piataziuta
05.05.16, 11:34
Nawiązując do rozmowy z wiarusikiem w tymże wątku, przypomniała mi się historia sprzed tygodnia.
Dzięki niej poniekąd rozumiem przerażenie wyżej wymienionego faktem, że niektórym zdarza się chodzić do spożywczaka bez majtek.
Być może wiarusik jest jak mój główny bohater.
Będąc w pracy, zawitali do mnie klienci, w następującym składzie: mama, córka, syn, wnuk. Całość wizualnie estetyczna, seniorka bardzo zadbana, córka też, syn normalny - przynajmniej z daleka.
Otóż syn - wysokiego wzrostu, ponieważ nie brał udziału w rozmowie, oparł się o biurko w centralnej części pomieszczenia, wypiął nieco zadek i tak trwał w oczekiwaniu na zakończenie spotkania.
Ja - zdecydowanie niskiego wzrostu, aby dokonać obsługi klientki, musiałam kilkukrotnie obejść ten jego wypięty zadek, którego szczyt przypadał niewiele poniżej mojego nosa.
Smrodu którego doznałam nie zapomnę nigdy.
I obecność majtek, drogi wiarusiku, nic mu nie pomogła.
Myjcie się panowie.