co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji?

15.04.02, 21:50
1.molestowanie seksualne
2.ustawa antyaborcyjna
3.niższe zarobki
4.presja społeczna na zamóżpójście i maciwrzyństwo
5.niesprawiedliwy podział obowiązków domowych
6.dowcipy o blondynkach
7.obraz kobiety w reklamach
8.inne

    • Gość: xsenia inne IP: *.bydgoska.krakow.pl 15.04.02, 21:53
      diasy napisał(a):

      > 1.molestowanie seksualne
      > 2.ustawa antyaborcyjna
      > 3.niższe zarobki
      > 4.presja społeczna na zamóżpójście i maciwrzyństwo
      > 5.niesprawiedliwy podział obowiązków domowych
      > 6.dowcipy o blondynkach
      > 7.obraz kobiety w reklamach
      > 8.inne
      [...]
      • Gość: Słońce Re: prawie wszystkie.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.02, 22:12
        Zdecydowanie pierwsze trzy oraz dwa ostatnie, bo ze środkowymi to się jeszcze
        jakoś da uporać. Najgorsze jest to, że nie możesz sama decydować o sobie - o
        swoim ciele - aborcja, molestowanie, czy o tym, że chcesz zarabiać tyle ile
        facet. To upokarzające i poniżające.
        No i ten wizerunek idealnej kobiety, świetnej kochanki i doskonałej matki. Ale
        przyznacie, że i pisma kobiece -tworzone przecież przez kobiety są w dużej
        mierze odpowiedzialne za taki stan rzeczy, niestety. Przykre, ale prawdziwe.
        pzdr
    • tusiaz Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 15.04.02, 22:27
      diasy napisał(a):

      > 1.molestowanie seksualne - ten problem uważam za bardzo wazny
      > 4.ustawa antyaborcyjna
      > 2.niższe zarobki - niesprawiedliwe!!!!
      > 6.presja społeczna na zamóżpójście i maciwrzyństwo -nie przejmowałabym się...:))
      > 5.niesprawiedliwy podział obowiązków domowych -jasne!!!
      > 7.dowcipy o blondynkach -są też dowcipy o policjantach,góralach ,lekarzach itp.
      > 6.obraz kobiety w reklamach -
      > 3.inne
      >

    • viper40 Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 16.04.02, 08:40
      Zdecydowanie ostatni punkt, tzn.INNE.
    • kini Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 16.04.02, 10:29
      1.molestowanie seksualne - moim zdaniem nie, mężczyźni też mogą być molestowani.

      2.ustawa antyaborcyjna - to chyba też nie jest przejaw dyskryminacji. Mężczyzn w
      końcu też w jakiś sposób ta ustawa dotyczy.

      3.niższe zarobki - zdecydowanie TAK

      4.presja społeczna na zamążpójście i macierzyństwo - dla mnie to nie jest
      dyskryminacja, nie interesuje mnie presja społeczeństwa

      5.niesprawiedliwy podział obowiązków domowych - to tylko zależy od kobiet, jakie
      zwyczaje wprowadzą u siebie w domu

      6.dowcipy o blondynkach - są i dowcipy o głupich facetach

      7.obraz kobiety w reklamach - owszem, to mnie zawsze burzy, ostatnio zwłaszcza
      reklama o Marku Mareckim i jego mamie.
      • viper40 Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 16.04.02, 10:53
        kini napisał(a):

        > 1.molestowanie seksualne - moim zdaniem nie, mężczyźni też mogą być molestowani
        > .
        >
        > 2.ustawa antyaborcyjna - to chyba też nie jest przejaw dyskryminacji. Mężczyzn
        > w
        > końcu też w jakiś sposób ta ustawa dotyczy.
        >
        > 3.niższe zarobki - zdecydowanie TAK
        >
        > 4.presja społeczna na zamążpójście i macierzyństwo - dla mnie to nie jest
        > dyskryminacja, nie interesuje mnie presja społeczeństwa
        >
        > 5.niesprawiedliwy podział obowiązków domowych - to tylko zależy od kobiet, jaki
        > e
        > zwyczaje wprowadzą u siebie w domu
        >
        > 6.dowcipy o blondynkach - są i dowcipy o głupich facetach
        >
        > 7.obraz kobiety w reklamach - owszem, to mnie zawsze burzy, ostatnio zwłaszcza
        > reklama o Marku Mareckim i jego mamie.

        I tu się KINI z tobą zgadzam. Kretyńska reklama, jak nic!
        A co z ostatnim punktem, tzn. INNE?

        • kini Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 16.04.02, 11:08
          A jakie są te INNE?
    • miriam_73 Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 16.04.02, 11:13
      Inne - np. pytanie na rozmowie kwalifikacyjnej "Jakie ma pani Plany
      rodzinne?" "Czy jest Pani lub zamierza zajść w ciąże?" Facetów nikt nie pyta o
      rodzinę.
      • kini Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 16.04.02, 11:19
        Aaaaa... Dzięki za podpowiedź. Po prostu niespecjalnie chciało mi się ruszyć
        głową.

        Wydaje mi się, że jednak najbardziej dyskryminujące w stosunku do kobiet jest
        wszystko, co ma związek z pracą (czyli pytania pracodawców też). Ale bardzo
        często kobiety niestety same są winne takich sytuacji.
        • Gość: xsenia do kini; "winne"? IP: *.bydgoska.krakow.pl 16.04.02, 11:56
          kini napisał(a):

          >
          >
          > Wydaje mi się, że jednak najbardziej dyskryminujące w stosunku do kobiet jest
          > wszystko, co ma związek z pracą (czyli pytania pracodawców też). Ale bardzo
          > często kobiety niestety same są winne takich sytuacji.

          1.winne mogą być jabłka, tj. jakby kwaśne, ale nie do końca,
          2.wina i przyczyna to co innego, to idzie tak: wina - kara, przyczyna - skutek,
          pamiętaj o tym, zanim powiesz że ktoś jest winny

          • kini Re: do kini; 16.04.02, 12:04
            > 1.winne mogą być jabłka, tj. jakby kwaśne, ale nie do końca,
            > 2.wina i przyczyna to co innego, to idzie tak: wina - kara, przyczyna - skutek,
            >
            > pamiętaj o tym, zanim powiesz że ktoś jest winny


            Ale ja się naprawdę dokładnie zastanowiłam, zanim napisałam słowo "winne".
            • chudyy Re: do kini; 16.04.02, 12:51
              kini napisał(a):

              > > 1.winne mogą być jabłka, tj. jakby kwaśne, ale nie do końca,
              > > 2.wina i przyczyna to co innego, to idzie tak: wina - kara, przyczyna - sk
              > utek,
              > > pamiętaj o tym, zanim powiesz że ktoś jest winny
              > Ale ja się naprawdę dokładnie zastanowiłam, zanim napisałam słowo "winne".

              a ja znam jedną dobrze wykształconą kobietę, która narzeka i narzeka na
              dyskryminację i nie dotrze do niej, że jak sobie z góry zakłada, że jest bez
              szans to nikt za niej roboty nie znajdzie

              a co do dyskryminacji w pracy, to nie mówię, że wszystko jest cacy, ale jak ktoś
              pokazuje niższe zarobki kobiet z wyższym wykształceniem i nie bierze pod uwagę,
              że większość nauczycieli to kobiety i to tam zaniżane są zarobki to mnie trafia,
              bo należy porównywać rzeczy porównywalne

              naturalnie można powiedzieć, że niskie zarobki zawodów mocno sfeminizowanych to
              dyskryminacja ... ale może jest tak, że faceci wieją z takich zawdów bo chcą,
              muszą utrzymać rodzinę, na kobiety na ma takiej presji
            • Gość: xsenia o winie - wino marki wino IP: *.bydgoska.krakow.pl 16.04.02, 13:12
              kini napisał(a):

              > > 1.winne mogą być jabłka, tj. jakby kwaśne, ale nie do końca,
              > > 2.wina i przyczyna to co innego, to idzie tak: wina - kara, przyczyna - sk
              > utek,
              > >
              > > pamiętaj o tym, zanim powiesz że ktoś jest winny

              wszystko przez tę głupią Ewkę - zachciało się baie winnych jabłek to teraz ma i
              dobrze jej tak,
              a jak baba nie dostanie roboty dlatego, ze baba i może "zajść" to do dobrze jej
              tak, sama sobie winna, w końcu wszystko przez Ewkę
              >
              >
              > Ale ja się naprawdę dokładnie zastanowiłam, zanim napisałam słowo "winne".

              • kini Re: o winie - wino marki wino 16.04.02, 13:17
                Ironia jest tu naprawdę zupełnie zbędna. Fakt jest faktem, że niektóre kobiety
                mają specyficzne podejście do spraw związanych z ciążą, urlopem macierzyńskim,
                urlopami wychowawczymi itp. Jestem kobietą, ale rozumiem i pracodawców.
                • Gość: xsenia Re: o winie - wino marki wino IP: *.bydgoska.krakow.pl 16.04.02, 13:46
                  kini napisał(a):

                  > Ironia jest tu naprawdę zupełnie zbędna. Fakt jest faktem, że niektóre kobiety
                  > mają specyficzne podejście do spraw związanych z ciążą, urlopem macierzyńskim,
                  > urlopami wychowawczymi itp. Jestem kobietą, ale rozumiem i pracodawców.

                  1. rozumiem pracodawców (prowadzę firmę)
                  2. część K. jest kompletnie nieodpowiedzialnych w kwestiach ciążowych
                  3. a co ma wino do wiatraka?

                  nie znajduję tu miejsca na winę

                  • kini Re: o winie - wino marki wino 16.04.02, 14:37
                    Teraz to już kompletnie się zagubiłam. O co co właściwie chodzi?
                    • sloe Re: o winie - wino marki wino 16.04.02, 18:26
                      kini napisał(a):

                      > Teraz to już kompletnie się zagubiłam. O co co właściwie chodzi?

                      O to, ze nieodpowiedzialne sa NIEKTORE kobiety, natomiast WSZYSTKIE maja macice,
                      jajniki i kilka innych organow.
                      Mozna winic kogos za nieodpowiedzielnosc.
                      Nie mozna winic nikogo za to, ze ma macice.

                      Czy teraz rozumiesz?

                      • Gość: soso male doswiadczenie IP: 195.41.66.* 17.04.02, 08:53
                        Co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji?

                        Mam swieze doswiadczenie, ktore mna wstrzasnelo i mysle, ze niechcacy
                        zrozumialem lepiej kobiety. Otoz: W dziale auto-moto zadalem pytanie na forum
                        zwiazane z prowadzeniem samochodu, zwykle i niewinne pytanie. Podpisalem sie
                        nikiem wskazujacym na kobiete bo w swej naiwnosci przypuszczelem, ze w ten
                        sposob panowie udziela rad chetniej i w wiekszej liczbie. Czesciowo sie
                        sprawdzilo. Otoz, ku mojemu zaskoczeniu, 90% odpowiedzi bylo powodowanych
                        skrotowo ujmujac nastepujacym motywaem: baba na naszym forum! przejedzmy sie po
                        niej!!
                        Dowiedzialem sie miedzy innymi jak mam rozmawiac z mezem, ze moje miejsce jest
                        prze garach lub praniu brudnych majtek, ze jako kobieta nie powinnam dotykac
                        metlowych przedmiotow bo moge cos popsuc mimo, ze sa z metalu . Oprocz kilku
                        zyczliwych i merytorycznych rad reszta byla zwyczajnym wyzywaniem sie.
                        Dla sprawdzenia chce po jakims czasie wyjechac na tym forum z podobnym pytaniem
                        ale podpisac sie jako mezczyzna. Mysle, ze odpowiedzi beda zupelnie w innym
                        tonie.

                        Wracajac do tematu: Co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji?
                        Po tym doswiadczeniu uwazam, ze generalnie atmosfera wokol plci jest
                        najwiekszym problemem a przejawia sie chyba codziennie i na kazdym kroku.
                        Mysle, ze zycie kobiety moze byc cholernie stresujace jezeli czuje ona dookola
                        podobna atmosfere jaka ja odczulem czytajac te idiotyczne posty supermanow-
                        prymitywow. Boze, jak dobrze jest byc mezczyzna. Przynajmniej jeden duzy
                        problem z glowy.

                        pozdrw

                        soso
                        • Gość: xsenia i co się okazało.... IP: *.bydgoska.krakow.pl 17.04.02, 10:45
                          Gość portalu: soso napisał(a):

                          "Boze, jak dobrze jest byc mezczyzna. Przynajmniej jeden duzy
                          > problem z glowy."

                          wyszło szydło z worka, ten Twój feminizm jest wart tyle, co zużyty papier
                          toaletowy,
                          Tobie się pewnie przydaje - zawsze można sobie poprawić samopoczucie przy pomocy
                          porównań spolecznych w dół, w końcu i tak wszystko przez Ewkę, nie prawdaż?

                          nieskończenie przejeta współczuciem
                          xsenia

                          • Gość: soso Re: i co się okazało.... IP: 195.41.66.* 18.04.02, 09:27
                            Xenia, jak zrozumialas: "Boze, jak dobrze jest byc mezczyzna. Przynajmniej
                            jeden duzy problem z glowy." skoro tak piszesz?

                            Ja rozumiem to tak:
                            1. przykro obrywac baty tylko dlatego, ze jest sie kobieta
                            2. jezeli jest sie mezczyzna to sie nie czuje tego problemy na codzien
                            3. trzba cos z tym zrobic

                            To cos podobnego do posiadaniu duzej ilosci pieniedzy. Jak tak masz, to nie
                            wiesz, jak smakuje ich brak. Ale jezeli doceniasz pelna kieszen to jeszcze nie
                            znaczy, ze masz w nosie biedakow.

