sabrinaaa
16.07.16, 13:51
Taka sytuacja:
Partner zadeklarował się, ze podrzuci mnie na spotkanie i zaczeka na mnie. Niestety spotkanie przedłużyło się i naprawdę nie miałam możliwości powiadomienia go o tym w trakcie, dałam znać przed, że się wszystko przedłuża, ale później już nie mogłam odebrać telefonu bo byłam zajęta, poza tym wyłączyłam dzwonki żeby nie przeszkadzać innym ludziom. Cała sytuacja trwała około godziny, po wyjściu dostałam takie zj...by jakich świat nie widział, miałam milion nieodebranych połączeń, wrzeszczał na mnie okrutnie cała powrotną drogę do domu, ze on tyle czekał, ze powinnam była mu dać znać, ze w tym czasie mógł pozałatwiać inne sprawy - oczywiście przedstawiam wersję light tego co usłyszałam..
I ok, ja to rozumiem, był zły, ale ja NAPRAWDĘ nie mogłam tego przewidzieć więc przeprosiłam i powiedziałam, że mógł przecież pojechać w tym czasie i załatwić co miał do załatwienia, ja bym się nie obraziła, ani nie wybuchłabym taką złością, on to wie, poczekałabym cierpliwie albo po uzyskaniu informacji, że to potrwa jeszcze bardzo długo pojechałabym autobusem do domu, NO PROBLEM! w tym temacie jesteśmy totalnymi przeciwieństwami. Ja miks sangiwnika i felgmantyka ;) on choleryk, totalny furiat.
Co ja mam jeszcze zrobić? Błagać o przebaczenie? Oczywiście teraz jest wielki foch!