piataziuta
30.09.16, 21:02
Jaki jest dla was sens bycia w wieloletnim związku i co musiałoby się wydarzyć, żebyście z niego zrezygnowali?
Załóżmy, że nie ma (jeszcze?) dzieci, wspólnego kredytu, ani żadnych większych zobowiązań.
Co spowodowałoby, że byście się rozstali?
Przyzwyczajenie? Seksualne wypalenie? Gdy partner przestaje się starać? Gdy rażąco zaniedbuje swoje obowiązki? Gdy nie macie wspólnych celów? Gdy patrzycie na niego i samą twarzą was irytuje?
Czy wybaczacie większość tego typu "pierdół" i dopiero gdy zdradzi czy cośtam, myślicie o rozstaniu?
Wiem, że uogólniam, ale chyba każdy ma jakieś swoje granice nie do przekroczenia?
Czy może za każdym razem przesuwamy swoje granice, w zależności od bieżącej potrzeby?
Ja się pogubiłam, dlatego pytam. :)