diasy 15.04.02, 21:50 1.molestowanie seksualne 2.ustawa antyaborcyjna 3.niższe zarobki 4.presja społeczna na zamóżpójście i maciwrzyństwo 5.niesprawiedliwy podział obowiązków domowych 6.dowcipy o blondynkach 7.obraz kobiety w reklamach 8.inne Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: xsenia inne IP: *.bydgoska.krakow.pl 15.04.02, 21:53 diasy napisał(a): > 1.molestowanie seksualne > 2.ustawa antyaborcyjna > 3.niższe zarobki > 4.presja społeczna na zamóżpójście i maciwrzyństwo > 5.niesprawiedliwy podział obowiązków domowych > 6.dowcipy o blondynkach > 7.obraz kobiety w reklamach > 8.inne [...] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Słońce Re: prawie wszystkie.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.02, 22:12 Zdecydowanie pierwsze trzy oraz dwa ostatnie, bo ze środkowymi to się jeszcze jakoś da uporać. Najgorsze jest to, że nie możesz sama decydować o sobie - o swoim ciele - aborcja, molestowanie, czy o tym, że chcesz zarabiać tyle ile facet. To upokarzające i poniżające. No i ten wizerunek idealnej kobiety, świetnej kochanki i doskonałej matki. Ale przyznacie, że i pisma kobiece -tworzone przecież przez kobiety są w dużej mierze odpowiedzialne za taki stan rzeczy, niestety. Przykre, ale prawdziwe. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
tusiaz Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 15.04.02, 22:27 diasy napisał(a): > 1.molestowanie seksualne - ten problem uważam za bardzo wazny > 4.ustawa antyaborcyjna > 2.niższe zarobki - niesprawiedliwe!!!! > 6.presja społeczna na zamóżpójście i maciwrzyństwo -nie przejmowałabym się...:)) > 5.niesprawiedliwy podział obowiązków domowych -jasne!!! > 7.dowcipy o blondynkach -są też dowcipy o policjantach,góralach ,lekarzach itp. > 6.obraz kobiety w reklamach - > 3.inne > Odpowiedz Link Zgłoś
viper40 Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 16.04.02, 08:40 Zdecydowanie ostatni punkt, tzn.INNE. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 16.04.02, 10:29 1.molestowanie seksualne - moim zdaniem nie, mężczyźni też mogą być molestowani. 2.ustawa antyaborcyjna - to chyba też nie jest przejaw dyskryminacji. Mężczyzn w końcu też w jakiś sposób ta ustawa dotyczy. 3.niższe zarobki - zdecydowanie TAK 4.presja społeczna na zamążpójście i macierzyństwo - dla mnie to nie jest dyskryminacja, nie interesuje mnie presja społeczeństwa 5.niesprawiedliwy podział obowiązków domowych - to tylko zależy od kobiet, jakie zwyczaje wprowadzą u siebie w domu 6.dowcipy o blondynkach - są i dowcipy o głupich facetach 7.obraz kobiety w reklamach - owszem, to mnie zawsze burzy, ostatnio zwłaszcza reklama o Marku Mareckim i jego mamie. Odpowiedz Link Zgłoś
viper40 Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 16.04.02, 10:53 kini napisał(a): > 1.molestowanie seksualne - moim zdaniem nie, mężczyźni też mogą być molestowani > . > > 2.ustawa antyaborcyjna - to chyba też nie jest przejaw dyskryminacji. Mężczyzn > w > końcu też w jakiś sposób ta ustawa dotyczy. > > 3.niższe zarobki - zdecydowanie TAK > > 4.presja społeczna na zamążpójście i macierzyństwo - dla mnie to nie jest > dyskryminacja, nie interesuje mnie presja społeczeństwa > > 5.niesprawiedliwy podział obowiązków domowych - to tylko zależy od kobiet, jaki > e > zwyczaje wprowadzą u siebie w domu > > 6.dowcipy o blondynkach - są i dowcipy o głupich facetach > > 7.obraz kobiety w reklamach - owszem, to mnie zawsze burzy, ostatnio zwłaszcza > reklama o Marku Mareckim i jego mamie. I tu się KINI z tobą zgadzam. Kretyńska reklama, jak nic! A co z ostatnim punktem, tzn. INNE? Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 16.04.02, 11:08 A jakie są te INNE? Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_73 Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 16.04.02, 11:13 Inne - np. pytanie na rozmowie kwalifikacyjnej "Jakie ma pani Plany rodzinne?" "Czy jest Pani lub zamierza zajść w ciąże?" Facetów nikt nie pyta o rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 16.04.02, 11:19 Aaaaa... Dzięki za podpowiedź. Po prostu niespecjalnie chciało mi się ruszyć głową. Wydaje mi się, że jednak najbardziej dyskryminujące w stosunku do kobiet jest wszystko, co ma związek z pracą (czyli pytania pracodawców też). Ale bardzo często kobiety niestety same są winne takich sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xsenia do kini; "winne"? IP: *.bydgoska.krakow.pl 16.04.02, 11:56 kini napisał(a): > > > Wydaje mi się, że jednak najbardziej dyskryminujące w stosunku do kobiet jest > wszystko, co ma związek z pracą (czyli pytania pracodawców też). Ale bardzo > często kobiety niestety same są winne takich sytuacji. 1.winne mogą być jabłka, tj. jakby kwaśne, ale nie do końca, 2.wina i przyczyna to co innego, to idzie tak: wina - kara, przyczyna - skutek, pamiętaj o tym, zanim powiesz że ktoś jest winny Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: do kini; 16.04.02, 12:04 > 1.winne mogą być jabłka, tj. jakby kwaśne, ale nie do końca, > 2.wina i przyczyna to co innego, to idzie tak: wina - kara, przyczyna - skutek, > > pamiętaj o tym, zanim powiesz że ktoś jest winny Ale ja się naprawdę dokładnie zastanowiłam, zanim napisałam słowo "winne". Odpowiedz Link Zgłoś
chudyy Re: do kini; 16.04.02, 12:51 kini napisał(a): > > 1.winne mogą być jabłka, tj. jakby kwaśne, ale nie do końca, > > 2.wina i przyczyna to co innego, to idzie tak: wina - kara, przyczyna - sk > utek, > > pamiętaj o tym, zanim powiesz że ktoś jest winny > Ale ja się naprawdę dokładnie zastanowiłam, zanim napisałam słowo "winne". a ja znam jedną dobrze wykształconą kobietę, która narzeka i narzeka na dyskryminację i nie dotrze do niej, że jak sobie z góry zakłada, że jest bez szans to nikt za niej roboty nie znajdzie a co do dyskryminacji w pracy, to nie mówię, że wszystko jest cacy, ale jak ktoś pokazuje niższe zarobki kobiet z wyższym wykształceniem i nie bierze pod uwagę, że większość nauczycieli to kobiety i to tam zaniżane są zarobki to mnie trafia, bo należy porównywać rzeczy porównywalne naturalnie można powiedzieć, że niskie zarobki zawodów mocno sfeminizowanych to dyskryminacja ... ale może jest tak, że faceci wieją z takich zawdów bo chcą, muszą utrzymać rodzinę, na kobiety na ma takiej presji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xsenia o winie - wino marki wino IP: *.bydgoska.krakow.pl 16.04.02, 13:12 kini napisał(a): > > 1.winne mogą być jabłka, tj. jakby kwaśne, ale nie do końca, > > 2.wina i przyczyna to co innego, to idzie tak: wina - kara, przyczyna - sk > utek, > > > > pamiętaj o tym, zanim powiesz że ktoś jest winny wszystko przez tę głupią Ewkę - zachciało się baie winnych jabłek to teraz ma i dobrze jej tak, a jak baba nie dostanie roboty dlatego, ze baba i może "zajść" to do dobrze jej tak, sama sobie winna, w końcu wszystko przez Ewkę > > > Ale ja się naprawdę dokładnie zastanowiłam, zanim napisałam słowo "winne". Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: o winie - wino marki wino 16.04.02, 13:17 Ironia jest tu naprawdę zupełnie zbędna. Fakt jest faktem, że niektóre kobiety mają specyficzne podejście do spraw związanych z ciążą, urlopem macierzyńskim, urlopami wychowawczymi itp. Jestem kobietą, ale rozumiem i pracodawców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xsenia Re: o winie - wino marki wino IP: *.bydgoska.krakow.pl 16.04.02, 13:46 kini napisał(a): > Ironia jest tu naprawdę zupełnie zbędna. Fakt jest faktem, że niektóre kobiety > mają specyficzne podejście do spraw związanych z ciążą, urlopem macierzyńskim, > urlopami wychowawczymi itp. Jestem kobietą, ale rozumiem i pracodawców. 1. rozumiem pracodawców (prowadzę firmę) 2. część K. jest kompletnie nieodpowiedzialnych w kwestiach ciążowych 3. a co ma wino do wiatraka? nie znajduję tu miejsca na winę Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: o winie - wino marki wino 16.04.02, 14:37 Teraz to już kompletnie się zagubiłam. O co co właściwie chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
sloe Re: o winie - wino marki wino 16.04.02, 18:26 kini napisał(a): > Teraz to już kompletnie się zagubiłam. O co co właściwie chodzi? O to, ze nieodpowiedzialne sa NIEKTORE kobiety, natomiast WSZYSTKIE maja macice, jajniki i kilka innych organow. Mozna winic kogos za nieodpowiedzielnosc. Nie mozna winic nikogo za to, ze ma macice. Czy teraz rozumiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: soso male doswiadczenie IP: 195.41.66.* 17.04.02, 08:53 Co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? Mam swieze doswiadczenie, ktore mna wstrzasnelo i mysle, ze niechcacy zrozumialem lepiej kobiety. Otoz: W dziale auto-moto zadalem pytanie na forum zwiazane z prowadzeniem samochodu, zwykle i niewinne pytanie. Podpisalem sie nikiem wskazujacym na kobiete bo w swej naiwnosci przypuszczelem, ze w ten sposob panowie udziela rad chetniej i w wiekszej liczbie. Czesciowo sie sprawdzilo. Otoz, ku mojemu zaskoczeniu, 90% odpowiedzi bylo powodowanych skrotowo ujmujac nastepujacym motywaem: baba na naszym forum! przejedzmy sie po niej!! Dowiedzialem sie miedzy innymi jak mam rozmawiac z mezem, ze moje miejsce jest prze garach lub praniu brudnych majtek, ze jako kobieta nie powinnam dotykac metlowych przedmiotow bo moge cos popsuc mimo, ze sa z metalu . Oprocz kilku zyczliwych i merytorycznych rad reszta byla zwyczajnym wyzywaniem sie. Dla sprawdzenia chce po jakims czasie wyjechac na tym forum z podobnym pytaniem ale podpisac sie jako mezczyzna. Mysle, ze odpowiedzi beda zupelnie w innym tonie. Wracajac do tematu: Co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? Po tym doswiadczeniu uwazam, ze generalnie atmosfera wokol plci jest najwiekszym problemem a przejawia sie chyba codziennie i na kazdym kroku. Mysle, ze zycie kobiety moze byc cholernie stresujace jezeli czuje ona dookola podobna atmosfere jaka ja odczulem czytajac te idiotyczne posty supermanow- prymitywow. Boze, jak dobrze jest byc mezczyzna. Przynajmniej jeden duzy problem z glowy. pozdrw soso Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xsenia i co się okazało.... IP: *.bydgoska.krakow.pl 17.04.02, 10:45 Gość portalu: soso napisał(a): "Boze, jak dobrze jest byc mezczyzna. Przynajmniej jeden duzy > problem z glowy." wyszło szydło z worka, ten Twój feminizm jest wart tyle, co zużyty papier toaletowy, Tobie się pewnie przydaje - zawsze można sobie poprawić samopoczucie przy pomocy porównań spolecznych w dół, w końcu i tak wszystko przez Ewkę, nie prawdaż? nieskończenie przejeta współczuciem xsenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: soso Re: i co się okazało.... IP: 195.41.66.