                            Xeniu, nadinterpretujesz.

                            pzdrw

                            soso
                            • Gość: xsenia a kto jest tym biedakiem? IP: *.bydgoska.krakow.pl 18.04.02, 17:32
                              Gość portalu: soso napisał(a):

                              > Xenia, jak zrozumialas: "Boze, jak dobrze jest byc mezczyzna. Przynajmniej
                              > jeden duzy problem z glowy." skoro tak piszesz?
                              >
                              > Ja rozumiem to tak:
                              > 1. przykro obrywac baty tylko dlatego, ze jest sie kobieta
                              > 2. jezeli jest sie mezczyzna to sie nie czuje tego problemy na codzien
                              > 3. trzba cos z tym zrobic
                              >
                              > To cos podobnego do posiadaniu duzej ilosci pieniedzy. Jak tak masz, to nie
                              > wiesz, jak smakuje ich brak. Ale jezeli doceniasz pelna kieszen to jeszcze nie
                              > znaczy, ze masz w nosie biedakow.

                              to ja niby jestem "biedakiem"? pożałowania godne. Wiesz co? biedakiem to TY sam
                              jesteś, tym większym że nie zdajesz sobie z tego sprawy. Jesteś przykładem
                              kolejnego powodu, dla którego dystansuje sie od feminizmmu - brzydzę się
                              współczuciem i takimi postawami, jak Twoja. Jakże w ogle można mówić o równych
                              prawach, jeśli w przekonaniu niektórych osób ktoś inny jest "biedakiem" tylko ze
                              wzgledu na płeć. Obleśne jest to, co piszesz.
                              Przez Ewkę ta bieda, nie prawdaż?

                              • Gość: Xena Re: a kto jest tym biedakiem? - do xseni IP: *.acn.waw.pl 18.04.02, 18:46
                                Rany, dziewczyno - wyluzuj się trochę i zamiast się nadymać, czytaj uważniej
                                to, co inni piszą. Zupełnie nie rozumiem Twojego ataku na soso i napastliwego
                                tonu. Soso tylko OPISAŁ sytuację, która jego zdaniem jest przejawem
                                dyskryminacji płciowej - i SKONSTATOWAL, że chyba rzeczywiście wygodniej jest
                                być mężczyzną. Gdzie tu dostrzegasz przejawy obrażliwej dyskryminacji? W tym
                                stwierdzeniu nie było ani pyszałkowatej satysfacji z racji tego, że
                                jest "samcem", ani żadnego urągliwego politowania dla płci niewieściej. Raczej
                                życzliwość i smutek. Odróżniaj wnioski i spostrzeżenia od postaw.

                                Sorry, że się wtrąciłam do Waszej wymiany zdań, soso na pewno sam umie się
                                obronić, ale przyznam, że aż zgrzytam zębami, gdy czytam Twój bezsensowny
                                bełkot. I - litości!!!!! - nie powtarzaj jak zdarta płyta tego "przez Ewkę ta
                                bieda, nieprawdaż?" (i róznych wariacji na ten temat) - co to w ogóle za
                                argument w dyskusji? Jak czytam wypowiedzi i argumentację na takim poziomie, to
                                dochodzę do wniosku, że w niektórych przypadkach dyskryminacja to nie taki
                                głupi pomysł ;-)
                                • Gość: xsenia do tej, co wie że źele robi wtrącając się a jednak IP: *.bydgoska.krakow.pl 18.04.02, 21:43
                                  Gość portalu: Xena napisał(a):

                                  >
                                  > życzliwość i smutek.
                                  Dziękuję ja bardzo za taką zyczliwość + smutej, jakoś nie czuję się biadaczką,
                                  ale widać mam problem, pewnie powinnam poczuwać się do biedy i wzruszać
                                  życzliwością i smutkiem, ale jakoś nie mogę.
                                  >
                                  > przyznam, że aż zgrzytam zębami, gdy czytam Twój bezsensowny
                                  > bełkot. I - litości!!!!! - nie powtarzaj jak zdarta płyta tego "przez Ewkę ta
                                  > bieda, nieprawdaż?" (i róznych wariacji na ten temat) - co to w ogóle za
                                  > argument w dyskusji? Jak czytam wypowiedzi i argumentację na takim poziomie, to

                                  Twoja ocena moich uwag dowodzi tylko toporności Twoich procesów myślowych, o ile
                                  tym mianem można określić to, co sie dzieje w Twojej głowie, choć
                                  okreslenie "myslowe" wydaje się być nieco na wyrost. Możliwe, że nie znasz
                                  biblijnego mitu o Adamie, Ewie, jabłku i wężu, chociaż bardziej prawdopodobne, że
                                  poprostu brak Ci umiejętności rozumienia takiej paraboli jako egzemplifikacji
                                  sytuacji społecznej, nie zbywa Ci również na poczuciu humoru i wyobraźni, daltego
                                  wszystko bierzesz dosłownie. Mimo to spróbuję Ci objaśnić. Otórz archetypiczna
                                  postać Ewy funkcjonuje w kulturze jako symoliczna determinanta pierwotnej winy
                                  (nazywanej przez niektórych grzechem pierworodnym), to jest właśnie owa "bieda".
                                  Zgrabnie ułożyły się tutaj posty o winie i biedzie, przypadek, czy nie? nie wiem?
                                  Właśnie na to próbuje zwrócić uwagę powtarzając, jak zauważyłaś "jak zdarta
                                  płyta" to samo. Widać do niektórych i tak trafić trudno. Poza tym forum nie jest
                                  po to aby argumantować, tylko aby się wypowiadać, a ja pisząc o Ewce sugeruję
                                  tylko mozliwą interpretację czyjegoś stwierdzenia, że kobiety sa same sobie
                                  winne, iż pracodawcy traktują je gorzej niż mężczyzn. Gdybyś była osobą bardziej
                                  rozgarniętą zauwazyłabyś, że w poście kini, do któego nawiązuję, nie było
                                  argumentów tylko intuicyjne stwierdzenie - są sobie winne a, odpowiedzialność za
                                  błędy jednostek jest współna (gatunkowa)- i tu pojawia się archtyp Ewy. Można go
                                  rozumieć jako egzemplifikację, można drążyć głęgiej doszukując się przyczyn tej
                                  winy w zamierzchłych czasach. Jeśli idzie o biedę, zauważ, że Soso przypisał ją
                                  kobietom w ogóle, jako cechę gatunkową. Ktoś powie, wynikłą z sytuacji? może i
                                  tak, ale przecież każdy jest w innej sytuacji, mnie taka "bieda" osobiście nie
                                  dotknęła. Uważam podobną generalizację za delikatnie mówiąc niesmaczną,
                                  stanowiacą przejaw myslenia w kategoriach dualistycznych: dobrze - źle, a to jest
                                  myslenie zamierzchłe z ery partrchatu, dalekie od liberalnej afirmacji róznic.
                                  Celowo napisałm "róznic", a nie różnicy, ponieważ mam na myśli różnice
                                  indywidualne między ludźmi, a nie różnicę między K. i M. jako 2 homogenicznymi
                                  rodzajami. Tutaj znów jest miejsce dla Ewki. Właśnie Ewki i tylko niej, a nie
                                  Ewki, Olki, Aśki, itede. ponieważ one nie mają statusu odrebnych bytów, są tylko
                                  przejawami Ewki. Używajc sktótów myślowych zakładam, u odbiorcy pewną podstawową
                                  wiedę i zdolność myślenia, przynajmniej w takim zakresie, że nie będzie
                                  komentował tekstu, którego nie rozumie, jak widać na Twoim przykładzie nie zawsze
                                  tak jest. Nie twierdzę, że podana interpretacja jest jedyna, twierdzę jednak, że
                                  można wysilić się na coś bardziej oryginalnego, niż autorka komentowanego postu.
                                  Czy powyższa wypowiedź zaspokoiła Twoje potrzeby intelektualne?
                                  >
                                  > dochodzę do wniosku, że w niektórych przypadkach dyskryminacja to nie taki
                                  > głupi pomysł ;-)

                                  widać wyraźnie: nalezy Ci się życzliwość i smutek, bieda z Tobą Ewciu

                                  i jeszcze jedno odwal się od mojego nicka, zmiana 1 literki nie czyni go Twoim
                                  indywidualnym, nawiasem mówiąc mam tak na imię
                                  Ksenia
                                  • Gość: Xena Re: do tej, co wie że źele robi wtrącając się a jednak IP: *.acn.waw.pl 18.04.02, 23:17
                                    Gość portalu: xsenia napisał(a):

                                    > Dziękuję ja bardzo za taką zyczliwość + smutej, jakoś nie czuję się
                                    biadaczką,
                                    > ale widać mam problem, pewnie powinnam poczuwać się do biedy i wzruszać
                                    > życzliwością i smutkiem, ale jakoś nie mogę.

                                    A co ma życzliwość (tonu) do imputowania komuś (personalnie czy
                                    generycznie) "biedy"? Tego właśnie dotyczy mój zarzut - wyjeżdzasz ze swoimi
                                    tekstami o martyrologicznych implikacjach mitu o Ewie (tak, tak, celowo
                                    parodiuję Twój pseudointelektualny popis mozliwości werbalnych - nie ma to jak
                                    pozakuwać Kopalińskiego do poduchy), choć merytorycznie nie ma to najmniejszego
                                    związku z komentowaną przez Ciebie wypowiedzią ( w tym konkretnym przypadku - z
                                    pierwszą wypowiedzią soso).

                                    > Twoja ocena moich uwag dowodzi tylko toporności Twoich procesów myślowych, o
                                    il
                                    > e
                                    > tym mianem można określić to, co sie dzieje w Twojej głowie, choć
                                    > okreslenie "myslowe" wydaje się być nieco na wyrost.

                                    Natomiast Twoje posty (poprzednie, jak i ten, który właśnie mam bezsprzeczną
                                    przyjemność komentować) dowodzi li i jedynie sztywności Twojego myślenia i
                                    patologicznej wręcz perseweracji procesów poznawczych (brak cudzosłowu przy
                                    procesach poznawczych wynika wyłącznie z mojej wrodzonej dyplomacji ;-)). A, no
                                    i komicznego snobizmu leksykalnego, co ja pozwolę sobie mniej eufemistycznie
                                    określić mianem pretensjonalnej głupoty. Tak, domyślam się oczywiście, że -
                                    faszerując swój tekst kilkoma egzotycznie brzmiącymi słowkami - chciałaś
                                    obnażyć moją domniemywaną indolencję intelektualną, niestety - próbę należy
                                    uznać za nieudaną.

                                    Możliwe, że nie znasz
                                    > biblijnego mitu o Adamie, Ewie, jabłku i wężu, chociaż bardziej
                                    prawdopodobne,
                                    > że
                                    > poprostu brak Ci umiejętności rozumienia takiej paraboli jako egzemplifikacji
                                    > sytuacji społecznej, nie zbywa Ci również na poczuciu humoru i wyobraźni,
                                    dalte
                                    > go
                                    > wszystko bierzesz dosłownie. Mimo to spróbuję Ci objaśnić.

                                    Jestem wdzięczna za wyrozumiałość. Bardzo mnie uradowała Twoja feminizująca
                                    hermeneutyka tekstów biblijnych.

                                    > Otórz archetypiczn
                                    > a
                                    > postać Ewy funkcjonuje w kulturze jako symoliczna determinanta pierwotnej
                                    winy

                                    Archetyp może być tylko symboliczny - ta tautologia (wybaczam - rozumiem, że
                                    Twoje synapsy trochę się przegrzały przy próbie erudycyjnego wywodu) nieco
                                    psuje efekt, niemniej postaram się z należytym podziwem śledzić dalszy ciąg
                                    eksplikacji. A - i otóż, a nie otórz - no ale nie chcę byc małostkowa.

                                    > (nazywanej przez niektórych grzechem pierworodnym), to jest właśnie
                                    owa "bieda"
                                    > .
                                    > Zgrabnie ułożyły się tutaj posty o winie i biedzie, przypadek, czy nie? nie
                                    wie
                                    > m?
                                    > Właśnie na to próbuje zwrócić uwagę powtarzając, jak zauważyłaś "jak zdarta
                                    > płyta" to samo.

                                    Zanim zaczniesz zwracać uwagę innym, zwróć swoją uwagę na to, że w poście sosa
                                    nic nie było o winie i biedzie. Ty jak ten żołnierz, który wszędzie widzi gołe
                                    dupy.

                                    Poza tym forum nie jes
                                    > t
                                    > po to aby argumantować, tylko aby się wypowiadać,

                                    Tym samym przyznałaś, że Twój udział w tej dyskusji jest amerytoryczny, czyli
                                    bezsensowny. Cieszę się, że chociaż w tym punkcie się zgadzamy.

                                    a ja pisząc o Ewce sugeruję
                                    > tylko mozliwą interpretację czyjegoś stwierdzenia, że kobiety sa same sobie
                                    > winne, iż pracodawcy traktują je gorzej niż mężczyzn

                                    Sugerujesz - czy raczej narzucasz jak upierdliwy kaznodzieja?

                                    . Gdybyś była osobą bardzie
                                    > j
                                    > rozgarniętą zauwazyłabyś, że w poście kini, do któego nawiązuję,

                                    Odpowiadając na wypowiedź sosa powinnaś raczej nawiązać do jego postu, a nie do
                                    postu kini. Ale rozumiem, że ta dość oczywista zasad rozmowy / dyskusji
                                    przekracza Twoje umiejętności interlokutorskie.

