Dodaj do ulubionych

Porażka internetowych randek.

25.08.16, 11:28
Swego czasu dość często umawiałam się na randki przez internet. Jak sobie przypomnę moich amantów to nie wiem czy śmiać się czy płakać.
Pan nr 1) Spotkaliśmy się na spacerze. Przez 1,5 godziny prawie się nie odzywał. Na koniec spotkania cmoknął mnie w usta a później napisał smsa, że miło było i moglibyśmy się spotkać u niego, albo w aucie, żeby się poprzytulać
Pan nr 2) Umówiliśmy się w pubie. Kupił piwo tylko dla siebie i jeszcze liczył drobne Po jakichś 20 minutach rozmowy zaczął się dobierać, więc zakończyłam spotkanie.
Pan nr 3) Spotykałam się z nim kilka razy. Wydawał się kulturalny i sympatyczny. Pewnego dnia pojechaliśmy na koncert z okazji dni miasta. Gdy wracaliśmy w pewnym momencie zatrzymał auto przy drodze i mówi do mnie... może dałabyś mi jakiegoś buziaczka a potem poprzytulalibyśmy się trochę? Gdy odmówiłam stwierdził, że szkoda że nie chcę i odwiózł mnie do domu. Oczywiście więcej się nie odezwał zresztą nawet bym nie odpisała
Pan nr 4) Przez większość spotkania mówił o sobie. W pewnym momencie zaczął wspominać swoje byłe. Jak to jedna nie chciała wychodzić z nim nigdzie, druga go denerwowała itp. Najlepsze było jak powiedział, że mama mu mówiła, że lepiej, żeby nie wiązał się z tzw. świeżynką czyli kobietą, która nie ma dużego doświadczenia w związkach bo nie wiadome co się po takiej spodziewać. A potem jeszcze chciał, żebym poopowiadała mu coś ciekawego bo on już się nagadał.Jakoś dotrwałam do końca. Odezwał się 2 tyg. później, ale nie miałam już ochoty na spotkanie. Zresztą on jak sam stwierdził traktuje mnie jak koleżankę ( ah jaka szkoda:)).
Pan nr 5). Po pół godzinie próbował mnie całować i macać. A jak nie chciałam to spytał to może chociaż pomiziasz mnie po brzuszku:D. I bierze moją rękę na swój brzuch. Zupełnie nie rozumiał czemu tak szybko chcę wracać i unikam kolejnego spotkania.
Pan nr 6 )Zaproponował mi taniego szampana w parku i do tego wtedy była zima:). Oczywiście nie skorzystałam.
Pan nr 7) Obmacywacz, który bezczelnie pchał mi ręce pod bluzkę.
Pan nr 8) Pan ateista. Już na 3 spotkaniu zaczął mówić ,ze on w nic nie wierzy i istnieje tzw. anty biblia, która przeczy istnieniu Boga. Byłam w takim szoku, że niewiele pamiętam z tego spotkania. Po kilku dniach weszłam z ciekawości na jego profil na fb a tam wpis: " A żeby wam się te jajka potłukły";( była akurat Wielkanoc:). Nie ma to jak ogłaszać wszystkim w koło swoich poglądów. Oczywiście on uważał się za bardzo inteligentnego.
Pan nr 9) Od początku spotkania zaczął wypytywać o moich ex a, że nie miałam ochoty o tym gadać to zaczął opowiadać jak to jego była narzeczona go zdradziła z trzema facetami o czym przekonał się czytając jej wpisy na pewnym portalu. Pamiętam, że specjalnie zachowywałam się tak, żeby go zniechęcić i jak najszybciej spotkanie zakończyć.
I ostatni kwiatek:
Spotkałam się dziś z facetem poznanym przez portal z którym od tygodnia prowadziłam długie rozmowy online i przez tel. Na początku rozmowa się nie kleiła ale potem już fajnie się gadało. Tylko tak przewinęło mi się przez myśl ( nie wiedzieć czemu), że to typ cwaniaka, ale myślę może tylko mi się wydaje. Przeszliśmy się nad zalew gadaliśmy i żartowaliśmy. W pewnym momencie delikatnie mnie pocałował. Po czym pyta a Ty całowałaś się kiedyś z gościem. To ja na to, że zadajesz bardzo głupie pytania.Oczywiście dobrze wiedziałam o co mu chodziło ( nie chciałam z języczkiem :)). On no przepraszam faktycznie nie było pytania. A za chwilę: a sex uprawiałaś. Oczywiście wtedy już wkurzyłam i mówię że chyba przesadza. A tak z ciekawości chciałbym wiedzieć, ale ok. W końcu już sarkastycznie mówię a może do ślubu czekam. A on na to ja znałem różne kobiety i na pewno takich nie ma . Nie skomentowałam tego. Powiedziałam tylko, że idę do domu bo jestem zmęczona. Oczywiście nie muszę dodawać, że kolejnej randki nie będzie. Spodziewałam się kogoś bardziej na poziomie.
Dlatego od dłuższego czasu olałam internetowe randki.Jak widać nie bez powodu:D. Znam 2 osoby które poznały facetów w ten sposób, ale to chyba trzeba naprawdę mieć szczęście. Eh gdzie Ci mężczyźni.
Obserwuj wątek
    • kamilw81 Re: Porażka internetowych randek. 27.08.16, 16:45
      Jestem facetem.
      1) nie będzie 2 randki bo nie chciałem iść do łóżka
      2) nie będzie 2 randki bo nie byłem dość klaunem żeby rozśmieszać cały wieczór (to ten typ co ma wpisane: "chcę kogoś kto sprawi że będę wesoła"
      3) zdjęcie na profilu tak stare że myślałem na żywo że to jej matka przyszła
      Itd.