* 18.04.02, 09:27 Xenia, jak zrozumialas: "Boze, jak dobrze jest byc mezczyzna. Przynajmniej jeden duzy problem z glowy." skoro tak piszesz? Ja rozumiem to tak: 1. przykro obrywac baty tylko dlatego, ze jest sie kobieta 2. jezeli jest sie mezczyzna to sie nie czuje tego problemy na codzien 3. trzba cos z tym zrobic To cos podobnego do posiadaniu duzej ilosci pieniedzy. Jak tak masz, to nie wiesz, jak smakuje ich brak. Ale jezeli doceniasz pelna kieszen to jeszcze nie znaczy, ze masz w nosie biedakow. Xeniu, nadinterpretujesz. pzdrw soso Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xsenia a kto jest tym biedakiem? IP: *.bydgoska.krakow.pl 18.04.02, 17:32 Gość portalu: soso napisał(a): > Xenia, jak zrozumialas: "Boze, jak dobrze jest byc mezczyzna. Przynajmniej > jeden duzy problem z glowy." skoro tak piszesz? > > Ja rozumiem to tak: > 1. przykro obrywac baty tylko dlatego, ze jest sie kobieta > 2. jezeli jest sie mezczyzna to sie nie czuje tego problemy na codzien > 3. trzba cos z tym zrobic > > To cos podobnego do posiadaniu duzej ilosci pieniedzy. Jak tak masz, to nie > wiesz, jak smakuje ich brak. Ale jezeli doceniasz pelna kieszen to jeszcze nie > znaczy, ze masz w nosie biedakow. to ja niby jestem "biedakiem"? pożałowania godne. Wiesz co? biedakiem to TY sam jesteś, tym większym że nie zdajesz sobie z tego sprawy. Jesteś przykładem kolejnego powodu, dla którego dystansuje sie od feminizmmu - brzydzę się współczuciem i takimi postawami, jak Twoja. Jakże w ogle można mówić o równych prawach, jeśli w przekonaniu niektórych osób ktoś inny jest "biedakiem" tylko ze wzgledu na płeć. Obleśne jest to, co piszesz. Przez Ewkę ta bieda, nie prawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena Re: a kto jest tym biedakiem? - do xseni IP: *.acn.waw.pl 18.04.02, 18:46 Rany, dziewczyno - wyluzuj się trochę i zamiast się nadymać, czytaj uważniej to, co inni piszą. Zupełnie nie rozumiem Twojego ataku na soso i napastliwego tonu. Soso tylko OPISAŁ sytuację, która jego zdaniem jest przejawem dyskryminacji płciowej - i SKONSTATOWAL, że chyba rzeczywiście wygodniej jest być mężczyzną. Gdzie tu dostrzegasz przejawy obrażliwej dyskryminacji? W tym stwierdzeniu nie było ani pyszałkowatej satysfacji z racji tego, że jest "samcem", ani żadnego urągliwego politowania dla płci niewieściej. Raczej życzliwość i smutek. Odróżniaj wnioski i spostrzeżenia od postaw. Sorry, że się wtrąciłam do Waszej wymiany zdań, soso na pewno sam umie się obronić, ale przyznam, że aż zgrzytam zębami, gdy czytam Twój bezsensowny bełkot. I - litości!!!!! - nie powtarzaj jak zdarta płyta tego "przez Ewkę ta bieda, nieprawdaż?" (i róznych wariacji na ten temat) - co to w ogóle za argument w dyskusji? Jak czytam wypowiedzi i argumentację na takim poziomie, to dochodzę do wniosku, że w niektórych przypadkach dyskryminacja to nie taki głupi pomysł ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xsenia do tej, co wie że źele robi wtrącając się a jednak IP: *.bydgoska.krakow.pl 18.04.02, 21:43 Gość portalu: Xena napisał(a): > > życzliwość i smutek. Dziękuję ja bardzo za taką zyczliwość + smutej, jakoś nie czuję się biadaczką, ale