Oświadczyny pośród traumy - za czy przeciw?

16.05.16, 22:37
Tak się składa, że przyjaźnię się z pewną rodziną, którą od pewnego czasu dotyka seria nieszczęść. Pod koniec ubiegłego roku borykali się z problemem ojca/męża/zięcia, który wpadł w krytyczne stadium alkoholizmu i trzeba było wielkiej siły woli ich wszystkich, żeby ten pan zgodził się pójść do specjalistycznego szpitala celem detoksu. A w ostatnich dniach umierał ich ukochany dziadek/ojciec/teść.

Zarazem jednak przy okazji tych wydarzeń dochodziło do rzeczy dużo bardziej pozytywnych. Pod koniec ubiegłego roku - gdy głowa rodziny trafiła do szpitala - ich najstarszej córce oświadczył się chłopak. A teraz - dzień przed śmiercią dziadka, który leżał już od kilku dni nieprzytomny na OIOM-ie - to samo zrobił chłopak "średniej" córki.

W życiu nie uwierzę, że obaj od dawna planowali oświadczyny akurat w te konkretne dni i obiektywne okoliczności nie miały tu żadnego znaczenia. A co Wy o tym myślicie? Czy Waszym zdaniem dobrze jest w chwilach tragicznych wychodzić z takimi - wszak chyba radosnymi - inicjatywami? Czy raczej jesteście zdania, że oświadczyny to rzecz zbyt poważna, aby inicjować je wtedy, gdy człowiekiem rządzą zupełnie inne emocje?
    • obrotowy ani za, ani przeciw. 16.05.16, 23:00
      wielka_ci_puszka napisała:
      Czy Waszym zdaniem dobrze jest w chwilach tragicznych wychodzić z tak
      > imi - wszak chyba radosnymi - inicjatywami? Czy raczej jesteście zdania, że ośw
      > iadczyny to rzecz zbyt poważna, aby inicjować je wtedy, gdy człowiekiem rządzą
      > zupełnie inne emocje?

      Zycie jest jak wielka puszka i wszystko Ci pomiesci.
      zatem nie doszukuj sie regul tam, gdzie byc ich nie powinno - bo to sprawa indywidualna zalezna od konkretnych osob i okolicznosci.
    • varia1 Re: Oświadczyny pośród traumy - za czy przeciw? 17.05.16, 12:34
      tak się składa że w ramach tej "serii nieszczęść" opisałaś dwa, trudne i przykre wydarzenia, oraz dwa wydarzenia radosne
      może te oświadczyny miały związek z jakąś im, młodym tylko znaną datą i dlatego zależało im na właśnie tym dniu? tego nie wiesz ani ty, ani nikt poza zainteresowanymi
      wcale nie uważam aby oświadczyny w trudnych chwilach były jakimś faux pas
      oczywiście nie popieram urządzania hucznej zaręczynowej imprezy tuż nad grobem dziadka
      ale może spójrz na to z innej strony: oświadczyny w takiej chwili, jeśli to nie było związane z jakąś konkretną datą, to takie potwierdzenie od mężczyzny że w tych trudnych chwilach jest przy tobie, że masz na kogo liczyć i że "na dobre i na złe"

      dziadkowi pewnie też nie przeszkadzałaby świadomość że ukochana wnuczka jest szczęśliwa

      więc, tak mi się wydaje, zajmij się swoją puszką ;)
      i to pisałam ja, której chłop się na poważnie oświadczył przez telefon zanim rozwiodła się z poprzednim mężem, w czasie szalejącego sztormu i poważnej choroby dziecka, a dziś doceniam, że wytrwał, chociaż wtedy powiedziałam mu że nie wyjdę za niego
    • marrysienka Re: Oświadczyny pośród traumy - za czy przeciw? 19.05.16, 16:54
      Hmm. A może jej się okres spóźniał ze stresu, co prawda 2 kreski jeszcze nie wyszły, ale pan chciał być odpowiedzialny i chciał uniknąć sytuacji, że oświadczy się z powodu ciąży (skoro test jeszcze negatywny, to oświadczyny nie byłyby z powodu ciąży).

      Serio, znam taką historię (ciąży jednak nie było, okresu nie było z powodu stresu i nie jedzenia ze stresu).
    • lucyy3 Re: Oświadczyny pośród traumy - za czy przeciw? 20.05.16, 10:48
      ja na miejscu tych chłopaków to bym jednak z tymi zaręczynami poczekała.
    • kasia_mama_stasia Re: Oświadczyny pośród traumy - za czy przeciw? 20.05.16, 10:59
      To jest życie - pomieszczenie lepszych i gorszych momentów. Ktoś umiera, ktoś się rodzi...
    • czoklitka Re: Oświadczyny pośród traumy - za czy przeciw? 22.05.16, 15:47
      Można spojrzeć na to też tak - oni pokazali, że będą z dziewczętami w trudnych sytuacjach, może też chcieli poniekąd odciążyć dziewczyny od kiepskich emocji w związku z tymi sytuacjami. W sensie -pokazać, że życie na ojcu i dziadku się nie kończy.
Pełna wersja