Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.....

08.06.16, 18:49
Mam 50+, od miesiąca spotykam się z facetem, z którym byłam jakiś czas temu, jest ode mnie starszy, od stu lat rozwiedziony, ma dorosłą córkę z dwojgiem dzieci. Spotykamy się w weekendy, bo ja pracuję i mieszkamy w odległych dzielnicach Warszawy. Byliśmy umówieni na ten weekend, jak zwykle ok. 10. Przed chwilą zadzwonił i powiedział, że będzie mógł przyjechać dopiero późnym popołudniem, bo córka musi coś załatwić i podrzuci mu młodsze dziecko. Córka podrzuca mu dziecko również w ciągu tygodnia (on pracuje w domu), ale to akurat nie ma dla mnie znaczenia, bo i tak się wtedy z nim nie spotykam. Po tej rozmowie jestem wściekła i jest mi przykro - czy naprawdę nie może mi poświęcić całego weekendu? Jego córka nie pracuje - nie może swoich spraw załatwiać w ciągu tygodnia?...Powiedziałam mu, że w takim razie jeszcze dam mu znać, czy W OGÓLE będę mogła się z nim zobaczyć. Mam rację, czy może jestem wredną egoistką i histeryczką?.. Musiałam się wyżalić :(
    • molly_wither Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 19:14
      powiem tak....Ten facet zyje dla corki i jej dzieci, nie dla innej kobiety. Sa tacy mezczyzni na swiecie , ktorzy wchodza w zwiazki z kobietami po to tylko,aby miec z nimi dzieci. Sam zwiazek z kobieta ich tak nie satysfakcjonuje, jak dzieci z tego zwiazku. I potem "tkwia" w tym zwiazku, ktory czesto nie jest dobry, bo kobieta wyczuwa,ze cos jest nie tak, tylko dla dobra tych dzieci. Zastanow sie, jesli facet "100" lat temu sie rozwiodl i do tej pory nie zalozyl nowej rodziny , czy zwyczajnie nie jest w zwiazku z kobieta to czy on tak naprawde potrzebuje kobiety?
      • oates50 Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 19:59
        Obawiam się, że możesz mieć rację...... Kiedyś była podobna sytuacja, powiedziałam, że nie zamierzam dostosowywać swojego kalendarza do kalendarza jego córki i usłyszałam, że "rodzina jest najważniejsza"... Szkoda, bo bardzo miło nam się spędza czas. Wyślę mu jutro smsa, że odwołuję nasze najbliższe spotkanie, a potem zobaczę....
        • molly_wither Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 20:57
          Bo tak jest. Mezczyzni,ktorzy cenia rodzine sa bardzo pociagajacy,ale do czasu. "Rodzina" dla nich zazwyczaj oznacza matke, siostre i wlasne dzieci. Zona to obcy czlowiek. Ale to trzeba przezyc samemu,zeby zrozumiec.
          • triss_merigold6 Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 23:30
            Żona? Nie pomyliło Ci się aby z panią znaną panu od miesiąca, jak w tym wypadku.
      • hansii nie, nieslusznie. 08.06.16, 20:06
        molly_wither napisał(a):
        czy zwyczajnie nie jest w zwiazku z kobieta to czy on tak naprawde potrzebuje kobiety?


        kazdy hetero - potrzebuje.
        tyle, ze niektorzy na swoich warunkach - "od czasu do czasu"
        • molly_wither Re: nie, nieslusznie. 08.06.16, 20:58
          Potrzebuje do czego? Bo to istotne dla kobiety.
          • obrotowy Re: nie, nieslusznie. 08.06.16, 21:14
            molly_wither napisał(a):
            > Potrzebuje do czego? Bo to istotne dla kobiety.