widać mam problem, pewnie powinnam poczuwać się do biedy i wzruszać życzliwością i smutkiem, ale jakoś nie mogę. > > przyznam, że aż zgrzytam zębami, gdy czytam Twój bezsensowny > bełkot. I - litości!!!!! - nie powtarzaj jak zdarta płyta tego "przez Ewkę ta > bieda, nieprawdaż?" (i róznych wariacji na ten temat) - co to w ogóle za > argument w dyskusji? Jak czytam wypowiedzi i argumentację na takim poziomie, to Twoja ocena moich uwag dowodzi tylko toporności Twoich procesów myślowych, o ile tym mianem można określić to, co sie dzieje w Twojej głowie, choć okreslenie "myslowe" wydaje się być nieco na wyrost. Możliwe, że nie znasz biblijnego mitu o Adamie, Ewie, jabłku i wężu, chociaż bardziej prawdopodobne, że poprostu brak Ci umiejętności rozumienia takiej paraboli jako egzemplifikacji sytuacji społecznej, nie zbywa Ci również na poczuciu humoru i wyobraźni, daltego wszystko bierzesz dosłownie. Mimo to spróbuję Ci objaśnić. Otórz archetypiczna postać Ewy funkcjonuje w kulturze jako symoliczna determinanta pierwotnej winy (nazywanej przez niektórych grzechem pierworodnym), to jest właśnie owa "bieda". Zgrabnie ułożyły się tutaj posty o winie i biedzie, przypadek, czy nie? nie wiem? Właśnie na to próbuje zwrócić uwagę powtarzając, jak zauważyłaś "jak zdarta płyta" to samo. Widać do niektórych i tak trafić trudno. Poza tym forum nie jest po to aby argumantować, tylko aby się wypowiadać, a ja pisząc o Ewce sugeruję tylko mozliwą interpretację czyjegoś stwierdzenia, że kobiety sa same sobie winne, iż pracodawcy traktują je gorzej niż mężczyzn. Gdybyś była osobą bardziej rozgarniętą zauwazyłabyś, że w poście kini, do któego nawiązuję, nie było argumentów tylko intuicyjne stwierdzenie - są sobie winne a, odpowiedzialność za błędy jednostek jest współna (gatunkowa)- i tu pojawia się archtyp Ewy. Można go rozumieć jako egzemplifikację, można drążyć głęgiej doszukując się przyczyn tej winy w zamierzchłych czasach. Jeśli idzie o biedę, zauważ, że Soso przypisał ją kobietom w ogóle, jako cechę gatunkową. Ktoś powie, wynikłą z sytuacji? może i tak, ale przecież każdy jest w innej sytuacji, mnie taka "bieda" osobiście nie dotknęła. Uważam podobną generalizację za delikatnie mówiąc niesmaczną, stanowiacą przejaw myslenia w kategoriach dualistycznych: dobrze - źle, a to jest myslenie zamierzchłe z ery partrchatu, dalekie od liberalnej afirmacji róznic. Celowo napisałm "róznic", a nie różnicy, ponieważ mam na myśli różnice indywidualne między ludźmi, a nie różnicę między K. i M. jako 2 homogenicznymi rodzajami. Tutaj znów jest miejsce dla Ewki. Właśnie Ewki i tylko niej, a nie Ewki, Olki, Aśki, itede. ponieważ one nie mają statusu odrebnych bytów, są tylko przejawami Ewki. Używajc sktótów myślowych zakładam, u odbiorcy pewną podstawową wiedę i zdolność myślenia, przynajmniej w takim zakresie, że nie będzie komentował tekstu, którego nie rozumie, jak widać na Twoim przykładzie nie zawsze tak jest. Nie twierdzę, że podana interpretacja jest jedyna, twierdzę jednak, że można wysilić się na coś bardziej oryginalnego, niż autorka komentowanego postu. Czy powyższa wypowiedź zaspokoiła Twoje potrzeby intelektualne? > > dochodzę do wniosku, że w niektórych przypadkach dyskryminacja to nie taki > głupi pomysł ;-) widać wyraźnie: nalezy Ci się życzliwość i smutek, bieda z Tobą Ewciu i jeszcze jedno odwal się od mojego nicka, zmiana 1 literki nie czyni go Twoim indywidualnym, nawiasem mówiąc mam tak na