W slepej uliczce

26.07.16, 14:51
Czesc Dziewczyny,

Pisze tu na forum, bo niestety nie mam bratnej duszy w realu :( kogos kto by mnie zrozumial, wysluchal. Jestem w slepej uliczce zyciowej. Mam prace ktorej nie cierpie, mieszkam w miasteczku z ktorego bardzo chetnie bym uciekla, ale nie mam na to pieniedzy, nie mam tez partera zyciowego i wiem ze w tym miasteczku go nie znajde... Mieszkam za granica. I nie jestem tu szczesliwa.

Czego chce? Wszystkiego po kolei, lepszej pracy, wyjazdu do wiekszego miasta, spotkanie tego jedynego mezczyzny....Probuje teraz zaczac business duzo pracy w to wkladam.... ale az mnie mrozi na mysl co bedzie jak nie wyjdzie? Powinnam myslec pozytywnie ale w moim zyciu bylo tak wiele prazek. To jedyna szansa na lepszy los....Tak szczerze to jestem naprawde zalamana ta systuacja. Przez wiele lat walczylam z ciezka choroba wiec nie bylo mowy o karierze, zwiazkach, i tak w wieku 30stu lat nie mam nic. Jedyny sukces to wygrana z choroba.... ale ta walka mnie wykonczyla.

Moze jest to ktos kto byl w podobnej sytuacji i znalazl wyjcie. Z gory dziekuje za kazde dobre slowo.




    • piataziuta Re: W slepej uliczce 26.07.16, 18:29
      Większość znanych mi trzydziestolatków jest w zbliżonej sytuacji.
      Mają depresję, kiepską pracę i poczucie, że nic sensownego nie osiągnęli, a powinni.
      Nie przejmuj się, to taka choroba tego pokolenia.
      • amaro_1 Re: W slepej uliczce 26.07.16, 22:13
        Dzieki za odpowiedz pocieszenie :)
      • obrotowy marzenia... 01.08.16, 12:45
        piataziuta napisała:
        Większość znanych mi trzydziestolatków jest w zbliżonej sytuacji.
        > Mają depresję, kiepską pracę i poczucie, że nic sensownego nie osiągnęli, a pow
        > inni.
        > Nie przejmuj się, to taka choroba tego pokolenia.

        - nieprawda.
        poprzednie (pokolenie) mialo TAK SAMO.
        - kredyt na 30 lat, albo emigracja.
        a tam tez kredyt na 30 lat, albo wegetacja, jak i tu.
        • piataziuta Re: marzenia... 01.08.16, 13:51
          acha
          to pokolenie nie ma przynajmniej kredytów
          bo bank przy tak niskich zarobkach nie udziela :D
          • obrotowy ale... 01.08.16, 15:20
            ma za to rodzicow, ktorzy juz sa na emigracji
            albo dziadkow, ktorzy lada moment odejda.

            w koncu ludnosc Polski nie rosnie.
            - a mieszkania zostana.
            • piataziuta Re: ale... 03.08.16, 07:34
              Pochrzaniły ci się pokolenia ;)
              • obrotowy przeciwnie, pisze z autopsji 03.08.16, 13:47
                (warszawa)

                - dziadki poumieraly, zostawili dzieciom miszkania, ale dzieci sa od dawna na emigracji, czesc mieszkan powynajmowali, a czesc przekazaly swoim wlasnym dzieciom (sa o dziwo tacy, ktorzy nie chca zostac na Zachodzie...)
    • nstemi Re: W slepej uliczce 26.07.16, 21:34
      Wygrana walka z chorobą to ogromny sukces. Ogromny. Wyszłaś z tego etapu zwycięsko, ale nie dziwne że zmęczona i sfrustrowana. "Brzmisz" bardzo smutno i depresyjnie. Może przydałby się lekarz i trochę walki z depresją? Wiem, jak to jest być w czarnej d... i być sparaliżowanym myślą o porażce, nie ma szans poskładać sensownie myśli do kupy. I wiem, że samo raczej nie przejdzie a szkoda marnować życie na wieczny strach i czarnowidztwo. Byłam tam :-)
      • amaro_1 Re: W slepej uliczce 26.07.16, 22:12
        Dzieki! Dobrze uslyszec od kogos ze to duzy sukces. Mam lepsze i gorsze dni...w tym tygodniu dolek.
        Trzeba zacisnac zeby i isc do przodu....
    • varia1 Re: W slepej uliczce 27.07.16, 11:10
      ten business, to własnie w tym miasteczku, z którego chętnie byś uciekła, czy gdzieś indziej?
      wygrana z chorobą to sukces
      a brak partnera... najwyraźniej nie spotkałaś jeszcze nikogo odpowiedniego
      • amaro_1 Re: W slepej uliczce 27.07.16, 22:49
        Dzieki Varia, wlasnie chodzi o to ze ten business umozliwil by mi wydostanie sie z tego miasteczka. Chcialabym znalezc swoje miejsce na ziemi.... nie musi to byc nie wiadomo jaka metropolia, chodzi tylko o to zebym tam sie dobrze czula. Zeby byl dobry klimat.
      • amaro_1 Re: W slepej uliczce 27.07.16, 22:53
        Tak to prawda. Nie spotkalam jeszcze nikogo odpowiedniego.
    • czoklitka Re: W slepej uliczce 27.07.16, 20:15
      na początek moze staraj sie szukac innej pracy?
      • amaro_1 Re: W slepej uliczce 27.07.16, 22:51
        Dzieki Czoklita, bardzo dobra rada. Tylko ze po tej wieloletniej walce z choroba, jestem wykonczona psychicznie. Na razie chce zobaczyc czy moj plan wyjdzie. Masz jakies pomysly jak psychicznie odpoczac? Bo mi sie wydaje ze juz zawsze bede taka psychicznie na maxa zmeczona.
        • monika_lewinsky Re: W slepej uliczce 01.08.16, 15:36
          Rower, wycieczki nawet po okolicy. Poszukaj co tam masz może jakieś ruiny, może jeziorko. Może gdzieś dalej na weekend. Możesz postarać się kogoś poznać z okolicy na jakiś regionalnych forach internetowych. Fajny serial, w klimacie który Ci odpowiada. Może bieganie na początek gimnastyka?
          Jeśli coś wam przyhcodzi do głowy dajcie znać bo też szukam takich sposobów. (Czuję się podobnie jak Ty).
    • monika_lewinsky Re: W slepej uliczce 01.08.16, 12:32
      Sluchaj walka z choroba Cię wymęczyła rozumiem to, ale wygrana jest pewnie największym sukcesem Twojego życia. Wygrałaś życie. ;) Muszę Ci też powiedzieć, że zazdroszczę Ci że dajesz sobie rade żyć i pracować za granicą. Ja bardzo bym chciała ale czuję że bym nie podołała. Imponują mi ludzie, którzy dają sobie rade sami poza krajem. To drugi ogromny sukces. Poza tym pewnie już znasz dobrze język kraju, w którym się znajdujesz, więc wysyłaj CV na oferty z miasta w którym chciałabyś zamieszkać. Codziennie po 10 CV wysyłaj, aż w końcu ktoś się odezwie. Tymczasem ciesz się codziennością i zwiedzaj w wolnej chwili okolice ;)
      • amaro_1 Re: W slepej uliczce 02.08.16, 18:16
        Dzieki Monika!!! :) tak to najwiekszy sukces do tej pory... Ja tez nie wiedzialam jak sie ulozy, ale bardzo chcialam wyjechac... czasem trzeba zaryzykowac. Wlasnie ten wyjazd tez pomogl mi wygrac z choroba.