      I też możnaby wymieniać.
      Zaznaczam że randki na poziomie - fajne restauracje (bo nie lubię niefajnych), nie lubię jak kobieta płaci więc od tej strony wszystko ok. Także to działa w obie strony, jedna nie lubi jak się ją pocałuje na 1 randce, a druga wręcz oczekuje. I weź tu zgadnij, skoro wychowane by grać niedostępne :)
      • znana.jako.ggigus Re: Porażka internetowych randek. 27.08.16, 17:20
        To chyba mniej oczekiwanie i niedostępność, a raczej sytuacja. Raz się skrzy, a raz nie.

        --
        ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • bene_gesserit Re: Porażka internetowych randek. 27.08.16, 20:50
      Nie wiem, Kasiu - przez półtorej godziny spacerowałaś z gościem, który nie wykrztusił z siebie ani słowa? Przeszkadza ci 'tani szampan'? Wsiadasz do samochodu gościa, którego znasz z netu i z paru randek? Widzę tu pewne błędy i wypaczenia. Zwłaszcza ostatnie może się tragicznie skończyć, może przemyśl swoje zachowanie - jak dla mnie to jak na razie miałaś szczęście, że panowie na twoje 'nie' trzymali macki przy sobie.

      W zamierzchłej erze, kiedy byłąm dzieckiem i porozumiewałam się ze światem przy pomocy icq i szybko stwierdziłam, że nie mam ochoty na pogawędki z napalonymi kolesiami z krajów arabskich, wrzuciłam sobie w sygnaturkę odpowiedni opis, w paru językach nawet. Polecam ci to samo - np coś w stylu 'nie interesuje mnie pukanko na pierwszej randce, zwłaszcza w samochodzie, w krzakach albo zimą w parku; seks jest dla mnie ważny, ale z kimś ważnym, a nie interentowym erotomanem'. Czy coś w tym rodzaju. Opis zawsze możesz zmienić, jakby się okazało, że nie odzywa się do ciebie nikt oprócz lesbijek.

      --
      Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
      • kasia5266 Re: Porażka internetowych randek. 28.08.16, 13:30
        1. Na początku myślałam, że on jest po prostu nieśmiały i nie chciałam go skreślać po 20 minutach. Jak minęła godzina i dalej było sztywno to zaczęłam myśleć nad pretekstem zakończenia spotkania :).
        2. Tani szampan mi nie przeszkadza, bo kilka razy piłam takiego ze znajomymi, ale propozycja picia go w parku z obcym gościem odpada.
        3. Spotkaliśmy się kilka razy na neutralnym gruncie i zachowywał się naprawdę normalnie. Zaprosił mnie na koncert i się zgodziłam. Nic nie wskazywało na to, że tak się zachowa.
        • znana.jako.ggigus Re: Porażka internetowych randek. 29.08.16, 08:45
          Moze ten od szampana chcial byc troche bardziej zwariowany? Spontaniczny, szalony, itepe.

