1natalii
10.10.16, 18:10
Z racji, iz ostatnio tyle sie mowi o prawach kobiet do aborcji, dyskusja nie ominela mnie i mojego meza. Przedstawilam mu swoje zdanie na ten temat, na co on mi odpowiedzial, ze gdyby mnie przytrafila sie taka sytuacja, on nie pomoglby mi usunac. Jest wierzacy i uwarza, ze czlowiek ma prawo do zycia od pierwszych chwil, bez wzgledu na to, czy jest tylko "zlepkiem komorek". Dziecko mozna zawsze oddac do adopcji, choc on moglby je wychowac jak wlasne.
Co sadzicie na ten temat? Dodam, ze maz nie jest zadnym dewota kleczacym pod krzyzem, ma jednak jasno sprecyzowane poglady. Troszke mnie zaskoczyl, przyznam szczerze.