kobiece rozterki

01.07.16, 16:04
Poraz pierwszy piszę na forum o sobie. Mam 44 lata . Mam męża i dzieci jedno nawet dorosłe. Z mężem w zasadzie nic mnie nie łączy prócz wspólnego adresu. I dzieci. Pracuje zawodowo. Mąż ma od zawsze problem z alkoholem ale ten nałóg wyrzadza najwięcej krzywdy jemu. Ja go nienawidzę i w zasadzie nie jest mi do niczego potrzebny. Bo zarbiały tylko 1500 zł miesięcznie ja w zasadzie utrzymuje cały dom. Bez tej jego pensji też bym dała radę. Dzieci go nie szanują. Nie spędzamy wspólnie czasu. Żadnego czasu nawet posiłki jemy osobno. Ja z dziećmi ona sam. Musze z nim mieszkac bo dom w którym miesznamy to jego własność osobista a dodatkowo kilka lat temu zrobiłam w nim remont za kwotę 150.000 i jeszcze splacam kredyt z tym zwiazany. I w związku z tym o mojej wyprowadzce póki co nie ma mowy. Nie stać mnie. Na moją rodzinę nie mam co liczyć bo sami żyją na grnicy ubóstwa i jeszcze pozyczaja ode mnie. Siedzę więc z tym brudnym chorym czlowiekiem i jestem coraz bardziej sfrustrowana. Bo sama całe życie muszę radzić sobie z wszelkimi trudnosciami szkoła dzieci wakacje dzieci ubrania rachunki itp. Nie mogę nawet poszukać sobie kogoś innego bo dzieci. Mąż nimi się nie zajmie. Powiedział że odda je do domu dziecka a trudno poszukać kogoś kto chętnie pokocha Panią w średnim wieku i dwójkę niesfornych nastolatków. Nie jestem jakimś niezadbnym babskiem. Pracuje w dużej instytucji finansowej i regularnie dbam o siebie (fitness kosmetyczka itp) . Nie każda zona alko to zniszczona kobieta. Dlaczego za niego wyszłam z głupoty. Zostawił mnie chłopak gdy miałam zaledwie 21 lat a on poprostu się nawinął. Głupota i tyle ale pod wpływem emocji popełnia się najglupsze błędy. W tym roku pierwszy raz poszłam do wróżki. I pierwsze słowa jakie od niej usłyszałam to że do mojego małżeństwa nigdy nie powinno dojść a teraz powinnam je jak najszybciej zakończyć. Tylko co niby mam zrobić spłacać kredyt a facet będzie mieszkał w 200 m kw i śmiał się z nas że wynioslam się do jakiejs klitki z dziećmi . Już raz wynioslam się na pół roku z dziećmi i niestety musieliśmy wrócić bo pieniędzy nie starczyło. Nie chcę ponownie narażać dzieci na tulaczke. Po powrocie naszym domu był w oplakanym stnie. Rok go sprzatalam. Bo facet wszystkie garnki poprzypalal bo upil się usnol i dym go dopiero budził. Mieszkam z kimś kogo nie kocham od dawna (mamy osobne pokoje dom jest duży ) jest dla mnie juz obcym człowiekiem z którym nie chce spędzać nawet minuty. A niestety życie zmusza mnie do przebywania obok niego. Rozwiązać tego problemu się nie da. Ale chce się wyglądać ??
    • agaprzybyla1 Re: kobiece rozterki 01.07.16, 16:07
      Chce się wygadac ?
Pełna wersja