            No to ta kobieta (jesli chce stawiac warunki) ma problem. - nie ten pan.
    • czoklitka Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 20:22
      No też czułabym się rozżalona. Bez sensu taki związek, bez sensu.
      • oates50 Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 20:30
        No właśnie... Coraz bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu. W każdym razie, w ten weekend zrobię sobie od niego wolne i przemyślę sytuację.
        • czoklitka Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 20:59
          :) i tak trzymaj :)
        • molly_wither Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 21:01
          I nie mysl,ze bedzie zalowal. W dalszym ciagu najwieksza wartoscia dla niego bedzie "krew z jego krwi". Sory. zyje z takim czlowiekiem 27 lat i dopiero teraz to zrozumiala.Dlatego to,co pisze, jest z mojej autopsji. Poszukaj (jelsi musisz) takiego, dla ktorego najwieksza wartoscia jest bycie w zwiazku z inna kobieta.Powodzenia.
          • oates50 Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 21:10
            Dzięki, Molly i Czoklitka :)
            • czoklitka Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 22:23
              to mi nie dziekuj bo sie cofam. Kurczę, cos ne doczytałam i myslala, ze u was jest to nagminne. a tak, gdy chodzi o jeden raz, to raczej nie masie unosić. Może matce cos poważnego wyopadlo akurat w weekend? Nie wiesz, nie znasz sytuacji. Tak, ze poki nie jest to nagminne, poty nie ma co sie martwic.
              • oates50 Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 22:27
                No dobra, jeszcze to przemyślę, dzięki :)
        • triss_merigold6 Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 22:58
          Jaki qrde związek?
          Zdaje się, że masz 50+ wiosenek, a nie 15. Po miesiącu, czyli dosłownie kilku spotkaniach, to więcej poufałości jak znajomości.
      • obrotowy jaki zwiazek ? 08.06.16, 21:16
        czoklitka napisała:
        Bez sensu taki związek, bez sensu.


        jaki zwiazek ?
        - zwiazek - to (wzajemne) zobowiazania.

        bez zobowiazan - nazywa sie to "relacja".
        • czoklitka Re: jaki zwiazek ? 08.06.16, 21:43
          Relacja to związek właśnie.
          To jakaś współzależność.
          • obrotowy relacja - to nie zwiazek. 08.06.16, 22:15
            czoklitka napisała:
            > Relacja to związek właśnie.
            > To jakaś współzależność.


            NIE.
            zwiazek to wspolodpowiedzailnosc (za siebie i partnera)

            relacja - to... swobodna gra dwojga ludzi.
            jasne, ze jest wspolzaleznosc - w koncu po to ona jest, ze kazdy na niej z czegos korzysta.
            - ale za posuniecia partnera sie nie odpowiada.

            zwiazek powstaje od deklaracji obu stron: - "jestesmy razem".
            - gdy takiej deklaracji nie ma - to nie ma i zobowiazan.
            • czoklitka Re: relacja - to nie zwiazek. 08.06.16, 22:21
              pomysl, przmyśl, wyobrax sobie i wtedy sie wypowiadaj.
              • obrotowy relacja - to nie zwiazek. zapisz to sobie. 08.06.16, 22:42
                - jesli nie potrafisz zapamietac.

                relacje "cwiczylem" w zyciu kilka razy i wspominam je z rozrzewnieniem...

                dla kobieciarza - to nic piekniejszego, niz miewac przy boku kobiete
                - za ktora nie trzeba odpowiadac i jej kaprysami zbytnio sie przejmowac...
                • czoklitka Re: relacja - to nie zwiazek. zapisz to sobie. 08.06.16, 23:10
                  relacja to jest związek, to po pierwsze, a to, że tworzysz sobie jakieś wlasne pojęcia, to już nie moj problem i nie obarczaj mnie nim proszę.

                  A miedzy nimi to jest własnie związek, czyli powiązanie, przez to, że są emocjonalnie w jakiś sposób związani, w dodatku uwzgledniają siebie nawzajem w planowaniu swoich weekendów, wolnego czasu, więc nie jest to przypadkowe. a jesli nie przypadkowe, to właśnie "związkowe".

                  No, to teraz nie zgadzaj się dalej albo zgadzaj się.

                  I nie chwal się mi tutaj kobitami i cipkami, które widziałeś bo to nie jest naprawdę niczym ciekawym w porównaniu z tym, co ja miałam okazje oglądać, więc wrażenia żadnego na mnie to nie robi.
                  • triss_merigold6 Re: relacja - to nie zwiazek. zapisz to sobie. 08.06.16, 23:13
                    Nie ma związku. Związek to jakieś deklaracje, zobowiązania i plany w dłuższej perspektywie niż tydzień. Emocjonalnie związani po miesiącu? Mówimy o bardziej niż dojrzałych wiekowo ludziach.
                    • czoklitka Re: relacja - to nie zwiazek. zapisz to sobie. 08.06.16, 23:21
                      No to już nie moja wina, ze nie widzicie pewnych rzeczy.
                      • triss_merigold6 Re: relacja - to nie zwiazek. zapisz to sobie. 08.06.16, 23:23
                        Trudno widzieć cos, czego nie ma. Po miesiącu to jeszcze bardzo luźna znajomość, umówienie się na weekend jeszcze o niczym nie świadczy (poza chęcią spotkania się). Jeśli laska już teraz ma jakieś fochy na tle własności i zarządzania czasem, to im szybciej da sobie spokój z panem, tym lepiej.
                  • obrotowy twoja szajba pro-zwiazkowa... 08.06.16, 23:33
                    bylaby zabawna, gdyby nie to, ze jest NUDNA.

                    nie ma deklaracji - to i nie ma zobowiazan.
                    - i nie ma zwiazku.
                    niektorzy nazywaja to "relacja" - ale nie zamierzam sie tego terminu sztywno trzymac
                    mozna to nazwac np. "kontakltowaniem sie" itd...

                    wazne ze "zwiazek" zaczyna sie od jakichs wzajemnych deklaracji.
                    - a w opisywanym tu przypadku zadnych deklaracji - z tego co widze - jeszcze nie bylo.