imię Ksenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena Re: do tej, co wie że źele robi wtrącając się a jednak IP: *.acn.waw.pl 18.04.02, 23:17 Gość portalu: xsenia napisał(a): > Dziękuję ja bardzo za taką zyczliwość + smutej, jakoś nie czuję się biadaczką, > ale widać mam problem, pewnie powinnam poczuwać się do biedy i wzruszać > życzliwością i smutkiem, ale jakoś nie mogę. A co ma życzliwość (tonu) do imputowania komuś (personalnie czy generycznie) "biedy"? Tego właśnie dotyczy mój zarzut - wyjeżdzasz ze swoimi tekstami o martyrologicznych implikacjach mitu o Ewie (tak, tak, celowo parodiuję Twój pseudointelektualny popis mozliwości werbalnych - nie ma to jak pozakuwać Kopalińskiego do poduchy), choć merytorycznie nie ma to najmniejszego związku z komentowaną przez Ciebie wypowiedzią ( w tym konkretnym przypadku - z pierwszą wypowiedzią soso). > Twoja ocena moich uwag dowodzi tylko toporności Twoich procesów myślowych, o il > e > tym mianem można określić to, co sie dzieje w Twojej głowie, choć > okreslenie "myslowe" wydaje się być nieco na wyrost. Natomiast Twoje posty (poprzednie, jak i ten, który właśnie mam bezsprzeczną przyjemność komentować) dowodzi li i jedynie sztywności Twojego myślenia i patologicznej wręcz perseweracji procesów poznawczych (brak cudzosłowu przy procesach poznawczych wynika wyłącznie z mojej wrodzonej dyplomacji ;-)). A, no i komicznego snobizmu leksykalnego, co ja pozwolę sobie mniej eufemistycznie określić mianem pretensjonalnej głupoty. Tak, domyślam się oczywiście, że - faszerując swój tekst kilkoma egzotycznie brzmiącymi słowkami - chciałaś obnażyć moją domniemywaną indolencję intelektualną, niestety - próbę należy uznać za nieudaną. Możliwe, że nie znasz > biblijnego mitu o Adamie, Ewie, jabłku i wężu, chociaż bardziej prawdopodobne, > że > poprostu brak Ci umiejętności rozumienia takiej paraboli jako egzemplifikacji > sytuacji społecznej, nie zbywa Ci również na poczuciu humoru i wyobraźni, dalte > go > wszystko bierzesz dosłownie. Mimo to spróbuję Ci objaśnić. Jestem wdzięczna za wyrozumiałość. Bardzo mnie uradowała Twoja feminizująca hermeneutyka tekstów biblijnych. > Otórz archetypiczn > a > postać Ewy funkcjonuje w kulturze jako symoliczna determinanta pierwotnej winy Archetyp może być tylko symboliczny - ta tautologia (wybaczam - rozumiem, że Twoje synapsy trochę się przegrzały przy próbie erudycyjnego wywodu) nieco psuje efekt, niemniej postaram się z należytym podziwem śledzić dalszy ciąg eksplikacji. A - i otóż, a nie otórz - no ale nie chcę byc małostkowa. > (nazywanej przez niektórych grzechem pierworodnym), to jest właśnie owa "bieda" > . > Zgrabnie ułożyły się tutaj posty o winie i biedzie, przypadek, czy nie? nie wie > m? > Właśnie na to próbuje zwrócić uwagę powtarzając, jak zauważyłaś "jak zdarta > płyta" to samo. Zanim zaczniesz zwracać uwagę innym, zwróć swoją uwagę na to, że w poście sosa nic nie było o winie i biedzie. Ty jak ten żołnierz, który wszędzie widzi gołe dupy. Poza tym forum nie jes > t > po to aby argumantować, tylko aby się wypowiadać, Tym samym przyznałaś, że Twój udział w tej dyskusji jest amerytoryczny, czyli bezsensowny. Cieszę się, że chociaż w tym punkcie się zgadzamy. a ja pisząc o Ewce sugeruję > tylko mozliwą interpretację czyjegoś stwierdzenia, że kobiety sa same sobie > winne, iż pracodawcy traktują je gorzej niż mężczyzn Sugerujesz - czy raczej narzucasz jak upierdliwy kaznodzieja? . Gdybyś