          --
          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
      • stasi1 Re: Porażka internetowych randek. 05.01.20, 09:58
        To taki strach wsiąść do auta po kilku randkach? Sam osobiście kilka razy tak robiłem, znaczy nawet na pierwszej randce. Kilka razy do mojego auta weszła kobieta na pierwszej randce.
        Przynajmniej 4 razy nocowałem u kobiety po pierwszej randce(ale tylko rAZ SKOŃCZYŁO TO SIĘ SEKSEM). I wszyscy żyją, chyba
      • kasia5266 Re: Porażka internetowych randek. 31.08.16, 09:10
        W pojedynczych przypadkach mogło tak być, że nie dostrzegłam jakichś negatywnych sygnałów. Nie wykluczam tego. Jednak byli też tacy z którymi on-line super mi się rozmawiało, a dopiero na żywo wychodziło, że są zupełnie inni.
        • znana.jako.ggigus Re: Porażka internetowych randek. 31.08.16, 10:58
          nie chce cie martwic, ale to normalne. rozmowa online to jedna, wielka projekcja z obu stron.

          --
          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • ordinaryman68 Re: Porażka internetowych randek. 31.08.16, 21:42
      Bo to nieporozumienie rozwijać znajomość on-line. Albo nie daj Boże jeszcze się zakochać w wizerunku on-line. Portale randkowe są dobre (wiem co mówię, ale o tym za chwilę), pod warunkiem, że:
      1. założy się, że 99% użytkowników (obu płci) to popaprańcy, czyli wart zainteresowania jest 1%, czyli tak jak w życiu realnym,
      2. traktuje się portal randkowy tylko jako miejsce nawiązania kontaktu (czyli tzw. pierwszy krok) i od razu przechodzi do spotkania w realnym świecie, darując sobie dłuższe pogawędki skypowo/mailowo/telefoniczne,
      3. nie zniechęca się niepowodzeniami, bo góra 1-2 pierwsze spotkania na 10 będą dawały szanse na coś więcej.
      W życiu realnym zwykle jest tak, że mamy jakoś ograniczone możliwości nawiązywania nowych znajomości (ograniczona pula znajomych, niechęć/nieumiejętność zawierania znajomości na ulicy/w klubie, itp), portale randkowe daję tych możliwości dużo więcej i zwyczajnie ułatwiają nawiązanie kontaktu. Z drugiej strony w realnym życiu, zwykle na pierwszy rzut oka potrafimy choć z grubsza odsiać wszelkiej maści popaprańców, co z reguły jest niemożliwe w kontaktach on-line. Czyli ilość i marna jakość (ale z szansą, przy odpowiedniej determinacji, znalezienia wartościowej osoby, tyle że wymaga to czasu) kontra jakość ale z ograniczoną pula potencjalnych kandydatów. Co kto lubi, co kto woli.
      I żeby nie było, że nie wiem o czym piszę. Swoja obecną żonę (po wielu nieudanych związkach, krótkich i długich czy wręcz bardzo długich, ale zapoczątkowanych tradycyjnie) poznałem na jednym z randkowych portali, a nasz synek za chwile skończy 2 latka...
      • wiarusik Re: Porażka internetowych randek. 31.08.16, 22:25
        może lepiej nie strasz dziewczyny. popaprańcy nie stanowią 99%, są też ludzie po prostu nietrafieni.

        --
        DeathRabbits (DesuRabittsu)1
        DeathRabbits (DesuRabittsu)2
        DeathRabbits (DesuRabittsu)3
        DeathRabbits live (demo)
    • bilbona Re: Porażka internetowych randek. 28.09.16, 18:25
      A ja się nie zgodzę z Waszymi opiniami, że wszystkie internetowe znajomości to porażka. Spójrzcie w trochę inny sposób na ten temat, internet daje naprawdę duże możliwości, w jednym miejscu możemy poznać naprawdę wiele osób, które szukają tego co my. A my musimy po prostu to wykorzystać. Jeśli ktoś zakłada sobie konto na pierwszym lepszym portalu i myśli, że po kilku dniach już umówi się z facetem swojego życia, lub z dziewczyną, to tak to nie działa i nie dziwię się, że taka osoba jest zawiedziona. Ale jak ktoś trochę rozsądniej podejdzie do tego tematu, z dystansem, cierpliwością, ale też wiarą, to naprawdę można skorzystać z internetu. Od kilku miesięcy mam konto na mydwoje, jednak zanim założyłam konto, sprawdziłam, który portal może być odpowiedni dla mnie (bo jest tego mnóstwo w internecie, dlatego trzeba znaleźć coś, co będzie nam pasowało), sporo czasu na to poświęciłam. Sporo czasu też poświęciłam na założenie konto, wypełnienie testu, swojej wizytówki, po prostu poważnie podeszłam do tego tematu. I nie liczyłam, że od razu po założeniu konto spotkam tego jedynego. Wiadomo, że na to potrzeba czasu, cierpliwości. Rozmawiam z wieloma mężczyznami, z częścią z nich się spotykam, jak uznam, że jest sens. I to ma sens, moim zdaniem. Bo gdzie indziej znajdę tyle osób, również szukających tego samego co ja, jak nie w internecie? Moim zdaniem największy żal do portali mają osoby, które po prostu myślą, że założą konto, nie muszą zbyt wiele się starać, a kogoś znajdą. Na takim podejściu się przejadą i stąd takie negatywne podejście do internetu.
    • kazjenka Re: Porażka internetowych randek. 01.10.16, 18:10
      Długo nie mogłam nie przekonać do portali randkowych, ale w pewnym momencie pod wpływem impulsu stwierdziłam, że spróbuję. I przez prawie 2 miesiące przeklinałam popularny portal, na którym założyłam konto. Ale problem miałam głównie z rozmowami online. 85% czatów się nie kleiło. Panowie nie reprezentowali sobą niczego, a błagali o spotkanie i seks. Przy czym na starcie starałam się nikogo nie skreślać, odpisywałam krótko na wiadomości typu "co słychać?". Zdarzały się okazy obrażające mnie za światopogląd (wyłuszczony w opisie) bądź blokujące mnie, bo śmiałam im czegoś odmówić. Kiedy natomiast sama zaczynałam rozmowę, bo podobał mi się profil, to 80% facetów mi nie odpisywało.

