annavel
18.08.16, 12:00
Oczywiście temat stary jak świat:)
Ja jestem po studiach, mój facet po zawodówce. Poznaliscmy sie rok temu kolegowaliśmy się i jakos zostalismy para. Gdy się dowiedziałam ze nie ma matury to byłam w szoku, wyszło to w czasie jakies luznej rozmowy. Najpierw mi to przeszkadzało ( w fazie kolezenskiej), potem stwierdziłam, ze dobrze nam sie rozmawia i nie bede sie tym przejmować. W wieku 16 lat musiał sie z domu wyprowadzić , bo miał cięzka sytuacje, utrzymywał sie sam, pracował etc. Potem w wieku 20 lat wyjechał za granice i dalej sie nie juz nie uczył. wiec po cześci jestem wstanie to zrozumieć.
Teraz czasowo ma dorywczą prace zagranicą i jezdzi tam zarobić na mieszkanie.
No i wiekszosc moich kolezanek zamecza mnie pytaniami, co on tu bedzie robić jak juz na stałe wroci, czy znajdzie prace, czy zawsze bedzie chciał pracować na kuchni, no wiesz on nie ma wykształcenia, to bedzie cieżko.."
Ja jednak wierze w niego i w to ze coś sobie tu znajdzie.
Nie jestem materialstka, nie marze o tym zeby mój facet był prezesem banku, chciałabym miec normalny dom i rodzine i staram się nie porównywać z kolezankami zonami doktorów , programistów.
Ale jednak w kółko gadanie o tym mnie meczy i sama zaczynam sie zastanawiać co to bedzie