                                    > argumentów tylko intuicyjne stwierdzenie - są sobie winne a, odpowiedzialność
                                    z
                                    > a błędy jednostek jest współna (gatunkowa)- i tu pojawia się archtyp Ewy.
                                    Można > go rozumieć jako egzemplifikację, można drążyć głęgiej doszukując się
                                    przyczyn > tej winy w zamierzchłych czasach. Jeśli idzie o biedę, zauważ, że
                                    Soso >przypisał ją kobietom w ogóle, jako cechę gatunkową. Ktoś powie, wynikłą
                                    z sytuacji? może i
                                    > tak, ale przecież każdy jest w innej sytuacji, mnie taka "bieda" osobiście
                                    nie
                                    > dotknęła. Uważam podobną generalizację za delikatnie mówiąc niesmaczną,
                                    > stanowiacą przejaw myslenia w kategoriach dualistycznych: dobrze - źle, a to
                                    je
                                    > st myslenie zamierzchłe z ery partrchatu, dalekie od liberalnej afirmacji
                                    róznic.
                                    > Celowo napisałm "róznic", a nie różnicy, ponieważ mam na myśli różnice
                                    > indywidualne między ludźmi, a nie różnicę między K. i M. jako 2
                                    homogenicznymi
                                    > rodzajami. Tutaj znów jest miejsce dla Ewki. Właśnie Ewki i tylko niej, a nie
                                    > Ewki, Olki, Aśki, itede. ponieważ one nie mają statusu odrebnych bytów, są
                                    tylk
                                    > o przejawami Ewki.

                                    OK - teraz jest dla mnie jaśniejszy Twój pogląd, co nie zmienia faktu, że
                                    pozwoliłaś sobie na dość daleko posuniętą nadinterpretację (w moim przekonaniu)
                                    tego, co napisał soso. Ze zwykłego opisu sytuacji gładko przeszłaś do Biblii,
                                    archetypów, dychotomicznych uproszczeń i patriarchatu. To jest nadużycie, które
                                    ja uważam za równie niesmaczne, jak Ty tę swoją urojoną generalizację.

                                    Używajc sktótów myślowych zakładam, u odbiorcy pewną podstawow
                                    > ą
                                    > wiedę i zdolność myślenia, przynajmniej w takim zakresie, że nie będzie
                                    > komentował tekstu, którego nie rozumie, jak widać na Twoim przykładzie nie
                                    zaws
                                    > ze
                                    > tak jest.

                                    Może trzeba pisać jaśniej? A nie brnąć w słowną ewilibrystykę? Prostota
                                    wypowiedzi dość często gwarantuje zrozumienie u odbiorców. No, ale to już
                                    troche wyższy poziom wtajemniczenia.

                                    > Nie twierdzę, że podana interpretacja jest jedyna, twierdzę jednak, ż
                                    > e można wysilić się na coś bardziej oryginalnego, niż autorka komentowanego
                                    postu

                                    Sądząc po Twoim poście, oryginalność utożsamiasz z enigmatycznością i pozornym
                                    intelektualizmem? Wybacz, troche inaczej rozumiem to słowo (sięgnij może do
                                    jakiegoś leksykonu).

                                    > Czy powyższa wypowiedź zaspokoiła Twoje potrzeby intelektualne?

                                    Hmm, jakieś potrzeby może zaspokoiła, ale nie nazwałabym ich intelektualnymi

                                    > i jeszcze jedno odwal się od mojego nicka, zmiana 1 literki nie czyni go
                                    Twoim
                                    > indywidualnym, nawiasem mówiąc mam tak na imię

                                    No i to kolejny przykład nadinterpratcji. Na tym forum bywam - mniej lub
                                    bardziej regularnie - od jakichś 8 miesięcy i od początku podpisuję się jako
                                    Xena. Nie widziałam najmniejszego powodu, by zmieniać swój nick tylko po to, by
                                    nie podrażniać Twojego rozdętego (lecz jakże bogatego!) ego. I gwoli ścisłości -
                                    nasze nicki różnią się nie jedną, lecz dwiema literkami (podstawy arytmetyki
                                    bywają czasem bardziej przydatne niż obcojęzyczne słówka)

                                    Xena (bez "s" i "i" w środku
                                    • dr.jekyll bardzo ladnie, pani X. 18.04.02, 23:42
                                      poprosze indeks

                                      dr.jekyll
                                    • Gość: innynick Re: do tej, co wie że źele robi wtrącając się a jednak IP: *.bydgoska.krakow.pl 19.04.02, 01:10
                                      Gość portalu: Xena napisał(a):

                                      ) Gość portalu: xsenia napisał(a):
                                      )
                                      ) ) Dziękuję ja bardzo za taką zyczliwość + smutej, jakoś nie czuję się
                                      ) biadaczką,
                                      ) ) ale widać mam problem, pewnie powinnam poczuwać się do biedy i wzruszać
                                      ) ) życzliwością i smutkiem, ale jakoś nie mogę.
                                      )
                                      ) A co ma życzliwość (tonu) do imputowania komuś (personalnie czy
                                      ) generycznie) "biedy"?

                                      Zyczliwość tonu stoi w sprzeczności z imputowaniem komuś personalnie, a zwłaszcza
                                      generycznie czegoś pejoratywnego (np. biedy). To się nazywa obłuda.

                                      Tego właśnie dotyczy mój zarzut - wyjeżdzasz ze swoimi
                                      ) tekstami o martyrologicznych
                                      a gdzie ja wspominam o cierpieniu?

                                      )implikacjach mitu o Ewie (tak, tak, celowo
                                      ) parodiuję
                                      ) Słońce to nie jest żadna parodia, parodia z definicji jest zabawna, a Twoja
                                      wypowiedź jest raczej żałosna
                                      )Twój pseudointelektualny popis
                                      nie popis tylko wyjaśnienie, któego wydajesz się potrzebować
                                      )mozliwości werbalnych - nie ma to jak
                                      ) pozakuwać Kopalińskiego do poduchy), choć merytorycznie nie ma to najmniejszego
                                      )
                                      ) związku z komentowaną przez Ciebie wypowiedzią ( w tym konkretnym przypadku - z
                                      )
                                      ) pierwszą wypowiedzią soso).
                                      z papierem toaletowym?
                                      )
                                      ) ) Twoja ocena moich uwag dowodzi tylko toporności Twoich procesów myślowych,
                                      ) o
                                      ) il
                                      ) ) e
                                      ) ) tym mianem można określić to, co sie dzieje w Twojej głowie, choć
                                      ) ) okreslenie "myslowe" wydaje się być nieco na wyrost.
                                      )
                                      ) Natomiast Twoje posty (poprzednie, jak i ten, który właśnie mam bezsprzeczną
                                      ) przyjemność komentować) dowodzi li i jedynie sztywności Twojego myślenia i
                                      ) patologicznej wręcz perseweracji procesów poznawczych
                                      tu ryknęłam śmiechem, dziękuję za trafną diagnozę mojej anankastycznej
                                      osobowości, ze wszystkimi zaburzeniami myślenia jutro zgłoszę się do szpitala
                                      (brak cudzosłowu przy
                                      ) procesach poznawczych wynika wyłącznie z mojej wrodzonej dyplomacji ;-)). A, no
                                      )
                                      ) i komicznego snobizmu leksykalnego, co ja pozwolę sobie mniej eufemistycznie
                                      ) określić mianem pretensjonalnej głupoty. Tak, domyślam się oczywiście, że -
                                      ) faszerując swój tekst kilkoma egzotycznie brzmiącymi słowkami - chciałaś
                                      ) obnażyć moją domniemywaną indolencję intelektualną, niestety - próbę należy
                                      ) uznać za nieudaną.
                                      Przykro mi, jeśli używane przeze mnie słownictwo wydaje ci się egzotyczne.
                                      Przepraszam jeśli utrudniło Ci to zrozumienie mojej wypowiedzi, a co do tego że
                                      jej nie zrozumiałaś nie mam wątpliwości. Nie chcialam niczego obnażać, nie jestem
                                      ekshibicjonistką (wystarczy mi wskazana wyżej choroba psychiczna, nie zdzierżę
                                      więcej elektrowstrząsów)
                                      )
                                      ) Możliwe, że nie znasz
                                      ) ) biblijnego mitu o Adamie, Ewie, jabłku i wężu, chociaż bardziej
                                      ) prawdopodobne,
                                      ) ) że
                                      ) ) poprostu brak Ci umiejętności rozumienia takiej paraboli jako egzemplifika
                                      ) cji
                                      ) ) sytuacji społecznej, nie zbywa Ci również na poczuciu humoru i wyobraźni,
                                      ) dalte
                                      ) ) go
                                      ) ) wszystko bierzesz dosłownie. Mimo to spróbuję Ci objaśnić.
                                      )
                                      ) Jestem wdzięczna za wyrozumiałość. Bardzo mnie uradowała Twoja feminizująca
                                      ) hermeneutyka tekstów biblijnych.
                                      feminizująca? gdzie? twoim zdaniem księża są feministami? to przecież koścół
                                      podkreśla rolę Ewy w namawianiu Adama do grzechu i jej winę
                                      )
                                      ) ) Otórz archetypiczn
                                      ) ) a
                                      ) ) postać Ewy funkcjonuje w kulturze jako symoliczna determinanta pierwotnej
                                      ) winy
                                      )
                                      ) Archetyp może być tylko symboliczny - ta tautologia
                                      nie Kiciu, "archetyp" pochodzi od greckiego "arche" = prasubstancja, z której
                                      rozwijaja się substancja generycznie identyczna. U Junga ("Archetypy i symbole"
                                      polecam zamiast Kopalińskiego) archetyp to pierwowzór, w odróżnieniu od symbolu
                                      archetyp niezie ze sobą konkretne znaczenie, symbol natomiast odsyła do
                                      różnorodnych skojarzeń i znaczeń. Teraz łopatą: wzorzec Ewy osobom z
                                      zachdnioeuropejskiego kręgu kulturowego często przywodzi na myślgrzech
                                      pierworodny, mając w wyobraźni biblijną Ewę często zaczynamy myśleć o grzechu i
                                      winie i mimowolnie kojarzymy Ewę z przyczyną grzechu [prościej już nie potrafię]
                                      (wybaczam - rozumiem, że
                                      ) Twoje synapsy trochę się przegrzały
                                      jeśli synapsy się przegrzały to akson i dnendryty są już zwęglone, wezwę straż
                                      pożarną
                                      )przy próbie erudycyjnego wywodu)
                                      ) już Ci dziecino pisałam że to zwykły tekst bez erudycyjnych aspiracji
                                      )nieco
                                      ) psuje efekt, niemniej postaram się z należytym podziwem śledzić dalszy ciąg
                                      ) eksplikacji. A - i otóż, a nie otórz - no ale nie chcę byc małostkowa.
                                      tu się skompromitowałaś, nie pierwsy raz, ale teraz na prawdę solidnie
                                      )
                                      ) ) (nazywanej przez niektórych grzechem pierworodnym), to jest właśnie
                                      ) owa "bieda"
                                      ) ) .
                                      ) ) Zgrabnie ułożyły się tutaj posty o winie i biedzie, przypadek, czy nie? ni
                                      ) e
                                      ) wie
                                      ) ) m?
                                      ) ) Właśnie na to próbuje zwrócić uwagę powtarzając, jak zauważyłaś "jak zdart
                                      ) a
                                      ) ) płyta" to samo.
                                      )
                                      ) Zanim zaczniesz zwracać uwagę innym, zwróć swoją uwagę na to, że w poście sosa
                                      ) nic nie było o winie i biedzie. Ty jak ten żołnierz, który wszędzie widzi gołe
                                      ) dupy.
                                      Kicia niczytata? Soso powołał się na analogię: być M. to jak być zamożnym, być K.
                                      to tak jak być biednym. On jest zadowolonyze swojej zamożnosci i przejmuje się
                                      losem biedaków. Ta bieda to dyskryminacja. Konsekwentnie się kompromitujesz.
                                      ) Poza tym forum nie jes
                                      ) ) t
                                      ) ) po to aby argumantować, tylko aby się wypowiadać,
                                      )
                                      ) Tym samym przyznałaś, że Twój udział w tej dyskusji jest amerytoryczny, czyli
                                      ) bezsensowny.
                                      znowu Ci się pomieszło, cóż przywykłam, amerytoryczny oznacza nie dotyczący
                                      meritum (sedna sorawy), sensowny (logiczny, posiadający znaczenie). Wypowiedź
                                      możę być sensowna, jednak nie dotyczyć meritum i na odwrót. Pytanie: czy wogóle
                                      jest jakieś meritum do którego ma się odnosić? To,że moja wypowiedź jest logiczna
                                      i ma znaczenie już ustaliliśmy, Można się zastanowić, czy odnosi się do meritum,
                                      chociaż to nie jest konieczne, zważywszy że forum stanowi wolną strefę wypowiedzi
                                      i nie widzę nigdzie wywiedzki: zakaz luźnyh dywagacji.
                                      )Cieszę się, że chociaż w tym punkcie się zgadzamy.
                                      a jednak nie bardzo, nie smuć się jednak, nie idzie Ci aż tak źle
                                      ) a ja pisząc o Ewce sugeruję
                                      ) ) tylko mozliwą interpretację czyjegoś stwierdzenia, że kobiety sa same sobi
                                      ) e
                                      ) ) winne, iż pracodawcy traktują je gorzej niż mężczyzn
                                      )
                                      ) Sugerujesz - czy raczej narzucasz jak upierdliwy kaznodzieja?
                                      narzucam? a kto Ci każe to czytać. zniewolona przez forum? kto Ci zabrania się
                                      niezgadzać i manifestować swój sprzeciw? Kiciu nie postawię Ci dwójki za
                                      posiadanie innego zdania. Sama widzsz, traz nie masz zdania, tylko nic
                                      nierozumiesz, a ja Ci poświęcam swój czas, objaśniam. Gdybyś miała zdnie nic by
                                      Ci nie groziło. Bidulka, narzucają jej forum.
                                      ) . Gdybyś była osobą bardzie
                                      ) ) j
                                      ) ) rozgarniętą zauwazyłabyś, że w poście kini, do któego nawiązuję,
                                      )
                                      ) Odpowiadając na wypowiedź sosa powinnaś raczej nawiązać do jego postu, a nie do
                                      )
                                      ) postu kini.
                                      "powinnam" i kto tu próbuje coś narzucać? Watek nosi tytuł "najdotkliwsze przejwy
                                      dyskryminacji" i odpowiadając komukolwiek mogę nawiązywać do wszystkiego, co
                                      dotyczy tematu (meritum) w taki sposób jak ten temat zinterpretowałam. Zarówno
                                      posty Kini, jak i Sosa nie dotyczyły życia mrówek tylko tytułowej dyskryminacji.
                                      ) Ale rozumiem, że ta dość oczywista zasad rozmowy / dyskusji
                                      ) przekracza Twoje umiejętności interlokutorskie.
                                      to Ty jesteś autorką podręcznika: "Zbiór jedyniesłusznych zasad interlokucji na
                                      forum dyskusyjnym"? Wiem z pewnego źródła, że cały nakład poszedł na przemiał. A
                                      Tobie powiedzili, że bestseller i dlatego niknął z księgarni, nie wiń ich to
                                      przez życzliwość.
                                      ) ) argumentów tylko intuicyjne stwierdzenie - są sobie winne a, odpowiedzialn
                                      ) ość
                                      ) z
                                      ) ) a błędy jednostek jest współna (gatunkowa)- i tu pojawia się archtyp Ewy.
                                      ) Można ) go rozumieć jako egzemplifikację, można drążyć głęgiej doszukując si
                                      ) ę
                                      ) przyczyn ) tej winy w zamier
                                      • Gość: Xena Re: do tej, co wie że źele robi wtrącając się a jednak IP: *.acn.waw.pl 19.04.02, 11:00
                                        Gość portalu: innynick napisał(a):