      Ale spotkania offline już były fajne - było miło, było o czym rozmawiać i udało mi się znaleźć partnera, czyli igłę w stogu siana.

      --
      felietonada.blogspot.com/

      Haters gonna hate. Don't feed the trolls!
    • saraisa Re: Porażka internetowych randek. 01.10.16, 18:11
      Niestety mam podobne doświadczenia. Wręcz mogę pokusić się o statystykę, popartą doświadczeniem, że tylko 1 na 10 jest fajny, 7 liczy tylko na szybki seks, a 2 to totalne świry :/
      Oto przykłady całkiem świeżynki, więc panowie pewnie grasują jeszcze w internecie, także ostrzegam :)
      1. Pan pisze, że jednorazowość jest nudna, myślę sobie: "wow, facet jest zainteresowany dłuższą znajomością, więc już jest dobrze". Po czym po kilku wymianach wiadomości pyta mnie, czy byłam kiedyś w związku "Pan-sunia". Ja pdr, nawet nie wiedziałam, że sado-maso się teraz tak ładnie nazywa ;/
      2. Po 15 minutach spaceru na pierwszym spotkaniu pan łapie mnie za rękę i mówi, że spacer bez trzymania za rękę się nie liczy. Potem jeszcze kilka razy próbuje mnie obłapiać, ja delikatnie acz stanowczo go odpycham, po spotkaniu pan się już nie odzywa
      3. To przykład świra, ale myślę, że bezpiecznego =/. Pan pan 30-stce, wygląda jak mocno zarośnięty drwal, mówi, że aktualnie jest bez pracy. Po godzinie rozmowy okazuje się, że tak w zasadzie to nigdy dłużej nie pracował i tej pracy szuka od lat. Nie wiem, kto go utrzymuje, ale ma własne mieszkanie, które otrzymał w spadku, więc czuje się królem życia
      4. Pan pisze, że jest niewierzący, to mi akurat pasuje. Na spotkaniu okazuje się, że może nie jest katolikiem, ale uprawia satanistyczne praktyki i podchodzi do nich bardzo poważnie, szczegółów nie chce zdradzać, bo "nie chce bym go oceniała po pozorach". Może to i dobrze, bo teraz bym je opisała ;P Ja to potrafię - z deszczu pod rynnę, a narzekałam na byłego katola =/ Z przykrością przyznaję, że już lepszy katolik niż satanista
      5. Pan odzywa się bardzo często, zawsze odpisuje mi po kilku minutach, nawet w nocy. Mimo tego pisze nam się fajnie, a na spotkaniu okazuje się, że pan jest prawie niemową. O nic mnie nie pyta, nic go nie interesuje. Mimo tego mam do niego słabość ;P, a jednotematyczna znajomość pana bardzo interesuje, po 5 spotkaniach przestaje się odzywać
      6. Pan niby ok, ale gdy na 2 spotkaniu do niczego nie dochodzi, przestaje się odzywać
      7. To jeden przykład tego fajnego. Gada nam się fajnie, fajnie spędzamy czas, ale pan na żywo jest o kilkanaście kg większy niż na foto. Czuję się oszukana. Post factum stwierdzam, o ja głupia, już trzeba było przeboleć te kg, spalilibyśmy je razem ;) Ale wtedy nie wiedziałam, że nikogo fajniejszego już nie spotkam.
      8. Pan ma jakieś problemy ze sobą, kiedyś był gruby, teraz schudł, staram się być wyrozumiała. Po wizycie w jego mieszkaniu, pan przestaje się odzywać.


