Gość: Ewa
IP: *.msi.pl
28.09.04, 21:39
Jestem kobietą, która ponad wszystko ceni wolności i wartości humanistycznej,
europejskiej kultury. Chciałabym wyrazić swoje obawy i głębokie zdziwienie z
faktu, iż przywódcy państw Europy planują przyłączenie Turcji do Unii
Europejskiej. Choć nigdy wcześniej nie pisałam tego rodzaju listów, uważam,
że zwrócenie uwagi na coraz bardziej niepokojące fakty jest moim obowiązkiem.
Turcja jako kraj, którego kultura zakorzeniona jest głęboko w islamie, jest
krajem poniżenia i ucisku kobiet. Wolność kobiet w kulturach muzułmańskich
jest otwarcie negowana przez autorytety moralne islamu a ich prześladowanie i
zabójstwa, nie tylko przez członków rodziny ale również przez funkcjonariuszy
policji i urzędników państwowych, tolerowane są prawnie i społecznie. Piszą o
tym wielokrotnie w swoich raportach organizacje obrony praw człowieka (np.
raport Amnesty International z 2003 roku pt. "Turcja: Skończyć z przemocą
seksualną wobec aresztowanych kobiet!").
Kultura naszej cywilizacji europejskiej, mająca swój rodowód w
chrześcijaństwie oraz starożytnej Grecji i Rzymie, przez wiele stuleci
ulegała transformacji. Wielu wybitnych ludzi przez wieki walczyło z
zaborczymi i nieludzkimi normami prawnymi i społecznymi, jednocześnie
promując zwyczaje i oświecone idee sprzyjające wolności słowa, poszanowaniu
praw kobiet, wolności wyznania, dostępu do edukacji. W średniowieczu
wystarczyło zasłonić się religijną dogmatyką by móc urządzić polowanie na
czarownice. Musiało minąć kilkaset lat zanim nauczyliśmy się doceniać duchowe
tradycje tylko wtedy, gdy sprzyjają człowiekowi.
W krajach o kulturze muzułmańskiej jest inaczej. Bez względu na to czy prawem
obowiązującym jest surowy kodeks religijny, czy też wynegocjowane
demokratyczne prawa, edukacja i wolności kobiet są grzechem i aktem sprzeciwu
wobec Allaha. Nie trzeba być teologiem, żeby przeczytać świętą księgę Koran i
dowiedzieć się, jak w sposób jawny i dosłowny nakazuje ona muzułmanom walkę z
wyznawcami innych religii, za co obiecuje wieczne szczęście w raju. Kazania w
meczetach są bardzo często wykładami pełnymi nienawiści, wymierzonymi w
wartości naszej cywilizacji. Wielu przywodców duchowych islamu otwarcie
oświadcza, że w przyszłości wszyscy muszą zostać nawróceni na islam albo
zostaną ukarani. Dziwi mnie zatem, a także niepokoi fakt, że jakiekolwiek
krytyczne wypowiedzi wobec takiej ideologii spotykają się z taką samą
reakcją, jak te o podłożu rasistowskim. Przecież są czymś dokładnie
odwrotnym - głosy te, pełne rozsądku (tak jak ostatnio pani Brigitte Bardot),
są wymierzone przeciwko ideologii o totalitarnych ambicjach!
Uważam, że przystąpienie Turcji, kraju Azji Mniejszej, do Europy jest dla nas
dużym zagrożeniem. Byłoby to zaproszeniem do Europy całych społeczeństw
wychowanych w kulturze i zainspirowanych poglądem stojącym w sprzeczności z
naszymi szlachetnymi konstytucjami. Jak pokazują przykłady z Niemiec, Francji
i innych państw, muzułmanie nie są chętni do integrowania się z
Europejczykami i ich kulturą mimo, że mieszkają w ich krajach. Np. w
Niemczech kolejne pokolenia muzułmanów posługują się słabiej językiem
niemieckim niż ich rodzice. Jeśli Turcja wejdzie do Unii, w sytuacji gdy
przeciętna islamska kobieta ma ośmioro dzieci, a przeciętna Europejka dwoje,
w 2050 roku będzie więcej Turków w Europie niż Francuzów i Niemców razem
wziętych, a w 2100 Europa będzie w większości muzułmańska. Cofniemy się do
średniowiecza a my kobiety stracimy wolność.
Ewa Stachowiak, Szczecin