bonafides1
10.06.16, 11:40
23l temu bardzo lużna sąsiadka zamordowała swego męża, naszego bardzo dobrego znajomego niemal przyjaciela mojej rodziny ,oraz pozostałych sąsiadów.4 m-ce temu wyszła na wolnosc i wprowadziła sie do domu rodzinnego dzieci naszego zmarłego przyjaciela, gdyż Sąd nie pozbawił jej prawa do części majątku.Zoną była zaledwie 4 lata.Do małżeństwa nie wniosła nic, oprócz młodosci i urody.Dziś dzieci musza w Sądzie walczyc o swoje prawa do majatku po ojcu.
Około dwa tygodnie temu, ta morderczyni pojawiła się w moich drzwiach. Wiem ,ze według państwa zapłaciła za swój czyn.Jednak my sąsiedzi uważamy inaczej.Dowodem wprowadzenie się z premedytacją do domu dzieci.Nie wpusciłam jej do srodka, powiadamiając ją, że dla mnie nadal jest morderczynią .Nie należę do osób, które cokolwiek owijają w bawełnę.Ostracyzm sąsiadów wokół jej osoby jest widoczny, jednak spływa to po niej jak po kaczce.Wczoraj dostałam od niej list, w którym pisze, że jestem nie w porządku.takie same listy dostało jeszcze kilka moich sasiadek i przyjaciółek.Nie mam sobie nic do zarzucenia.Jak wy byście postąpiły na moim miejscu? Dodam, że tak duża kara za zabójstwo nie była przypadkiem.Dokonała ja z premedytacją.