      Niech więc moje doświadczenia będą przestrogą przez wybrednymi :P Jeśli trafi Ci się fajny, to bierz, bo następny fajny, statystycznie, trafi się za 10 panów ;P

    • saraisa Re: Porażka internetowych randek. 01.10.16, 18:28
      9. Pan wydaje się w porządku. Dużo mówi o swojej byłej. Po pierwszym spotkaniu odnajduję go na FB (saraisa-pani detektyw ;) i okazuje się, że jego była to w rzeczywistości (chyba) była żona i mają razem na oko 2-letnie dziecko, o czym pan zapomniał mi powiedzieć. Jestem ciekawa, jak się z tego wytłumaczy, dlatego "zdradzam" mu się ze swoim odkryciem, pan mówi, że "powiedziałby mi o tym, jak poczułby się gotowy", a najlepiej, jakby "to było to"
      10. Luźna rozmowa, pan przyznaje, że na portalu poznał tylko jedną panią, z którą utrzymuje kontakt do dziś. Jaki kontakt? Spotykają się na numerek od czasu do czasu, pan od niechcenia pyta, czy ja też mam takiego swojego pana na od czasu do czasu. Jakby to było zupełnie normalne mieć seks koleżankę i w tym samym czasie szukać innej seks koleżanki? Bo nie sądzę, by pan miał coś innego za zaoferowania.
        • saraisa Re: Porażka internetowych randek. 01.10.16, 19:13
          Wiem, że jak się przeczyta listę w punktach narzekania na facetów, to takie pytanie pojawia się naturalnie, ale to nie jest portal randkowy i nie muszę tutaj pisać o swoich pozytywach ani w ogóle zapewniać Cię, że je mam. Forum to nie miejsce na autoreklamę :) Problem dotyczy czegoś innego: jak panowie mają do zaoferowania tylko seks i dążą tylko do tego, to nie dają sobie szansy na poznanie mnie i przekonanie się, czy mam cokolwiek do zaoferowania. Poza tym, w przykładzie 10 :), gdy pan powiedział, że ma "regularną koleżankę" do seksu, mnie od razu wszystko opadło. Nie mam ochoty starać się o pana, który utrzymuje takie relacje i jeszcze traktuje to, jakby to było zupełnie normalne.
            • saraisa Re: Porażka internetowych randek. 01.10.16, 20:06
              Dla mnie to NIE jest normalne - a to jest najważniejsze. Choć faktycznie pod tym względem badań nie robiłam. W tym wypadku miarę ustanawiam poprzez siebie i/ lub swoich znajomych. Jestem bardzo lojalna, przez co niejednokrotnie obrywałam po d... Ale tak już mam. Jeśli loguję się na portalu randkowym to tym samym deklaruję :), że szukam partnera i to dla mnie oczywiste jest, że nie mam aktualnie nikogo innego i tego samego oczekuję też od innych. Cieszę się, gdy ktoś od razu pisze, że jest w związku, ale z jakiś powodów szuka kogoś jeszcze - wtedy po prostu go olewam i tym samym oszczędzam i sobie i jemu czas, bo znajomości z takimi panami mnie nie interesują. Ale jeśli dopiero po kilku dniach pisania, pan wyskakuje mi z informacją, że w zasadzie ma koleżankę do seksu, ale nadal szuka, to to jest po prostu słabe =/
        • adria231 Re: Porażka internetowych randek. 22.03.20, 07:52
          Nie jestem guru od żadnych randek. Za czasów mojej młodości spotykaliśmy się w realu i nie mieliśmy takich dylematów. A teraz nie te lata.....
          Wydaje mi się jednak, że te internetowe randki, to bardzo dobry wynalazek. Masz możliwość poznania zainteresowań i poglądów człowieka jeszcze przed spotkaniem w realu. Może się okazać, że ktoś jest na tyle interesujący, że nieważne staje się jego zdjęcie sprzed dziesieciu lat. Nie byłoby tylu rozczarowań, o których powyżej....
          Jeżeli jednak jedyny argument, który bierzemy pod uwagę, to zdjęcie na portalu - rozczarowanie nas nie ominie.
    • saraisa Re: Porażka internetowych randek. 01.10.16, 20:20
      Rasumując: na portalach randkowych naprawdę można znaleźć perełkę, ale trzeba olbrzymiej uwagi i spostrzegawczości, by ją wyłowić :) A jest to trudne, bo zagęszczenie dewiantów jest tam większe niż powiedzmy w realu. Mnie tej uwagi zabrakło.
        • saraisa Re: Porażka internetowych randek. 01.10.16, 21:07
          No przecież tego nie wiem, nie prowadziłam badań dotyczących kobiet :)
          Chociaż mogę powiedzieć z innej strony, z mojego najbliższego otoczenia na 8 koleżanek, które zalogowały się na takich portalach, 5 znalazło w końcu tam partnera na stałe, a 3 nie, wot, taka statystyka. Przemawiająca o dziwo na korzyść portali :O
            • znana.jako.ggigus Re: Porażka internetowych randek. 03.10.16, 13:37
              Rozsądne? nie wiem.
              Po paru randkach poddaję się. Parę propozycji seksu pomijam milczeniem.
              Na jednej randce facet odpowiadał na zadawane pytania, sam nie zadał ani jednego. Inny przemilczał fakt, że jest lekko niepełnosprawny. Inny najpierw telefonował i był miły, a na randce po kwadransie okazywał demonstracyjnie brak zainteresowania i nie był w stanie prowadzić rozmowy. Po 1 1/2 musiałam iść (uprzedziłam go) i poderwał się, niemalże uciekł.

