wyrzuty sumienia...

20.06.16, 21:03
historia zagmatwana jak z telenoweli, mnie spotkała w ostatnim czasie, w związku z czym mam pewne pytanie. ale o tym później.

Mój znajomy>sąsiad< pewnego dnia stwierdził że się zakochał, starał się o mnie przeszło rok aż w końcu zaczęliśmy spędzać ze sobą wystarczająco dużo czasu żebym i ja się zaangażowała. z czego w okolicach nowego(2016) roku zaczęliśmy tworzyć związek.
Owy facet ma dziecko 3 letnie z kobietą- mężatką. Mąż tej kobiety myśli że dziecko jest jego (męża).Ja to Małżeństwo znam tylko z widzenia, natomiast Sebastian "przyjaźni" się z obojgiem żoną i mężem.
około tydzień temu zobaczyłam Agnieszkę (ową żonę kochającą) z brzuszkiem.
Z racji tego że brzusio duży, pytam mojego lubego na kiedy ma termin odpowiada mi że na drugą polowe września, kontynuując pytam czyje dziecko, a on bez skrupułów mi odpowiada że jego. nie omieszkałam zapytać czy Marek(owy biedny, niczego nie świadomy mąż) wie odpowiedz nie nie wie.
Poszłam przyjaciółki przepłakałam w rękaw pół nocy.
Rano oszukana postanowiłam porozmawiać z Markiem-nie w zemście. raczej dlatego że naprawdę szkoda mi faceta. ma dziecko które wychowuje i kolejne w drodze a tak naprawdę żadne nie jest jego!
starałam się być delikatna, jak tylko można i o ile można być delikatnym przekazując takie informacje. przedstawiłam się wytłumaczyłam kim jestem i z kim sie spotykałam powiedziałam mu że sporo wiem i że chciałabym się spotkać. powiedział ze mam mówić przez tel wiec powiedziałam. nie uwierzył. powiedział że mam zostawić jego rodzinę w spokoju. wiec zostawiłam.
Sebastian nie chce mnie znać. tzn nie żebym chciała dalej z nim być po tym wszystkim, bo naprawdę nie chciałabym. nawet mi nie zależy na znajomości z nim.

z racji tego że jak już wcześniej pisalam, jesteśmy sąsiadami wczoraj się dowiedziałam że Sebastian na weekend był u Marka i Agnieszki na noc.

dalej mi szkoda owego męża.


w jakiś sposób tez jestem osobą pokrzywdzoną bo znów zaufałam nie tej osobie co trzeba, gdzieś w głebi siebie wiem że jak bym nie porozmawiała z markiem mój toksyczny i patologiczny związek dalej by trwał bo jestem bardzo łatwo wierna. Jestem szczerą osobą i prawda jest taka że wierze w to że ludzie mówią prawdę, bardzo im ufam, choć chyba nie potrzebnie. Ale nie potrafię podchodzić do ludzi mniej emocjonalnie i z większą rezerwą.

z jednej strony wiem że nie powinnam była mu tego mówić z drugiej uważam że dobrze zrobiłam.

poradźcie mi coś
    • wrozbitawojciech Re: wyrzuty sumienia... 21.06.16, 01:19
      Dobrze zrobiłaś, choć obawiam się, że złość wszystkich zainteresowanych skupi się na Tobie. Mąż tej kobiety jest co najmniej zaślepiony. Z tym już nic nie zrobisz.
      • sandeeraa Re: wyrzuty sumienia... 21.06.16, 13:49
        cała złość i tak skupia się na mnie. Sebastian nie chce mnie znać, i tu jest problem bo widujemy się na codzień. Ale nie w tym rzecz zastanawiam się czy próbować jeszcze rozmawiać z Markiem. W całej tej sytuacji jego jest mi szkoda najbadziej,. a moze powinnam dać sobie spokój bo mnie już to przecież nie dotyczy.
    • marz12ka Re: wyrzuty sumienia... 28.06.16, 14:06
      daj sobie spokój zajmij się swoim życiem , a ten rogacz Marek to albo taki naiwny, albo taki w zonie zakochany ze nawet jak cos podejrzewa to boi sie że ta zabierze dzieci i zamieszka z tym Sebastianem , albo moze on jest bezpłodny i na ręke mu ze ktos odwala za niego robote ;) dla mnie chora sutułacja ale skoro Marek tak woli daj im spokój!
Pełna wersja