                                        > Zyczliwość tonu stoi w sprzeczności z imputowaniem komuś personalnie, a zwłaszc
                                        > za
                                        > generycznie czegoś pejoratywnego (np. biedy). To się nazywa obłuda.

                                        Rany - tyle, że soso niczego nikomu nie imputował! Twoje zdanie ogólnie jest
                                        prawdziwe, ale nijak się ma do wypowiedzi, która stała się przedmiotem sporu!
                                        Oczywiście, jak ktoś bardzo chce, to wszędzie doszuka sie tego, czego chca sie
                                        doszukać.

                                        > Słońce to nie jest żadna parodia, parodia z definicji jest zabawna, a Twoja
                                        > wypowiedź jest raczej żałosna

                                        Parodia obnaża jedynie śmieszność pierwowzoru. Pomyliłaś parodię z farsą.

                                        )
                                        > tu ryknęłam śmiechem, dziękuję za trafną diagnozę mojej anankastycznej
                                        > osobowości, ze wszystkimi zaburzeniami myślenia jutro zgłoszę się do szpitala

                                        Kryteria diagnostyczne osobowości anankastycznej są zgoła inne niż sztywność
                                        myślenia i perseweracja. Poczytaj ICD-10 albo Bilikiewicza. Choć, nie przeczę,
                                        Twoje obsesyjno-kompulsywne powracanie do motywu grzesznej Ewy czyni Twoją
                                        autodiagnozę całkiem prawdopodobną.

                                        > Przykro mi, jeśli używane przeze mnie słownictwo wydaje ci się egzotyczne.
                                        > Przepraszam jeśli utrudniło Ci to zrozumienie mojej wypowiedzi, a co do tego że
                                        > jej nie zrozumiałaś nie mam wątpliwości. Nie chcialam niczego obnażać, nie jest
                                        > em ekshibicjonistką (wystarczy mi wskazana wyżej choroba psychiczna, nie
                                        >zdzierżę więcej elektrowstrząsów)

                                        Używane przez Ciebie słownictwo nie należy do kanonów komwersacyjnych na
                                        niniejszym forum. Dlatego wydaje mi się pretensjonalne. Nie piszesz rozprawki
                                        naukowej, tylko ROZMAWIASZ z ludźmi. Jeśli chciałaś mieć pewność, że Cie
                                        żrozumiem, mogłaś cały swój wywód napisać prościej - co byłoby tym bardziej
                                        uzasadnione, że zarzuciłaś mi toporność myślenia, tudzież nieobecność
                                        jakichklowiek procesów myślowych. Markowanie miałkości intelektualnej wypowiedzi
                                        scjentystycznym słownictwem jest zjawiskiem popularnym, więc mało oryginalnym.
                                        Dość częśto jest przejawem niskiej samooceny - "to, co piszę, inni mogą uznać za
                                        głupie, więc przynajmniej spróbuję, by brzmiało to mądrze, skoro mądre nie jest"


                                        > feminizująca? gdzie? twoim zdaniem księża są feministami? to przecież koścół
                                        > podkreśla rolę Ewy w namawianiu Adama do grzechu i jej winę

                                        No i? Twoja interpretacja została napisana z "feministycznymi" intencjami, więc
                                        to, że księża odwołują się do tego samego mitu, nie ma nic do rzeczy (różne
                                        poziomy imterpretacji)


                                        > ) Archetyp może być tylko symboliczny - ta tautologia
                                        > nie Kiciu, "archetyp" pochodzi od greckiego "arche" = prasubstancja, z której
                                        > rozwijaja się substancja generycznie identyczna. U Junga ("Archetypy i symbole"
                                        > polecam zamiast Kopalińskiego) archetyp to pierwowzór, w odróżnieniu od symbolu
                                        > archetyp niezie ze sobą konkretne znaczenie, symbol natomiast odsyła do
                                        > różnorodnych skojarzeń i znaczeń.

                                        To wyjasnij mi w takim razie, jak ARCHETYPICZNA postać Ewy może funckjonować jako
                                        SYMBOLICZNA determinanta czegoś tam. Jak archetyp, to nie symbol - sama przed
                                        chwilą wyłuszczałaś mi różnice. Acha, i nie tłumacz mi, co to archetyp - znam
                                        Junga i osmielę sie zauważyć, że Jung tylko rozwinął (reinterpretował) to pojęcie
                                        w nurcie koncepcji psychoanalitycznej - więc nie traktuj jego koncepcji jak
                                        dogmatu. Poczytaj też może Eliadego - może warto rozszerzyć horyzonty?


                                        > )A - i otóż, a nie otórz - no ale nie chcę byc małostkowa.
                                        > tu się skompromitowałaś, nie pierwsy raz, ale teraz na prawdę solidnie

                                        A czym się skompromitowałam? Znajomością ortografii?

                                        > Kicia niczytata? Soso powołał się na analogię: być M. to jak być zamożnym, być
                                        > K.
                                        > to tak jak być biednym. On jest zadowolonyze swojej zamożnosci i przejmuje się
                                        > losem biedaków. Ta bieda to dyskryminacja. Konsekwentnie się kompromitujesz.

                                        Ty sie kompromitujesz. Bo stwierdzenie "ta bieda to dyskryminacja" jest
                                        interpretacją, a zatem czymś subiektywnym. Ja nie doszukałam sie w poście sosa
                                        przejawów dyskryminacji - może nie dlatego, że jestem mało lotna - jak upracie
                                        sugerujesz - tylko dlatego, że nie muszę wszystkim wytykać dyskryminujących
                                        poglądów i zachowań, by się lepiej poczuć jako kobieta?

                                        > znowu Ci się pomieszło, cóż przywykłam, amerytoryczny oznacza nie dotyczący
                                        > meritum (sedna sorawy),sensowny (logiczny, posiadający znaczenie).

                                        1. Jeśli wypowiedź nie dotyczy meritum sprawy, to tym samym jest ontycznie
                                        bezsensowna (zbędna) w dyskusji, która tegoż meritum dotyczy. W takim znaczeniu
                                        uzyłam słowa bezsensowny.
                                        2. Nie wszytsko, co jest logiczne, posiada znaczenie i na odwrót, więc Twoja
                                        definicja sensowności jest wewnętrznie sprzeczna.

                                        > Kiciu nie postawię Ci dwójki za
                                        > posiadanie innego zdania. Sama widzsz, traz nie masz zdania, tylko nic
                                        > nierozumiesz, a ja Ci poświęcam swój czas, objaśniam. Gdybyś miała zdnie nic by
                                        > Ci nie groziło. Bidulka, narzucają jej forum.

                                        Nie pitol.
                                    • Gość: the end Re: do tej, co wie że źele robi wtrącając się a jednak IP: *.bydgoska.krakow.pl 19.04.02, 01:50
                                      Gość portalu: Xena napisał(a):


                                      > > a błędy jednostek jest współna (gatunkowa)- i tu pojawia się archtyp Ewy.
                                      > Można > go rozumieć jako egzemplifikację, można drążyć głęgiej doszukując si
                                      > ę
                                      > przyczyn > tej winy w zamierzchłych czasach. Jeśli idzie o biedę, zauważ,
                                      > że
                                      > Soso >przypisał ją kobietom w ogóle, jako cechę gatunkową. Ktoś powie, wyni
                                      > kłą
                                      > z sytuacji? może i
                                      > > tak, ale przecież każdy jest w innej sytuacji, mnie taka "bieda" osobiście
                                      >
                                      > nie
                                      > > dotknęła. Uważam podobną generalizację za delikatnie mówiąc niesmaczną,
                                      > > stanowiacą przejaw myslenia w kategoriach dualistycznych: dobrze - źle, a
                                      > to
                                      > je
                                      > > st myslenie zamierzchłe z ery partrchatu, dalekie od liberalnej afirmacji
                                      > róznic.
                                      > > Celowo napisałm "róznic", a nie różnicy, ponieważ mam na myśli różnice
                                      > > indywidualne między ludźmi, a nie różnicę między K. i M. jako 2
                                      > homogenicznymi
                                      > > rodzajami. Tutaj znów jest miejsce dla Ewki. Właśnie Ewki i tylko niej, a
                                      > nie
                                      > > Ewki, Olki, Aśki, itede. ponieważ one nie mają statusu odrebnych bytów, są
                                      >
                                      > tylk
                                      > > o przejawami Ewki.
                                      >
                                      > OK - teraz jest dla mnie jaśniejszy Twój pogląd, co nie zmienia faktu, że
                                      > pozwoliłaś sobie na dość daleko posuniętą nadinterpretację (w moim przekonaniu)
                                      jaka asertywna wypowiedź! zgodnie z zasadami interlokucji
                                      > tego, co napisał soso. Ze zwykłego opisu sytuacji gładko przeszłaś do Biblii,
                                      > archetypów, dychotomicznych uproszczeń i patriarchatu. To jest nadużycie, które
                                      >
                                      > ja uważam za równie niesmaczne, jak Ty tę swoją urojoną generalizację.
                                      "nadużycie" Boch za kratki mi trzeba, niby z jakiej racji donososz sie do
                                      teoretycznego dyskursu jak do wywodu prawniczego? Masz coś przeciwko odległym
                                      skojarzeniom? Widać tak, zapewne przez swoj ubóstwo intelektualne.
                                      > Używajc sktótów myślowych zakładam, u odbiorcy pewną podstawow
                                      > > ą
                                      > > wiedę i zdolność myślenia, przynajmniej w takim zakresie, że nie będzie
                                      > > komentował tekstu, którego nie rozumie, jak widać na Twoim przykładzie nie
                                      >
                                      > zaws
                                      > > ze
                                      > > tak jest.
                                      >
                                      > Może trzeba pisać jaśniej? A nie brnąć w słowną ewilibrystykę? Prostota
                                      > wypowiedzi dość często gwarantuje zrozumienie u odbiorców. No, ale to już
                                      > troche wyższy poziom wtajemniczenia.
                                      1. prostota ma pewne zalety, jednak nie wszystkim wystarcza - telenowele sa
                                      proste, ale nie każdy je lubi a że łatwo je zrozumieć nie wątpię. Heidegger jest
                                      skomplikowany, mimo to niektórzy go czytają,
                                      2.gdzie ja twierdzę, że oczekuję powszechnego zrozumienia? kto rozumie odpowiada,
                                      kto nie rozmumie się nie błaźni. Zauważ, że jadna osoba doskole chwyciła o co mi
                                      szło, nick Sloe, jedna os. z fantazja to całkiem dużo na taką ilość dysputantów
                                      3.nie pisałam do Ciebie, jak sama zauwazyłaś, wtrąciłaś się z własnej inicjatywy,
                                      4.chyba się załamię niedostosowaniem swojego stylu wypowiedzi do Twoich zaad
                                      interlokucji
                                      >
                                      > > Nie twierdzę, że podana interpretacja jest jedyna, twierdzę jednak, ż
                                      > > e można wysilić się na coś bardziej oryginalnego, niż autorka komentowaneg
                                      > o
                                      > postu
                                      >
                                      > Sądząc po Twoim poście, oryginalność utożsamiasz z enigmatycznością i pozornym
                                      > intelektualizmem? Wybacz, troche inaczej rozumiem to słowo (sięgnij może do
                                      > jakiegoś leksykonu).
                                      już tak dobrze Ci szło i znowu wpadka: najpierw napisałaś, że enigmatyczność
                                      miała na celu obnażenie Twojej indolencji umysłowej, a tera Twierdzisz, że
                                      utożsamaiam ją z oryginalnością. Zdecyduj się. Podpowiedź: obie odpowiedzi są
                                      błędne
                                      > > Czy powyższa wypowiedź zaspokoiła Twoje potrzeby intelektualne?
                                      >
                                      > Hmm, jakieś potrzeby może zaspokoiła, ale nie nazwałabym ich intelektualnymi
                                      hmmm Kicia podbudowała sobie samoocenę podejmując usiłowanie dekonstrukcji mojego
                                      postu, cio, nie to? cuś inne. Mniejsza z tym.
                                      > > i jeszcze jedno odwal się od mojego nicka, zmiana 1 literki nie czyni go
                                      > Twoim
                                      > > indywidualnym, nawiasem mówiąc mam tak na imię
                                      >
                                      > No i to kolejny przykład nadinterpratcji. Na tym forum bywam - mniej lub
                                      > bardziej regularnie - od jakichś 8 miesięcy i od początku podpisuję się jako
                                      > Xena. Nie widziałam najmniejszego powodu, by zmieniać swój nick tylko po to, by
                                      >
                                      > nie podrażniać Twojego rozdętego (lecz jakże bogatego!) ego. I gwoli ścisłości
                                      > -
                                      > nasze nicki różnią się nie jedną, lecz dwiema literkami (podstawy arytmetyki
                                      > bywają czasem bardziej przydatne niż obcojęzyczne słówka)
                                      >
                                      > Xena (bez "s" i "i" w środku
                                      niech Ci będzie, zmienię nick, tyle mogę dla Ciebie zrobić z życzliwości, biedna,
                                      sponiewierana interlokutorko
                                      Zyczę, aby Twoje synapsy prztrwały, kiedy będziesz odpowiadać na ten post., na
                                      mnie nie licz. Zrobiłam już wszystko, co w mojej mocy aby objaśnić Ci różnicę
                                      między teoretycznym dyskursem z udziałem odległych skojarzeń i metafor, którego
                                      celem jest stawianie pytań a empirycznymi dociekaniami, zgodnymi z pewnym rygorem
                                      metodologicznym, których zadaniem jest znajdowanie odpowiedzi.
                                      Więcej tolerancji na wieloznaczność i niepewność, albo nie to nie dla Twoich
                                      synaps, daj sobie spokój...
                                      z wyrazami smutku
                                      życzliwa

