Mój mąż zachowuje się jak współlokator!!!

02.07.16, 16:31
Witam wszystkich! Z moim mężem jesteśmy małżeństwem od 5 lat. Znamy się jednak dłużej. Mamy cudownego, 4 - letniego synka. I wielki kryzys trwający właściwie z mniejszym lub większym natężeniem od urodzenia dziecka. Przed ślubem wiadomo, sielanka, po ślubie dużo się zmieniło. Mój partner (jesteśmy po 30-stce) po przyjściu z pracy śpi lub spędza czas przy komputerze, od czasu do czasu zabiera Małego do teściów, gdzie oni zajmują się wnukiem, a mój mężu gra sobie w najlepsze (oczywiście wmawia mi, że zajmował się dzieckiem, a ja dzięki temu, miałam czas wolny). Potem wraca, myje się i kładzie spać, bo przecież jest zmęczony. I tak w kółko. Nie odzywa się do mnie praktycznie wcale. Obiad zabiera do osobnego pokoju i spędza tam czas dopóki, dopóty nie położy się spać. W jeden dzień weekendu zabiera Małego do rodziców i stosuje różne wykręty, żebym nie jechała. Później twierdzi, że on zajmował się dzieckiem jeden dzień, to teraz moja kolej, bo on musi odpocząć. Totalnie wszystko osobno. Na moje prośby, abyśmy w weekendy spędzali czas wspólnie, inicjowanie jakiś wyjść, spotkań, spala totalnie na panewce. Jak raz mi się udało, miał tak udręczoną minę, że ręce mi opadły. Wspólne wakacje też nie wchodzą w grę. To ja mam zabrać Małego i gdzieś wyjechać. Wspomnę, że oboje pracujemy po 8 godzin zawodowo. Ponadto ja po pracy, gdy on odpoczywa, ja piorę, sprzątam, gotuję, a między obowiązkami jeszcze muszę znaleźć czas dla dziecka i też jestem zmęczona. Z tego wszystkiego spadło mi libido. On w pomoc w domu nie angażuje się w ogóle. Jakieś próby rozmów, rozwiązania sytuacji, mówienia tego co czuję, co chciałabym zmienić powoduje, że on zamyka się w sobie i umyka do rodziców. Problemy leżą sobie nierozwiązane, ja coraz bardziej sfrustrowana i on jeszcze bardziej zamykający się w sobie. Błędne koło. Patrzy na mnie jak na ostatnią sekutnicę :P a ja się chyba powoli w nią zamieniam. Przecież nie wymagam od niego, żeby nosił mnie na rękach, zapewniał o wiecznej miłości i przynosił kwiaty. Jestem w stanie zrozumieć, że w tygodniu jesteśmy zabiegani, zmęczeni, ale chciałabym, żeby weekendy były dla naszej trójki, żeby je spędzić razem, wesoło, inaczej, odrywając się nieco od rutyny, czy to tak wiele? Na moje pytanie, żebyśmy poszli na terapię, powiedział, że mogę sobie iść, skoro jej potrzebuję, on jest normalny. Nie mam już siły i chęci walczyć o ten związek, złożyłabym papiery rozwodowe, ale żal mi synka. Dla niego byłaby to trauma... Jest tak wpatrzony w tatę...
    • koto.podobna Re: Mój mąż zachowuje się jak współlokator!!! 20.07.16, 11:27
      Bo to jest jedynie współlokator, a nie mąż - a do tego nawet jako współlokator kiepsko sie sprawuje, gdyż nie dzieli z Tobą żadnych domowych obowiązków, co w syt. zdeklarowanego wspólnego mieszkania zwykle ma miejsce. Ja bym takiemu "mężowi" podziękowała kategorycznie i na zawsze. On się najprawdopodobniej z tego bardzo ucieszy.... bo odzyska wolność i będzie mógł robić co chce, grać do woli itd. Znam podobne historie, niestety.
Pełna wersja