amaro_1
26.07.16, 14:51
Czesc Dziewczyny,
Pisze tu na forum, bo niestety nie mam bratnej duszy w realu :( kogos kto by mnie zrozumial, wysluchal. Jestem w slepej uliczce zyciowej. Mam prace ktorej nie cierpie, mieszkam w miasteczku z ktorego bardzo chetnie bym uciekla, ale nie mam na to pieniedzy, nie mam tez partera zyciowego i wiem ze w tym miasteczku go nie znajde... Mieszkam za granica. I nie jestem tu szczesliwa.
Czego chce? Wszystkiego po kolei, lepszej pracy, wyjazdu do wiekszego miasta, spotkanie tego jedynego mezczyzny....Probuje teraz zaczac business duzo pracy w to wkladam.... ale az mnie mrozi na mysl co bedzie jak nie wyjdzie? Powinnam myslec pozytywnie ale w moim zyciu bylo tak wiele prazek. To jedyna szansa na lepszy los....Tak szczerze to jestem naprawde zalamana ta systuacja. Przez wiele lat walczylam z ciezka choroba wiec nie bylo mowy o karierze, zwiazkach, i tak w wieku 30stu lat nie mam nic. Jedyny sukces to wygrana z choroba.... ale ta walka mnie wykonczyla.
Moze jest to ktos kto byl w podobnej sytuacji i znalazl wyjcie. Z gory dziekuje za kazde dobre slowo.