                                      • Gość: soso ale sie narobilo___________________________!!!!!!! IP: 195.41.66.* 19.04.02, 08:30
                                        Chcialem cos napisac dla wytlumaczenia sie ale teraz to juz niemal
                                        niekonieczne. Wszystko jasne.

                                        Odrobinke jednak trace bo chyba jeszcze nie padlo:

                                        1. Jak kto pisze, ze kobiety sa dyskryminowane i jest to podobne np. do
                                        rozdzialu na biednych i bogatych (niefortunne moze porownanie soso) to wcale
                                        nie znaczy, ze ci biedni czy tez kobiety powinny sie zaraz obrazic i poczuc
                                        wyzwane przez soso od gorszych. To jakas paranoiczna interpretacja. Niejaka
                                        Czubaszek kiedys stwierdzila, ze lepiej byc pieknym i bogatym niz biednym i
                                        brzydkim. Wiekszosc co najwyzej sie usmiechnie. Niektorzy (xsenia) poczuja sie
                                        urazeni. Dlaczego, na Boga?!?!?!?!?!?!

                                        2. Z tego co pamietam, a przez przypadek takze kiedys czytalem ksiazeczke Junga
                                        o archetypach, mial on co innego na mysli. Zupelnie co innego. A z plcia lepsza
                                        czy gorsza to juz w ogole nic nie mialo wspolnego. W skrocie: twierdzil on, ze
                                        siedza w nas pewne zafiksowane szablony (odziedziczone lub powstale w
                                        pierwszych miesiacach zycia), wlasnie te archteypy. Powoduja one, ze np. kogos
                                        lubimy od pierwszego wejrzenia a kogos sie boimy. Powod - te osoby pasuja lub
                                        nie to naszych wewntrznych archtypow. Jung tlumaczyl, ze prawdopodobnie chodzi
                                        o to, by latwiej nam bylo zyc i by nie powstawala proznia poznawcza w momencie
                                        spotkania nowej osoby. Powod: latwiej jest pozniej zmieniac pod wplywem nowych
                                        informacji zdanie o osobie majac na wstepie w rece ow archetyp niz czekac na te
                                        informacje w napieciu by konstruowac od podstaw nowa osobe. Jung pisal takze,
                                        ze jezeli na widok nowej osoby poca sie nam rece to znaczy, ze chcemy uciekac
                                        przed nia na drzewo - porownanie z archetypem zawyrokowalo, ze to wrog. Akcja
                                        dla przetrwania musi zostac podjeta natychmiastowo. I odmiennie, na widok np.
                                        dziewczyny, ktora wpisuje sie ladnie w nasz archetyp mamy mile skojarzenia i
                                        marzymy z seksualnymi podtekstami.
                                        Teoria Junga zostala praktycznie zarzucona przez profesjonalistow psychologow
                                        bo natrafila na wiele przeszkod, by dalo sie ja latwo podtrzymac. Mimo to
                                        przyjemnie sie czyta :-)

                                        3. Wiem co we mnie siedzi, xseniu. Wiem, co mysle o pozycji i rownouprawnieniu
                                        kobiet. Mysle, ze jestem bardzo zdecydowanie 'odchylony w dobra strone' z
                                        punktu widzenia feminizmu. I takie ataki, jakie na mnie poprowadzilas wlasnie z
                                        punktu podobno feministycznego uznaje jednynie jako pomylke i nieporozunienie.
                                        Wiesz, czasami podaje sie komunikaty o zbombardowaniu omylkowo wlasnych
                                        pozycji. No i dla dobra sprawy zalozmy, ze byl to ten przypadek.

                                        4. Jezeli ktos pisze o kobietach jako calosci (soso), nawet jezeli ktos inny
                                        sprowadza to do Ewki (xsenia) to wcale nie znaczy, ze ten pierwszy (soso)
                                        odmawia poszczegolnym kobietom prawo 'bytu jednostkowego' (forma uzyta za
                                        xsenia). To takze nie znaczy, ze kobiety wrzuca sie do jednego garnka, ze nie
                                        ma Ewek, Ol, As, Anek itd. No obracajmy sie w kregu powszechnego rozumienia
                                        jezyka! Uprawnione jest rozmawianie o samochodach i o trabancie pana Jozka z
                                        sasiedztwa. Xseniu, co sie dzieje? Swiat nie kreci sie wokol Ciebie, nie
                                        wszystko co pisza ludzie to osobisty atak na Ciebie jako kobiete i co tam
                                        jeszcze w Tobie siedzi. Zamordujesz siebie i innych takim podejsciem do spraw,
                                        a szczegolnie na forum.

                                        5. No i nie obijajcie sie tak dziewczyny poduszkami na forum. Jakies gierki o
                                        nickach? Prawie co drugi nick jest latwy do pomylenia z innymi. Slappe af!

                                        pzdrw

                                        pozostajacy w pokojowym nastroju
                                        soso
                                      • Gość: Xena Re: do tej, co wie że źele robi wtrącając się a jednak IP: *.acn.waw.pl 19.04.02, 14:13
                                        Ja również nie bardzo mam ochotę kontunuować z Tobą tę wymianę zdań, niemniej
                                        pozwolę sobie skomentować ostatnie fragmenty Twojego postu.

                                        > Zyczę, aby Twoje synapsy prztrwały, kiedy będziesz odpowiadać na ten post., na
                                        > mnie nie licz. Zrobiłam już wszystko, co w mojej mocy aby objaśnić Ci różnicę
                                        > między teoretycznym dyskursem z udziałem odległych skojarzeń i metafor, którego
                                        >
                                        > celem jest stawianie pytań a empirycznymi dociekaniami, zgodnymi z pewnym rygor
                                        > em
                                        > metodologicznym, których zadaniem jest znajdowanie odpowiedzi.

                                        To naprawdę wszystko, co w Twojej mocy? Dość skromne są w takim razie Twoje
                                        możliwości. W życiu bym nie pomyśłała, że to, co wypisujesz, apsiruje do rangi
                                        wyrafinowanego i wnikliwego traktatu epistemologicznego. Pierwsza moja myśl była
                                        taka, że to tylko egzaltowany bełkot, ale wybacz - po raz kolejny i,
                                        samokrytycznie to przyznam, pewnie nie ostatni, nie pomyślałam. I gdzie ty u
                                        siebie widzisz otwartość poznawczą z jednej strony i dyscyplinę metodologiczną z
                                        drugiej? Otwartością nazywasz namolne powracanie do "biednej Ewki"? Czy to może
                                        ten rygorym metodologiczny?

                                        > Więcej tolerancji na wieloznaczność i niepewność, albo nie to nie dla Twoich
                                        > synaps, daj sobie spokój...

                                        Komentarz - patrz wyżej. Gdzie w Twoich interepratcjach dostrzegasz poszanowanie
                                        dla wieloznaczności? Gdzie w nich wątpliwości i niepewność? Przecież Ty już masz
                                        gotową odpowiedź na wszytsko (z litości jej nie zacytuję).

                                        > z wyrazami smutku
                                        > życzliwa

                                        Nie zauważyłam życzliwości. Ale doprecyzujmy - jesteś życzliwa personalnie czy
                                        generycznie?

                                        • diasy aleee awantura!!!!!!! 19.04.02, 18:40
                                          Przyznam, że to co tu zaszło, przekraczyło moje najśmielsze oczekiwania jako
                                          autora wątku, nie śmiem podejmować prób rozstrzygnięcia sporu, wyrażę jednak
                                          swoje zdanie.
                                          Nie podoba mi się, to co zasugerował Soso, mianowicie że bycie kobietą jest
                                          nieszczęściem, a to wynika z jego wypowiedzi - prznajmniej dla mnie dość
                                          wyraźnie. Osobiście nie czuję sie pokrzywodzona przez fakt bycia kobietą i
                                          uważam podobne sugestie za obraźliwe. Co więcej nawet jeśli uznać, że przez sam
                                          fakt bycia kobietą jest się godną współczucia bidulą to co ma znaczyć
                                          wykrzyknik "Boże jak dobrze byż mężczyzną przynajmniej 1 duży kłopot z
                                          głowy!" ? Czy kiedy rozmawiamy z niewidomym mówimy: "Boże jak dobrze, że nie
                                          jastem ślepy, przynajmniej rozróżniem kolory!"? w dodatku robimy to z
                                          życzliwości. Nazwanie tego zachowania obłudą było jedynym sensownym
                                          stwierdzeniem z tego wszystkiego, co tutaj zostało napisane.
                                          Ta x, która wtrąciła się do wymiany zdań drugiej x z Sosem (sorry, ale Was nie
                                          rozróżniam) i w dodatku zaczęła obrzucać drugą x błotem wykazała się kompletnym
                                          brakiem kultury, by nie powiedzieć chamstwa, po takim poście udzielanie komuś
                                          reprymendy odnośnie sposobu wyrażani się brzmi jak...jest takie
                                          powiedzenie "uczył Marian Mariana a sam świnia obesrana", sorry ale to
                                          dokładnie opisuje sytuację. Nawet imiona się powtarzają...:-)
                                          To co robiłyście dalej uważam za porąbane i apeluję ozaprzestanie "tej
                                          czynności" - bo nie wiem co to właściwie było.
                                          diasy

                                          • Gość: soso daisy!!_____________________________________!!!!!! IP: 195.41.66.* 22.04.02, 08:56
                                            Cos sie tu wszystkim placze. Jaka 'obluda'?
                                            Daisy, np. pomagasz niewidomym. Pewnego dnia na kilka godzin tracisz wzrok a
                                            potem go odzyskujesz. W duchu sobie mowisz: Boze, jak dobrze, ze nie jestem
                                            niewidoma. Skutek: jeszcze lepiej rozumiesz niewidomych niz przedtem.
                                            Koniec i kropka. Zadnego oceniania czy deprecjonowania niewidomych. To tylko
                                            tyle ile napisalem powyzej!

                                            Kobieta byc jest zapewne rownie dobrze jak mezczyzna, szczeglonie, jezeli jest
                                            sie przyzwycvzajona od dziecinstwa. Nie zmienia to faktu, ze pewne
                                            nieprzyjemnosci kobiety spotykaja tylko dlatego, ze sa kobietami. To wlasnie
                                            odczulem piszac na forum auto_moto z kobiecym nickiem i czytajac potem
                                            uszczypliwe odpowiedzi. Odczulem brak rownego traktowania ze wzgledu na plec.
                                            Nie jestem zwykly funkcjonowac jako kobieta wiec moze dlatego bylo to tym
                                            bardziej wyraziste i tym bardziej trudno bylo mi odnalzc sie w tym
                                            wszystkim. 'Juz wole byc mezczyzna' wlasnie to wyraza. Jak ktos chce do tego
                                            urabiac swoje komentarze o obludzie to prosze bardzo ale z mojego punktu
                                            widzenia to nie ten trop.

                                            Dziekuje za glos,

                                            soso
                                            • sloe Re: hey soso_______________________________!!!!!! 22.04.02, 12:24
                                              ale nie kazda kobieta jest tym niewidomym. Uwazaj prosze, znow napisales, ze
                                              kobieta jest biedna, jak ten niewidomy - wszak kaleki czlowiek.
                                              Domyslam sie, ze nie chciales nic zlego, jednak Xenia poczyla sie urazona gdy
                                              zarzucono jej bycie niewidoma (biedna).
                                              Dobrze gdy sie rozumie niewidomego. Ale dlaczego od razu mu wspolczuc? Moze on
                                              jest szczesliwy, tylko nam sie wydaje ze nie, bo nie umiemy wyobrazic sobie
                                              takiego zycia? A tymczasem ten niewidomy czuje czy spostrzega wiecej niz
                                              zdrowy i jest mu z tym bardzo dobrze? To my jestesmy biedni, bo nie potrafimy
                                              tego zrozumiec.
                                              A jesli chodzi o biednych i bogatych (w sensie materialnym) to ci biedni maja
                                              swoja dume i nie chca wspolczucia czy litosci od bogatych. Uwazaja, ze sa tacy
                                              sami jak bogaci. Roznia sie TYLKO majatkiem, ale to szczegol. Tak samo mozna
                                              roznic sie kolorem wlosow, lub plcia.
                                              Niezaleznie od dyskryminacji - wspaniale byc kobieta i nigdy bym sie nie
                                              zamienila!
                                              Pozdrawiam
                                              s.

