madzialenka_live
26.04.16, 12:34
Mam ojca w bardzo podeszłym wieku l. 89 z powaznymi problemami zdrowotnymi- niedosłuch, niedowidzenie, chore serce, tarczyca i problemy psychiczne. Wczoraj miała miejsce następująca sytuacja, ojciec przyszedł do mnie i pod pretekstem zabrania czegoś z mojego auta ( jest zarejestrowane na niego) wziął ode mnie saszetkę w której były kluczyki i dokumenty. Niestety, jak się potem okazało- to był podstęp, ojciec z sobie tylko znanych powodów zabrał samochód i szalał nim na mieście, stwarzając zagrożenie dla innych. Odchodziłyśmy z mamą z nerwów, na policję nie zadzwoniłam tylko dlatego, że mama mnie o to prosiła. W koncu dotarł do domu ( mieszkamy osobno), zadzwoniłam zeby oddał auto- powiedział, że nie chce, on je sprzeda a pieniądze przeznaczy na podróż do Australii. Prosiła go i mama, uzasadniając to że mnie auto jest potrzebne, że jeżdzę nim do pracy, wożę dzieci itp. Bez skutku- powiedział jej, ze przez 3 dni obmyślał plan podstępnego pozbawienia mnie samochodu i on go teraz nie odda. W koncu po licznych awanturach, ok.godz. 23 powiedział, że auto odda.
Mama prosi, aby załagodzić sytuację, zakonczyć ją i sprawę zamknąć. Nie potrafię. Mam żal do ojca, że mnie tak perfidnie okłamał, wymyślił jakiś podstęp aby pozbawić mnie auta, kombinował przeciwko własnej córce. Czuję się z tym okropnie, mąż powiedział, że to zachowanie ojca było ponizej dna, dzieci tak samo. Ze względu na brak auta musiałam odwołać dwie wizyty lekarskie ( jedną moją ważną u onkologa, drugą u dentysty synka). Nie potrafię mu wybaczyć, boje się że za chwilę znowu coś uknuje przeciwko mnie. Mama twierdzi, że przesadzam.
A wy? Jakbyście się zachowali w moim przypadku?