cinnaminionki
29.07.16, 20:35
Potrzebuję spojrzenia z zewnątrz na sytuację...
Osoba A kumpluje się z osobą B - obie kobiety. Czasem się spotykają w rodzinnym gronie, obie pracujące, z małymi dziećmi, także spotkania nie są za częste, komunikacja głównie smsowa. I taka sobie scenka - osoba B wysyła smsa z propozycją spotkania u tejże osoby. Osoba A odpisuje, że właśnie o tym myślała i że planuje imprezę z dwójką również znanych osobie B znajomych na łonie natury i chcą zaprosić również osobę B wraz z rodziną. Cisza. Osoba A pyta kolejnego dnia, czy będą (skoro nie ma odzewu). Grzeczne, aczkolwiek suche podziękowanie w stylu "nie będziemy wam przeszkadzać". Osoba A pyta, czy coś się stało i co jest powodem takiej odpowiedzi. I typowo babska odpowiedź, że przecież nic się nie stało. Osoba A ponawia zaproszenie i zachęca, że będą atrakcje dla dzieci, a szansa na kolejne spotkanie przed rokiem szkolnym jest mała... Cisza, zero odpowiedzi.
Tak, ja jestem osobą A i zupełnie nie wiem co mogło być przyczyną ciszy ze strony osoby B. Rozmowa telefoniczna odpada, bo będzie sucha rozmowa i odpowiedzi "przecież nic się nie dzieje". Może mam lekkiego Aspergera, może nie rozumiem koncepcji fochów, może nie rozumiem obrażania się bez wyjaśniania sobie o co chodzi.
Spojrzyjcie na to swoimi oczami i podpowiedzcie proszę - co może być powodem focha? Za dużo namawiania? Spotkanie w większym gronie?