                                        • sloe Re: niezla awantura, slow kilka do Xeny ____ ;-) 20.04.02, 00:53
                                          Pewnie lepiej byloby juz to zostawic w spokoju, ale pozwole sobie na krotki
                                          komentarzyk ;-)

                                          > To naprawdę wszystko, co w Twojej mocy? Dość skromne są w takim razie Twoje
                                          > możliwości. W życiu bym nie pomyśłała, że to, co wypisujesz, apsiruje do
                                          > rangi wyrafinowanego i wnikliwego traktatu epistemologicznego. Pierwsza moja
                                          myśl była taka, że to tylko egzaltowany bełkot,

                                          Oj Xena, nie zadzieraj z xenia, ona ma ciety jezyk, a do tego potrafi ladnie i
                                          klarownie uzasadnic swoj punkt widzenia. Nie masz racji nazywajac jej
                                          wypowiedzi egzaltowanym belkotem (hi hi), nie uwazam tez aby jej slownictwo
                                          bylo pretensjonalne czy tez swiadczylo o niskiej samoocenie ha ha, sadze ze
                                          xenia raczej na zadne kompleksy nie cierpi, raczej trudno mi to sobie
                                          wyobrazic. Nie rozumiem dlaczego uczepilas sie "egzotycznego slownictwa" xeni,
                                          mnie ono nie przeszkadza, egzotyczne raczej nie jest jak dla mnie.

                                          > Otwartością nazywasz namolne powracanie do "biednej Ewki"? Czy to może
                                          > ten rygorym metodologiczny?

                                          oj, mieszasz - fakt, chyba nie rozumiesz

                                          > Gdzie w Twoich interepratcjach dostrzegasz poszanowanie
                                          > dla wieloznaczności? Gdzie w nich wątpliwości i niepewność? Przecież Ty już
                                          > masz gotową odpowiedź na wszytsko (z litości jej nie zacytuję)

                                          Jezeli ktos ma wyrobione wlasne zdanie na dany temat, to rzeczywiscie ma wtedy
                                          gotowa odpowiedz na wszystko.


                                          > )A - i otóż, a nie otórz - no ale nie chcę byc malostkowa
                                          > tu się skompromitowałaś, nie pierwsy raz, ale teraz na prawdę solidnie

                                          > A czym się skompromitowałam? Znajomością ortografii?

                                          Raczej nieznajomoscia, ale nie ortografii.


                                          Mimo wszystko pozdrawiam, fajnie mi sie czytalo
                                          Sloena
                        • mary_ann Re: male doswiadczenie 17.04.02, 11:21
                          Strasznie mnie tym dobiłeś, Soso, bo ja własnie w dobrej wierze chciałam
                          zasięgnąć porady nt. wyboru autka właśnie na auto-moto (miejsce, zdawałoby się,
                          idealne). No cóż, chyba nie spróbuję, a szkoda...
                          A może zbiorę siły i się odważę? Trochę z ciekawości, co mnie spotka?
                          Tak czy inaczej, bardzo to smutne, co piszesz, Mary_ann sądziła, głupia baba,
                          że na necie to więcej normalnych ludzi niż ogólnopopulacyjnie... A tu masz...:
                          (((

                          PS. Nie bardzo rozumiem tę zamieszczoną dalej (albo wcześniej - nie wiem, gdzie
                          mnie wkleją) napaść xsenii na Ciebie. Jakaś alergia? Porachunki? :)))))
                      • kini Re: o winie - wino marki wino 17.04.02, 10:39
                        sloe napisał(a):

                        > O to, ze nieodpowiedzialne sa NIEKTORE kobiety, natomiast WSZYSTKIE maja macice
                        > ,
                        > jajniki i kilka innych organow.
                        > Mozna winic kogos za nieodpowiedzielnosc.
                        > Nie mozna winic nikogo za to, ze ma macice.
                        >
                        > Czy teraz rozumiesz?
                        >

                        Ale takie jest życie, że niewłaściwe zachowanie niektórych członków pewnej grupy
                        wpływa negatywnie na postrzeganie całej grupy. Ja na przykład nie mam pretensji
                        do Niemców, że nazywają Polaków złodziejami, chociaż ja nie kradnę.
                        To samo jest z kobietami. Jeśli część z nich będzie nadużywała pewnych
                        przywilejów, cień padnie na wszystkie.
                        • Gość: do kini przeciez mówię, ze wszystko przez Ewkę... IP: *.bydgoska.krakow.pl 17.04.02, 10:49
                          kini napisał(a):


                          >
                          > Ale takie jest życie, że niewłaściwe zachowanie niektórych członków pewnej grup
                          > y
                          > wpływa negatywnie na postrzeganie całej grupy. Ja na przykład nie mam pretensji
                          >
                          > do Niemców, że nazywają Polaków złodziejami, chociaż ja nie kradnę.
                          > To samo jest z kobietami. Jeśli część z nich będzie nadużywała pewnych
                          > przywilejów, cień padnie na wszystkie.

                          powtarzam w kółko to samo i nie trafia

    • foremka Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 17.04.02, 15:13
      diasy napisał(a):

      > 1.molestowanie seksualne
      > 2.ustawa antyaborcyjna
      > 3.niższe zarobki
      > 4.presja społeczna na zamóżpójście i maciwrzyństwo
      > 5.niesprawiedliwy podział obowiązków domowych
      > 6.dowcipy o blondynkach
      > 7.obraz kobiety w reklamach
      > 8.inne
      >


      Daisy, dobrze że poruszyłaś ten temat na forum.
      Wśród tych innych dodam:
      -za mało kobiet w parlamencie,
      -ocena kobiety po wyglądzie a nie -kompetencjach,
      -seksistowskie teksty w pracy, autobusie, telewizji,
      -lepkie ręce Panów-"tak po koleżeńsku"
      Zauważyliście jak mówi się o kobietach np. politykach- jak wygląda, jak sie
      ubiera, maluje ( zresztą według opinii publicznej -zawsze nie tak, no bo jakoś
      trzeba tę babę w parlamencie skompromitować, niech się inne nie pchają). Dlaczego
      wyglądu Panów polityków nikt nie komentuje, a było by co...
      Pozdrawiam.

      • chudyy Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 17.04.02, 18:27
        foremka napisał(a):
        > Wśród tych innych dodam:
        > -za mało kobiet w parlamencie,
        jasne, przyznać punkty za pochodzenie, a Wietnamczykom i Romom za kolor skóry to
        parlament będzie cacy i nastanie powszechna szczęśliwość

        > -ocena kobiety po wyglądzie a nie -kompetencjach,
        no bo my faceci to możemy chodzić brudni i śmierdzący, ja z reguły tak właśnie
        chadzam do klientów, na rozmowy z pracodawcą, na randki ...

        > -seksistowskie teksty w pracy, autobusie, telewizji,
        > -lepkie ręce Panów-"tak po koleżeńsku"
        chamskie zaczepki to istotnie syf i tępić należy, ale protestuję by puszczenie
        oka było tępione, bo za chwilę to nie będzie jak bez prawnika poflirtować z
        kimkolwiek

        > wyglądu Panów polityków nikt nie komentuje, a było by co...

        no to komentuj, ktoś Ci zabrania???

        pzdr
    • dr.jekyll jaka forma dyskryminacji dotknela ciebie? 17.04.02, 18:41
      no dobra, dosc gdybania i opowiadania o kobietach w parlamencie; mnie i tak tam
      nie wybiora;
      moze tak na przykladzie wlasnym, bo nie ma jak 'personal spin'

      szanowna kobieto,
      jaka forma dyskryminacji najbardziej ugryzla ciebie osobiscie?

      dr.jekyll
      • Gość: ryża Re: jaka forma dyskryminacji dotknela ciebie? IP: 195.116.167.* 17.04.02, 21:02
        Presja społeczna na zamążpójście i macierzyństwo a poza tym molestowanie i
        obraz kobiety w reklamach.No i oczywiście nizsze płace: mój kolega na tym samym
        stanowisku, z któtszym stażem zarabia dwa razy tyle co ja.Nieźle?
        • Gość: Słońce Re: jaka forma dyskryminacji dotknela ciebie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.02, 23:30
          Molestowanie, ocenianie po wyglądzie, nie po kompetencjach, kobieta w
          rekalmach, zarobki. Na szczęście nie musiałam usuwać ciąży ani nie jestem na
          emeryturze. To wszystkie formy ;-(((
          • kachaa Re: jaka forma dyskryminacji dotknela ciebie? 18.04.02, 02:13
            Pytanie profesora na egzaminie ustnym (zdawanym w piecioosobowych grupach)
            dlaczego zajmuje miejsce chlopakom chcacym studiowac, skoro i tak skoncze przy
            garach i zlewie, molestowanie, "rozbrajajace" stwierdzenie mojego szefa, ze na
            to stanowisko nie zatrudnia "bab" a ja jestem wyjatkiem (moze mial byc
            to "komplement"), pytania na rozmowie wstepnej kiedy planuje miec dzieci .....
            oj, dlugo by mozna o tym pisac .
            • Gość: bergana Re: jaka forma dyskryminacji dotknela ciebie? IP: *.pppool.de 19.04.02, 09:07
              mnie denerwuje, gdy w jakiejs dyskusji z mezczyzna, gdy uporczywie trwam przy
              swoim zdaniu nagle zostaje obrzucona litosciwym spojrzeniem i pada stwierdzenie
              typu: co jest? okres ci sie zbliza? A poza tym to co zwykle - ocena kobiety na podstawie wygladu
              i stopnia uleglosci (patrz felieton ZAnussiego) szczegolnie denerwujace na stopie sluzbowej, presja
              do macierzynstwa, itp..
              • kini Re: jaka forma dyskryminacji dotknela ciebie? 19.04.02, 10:12
                > mnie denerwuje, gdy w jakiejs dyskusji z mezczyzna, gdy uporczywie trwam przy
                > swoim zdaniu nagle zostaje obrzucona litosciwym spojrzeniem i pada stwierdzenie
                > typu: co jest? okres ci sie zbliza?

                Ja bym odpowiadała: "Tak, więc uważaj, bo zaraz mogę cię kopnąć!"
        • Gość: frisky2 Re: jaka forma dyskryminacji dotknela ciebie? IP: 62.233.139.* 18.04.02, 11:12
          A moja kolezanka na tym samym stan. z 10-krotnie krotszym stazem zarabia wiecej
          ode mnie. Niezle?
          • Gość: frisky2 Re: jaka forma dyskryminacji dotknela ciebie? IP: 62.233.139.* 18.04.02, 11:14
            Dzieki za wskazowki. juz nie bede mowil kobietom, ze maja swietna fryzure, albo
            pieknie wygladaja - zeby sie nie czuly dyskryminowane plciowo.
    • Gość: Skwarka Re: Dopisek do listy IP: *.talnet.pl 18.04.02, 11:18
      diasy napisał(a):

      > 1.molestowanie seksualne
      > 2.ustawa antyaborcyjna
      > 3.niższe zarobki
      > 4.presja społeczna na zamóżpójście i maciwrzyństwo
      > 5.niesprawiedliwy podział obowiązków domowych
      > 6.dowcipy o blondynkach
      > 7.obraz kobiety w reklamach
      > 8.inne
      > 9.wypowiedzi Mario dot. kobiet na tym forum

      • Gość: breskva Re: Dopisek do listy IP: *.pl 18.04.02, 14:39
        seksualizowanie relacji z kobietami przy powszechnej aprobacie--pare lat temu
        pracowalam w jednej z warszawskich szkol jezykowych, gdzie szef, 60letni dosc
        oblesny facet, zwykl przy wyplacie karmic mnie porcja swoich dowcipow z ktorych
        smaily sie w glos obecne przy tym sekretarki, probka dowcipu szefa: "Pani
        Malgosiu, cos grypa mnie chyba bierze, dobrze zrobilby mi masaz z mlodych
        piersi." Sekretarki: Chichot i aprobata. Ja: poczucie zupelnej bezsilnosci. To
        poczucie do dzis czesto sie pojawia, chociaz w tamtym miejscu juz dawno nie
        pracuje. Ale wszelkie gwizdy, komentarze, dowcipasy, ostentacyjne lustrowanie
        wzrokiem nadal mnie czesto spotykaja, chociaz coraz czesciej staram sie
        reagowac np. na komentarz pod wiejskim sklepikiem "ale masz cyce" odrzeklam "a
        ty pewnie malego fiuta". no coz, tym razem duza konsternacja z drugiej strony.
        powinnam byla sie przeciez zaczerwienic i spuscic wzrok w ziemie...
        • liloom a ja tak... 18.04.02, 18:15
          3 a potem 2 - z reszta daje sobie rade
          na inne jeszcze nie mialam czasu.
          a mario2 sie wyrabia - czas go leczy - dajcie mu spokoj, facet przeszedl swoje -
          musial gdzies wrzucic to co sie w nim klebi.
          • wierna1 Re: a ja tak... 19.04.02, 09:54
            liloom napisał(a):

            > 3 a potem 2 - z reszta daje sobie rade
            > na inne jeszcze nie mialam czasu.
            > a mario2 sie wyrabia - czas go leczy - dajcie mu spokoj, facet przeszedl swoje
            > -
            > musial gdzies wrzucic to co sie w nim klebi.