              --
              ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
        • bene_gesserit Re: Porażka internetowych randek. 04.10.16, 18:28
          To nie tak.
          Tu się po prostu łatwiej otworzyć. Te same świry są w twojej codzienności, ale twój sąsiad, mijając cię, nie powie przecież 'dzień dobry, lubię zakładać używane damskie gacie', natomiast w internecie może się swoją pasją dzielić do wypęku.

          --
          Socjologia kobiety a sprawa Jaxy.
          • znana.jako.ggigus Re: Porażka internetowych randek. 05.10.16, 22:53
            No właśnie. Ludze anonimowo ujawniają swoje ukryte cechy. Nakręcają się anonimowością.

            --
            ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
            • bagrosza Re: Porażka internetowych randek. 11.10.16, 19:32
              E tam, od razu porażka. Znam sporo osób, które w ten sposób poznały swoją drugą połówkę, mają zupełnie inne zdanie o takich portalach, jednak po prostu nie udzielają się na forach. Ja siedzę na forach, bo szukam więcej opinii na ten temat, jednak coraz bardziej mam przekonanie, że w internecie wypowiadają się chyba głównie takie osoby, które po prostu są z czegoś niezadowolone, ludzie o wiele chętniej krytykują w necie niż coś chwalą. I nie chodzi mi tutaj tylko o portale randkowe, ale generalnie chyba jest taki trend. Znam jedną parę, która poznała się na mydwoje, które opowiadała mi o swoich początkach, a później czytam fora, to nie ukrywam, mam lekki dysonans... :) Warto szukać opinii w internecie, w końcu jest to najbardziej obszerne źródło informacji, ale chyba trzeba wziąć na poprawkę to, że większość z osób komentujących po prostu chcą anonimowo pokrytkować co się da :)
    • zeberdee28 Re: Porażka internetowych randek. 04.10.16, 19:30
      Ja żonę obecną poznałem w ten sposób. W zasadzie to u mnie nawet tak dramatycznie nie było, mniej więcej połowa kobiet była normalna, bardziej decydowały pewne niezgodności niż jakieś 'haniebne' cechy/upodobania/dziwactwa. Natomiast jedno co mogę powiedzieć ogólnie o kobietach młodych i bardzo młodych(bo akcja rozgrywała jak byłem bardzo młody) to że stanowczo brakuje im cierpliwości i umiarkowania w samoocenie, albo mają tak niską samoocenę(zazwyczaj niesłusznie) że się bezmyślnie 'podają na tacy w buraczkach' byle komu, albo szukają kwadratowych jaj uważając się za bożyszcze(też zazwyczaj niesłusznie).

      --
      Leniwy operator logiczny.
    • allegropajew Re: Porażka internetowych randek. 05.10.16, 19:31
      Trzeba było Szwejka poczytać. Po godzinie spaceru zapytał panienki, czy go lubi. - Lubię Cię jak zadrę w dupie, bo jesteś głupi - odpowiedziałą. I rzeczywiście - relacjonował dalej -- byłem głupi. Chodziliśmy ze dwie godziny i nigdzie nie przysiedliśmy.

