chummyp
30.06.16, 16:30
Witajcie,
postanowilam napisac na forum by uzyskac nowe swieze spojrzenie. Od 3 lat jestem w zwiazku z 10 lat starszym facetem. On zbliza sie do 40. Mamy 1,5 rocznego syna (ciaza planowana, chciana). Typowe love story, byly rozmowy o dalszym powiekszaniu rodziny, ślubie, jednak jakis czas temu facet zrzucil na mnie bombe, mowiac, ze on tak wlasciwie to slubu nie chce, nie wierzy w instytucje malzenstwa i w smiesznyn dla niego jest robienie szopki przed urzednikiem albo ksiedzem. Poczulam sie oszukana, w świetle naszych wcześniejszych rozmów o slubie, ale przelknelam gorzka pigulke i staram sie nie wracac do tematu bo wiem, ze ciągłym jeczeniem nic nie wskoram. Byly rozmowy na temat dalszego powiekszania rodziny w przyszlosci, jakiej -nie wiem, choc nie ukrywam, ze pragnienie drugiego dziecka jest juz u mnie bardzo silne. Staram sie dac mu przestrzeń, choc nie ukrywam, ze zaczynam sie lekko niepokoic chociazby ze wzgledu na jego wiek - dwudziestoparolatka bojacego sie slubu albo posiadania dzieci jestem w stanie rozumiec, ale on ma juz prawie 40 no i z wcześniejszych rozmow wynikalo, ze slub weźmiemy, planowalismy 2 a nawet 3 dzieci... rozmawiałam z nim na temat moich obaw i za każdym razem słyszę, ze gdyby nie chcial i nie kochal nie bylby ze mna. Uklada sie u nas raz lepiej, raz gorzej, zdarzaja sie spiecia, ale w gruncie rzeczy jestesmy bardzo szczesliwa i kochajaca para (wedlug niego tez, zeby nie bylo, ze to tylko moje zdanie), no ale caly czas nie moge pozbyc sie uklucia żalu gdy pomyślę o tym, ze slubu nie bedzie. Wiem, ze nie jest to gwarant szczesliwego związku, ale zawsze o tym marzylam, znalazlam odpowiedniego partnera i to z nim chcialam wziac slub. Jest mi ciężko, on w całej tej sprawie nie wsparl mnie tak jak tego potrzebowalam. Jedyny kompromis jaki udalo sie wypracowac to prpozycja zawarcia umowy cywilnoprawnej... jeszcze nie wiem czy sie na to zgodze... szczerze mowiac to nie wiem czy nawet chce bo dla mnie to kpina z tego w co wierze. Jest mi ciężko, kocham go, ale mam glebokie poczucie, ze to tylko ja z czegos rezygnuje. Nie wiem co robic dalej... jestem jeszcze dosc młoda, zawsze marzylam o duzej rodzinie, slubie a tu moge sie tego nie doczekac? Pomozcie. Doradzcie. Rezygnowac ze swoich przekonań, czekac cierpliwie? Jak sobie poradzic z rozzaleniem...