własne zniżki w OC
      2. zaproponowałabym ojcu wizytę u lekarza, może coś da się poradzić (np farmakologicznie) na jego problemy zdrowotne/psychiczne
      3. mężowi i dzieciom zakazałabym obrażać mojego ojca, którego , cytuję z twojego posta :"Całe zycie uwazałam go za uczciwego, prawego i etycznego człowieka"
      • taki-sobie-nick Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 21:11

        > 2. zaproponowałabym ojcu wizytę u lekarza, może coś da się poradzić (np farmako
        > logicznie) na jego problemy zdrowotne/psychiczne

        tu może się okazać, że tatuś nie pójdzie, bo "on jest przecież zdrowy" względnie "on nie jest wariat/chcą z niego zrobić wariata!"

      • taki-sobie-nick Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 21:14
        a z tą empatią to różnie bywa, wiesz, niby człowiek rozumie bliskiego, ale własne emocje też ma - nie bez powodu istnieją grupy wsparcia dla OPIEKUNÓW osób chorych na Parkinsona/Alzheimera
        • varia1 Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 27.04.16, 22:06
          wyobraź sobie że miałam babcię chorą na Alzheimera (mieszkałam z nią przez kilka lat, od początku choroby do momentu kiedy przestała nas poznawać i zapomniała jak się chodzi) doskonale zdaję sobie sprawę z tego ciężaru... ale czyżbym mogła płakać nad sobą i zarzucać jej "knucie" kiedy mi nożyczkami pocięła na drobne paseczki wszystkie prześcieradła ? (spuściłam ją z oka, żeby nakarmić swoją 2-miesięczną córkę)

          dziwi mnie że autorka wątku, chociaż bardzo ojca przez całe życie kochała i szanowała, teraz, gdy jest on stary i chory, nie potrafi tego zrozumieć tylko rozczula się nad sobą

          zauważ proszę, że nie podjęła ze mną dyskusji ;)
          • taki-sobie-nick Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 27.04.16, 22:49
            varia1 napisała:

            > wyobraź sobie że miałam babcię chorą na Alzheimera (mieszkałam z nią przez kilk
            > a lat, od początku choroby do momentu kiedy przestała nas poznawać i zapomniała
            > jak się chodzi) doskonale zdaję sobie sprawę z tego ciężaru... ale czyżbym mog
            > ła płakać nad sobą i zarzucać jej "knucie" kiedy mi nożyczkami pocięła na drobn
            > e paseczki wszystkie prześcieradła ? (spuściłam ją z oka, żeby nakarmić swoją 2
            > -miesięczną córkę)

            Nie wiem, co ty byś mogła, ale mnie z pewnością wzięłaby ciężka cholera, przy czym doskonale zdawałabym sobie sprawę, że to choroba, A NIE KNUCIE.

            A swoją drogą nie wiesz przypadkiem, po co to zrobiła? Tak tylko pytam, na wypadek, gdyby babcia ujawniła wówczas swoje motywacje. Chorobowe, owszem, jakieś musiały być.


            > dziwi mnie że autorka wątku, chociaż bardzo ojca przez całe życie kochała i sza
            > nowała, teraz, gdy jest on stary i chory, nie potrafi tego zrozumieć tylko rozc
            > zula się nad sobą

            Mnie to wcale nie dziwi akurat. Przy czym tatuś widać z tych bardziej aktywnych, może wykręcać dziwne numery, nieważne, rozumiany czy nie.
            >
            > zauważ proszę, że nie podjęła ze mną dyskusji ;)

            W ogóle nie za bardzo podjęła.
            • varia1 Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 29.04.16, 17:00
              >A swoją drogą nie wiesz przypadkiem, po co to zrobiła? Tak tylko pytam, na wypadek, gdyby >babcia ujawniła wówczas swoje motywacje. Chorobowe, owszem, jakieś musiały być.

              oczywiście że ujawniła, miała zamiar podwiązywać pomidory do tyczek :) tylko że akurat był środek zimy...
              • taki-sobie-nick Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 29.04.16, 21:52

                > oczywiście że ujawniła, miała zamiar podwiązywać pomidory do tyczek :) tylko że
                > akurat był środek zimy...

                i twoimi prześcieradłami? o żesz
    • molly_wither Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 21:39
      Przypomina mi sie komedia pt:"Starsza pani musi umrzeć". Niby smiesznie,ale na dluzsza mete nie zyczylabym nikomu kogos takiego w najblizszym otoczeniu. Ludzie roznie sie starzeja. Tobie przytrafila sie ta gorsza opcja rodzica-staruszka. Nie wiem,jak bym sie zachowala. Sory.
    • czoklitka Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 22:27
      A to on kupił to ałto? By mi przykro było o ile ałto jest jego, ale skoro to jego... i on chce sobie przed śmercią skoczyć do Australii, to czemu do licha nie?
      • tulsa00 Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 26.04.16, 23:04
        No wlasnie I tu jest pies pogrzebany...przykro ze robi z ojca wariata
        • czoklitka Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 03.05.16, 17:07
          wiesz, swoje lata pociągają za sobą jakieś dziwactwa. Ale czy od razu trzeba mówić o chorobie psychicznej? Chyba że on jest rzeczywiście chory, ale to wtedy tylko można dziwić się rodzinie, że nie pomyśleli o przepisaniu auta na kogoś innego.
      • leptosom Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 27.04.16, 11:44
        Ojciec powinien pakować całą kasę w córkę, a nie w wycieczki krajoznawcze, czy obce baby.
    • tonik777 Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 27.04.16, 14:29
      Dlaczego Twoje auto jest zarejestrowane na ojca?
      Dlaczego odwołałaś wizyty lekarskie? Nie można było dostać się tam inaczej? Taksówka, autobus, pociąg, metro czy coś innego?
    • berta-death Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 29.04.16, 23:41
      Chłop ma demencję albo alzheimera a wy się doktoryzujecie nad jego zachowaniami. Trollem jesteś? W tym wieku mieć na siebie zarejestrowany samochód to trochę ryzykowne jest, zwłaszcza biorąc poprawkę na jego stan psychiczny. Naprawdę może jakiś wypadek spowodować i kogoś rozjechać.
    • capa_negra Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 01.05.16, 00:25
      madzialenka_live napisała:
      . Ze w
      > zględu na brak auta musiałam odwołać dwie wizyty lekarskie ( jedną moją ważną u
      > onkologa, drugą u dentysty synka). Nie potrafię mu wybaczyć, boje się że za ch
      > wilę znowu coś uknuje przeciwko mnie. Mama twierdzi, że przesadzam.
      > A wy? Jakbyście się zachowali w moim przypadku?


      Nikt zdrowy na umyśle nie rezygnuje z wizyty u onkologa bo akurat samochodu nie miał
    • rotkaeppchen1 Re: Nie potrafię wybaczyć własnemu ojcu:( 07.05.16, 13:30
      Piszesz, że ojciec ma też problemy psychiczne?
      Wybacz mu - dla samej siebie. Łatwiej się zyje, nie chowając urazy...
Pełna wersja