            No dobra, ale czemu akurat na mnie (znaczy się skwarce -zalogowałam się i
            zmieniłam nick, bo niektórych wkurzał).
            Chyba nie myśli, że obelgami zjedna sobie kobiety. Ja nie jestem Matką-Polką i
            hołubić go nie będę. Zasłuży - przywalę. A propos wczoraj chciałam przywalić
            jednemu facetowi, ale w dwóch rękach trzymałam siatki i mu się upiekło. Cześć!

            • Gość: frisky2 Re: a ja tak... IP: 62.233.139.* 19.04.02, 11:03
              Jak tak czytam niektore wypowiedzi to dochodze do wniosku, ze najdotkliwszym
              przejawem dyskryminacji jest istnienie mezczyzn.
              • kulka_z_olowiu Re: a ja tak... 19.04.02, 11:05
                Gość portalu: frisky2 napisał(a):

                > Jak tak czytam niektore wypowiedzi to dochodze do wniosku, ze najdotkliwszym
                > przejawem dyskryminacji jest istnienie mezczyzn.

                fajny wniosek :))) pzdrw, kulka
                • wierna1 Re: Frisky.... 19.04.02, 11:18
                  ... a jak sobie wyobrażasz dyskryminację bez mężczyzn?
              • kini Re: a ja tak... 19.04.02, 11:21
                Nie denerwuj się. Faktem jest, że kobiety przesadzają. Ja na przykład nie
                uważam podziału obowiązków domowych za dyskryminację kobiet, bo tylko od kobiet
                zależy, w jaki sposób wychowają swoich mężów i synów. Moim zdaniem o
                dyskryminacji możemy mówić tylko wtedy, kiedy kobiety nie mogą pewnych zjawisk
                zmienić lub zmiana taka wymaga ogromnego trudu. A do takich na przykład należy
                zróżnicowanie płac.
                • wierna1 Re: Kini 19.04.02, 11:36
                  kini napisał(a):

                  > Nie denerwuj się. Faktem jest, że kobiety przesadzają. Ja na przykład nie
                  > uważam podziału obowiązków domowych za dyskryminację kobiet, bo tylko od kobiet
                  >
                  > zależy, w jaki sposób wychowają swoich mężów i synów. Moim zdaniem o
                  > dyskryminacji możemy mówić tylko wtedy, kiedy kobiety nie mogą pewnych zjawisk
                  > zmienić lub zmiana taka wymaga ogromnego trudu. A do takich na przykład należy
                  > zróżnicowanie płac.


                  Kini, a możesz poradzić, jak wychować męża? Bo od 13 lat mam marne sukcesy na tym
                  polu.
                  • kini Re: Kini 19.04.02, 11:46
                    Męża trzeba wychowywać od dnia ślubu! A nawet przed!
                    • wierna1 Re: Kini 19.04.02, 11:48
                      kini napisał(a):

                      > Męża trzeba wychowywać od dnia ślubu! A nawet przed!

                      No to życzę powodzenia. Czeka Cię duuuuużo syzyfowej pracy!

                      • kini Re: Kini 19.04.02, 11:54
                        Może tak, a może nie. To zależy, jakie on będzie miał podejście. Chyba
                        najważniejsze to być konsekwentnym.

                        • wierna1 Re: Kini 19.04.02, 12:24
                          kini napisał(a):

                          > Może tak, a może nie. To zależy, jakie on będzie miał podejście. Chyba
                          > najważniejsze to być konsekwentnym.
                          >
                          Owszem, ale przy wychowywaniu dziecka, a nie starego konia.

                          • kini Re: Kini 19.04.02, 12:34
                            To może w takim razie zamiast słowa "wychowywanie" użymy "przyzwyczajanie"?
                            Faktycznie wychować można tylko dziecko. Ale męża można do pewnych rzeczy
                            przyzwyczaić albo nie - wybór należy do ciebie.
                            • wierna1 Re: Kini 19.04.02, 12:39
                              kini napisał(a):

                              > To może w takim razie zamiast słowa "wychowywanie" użymy "przyzwyczajanie"?
                              > Faktycznie wychować można tylko dziecko. Ale męża można do pewnych rzeczy
                              > przyzwyczaić albo nie - wybór należy do ciebie.

                              Albo raczej do niego (będę się upierała). Pzdr.

                              • kini Re: Kini 19.04.02, 12:54
                                Moja koleżanka na przykład zaraz po ślubie chciała być dobrą żoneczką i
                                codziennie gotowała mężowi obiadki z deserem (chciałam tu dodać, że pracuje
                                zawodowo). Po paru miesiącach okazało się, że jej mąż nie wyrażał z tego powodu
                                żadnej wdzięczności, ponieważ uważał to za coś absolutnie normalnego. Kiedy
                                pewnego dnia zrobił jej awanturę z powodu braku deseru, powiedziała "koniec".
                                Skończyły się obiadki. I to mniej więcej miałam na myśli mówiąc o
                                przyzwyczajania tudzież wychowywaniu męża.
                                • wierna1 Re: Kini 19.04.02, 12:59
                                  kini napisał(a):

                                  > Moja koleżanka na przykład zaraz po ślubie chciała być dobrą żoneczką i
                                  > codziennie gotowała mężowi obiadki z deserem (chciałam tu dodać, że pracuje
                                  > zawodowo). Po paru miesiącach okazało się, że jej mąż nie wyrażał z tego powodu
                                  >
                                  > żadnej wdzięczności, ponieważ uważał to za coś absolutnie normalnego. Kiedy
                                  > pewnego dnia zrobił jej awanturę z powodu braku deseru, powiedziała "koniec".
                                  > Skończyły się obiadki. I to mniej więcej miałam na myśli mówiąc o
                                  > przyzwyczajania tudzież wychowywaniu męża.

                                  No właśnie. Ja tego nie robiłam, a i tak nie docenia mnie. I tak źle i tak
                                  niedobrze.
                                  • kini Re: Kini 19.04.02, 14:19
                                    Lepiej, jak nie docenia, ale ty nic nie robisz, niźli nie docenia, a ty się
                                    zaharowujesz.
                                    • Gość: Angelos Re: Kini IP: 157.25.121.* 19.04.02, 14:27
                                      Koleżanki zapomniały, że to koleżanki wychowują tych szowinistycznym mężczyzn,
                                      którzy tworzą szowinistyczne prawa. Pora popukać się w piersi i powiedzić "Moja
                                      wina".
                                      • diasy Angelos 19.04.02, 19:13
                                        Gość portalu: Angelos napisał(a):

                                        > Koleżanki zapomniały, że to koleżanki wychowują tych szowinistycznym mężczyzn,
                                        nieby samotne matki?
                                        dzieci mają mamusie, tatusiów już nie i to jest przejaw dyskryminacji
                                        > którzy tworzą szowinistyczne prawa. Pora popukać się w piersi i powiedzić "Moja
                                        >
                                        > wina".
                                        na temat winy była awantura powyżej


                                • diasy Re: Kini - przyzwyczajenie 19.04.02, 19:09
                                  kini napisał(a):

                                  > Moja koleżanka na przykład zaraz po ślubie chciała być dobrą żoneczką i
                                  > codziennie gotowała mężowi obiadki z deserem (chciałam tu dodać, że pracuje
                                  > zawodowo). Po paru miesiącach okazało się, że jej mąż nie wyrażał z tego powodu
                                  >
                                  > żadnej wdzięczności, ponieważ uważał to za coś absolutnie normalnego. Kiedy
                                  > pewnego dnia zrobił jej awanturę z powodu braku deseru, powiedziała "koniec".
                                  > Skończyły się obiadki. I to mniej więcej miałam na myśli mówiąc o
                                  > przyzwyczajania tudzież wychowywaniu męża.

                                  co zrobić jeśli mąż na wejściu jest przyzwyczajony do obiadków z deserem, wiesz
                                  jak go odzwyczaić?
                                  • sloe Re: Kini - przyzwyczajenie 20.04.02, 00:00
                                    diasy napisał(a):

                                    > kini napisał(a):
                                    >
                                    > > Moja koleżanka na przykład zaraz po ślubie chciała być dobrą żoneczką i
                                    > > codziennie gotowała mężowi obiadki z deserem (chciałam tu dodać, że pracuj
                                    > e
                                    > > zawodowo). Po paru miesiącach okazało się, że jej mąż nie wyrażał z tego p
                                    > owodu
                                    > >
                                    > > żadnej wdzięczności, ponieważ uważał to za coś absolutnie normalnego. Kied
                                    > y
                                    > > pewnego dnia zrobił jej awanturę z powodu braku deseru, powiedziała "konie
                                    > c".
                                    > > Skończyły się obiadki. I to mniej więcej miałam na myśli mówiąc o
                                    > > przyzwyczajania tudzież wychowywaniu męża.
                                    >
                                    > co zrobić jeśli mąż na wejściu jest przyzwyczajony do obiadków z deserem, wiesz
                                    >
                                    > jak go odzwyczaić?

                                    Dobre pytanie.

                                    oj, Kini naiwna (i pewnie mloda) jestes skoro myslisz, ze meza mozna
                                    wychowac/przyzwyczaic. To jaki facet jest = wychowanie przez mamusie + jego
                                    charakter. Jak trafisz na odpowiednio wychowanego to sie z nim dogadasz na temat
                                    podzialu obowiazkow, jak na zepsutego to nic pomoze, a gdy na sile bedziesz go
                                    wychowywac/przyzwyczajac to predzej malzenstwo sie rozleci niz go wychowasz.
                                    Jedyna rada - szukaj JUZ wychowanego faceta. Jak ktos wczesniej napisal (bardzo
                                    slusznie) wychowuje sie dziecko, nie starego konia.
                                    Pisanie, ze kobiety same sobie sa winne, ze ich mezowie nic w domu nie robia
                                    jest wielkim NIEPOROZUMIENIEM i swiadczy o niedojrzalosci. Przestan myslec o
                                    winie kobiet (=swojej), zacznij wymagac, bo inaczej daleko w zyciu nie
                                    zajdziesz.
                                    Pozdrawiam.

                                    • kini Re: Kini - przyzwyczajenie 22.04.02, 10:19
                                      sloe napisał(a):

                                      > oj, Kini naiwna (i pewnie mloda) jestes skoro myslisz, ze meza mozna
                                      > wychowac/przyzwyczaic. To jaki facet jest = wychowanie przez mamusie + jego
                                      > charakter. Jak trafisz na odpowiednio wychowanego to sie z nim dogadasz na tema
                                      > t
                                      > podzialu obowiazkow, jak na zepsutego to nic pomoze, a gdy na sile bedziesz go
                                      > wychowywac/przyzwyczajac to predzej malzenstwo sie rozleci niz go wychowasz.
                                      > Jedyna rada - szukaj JUZ wychowanego faceta. Jak ktos wczesniej napisal (bardzo
                                      >
                                      > slusznie) wychowuje sie dziecko, nie starego konia.
                                      >

                                      Sloe, spokojnie, nie jestem już chyba taka młoda (26). Nie jestem też taka
                                      naiwna. Zdaję sobie sprawę z tego, że faceta nie da się ukształtować dokładnie
                                      tak, jak by się chciało. Wiem jednak, że:
                                      1) jeśli przyzwyczajenia mężczyzny mi nie odpowiadają, nie wychodzę za niego za
                                      mąż;
                                      2) nie mydlę mężczyźnie oczu tym, że będą żonką gotującą/zmywającą/sprzątającą,
                                      do tego wszystko to z uśmiechem na ustach. On też ma wybór - jeśli to mu nie
                                      odpowiada, nie musi się ze mną żenić.

                                      Piszesz, że trzeba szukać JUŻ dobrze wychowanego - zgadzam się. Ale nawet dobrze
                                      wychowanego faceta można bardzo szybko zepsuć. Zresztą dotyczy to obu płci.
                                      Ostatnio moja mama zeźliła mnie swoimi dobrymi radami od tytułem "ty od niego nie
                                      wymagaj, żeby po sobie zmywał, sama pozmywaj dla świętego spokuju, bo inaczej on
                                      się z tobą nie ożeni". No i dobrze! TO NIECH SIĘ NIE ŻENI. Jeszcze ma czas, żeby
                                      się zastanowić (zresztą chyba już się zastanowił, bo jakoś w dalszym ciągu
                                      twierdzi, że się ze mną ożeni, więc chyba nie jestem taką heterą).
                                    • kini Re: Kini - przyzwyczajenie 22.04.02, 10:49
                                      sloe napisał(a):

                                      > Przestan myslec o winie kobiet (=swojej), zacznij wymagac, bo inaczej daleko w
                                      zyciu nie zajdziesz.

                                      Ja jednak będę upierała się przy swoim. No bo jak nazwiesz postępowanie matki,
                                      która mając syna i córkę, córkę zaganiania do garów, a syna do oglądania
                                      telewizji ze swoim tatą? Ja uważam, że jest to jej WINA, że potem jej syn tego
                                      samego wymaga od własnej żony.