      Gościula
      • kasia3277 Re: Porażka internetowych randek. 12.10.16, 14:51
        Nie twierdzę, że tam w ogóle nie ma normalnych facetów bo z kilkoma utrzymywałam kontakt jakiś czas tylko że nic nie wyszło ( nie zagrało, że tak powiem :).To było 3 na kilkudziesięciu z którymi pisałam, lub umówiłam się. A są osoby które praktycznie dziwnych ludzi w internecie nie poznają, co mnie akurat zadziwia :). Może to faktycznie kwestia selekcji, albo szczęścia. Nie wiem.
    • eulalia_bardzo_przecietna Re: Porażka internetowych randek. 12.10.16, 23:50
      Zaliczylam w zyciu jakies 10 randek z internetu, wszyscy faceci po 30, ja lekko przed. Nie zdarzylo mi sie zadne beznadziejne spotkanie, na zadnym nie czulam sie dziwnie, zaden amant nie okazal sie swirem. Widocznie musze dobrze filtrowac. Mimo ogolnie pozytywnych randek, tylko z dwoma facetami umowilam sie ponownie, ostatecznie bylam w krotkim zwiazku z jedna osoba poznana w ten sposob. Mogę potwierdzic statystyke, ze nie wiecej niz 10% takich randek sie udaje.
      • znana.jako.ggigus Re: Porażka internetowych randek. 13.10.16, 08:36
        Moze mialas szczescie? Moze kiedy zaczneisz znowu randkowac, trafi ci sie z piecu swirow. Czego oczywiscie nie zycze.


        --
        ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
        • krytyk2 Re: Porażka internetowych randek. 17.10.16, 22:05
          powiem ci o co chodzi-ludzie wykazuja sie stale naiwnością zakladajac ,ze to co nieznane bedzie lepsze ,ciekawsze od tego co znane.Jak widzisz gościa z nadwaga od razu wpada w jakąs kategorię,jak ten sam gośc gada z tobą internetowo,dopisujesz mu zwykle/o nadziejo!/więcej przymiotów niz posiada,także tych zmysłowych,a można nawet założyc ,że im lepiej gada przez internet tym przystojniejszy/w naszych głowach/ jest.Stąd też tyle i tak silnych rozczarowań-bo rzeczywistośc rażąćo odbiega od wyobrażeń.w realu tego napiecia nie ma-od razu widzisz co masz,ale też oznacza to znaczny spadek napiecia poznawczego i emocjonalnego,słowem -nuda.Internet jako randka w ciemno ,jest podniecajacy i to wlasnie przyciaga ludzi do tej formy poznawania innych

          --
          uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
          • znana.jako.ggigus Re: Porażka internetowych randek. 18.10.16, 08:25
            niekoniecznie to nieznane ciekawsze.Poki co nieznane.
            Oczywiscie ze internetowe randki to przede wszystkim gora porjekcji z obu stron.
            Tyle ze teraz wysyla sie zdjecia i mniej niespodzianek, no czasem ktos wstawia zdjecie sprzed 10 lat. Tyle ze tej chemii, realnej, nie sposob stwierdzic przy klawiaturze.


            --
            ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
      • eulalia_bardzo_przecietna Re: Porażka internetowych randek. 17.10.16, 18:25
        Dlatego, ze cale studenckie lata, kiedy zaliczalo sie 20 imprez, 5 koncertow i 10 domowek z dziesiatkami nowych osob w miesiacu spedzilam u boku jednego faceta. Po studiach sie rozstalismy, poszlam do pracy - same kobiety, wracalam pozno, domowki i imprezy sie skonczyly, bo kazdy zaczal dorosle zycie. Zostal mi portal internetowy.
      • kazjenka Re: Porażka internetowych randek. 21.10.16, 21:00
        Bo ma się wiecznie zajętych znajomych, z którymi umawianie się trwa tygodniami/miesiącami, więc nie ma jak wyjść do klubu, żeby kogoś poznać. Poszerzanie kręgu znajomych jest potrzebne, a internet to jeden ze sposobów.