                    PS. Nie martwi mnie to, ze nie interesujesz sie moimi bylymi "relacjami"
                    - wystarczy, ze ja sie nimi interesowalem i mam co milo wspominac :)
                    niektore po latach same wracaly :)))
    • kura_wuja Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 21:50
      Olej dziada,znajdz sobie mlodszego partnera.
      • oates50 Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 22:07
        Po drugim kieliszku wina zaczynam o tym myśleć :)
    • triss_merigold6 Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 22:09
      Spotykasz się z facetem od MIESIĄCA i masz problem z tym, że akurat wypadły mu sprawy rodzinne? OMG, ale tupet.
      • obrotowy delikatnie to nazwalas... 08.06.16, 22:18
        triss_merigold6 napisała:
        > Spotykasz się z facetem od MIESIĄCA i masz problem z tym, że akurat wypadły mu
        > sprawy rodzinne? OMG, ale tupet.

        delikatnie to nazwalas...
        nasuwaja mi sie mniej lagodne komentarze.
      • ola766 Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 22:23
        No, i że jeszcze zajmuje się chętnie wnukami. Dramat.

        Facet z odzysku z definicji nie ma czystej karty, zwłaszcza, jesli ma dzieci. A te dzieci mają dzieci, czyli jest się dziadkiem. Dziadek ma wnuki, z którymi ma kontakt. Czyli dobrze.
        Jaki problem to zrozumieć i zaakceptować?
        • obrotowy no jezd :) 08.06.16, 22:45
          ola766 napisał(a):
          > Jaki problem to zrozumieć i zaakceptować?

          no widac jezd...
          - nawet ta 50+ uwaza , ze ma prawo do strzelenia focha :)
          • ola766 Re: no jezd :) 08.06.16, 23:04
            Do focha masz prawo w każdym wieku, (przejaw dyskryminacji na forum Kobieta??? brawurant z Ciebie:)) ale i też zaleznie od wieku spotka się z adekwatną reakcją, co nastąpiło.
      • foringee Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 22:26
        o kurcze, przeoczyłam, że oni aż miesiąc się spotykają... to faktycznie w sobotę powinien się oświadczyć a nie jakieś wnuki bawić, ten związek zaczyna być przechodzony!:D
        • triss_merigold6 Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 22:48
          Aż miesiąc! Koniecznie powinien jej poświęcić cały weekend, bo przecież pani w tygodniu nie ma czasu, a pan ma i niech się dostosuje, zadeklaruje i udowodni.
          Wyczuwam starą pannę z nieprzemijającym przekonaniem o własnej zayebistości.
          Propozycja dla autorki: zrób temu facetowi przysługę i daj mu spokój.
      • 3-mamuska Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 14.06.16, 09:32
        Od dokładnie, niezły tupet.
        I jeszcze tekst ze corka nie pracuje i moze załatwiać sprawy w tygodniu, z maluchem tak?
        Ma sie spotykać z rodzina wtedy, kiedy ty nie masz dla niego czasu ,a pozniej ma byc do twojej dyspozycji. Ciekawe myślenie.
    • six_a Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 08.06.16, 23:55
      w sumie to ja też bym wybrała towarzystwo dzieci, a nie baby z pretensjami 50+.
      zacznij się umawiać z synglami, to nie będzie takich problemów, jak córka, wnuki i inne obrazy majestatu.
    • derff Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 09.06.16, 11:31
      Słyszałaś coś o tolerancji.Jesteś zwyczajnie zaborcza. Na jego miejscu bym Cie więcej nie chcial widzieć.
    • nstemi Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 09.06.16, 21:46
      Ciężko powiedzieć. Może sytuacja była awaryjna i nie mógł odmówić. Może uznał, że mniejsze znaczenie ma spotkanie z Tobą. Ja nie wiem, ale może zamiast się obrażać warto go zapytać i pogadać o tym. Patrzę trochę przez pryzmat doświadczeń dorosłej córki z dziećmi. "Podrzucam" mojemu ojcu czasami dzieci na weekend. Bo sobie chcemy poszaleć z księciem Małżonkiem :-) Ojciec wnuki uwielbia, z pełną wzajemnością zresztą, ale ma też swoje życie. I jeśli ma jakieś plany to zwyczajnie mi mówi, że sorry, ale innym razem bo ma coś tam. Wyjątkiem są totalnie awaryjne sytuacje, które są naprawdę "emergency". Więc, może warto zapytać Twojego faceta. I jeśli to nie mega awaria to może warto uświadomić panu, że Ty też potrzebujesz jego czasu. Może być jednak to pierwsze, bo sobota rano to słaby czas na jakieś swawole i hulanki dla córki, no i "podrzuca" tylko jedno dziecko. Ale powinien Ci to wyjaśnić.
    • makinetka82 Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 10.06.16, 06:20
      Nie, niesłusznie jesteś wściekła i rozżalona. Rozumiałabym, gdyby sytuacja powtarzała się nagminnie, ale kobieto, na miłość boską... skoro spotykacie się od miesiąca , tzn cztery weekendy, i takie coś zdarzyło się po raz pierwszy, to o co Tobie właściwie chodzi??? i tak, w tej sytuacji zareagowałaś jak egoistka i histeryczka... najlepiej z nim , chamem jednym, zerwij, bo śmiał zaproponować spotkanie o kilka godzin później niż planowałaś...
    • lorelailee Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 10.06.16, 13:55
      najpierw pogadaj i zobacz jak to wyglada- czy to awaryjna sytuacja i corka nie miala wysjcia, czy stale zagranie - podrzuca dziadkowi wnuczka a dziadek nigdy nie mowi nie.
      W kazdym badz razie powinien jakos to wyjasnic. Przy okazji ustalicie tez granice i jakies zasady dalszego spotykania sie.

