memiko55
24.06.16, 13:24
Praca na zachodzie jako kelnerka,zalatwiona przez posrednika.
Ow posrednik ma 80% negatywnych opinii w necie ale funkcjonuje od lat,pozytywne opinie tez sa.
Do posrednika dodzwonic sie nie mozna,nie oddzwania,nie odpisuje na maile.
Restauracja gdzies wysoko w gorach.Dojazd tam utrudniony (polskim autokarem caly dzien i cala noc +pozniej 3-ma pociagami+ pieszo do tej wioseczki).
Restauracja mala,rodzinna.Szef i kucharz ma 50lat.Ja bym byla kelnerka (nigdy tam nie bylo kelnerki).Ow szef do mnie dzwonil i powiedzial, ze "corka robi moja umowe" i przerwalo nasza rozmowe(brak srodkow u mnie na karcie w tel.).
Znam to panstwo,jade tam juz 3ci raz i wiem mniej wiecej ,co trzeba zrobic przy zatrudnieniu(meldunek itp.).
Nie wyjade do tej pracy jesli nie dostane umowy i czekam na ta umowe(ma byc wyslana mailowo).Wyslalam maila do pracodawcy : ile mnie bedzie kosztowalo wyzywienie,mieszkanie,w jakich godzinach bede pracowala,ile godzin,ile dni,-bo oczywiscie posrednik nic nie wiedzial(a kase chce za to posrednictwo)-do dzis dnia brak odpowiedzi od pracodawcy.
1 miesiac probny.
Nie mam innych ofert. Albo zaryzykuje albo siedze w domu,w Polsce jako bezrobotna.
Jechac tam?