kropidlo5
29.05.16, 22:00
Pytanie brzmi glupio na pierwszy rzut oka i na pewno beda osoby, ktore zadrwia- ale trudno.
Czy powiedziec kobiecie, w ktorej zakochalem sie, a w ktorej nie powinienem byl sie zakochac, a jak juz sie zakochalem- powinienem byl sie dawno odkochac- a to w zwiazku z tym, ze ona jest w zwiazku z kims- 'chce sie w tobie odkochac'?
Problem tej sytuacji jest taki, ze obiekt uczuc zdaje sie te uczucia co najmniej akceptowac. Nie mam pojecia dlaczego, hipotez moge wymyslec wiele- bo tez cos czuje i nie wie co robic, bo traktuje to bardzo lekko, bo ma niskie poczucie wartosci i sie dowartosciowuje, bo robi to z litosci, bo sie bawi, bo jest bardzo empatyczna, bo w ogole nie jest empatyczna i nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji, mozna ciagnac.
Wiem, ze w tej sytuacji nieco aburdalnie moze brzmiec taki dylemat- czy mowic takiej osobie, ze powinienem przestac, ze skoro to jest bez przyszlosci- to po co, ze to mi szkodzi.
No ale jest jak jest, nie chce tej osoby skrzywdzic, zrobic przykrosci, bo oprocz tego, ze ja kocham to ja tez zwyczajnie lubie.
Brzmi dziwnie- zrobic przykrosc komus mowieniem, ze nie chce jej dawac czegos, czego jej nie potrzeba. No ale obawiam sie, ze to moze byc jakos przykre.
Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze w takiej sytuacji mozna zastosowac zwyczajna strategi wycofania sie, zapomnienia i stopniowego ochlodzenia- ale to sie od pol roku nie udaje. Dlatego mysle o innych metodach. A ze nie udaje sie m. in wlasnie z tego powodu, ze w przeciwienstwie do kilku podobnych historii z przeszlosci- gdzie komunikat zwrotny byl jasny i prosty 'nie interesuja nie twoje adoracje' i gdzie nie bylo ani woli ani prob utrzymywanie kontaktu z tej drugiej strony- tutaj jest inaczej.
Takie zachowania podtrzymuja zludne nadzieje, wydaje mi sie, ze nie maja takiego celu a wynikaja z pozytywnych pobudek (choc jak wyzej- hipotez moze wymyslec wiele) wiec takie postawienie sprawy niejako wymusilo by deklaracje, ze 'nie' pozwolilo skonczyc z atmosfera niedomowien, niepewnosci. Skonczyc z taka gra 'ja cie kocham i udaje, ze wystarcza mi taka jednostronna milosc' a z drugiej strony 'ja mam kogos, ale troche udaje, ze nikogo nie mam, zeby ci nie zrobic przykrosci'.
Wydalo mi sie to lepsze niz mowienie do zajetej w koncu osoby rzeczy typu kocham cie, albo 'chce z toba byc'.