      Dziewczyny pisza ze facet z odzysku czy w latach to zawsze ma rodzine, a wiec i jakies zobowiazania; ale - mlodzi faceci tez czesto maja jakies dziwaczne uklady z mamusia- ledwo mamusia pierdnie synus wszystko rzuca i leci na pierwsze skinienie, wiec to nie jest zasada ze tylko ci starsi maja takie zobowiazania. Wazne z czego to wynika i jak facet do tego podchodzi- czy daje sie zajezdzic rodzinie czy po prostu w takich awaryjnych sytuacjach pomaga najblizszym.

      Moim zdaniem zareagowalas gwaltownie i dalas sie poniesc emocjom, kalkuluj z zimna glowa i mysl rozsadnie- to ci wyjdzie na dobre. Spotkaj sie z nim i porozmawiaj bez zalow i pretensji. I najwazniejsze- obserwuj. Jedna taka sytuacja to nie koniec swiata, ale 3 to juz by byl jasny sygnal ze trzeba zabierac zabawki i szukac szczescia gdzie indziej.
      • barney33 Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 11.06.16, 11:58
        Racja.
        Mamisynkiem - nie jest.
        Pantoflarzem - nie jest i to przeszkadza autorce tematu.
        Kim jest? Jak się nazywa facet, dla którego ważna jest Córka i Wnuki?
    • barney33 Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 11.06.16, 11:56
      Ręce opadają.

      Ogarnij się, bo zachowujesz się jak smarkata nastolatka.

      Ten człowiek ma kawałek własnego życia i nie rezygnował z Rodziny, bo się pojawiła kobieta. Gdyby zakomunikował Ci, że nie ma czasu i poszedł na ryby z kolegami, to co innego. Ale jeśli Córka prosi o zajęcie się Wnuczkami, to jednak co innego.
    • kadfael Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 11.06.16, 12:25
      Ale Ty masz 50 czy 15? Bo reakcja godna 15-latki. Miesiąc temu poznany chłopak ma inne plany na weekend, więc tragedia i histeria...
    • akle2 Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 14.06.16, 00:03
      Wszystko zależy od tego, czy to jednostkowe zdarzenie (córka naprawdę mogła mieć ważne sprawy), czy któryś raz z rzędu, kiedy plany nie dochodzą do skutku. Raz czy drugi przymknęłabym oko, ale za dziesiątym też bym się zaczęła zastanawiać, czy aby nie jestem piątym kołem u wozu i na czym w zasadzie miałaby polegać wzajemna relacja.
      • jatojagodnik Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 14.06.16, 13:01
        za jakim dziesiątym - oni się przecież od miesiąca spotykają!
    • varia1 Re: Czy słusznie jestem wściekła i rozżalona?.... 16.06.16, 13:36
      tak, uważam że jesteś egoistką i histeryczką
      a masz własne dzieci i wnuki?
Pełna wersja