        --
        felietonada.blogspot.com/

        Haters gonna hate. Don't feed the trolls!
        • kasia5266 Re: Porażka internetowych randek. 13.11.16, 23:14
          Tym razem pisałam z facetem dłużej niż zwykle a tu kolejna porażka.Miałam dziś randkę z facetem którego poznałam przez fb. Poszliśmy do muzeum a mój adorator zaczął odczytywać na głos co znajduje się na każdym eksponacie a do tego komentarze w stylu: "Mieli kasy skoro zamawiali takie drogie meble" albo "o kurcze eksponat z XIV wieku nie spodziewałbym się tego tutaj"i inne. W efekcie w każdej sali spędziliśmy około 15 minut ( albo dłużej). W końcu zaczęłam ignorować jego komentarze i po prostu oglądałam po prostu to co mi się podoba. Chyba zauważył, że coś nie tak bo w końcu przystopował z tą gadką.Dodam, że niektórzy pracownicy się dziwnie patrzyli a on nie rozumiał dlaczego . Oczywiście pod koniec już miałam dość i myślałam tylko żeby już stamtąd wyjść. Poszliśmy na obiad i myślałam, że tam przynajmniej normalnie pogadamy. Mój adorator był bardzo rozmowny tyle, że.. głównym tematem byli jego znajomi, ich zachowania, związki, dziwne relacje itp.Próbowałam oczywiście zmieniać temat, ale ciężko było. Dlatego pod pretekstem zakończyłam spotkanie..Na koniec dowiedziałam się, że jestem wyluzowaną dziewczyną nie to co jakaś tam Olka . Szczerze to wśród wszystkich kobiet które znam nie ma takiej plotkary. Po prostu żenada .
    • minasz Re: Porażka internetowych randek. 14.11.16, 00:28
      ja mam gorzej :)
      niestety musze sie zakochac aby isc do łózka -jak nie jestem zakochany to jestem jak impotent- sliczne kobiety sie rozbieraly i nic :( zero reakcji-potazka mozna wpasc w kompleksy
      ale wystarczy ze sie zakocham wtedy zamieniam sie w niesamowitego kochanka-i moge sie kochac cala noc non stop:)


      --
      szanim = minasz

      www.youtube.com/watch?v=62Ql2yzFJZo
      • mala_zadra Re: Porażka internetowych randek. 15.11.16, 11:27
        włącznik "on-off" nie działa?
        kompleksy to grożą tym ślicznym kobietom, a nie Tobie, hahahaha
        Musisz się chyba często zakochiwać, albo pogodzić się z celibatem.
        A tak na serio, mam kolegę, który mówił coś podobnego - jego rajcowała inteligencja u kobiety. Jak nadawali na tych samych falach i jak to on mawiał "dziewczyna miała na czym czapkę nosić" - dopiero wchodziło podniecenie.

    • commbi Re: Porażka internetowych randek. 02.12.16, 16:13
      moje i moich przyjaciółek prywatne badania terenowe: 97% to frustraci (emocjonalni bądź seksualni).
      96% mija się z prawdą.
      90% to tchórze – mocni na czacie, ale nie w realu.
      80% na wstępie czatowania zaznacza, że chodzi o seks.
      70% utrzymuje, że są przystojni i elokwentni (nasze badania wskazują, że tylko 3% spełnia te kryteria).
      60% badanych nie potrafi pisać ortograficznie i stylistycznie.
      50% umawia się i nie przychodzi na spotkania lub w ostatniej chwili odwołuje.
      40% nie potrafi zachować się z luzem na randce.
      35% badanych to małolaty.
      30% udaje, że cię nie zna (dotyczy tych, z którymi doszło do pierwszej i ostatniej randki).
      25% próbuje się wepchnąć po pierwszej randce do mieszkania.
      20% na wstępie deklaruje, że są żonaci.
      15% nie chce się odczepić.
      10% na pierwszej randce opowiada o byłej żonie (dziewczynie, kochance).
      5% znika po trzeciej randce.
      2% przynosi czerwoną różę na pierwszą randkę.
      0,5% na randce płacze.
      0,01% pożycza i nie zwraca pieniędzy.

      miedzysiostrami.blox.pl
    • adashofman1 Re: Porażka internetowych randek. 05.12.16, 11:29
      Jakbym sie nie sparował w relatywnie młodym wieku to po 30-tce olałbym randkowanie, nie chciałoby mi się znowu całego tego cyrku odprawiać, nie dość że to kupa roboty żeby trafić jakąś w miarę pasującą osobę to jeszcze potem te randki, docieranie itp. Ogólnie przesrane.
      • bene_gesserit Re: Porażka internetowych randek. 05.12.16, 19:05
        He hehe. Mam to samo. Węszenie, ogladanie, kupa czasu, wysiłku, do tego emocje, zawiedzione nadzieje, bo znowu wszystko nie tak i tak w kółko, do tego buty na obcasach - nigdy więcej. Potem kryzys trzeciego i siódmego roku, ojaniemogę.

        --
        dont hejt de pleja, hejt de gejm

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka