kropidlo5
29.07.16, 08:13
Pisalem kiedys o specyficznej relacji- z osoba, ktora jest w dlugoletnim zwiazku. Relacji polegajacej na jednostronnej fascynacji i adoracji- i z drugiej strony- wlasnie, nie wiadomo co- niechec do zmiany ale i chcec 'przytrzymania' adoratora- o tym byly watki.
Padly slowa, ze taka osoba ma status 'mrozonki' ze jest naiwna, oszukiwana, glupia, albo ze sobie za duzo wyobraza bo to dzieje sie w jej glowie.
To takie tlo.
Pytania pod dyskusje dwa, a nawet trzy (trzecie dodatkowe).
1. Kobieta uwaza, ze ma ulozone zycie- z narzeczonym- i nie chce tego zmieniac, jednak cale dnie spedza na komputerze i 'czatuje' z adoratorem, wysylaja sobie czasem zdjecia, filmiki, nagrania glosowe. Widac, ze teskni za nim, martwi sie o niego, mocno emocjonalnie reaguje na niego. Czasem spotykaja sie na zywo (z jej inicjatywy czesciej) chociaz bez seksu, i nie mowie o przypadkowych spotkaniach w pracy w kantynie. Czy spedzalalaby kilka godzin dziennie i wkladala tyle wysilku w cuyniczne 'podkrecanie adoratora'? Z drugiej strony, jesli robi to z innych powodow, to jakich? Czy kobieta, ktora zamiast ze swoim facetem woli czatowac z innym, jest faktycznie spelniona?
To, ze facet jest naiwny i glupi w tej sytuacji to oczywiste, o tym nie dyskutujmy za bardzo.
2. Czy relacja, w ktorej facet nie zauwaza, ze jego kobieta spedza cale dnie od kilu tygodni z kims na komputerze, to relacja normalna, czy jednak specyficzna? Nie wiadomo, czy nie zauwaza- sprecyzujmy- taka jest hipoteza- ale jezeli zauwaza i mu nie przeszkadza, to tym gorzej chyba.
3. Czy facet, ktory zareczyl kobiete i po pieciu latach nadal nie chce brac slubu 'bo nie potrzeba' i ona w koncu rezygnuje z tego planu- traktuje ja powaznie- a ona- czy jest powazna, tak traktujac siebie?