        wlasnie sobie to uswiadomilam, moje zycie to bylo pasmo porazek , ja poprosu nie mam sily o cos walczyc.... tyle razy zycie pokazalo mi fuck you. Juz nie zniose wiecej porazek. W tamtym roku wysylalam CV i co NIC, wielkie NIC. Ale moze warto sie jeszcze raz przelamac?
    • kalllka Re: W slepej uliczce 01.08.16, 12:55
      No rzeczywiście,za granica trudno znaleźć i kultywować przyjaźnie.
      Nielubiana praca tez nie pomaga. Ale jeśli tylko odpowiedz na pytanie czy akceptujesz, lubisz kulturę kraju w którym żyjesz, to pierwsze koty za płoty.
      Dość ważne by nie bać się tez żyć inaczej niż przedtem. Choroba bardzo zmienia człowieka- bywa ze zniekształca spojrzenie na otaczająca rzeczywistość i meczy jeszcze długo po.
      Warto wiec byś się trochę podleczyla duchowo; wzmocniła dusze za pomocą aktywności fizycznej / basen, gym, rower, rolki marsze z punktu A- B/ i np pisania- do i o., chorobie, ludziach, sąsiadach muzyce. Pisana książek, wierszy, prowadzenia bloga, kanału intermedialnego.
      Internet oferuje mnóstwo podobnych aktywności. Poza tym szukanie pracy, zmiana czy przekształcenie zawodowe, zrobienie prawa jazdy- on line /przynajmniej za granica/ to już naprawdę nie jest trudność.
      Wiec proszę, wstukaj kilka w/w i glowa do góry, dziewczyno:)
      • amaro_1 Re: W slepej uliczce 02.08.16, 18:11
        Dzieki za odpowiedz Kalllka :) bardzo dobre pytanie!!! Nie lubie kultury tego kraju, ich braku szczerosci, otwartosci, sztucznosci. Duzo mnie kosztuje dopasowywanie sie. Jakbym miala na to srodki finansowe to wyjechalabym gdzie indziej.

        Dotarlas do mojej duszy... czuje, ze wlasnie aktywnosc fizyczna, pisanie, blog... to jest to.
        Niestety nie czuje sie na silach na zmiane zawodowa...tu zaliczam sciane.... bo nie cierpie swojej obecnej sytuacji zawodowej a nie mam sily i wiary zeby to zmienic.
        • derff Re: W slepej uliczce 03.08.16, 09:33
          Przyznam, że zawsze lubiłem swoją pracę bo ona też chyba mnie lubiła ale kiedyś byłem w Indiach na Goa (taki ichniejszy kurort nadmorski) i pomyslałem sobie, ze jakbym nie miał pomysłu na swoje życie to zamieszkałbym tam na plaży i żył z wypożycznia leżaków drewnianych. Chodziłbym krzycząc: sun bed,sun ded ..... A taki facet ma tam ważną funkcję bo jak już ma klienta na leżak to sie nim opiekuje proponując drinki opędzając go od plażowych hanlarzy itp, itd.Coś wrodzaju bodyguarda.Zaprzyjażniłbym się z resztkami hippisów którzy tam jeszcze się trafiają i rosyjską mafią bo w ich klubach jest super muzyka.
    • lucyy3 Re: W slepej uliczce 03.08.16, 11:59
      nie wiem co Ci powiedzieć
    • gree.nka Re: W slepej uliczce 03.08.16, 21:58
      będzie dobrze !
      • amaro_1 Re: W slepej uliczce 05.08.16, 19:34
        Dzieki :-) pozdrawiam
Pełna wersja