                                      • sloe Re: Kini - przyzwyczajenie 22.04.02, 11:50
                                        kini napisał(a):

                                        > sloe napisał(a):
                                        >
                                        > > Przestan myslec o winie kobiet (=swojej), zacznij wymagac, bo inaczej dale
                                        > ko w
                                        > zyciu nie zajdziesz.
                                        >
                                        > Ja jednak będę upierała się przy swoim. No bo jak nazwiesz postępowanie matki,
                                        > która mając syna i córkę, córkę zaganiania do garów, a syna do oglądania
                                        > telewizji ze swoim tatą? Ja uważam, że jest to jej WINA, że potem jej syn tego
                                        > samego wymaga od własnej żony.
                                        >



                                        ok, chodzilo o to, ze nie jest wina ZONY gdy maz ja lekcewazy jesli chodzi o
                                        prace domowe czy inne. Jesli ja tak traktuje co cos z nim nie tak. Ciesze sie ze
                                        szukasz (znalazlas) normalnego faceta.
                                        Tak jak napisalas - faceta mozna zepsuc. Wychowac za to bardzo ciezko.
                                        Co do nadopiekunczych mamus to sie zgadzam, niestety takich nie brakuje. Sama
                                        slyszalam tekst jednej paniusi: >MOJ syn nie bedzie sobie sam koszul prasowal<
                                        z naciskiem na MOJ. Wyrazy wspolczucia dla synowej.
                                        Dobrze gdy facet ma charakter i potrafi odciac sie od teorii swojej mamci.
                                        Niestety, nie kazdy to potrafi. Takich omijac z daleka.
                                        Twoja mama tez ma niezle poglady, nie daj sie. Zycie mamy tylko jedno i trzeba z
                                        niego korzystac, nie marnowac na ciagle sprzatanie po calej rodzince.
                                        Pozdrawiam
                                        :-)


                                      • Gość: xsenia ad awantura powyżej [Soso] IP: *.bydgoska.krakow.pl 23.04.02, 00:44
                                        Dywagacje na temat biedy i ostatnio ślepoty jako analgii kobiecości sięgnęły
                                        już dna. Jesli ktoś tego nie pojmuje to już nie pojmie - dla mnie taki ktoś
                                        jest biedny i ślepy (znaczy poszkodowany z powodu swojego ograniczonego sposóbu
                                        postrzegania świata).
                                        Soso - miałam o Tobie lepsze zdanie, ale z każdym postem na tym wątku bardziej
                                        przypominasz (sorry) znanego Ci Macieja. Maciuś uważa feminizm za aberrację
                                        umysłową, a kobiety za inteligentne inaczej, a Ty bez żenady porównujesz
                                        kobiety do sprawnych inaczej i upośledzonych społecznie. Różnicie się tylko
                                        stosunkiem do tej "upośledzonej grupy" Ty wspaniałomyślnie współczujesz, a
                                        Maciejka zwyczajnie pogardza. Nie wiem, może o to chodzi w feminiźmie (nie znam
                                        się na tej materii),ale Twoje poglądy są dalekie od liberalnych, w imię których
                                        każdy żyje według indywidualnego scenariusza, a nie scenariusza napisanego dla
                                        jednej z 2 grup; uprzywilejowanej lub uposledzonej. Fakt, iż nie dostrzegasz
                                        ograniczeń narzuconych Tobie przez patriarchalną kulturę, sprawia iż jesteś
                                        biedny do kwadratu. Przykład: ostatnio byliśmy swiadkami wielkiej wrzawy wokół
                                        skróconych urlopów macierzyńskich, nikt z krzykaczy nie zauważył, że urlop
                                        skrócono o czas, który przysługiwał ojcom (jeśli rodzice tak zdecydowali).
                                        Niedawno znajomy, który ma małe dziecko opowiadał mi o tym, jak starsze panie
                                        zaczepiały go, w parku do którego chodzi z małym na spacery, tekstami; "jejciu
                                        jaki pan bidny z tym dzieckiem, na pewno bezrobotny, to trudna sytuacja dla
                                        mężczyzny, współczuję,itp. narzucały się ze swoimi durnymi radami, choć nikt
                                        ich nie pytał." On bywa w tym parku często w dni powszednie w godzinach pracy,
                                        bo ma wolny zawód i może pracować w domu, nota bene zarabia wiecej, niż jego
                                        żona na etacie. On ma te uwagi w wielkim poważaniu, ale wielu innych (np. taki
                                        wrazliwy/drazliwy? Soso)nie wyszłoby z dzieciakiem po raz drugi.
                                        Klasyfikowanie jakieś grupy społecznej hurtem jako poszkodowanej (upośledzonej)
                                        aktywizuje potrzebę uzasadnienia takiej sytuacji (człowiek jest istotą
                                        raconalizującą), Ty znajdujesz uzasadnienie w sytuacji - bardzo inteligentnie
                                        (serio, bez ironii), jednak ludzie co najmniej równie często, a nawet częściej
                                        postępują inaczej - szukają przyczyny w ofierze i wtedy przyczyna przestaje być
                                        przayczyną, stając się winą a owo upośledzenie jest postrzegane jako
                                        ekspiacja. Może się to wydawać dziwne, ale jest psychologicznie prawdziwe.
                                        Wystarczy zapytać ludzi co myślą o biednych, powiedzą że są leniwi, a wogóle to
                                        już przywykli do biedy i nie jest im tak źle - tak jak Ty powiedziałeś, że
                                        poraziło Cię auto-moto, bo nie przywykłeś do takiego traktowania, a dla kobiet
                                        to pewnie normal. Otoż, nie nie normal ani dla kobiet, ani dla nikogo, ale
                                        chamskie nagonki nie są tylko specyfiką auto-moto i nie zależą tylko od płci,
                                        spróbój wejść na forum "Kraj" i ogłosić, że papież nie jest dla Ciebie
                                        autorytetem, albo na "Forum" praca stwierdzić, że polscy biznesmeni powini się
                                        jeszcze wiele nauczyć - w obydwu przypadkach napadnie na Ciebie sfora ujadająca
                                        samymi inwektywami.
                                        Reasumując:
                                        1.Zirytowała mnie Twoja wypowiedź nie tylko z powodu treści, ale również
                                        dlatego, że miałam o Tobie lepsze zdanie.
                                        2. Nie myśl, że jeśli jesteś sympatyczny (a jesteś) to oznacza, że Twoje
                                        poglądy nie podlegają krytyce.
                                        3. Róznice zdań mogą być twórcze, ja się czegoś nauczyłam w wyniku konfliktu z
                                        Tobą i mam nadzieję, że Ty również, jeśli nie to jesteś biedny....
                                        Ksenia
                                        • Gość: soso ad awantura powyżej IP: 195.41.66.* 23.04.02, 07:38
                                          Coz, widocznie nie daje sie sprzedac latwo tego, co siedzi w czlowieku.

                                          Powolali kobiete do wojska i tam nia sponiewierali. Potem powiedziala - Boze,
                                          jak dobrze byc kobieta, uf. I co? Ja mam teraz uwazac sie z gorszego bo jestem
                                          mezczyzna?

                                          Cos jestescie niektore przeczulone. Szkoda. Zawsze myslalem tylko, ze czasami
                                          jest dobrze dla zrozumienia czegos zwyczajnie tego doswiadczyc, np. jak czasami
                                          mezczyzni traktuja kobiety. Doswiadczylem i tyle. Nie bylo przyjemne. Dlaczego
                                          urabia sie do tego caly wielki swiatopoglad i wpycha na sile do gardla? Po co
                                          te teksty o jakiejs dumie biednych czy wspanialym doswiadczaniu zycia przez
                                          niewidomych. Jedno z drugim niewiele ma wspolnego. Dla przecietnych ludzi nawet
                                          to sa odrebne sprawy.
                                          Kaza Ci pisac po chinsku to poczujesz sie zestresowana i powiesz, ze wolisz juz
                                          po polsku. Podobnie Chinczyk bedzie wolal po chinski i tyle. Do czegos w zyciu
                                          przywyklismy i pewne zachowania sa dla nas latwiejsze do zniesienia z jakichs
                                          tam wzgledow. Nie ma lepszej czy gorszej plci. Sa przeczuleni na pewnym
                                          punkcie. Tak jak pewnie wszyscy :-)

                                          Okay, jestem beznadziejny. Jestem jak Macius czy Tad. Okropny, zakamuflowany
                                          antyfeminista soso. Wyszlo szydlo z worka. Teraz lepiej?


                                          pzdrw

                                          soso


                                          _
                                          • Gość: xsenia Re: ad awantura powyżej IP: *.bydgoska.krakow.pl 23.04.02, 19:12
                                            Gość portalu: soso napisał(a):


                                            >
                                            > Okay, jestem beznadziejny. Jestem jak Macius czy Tad. Okropny, zakamuflowany
                                            > antyfeminista soso. Wyszlo szydlo z worka. Teraz lepiej?

                                            Nigdzie nie piszę, że jesteś beznadziejny, ani okropny. Przyznałam przecież, ze
                                            jesteś sympatycny i inteligentny koleś, tyle że nie zgadzam się z Tobą w wiadomej
                                            sprawie, więc po co ta kokieteria? A że miałam lepsze zdanie? Może i miałam, cóz
                                            z tego. O tym, że Maciuś wymaga specjalnej troski wiedzą wszyscy oprócz Tada.
                                            Tobie nie podoba się porównanie do Maćka, mine się nie podoba porównanie do
                                            upośledzonych. Jeśli to jest wpychanie czegoś do gardła to wybacz...
                                            O dumie z biedy i doświadczaniu świata przez niewidomych nie wspominałam ani
                                            słowem.
                                            >
                                            >
                                            > pzdrw
                                            >
                                            > soso
                                            >
                                            >
                                            > _

                                        • Gość: soso Re: ad awantura powyżej [Soso] IP: 195.41.66.* 23.04.02, 08:05
                                          Nie moge udowodnic, ze nie jestem wielbladem wiec moze inaczej:

                                          1. Tak, uwazam, ze kobiety sa uposledzone spolecznie. Placi sie im mniej za ta
                                          sama prace, sa narazone na szykany i molestowanie, itd.
                                          2. Wspolczuje im z tego powodu bo uwazam, ze jest to niezasluzone i
                                          niesprawiedliwe. Maja prawo do zycia takiego, jakie same uznaja za wlasciwe. I
                                          maja do tego wszelki predyspozycje.
                                          3. Uwazam, ze xsenia przekroczyla rozsadny zakres dywagacji opisujac jak sie
                                          czuje na spacerze z dzieckiem w czwartkowe przedpoludnie nagabywany przez
                                          wspolczujace emerytki.
                                          4. Uwazam, ze xsenia przekroczyla rozsadny zakres dywagacji piszac, ze dla mnie
                                          takie traktowanie kobiet jak na forum auto-moto 'to noramal'.
                                          5. Uwazam, ze xsenia przekroczyla rozsadny zakres dywagacji biorac udzial w
                                          nagonce na soso w stylu godnym odpowiedzi na stwierdzenie 'nie lubie papieza'.
                                          Odnioslem bowiem wrazenie, ze o nagonkach jako takich ma negatywna opinie. (?)
                                          6. Uwazam, ze xsenia przekroczyla rozsadny zakres dywagacji piszac, ze jestem
                                          biedny bo nie nauczylem sie niczego czytajac jej posty. Nauczylem sie.



                                          Jestesmy indywidualnym stworzeniami i wszystko co pisze do xseni nie dotyczy
                                          kobiet w ogolnosci, nie ma nic wspolnego z plcia a jest jedynie wymiana
                                          pogladow miedzy 2 osobami. Podobnie prosze mnie nie utozsamiac z mezczyznami w
                                          ich ogole. Oni nie sa tacy beznadziejni jak ja.

                                          pzdrw

                                          soso
                                          • Gość: ksenia uważam, że Soso jest drażliwy koleś IP: *.bydgoska.krakow.pl 23.04.02, 17:41
                                            konflikty to normalna sprawa
                                            a gdzie tu nagonka?
                                            nie moja wina, że jakaś studentka I roku psychologii się wtrąciła, może nie
                                            powinnam nią pomiatać, ale dzięki temu miałam zabawę.
                                            Do Ciebie zawsze pisałam serio, widać niepotrzebnie.
                                            Uposledzeni społecznie jesteśmy WSZYSCY drogi kolego, upośledzenie polega na
                                            wtłoczeniu w role (czego przykładem był fecet z dzieciakiem na spacerze
                                            napastowany przez mamuśki). Jeśli Soso tego nie widzi to trudno. Poza tym zejdź
                                            z tego zarabiania, bo to jest bardzo złożona sprawa i sam fakt, ze kobiety
                                            średnio zarabiają mniej nie dowodzi upośledzenia społecznego. Nawiasem mówiąc
                                            dane o zarobkach mam z raportu o wynagrodzeniach jednej z firm doradzczych i na
                                            ich temat mogę powiedzieć tylko tyle, że dają duuuużżżżoooo do myślenia - żeby
                                            wszystko było jasne: ja nie znam odpowiedzi na pytanie o różnice w zarobkach,
                                            mam tylko hipotezy, pytania i wątpliwości. Poza tym sam sobie przeczysz;
                                            najpierw piszesz, że koleżanka, która zaznała wojska cieszy się, kobiet nie
                                            biora przymusowo do armii, na innym forum tłumaczysz mi, że u was w Danii
                                            problem zarobków jest marginalny. Czym się więc według Ciebie przejawia owo
                                            uposledzenie społeczne kobiet? Molestowaniem?

                                            Dla jasności: moim zdaniem tradycyjny porządek świata nie służy nikomu, po
                                            prostu jest już niepraktyczny i na prawdę nie wiem, kto jest bardziej
                                            upośledzony społecznie, poważnie. Nie żeby nie było dyskryminacji, ona jest
                                            tylko, że stanowi bardziej złożony problem.
                                            Twoje przejścia na auto-moto upoważniają co najwyzej do wniosku, ze faceci
                                            prawdopodobnie uważają motoryzację za teren zastrzeżony dla jednej płci i
                                            agresywnie go bronią. Dlaczego? Mozna jedynie domniemywać. Sowją drogą, który
                                            to był wątek? Chętnie przeczytam.
                                            ks
Inne wątki na temat:
Pełna wersja