była osobą bardzie > j > rozgarniętą zauwazyłabyś, że w poście kini, do któego nawiązuję, Odpowiadając na wypowiedź sosa powinnaś raczej nawiązać do jego postu, a nie do postu kini. Ale rozumiem, że ta dość oczywista zasad rozmowy / dyskusji przekracza Twoje umiejętności interlokutorskie. > argumentów tylko intuicyjne stwierdzenie - są sobie winne a, odpowiedzialność z > a błędy jednostek jest współna (gatunkowa)- i tu pojawia się archtyp Ewy. Można > go rozumieć jako egzemplifikację, można drążyć głęgiej doszukując się przyczyn > tej winy w zamierzchłych czasach. Jeśli idzie o biedę, zauważ, że Soso >przypisał ją kobietom w ogóle, jako cechę gatunkową. Ktoś powie, wynikłą z sytuacji? może i > tak, ale przecież każdy jest w innej sytuacji, mnie taka "bieda" osobiście nie > dotknęła. Uważam podobną generalizację za delikatnie mówiąc niesmaczną, > stanowiacą przejaw myslenia w kategoriach dualistycznych: dobrze - źle, a to je > st myslenie zamierzchłe z ery partrchatu, dalekie od liberalnej afirmacji róznic. > Celowo napisałm "róznic", a nie różnicy, ponieważ mam na myśli różnice > indywidualne między ludźmi, a nie różnicę między K. i M. jako 2 homogenicznymi > rodzajami. Tutaj znów jest miejsce dla Ewki. Właśnie Ewki i tylko niej, a nie > Ewki, Olki, Aśki, itede. ponieważ one nie mają statusu odrebnych bytów, są tylk > o przejawami Ewki. OK - teraz jest dla mnie jaśniejszy Twój pogląd, co nie zmienia faktu, że pozwoliłaś sobie na dość daleko posuniętą nadinterpretację (w moim przekonaniu) tego, co napisał soso. Ze zwykłego opisu sytuacji gładko przeszłaś do Biblii, archetypów, dychotomicznych uproszczeń i patriarchatu. To jest nadużycie, które ja uważam za równie niesmaczne, jak Ty tę swoją urojoną generalizację. Używajc sktótów myślowych zakładam, u odbiorcy pewną podstawow > ą > wiedę i zdolność myślenia, przynajmniej w takim zakresie, że nie będzie > komentował tekstu, którego nie rozumie, jak widać na Twoim przykładzie nie zaws > ze > tak jest. Może trzeba pisać jaśniej? A nie brnąć w słowną ewilibrystykę? Prostota wypowiedzi dość często gwarantuje zrozumienie u odbiorców. No, ale to już troche wyższy poziom wtajemniczenia. > Nie twierdzę, że podana interpretacja jest jedyna, twierdzę jednak, ż > e można wysilić się na coś bardziej oryginalnego, niż autorka komentowanego postu Sądząc po Twoim poście, oryginalność utożsamiasz z enigmatycznością i pozornym intelektualizmem? Wybacz, troche inaczej rozumiem to słowo (sięgnij może do jakiegoś leksykonu). > Czy powyższa wypowiedź zaspokoiła Twoje potrzeby intelektualne? Hmm, jakieś potrzeby może zaspokoiła, ale nie nazwałabym ich intelektualnymi > i jeszcze jedno odwal się od mojego nicka, zmiana 1 literki nie czyni go Twoim > indywidualnym, nawiasem mówiąc mam tak na imię No i to kolejny przykład nadinterpratcji. Na tym forum bywam - mniej lub bardziej regularnie - od jakichś 8 miesięcy i od początku podpisuję się jako Xena. Nie widziałam najmniejszego powodu, by zmieniać swój nick tylko po to, by nie podrażniać Twojego rozdętego (lecz jakże bogatego!) ego. I gwoli ścisłości - nasze nicki różnią się nie jedną, lecz dwiema literkami (podstawy arytmetyki bywają czasem bardziej przydatne niż obcojęzyczne słówka) Xena (bez "s" i "i" w środku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: innynick Re: do tej, co wie że źele robi wtrącając się a jednak IP: *.bydgoska.krakow.pl 19.04.02, 01:10 Gość portalu: Xena napisał(a): ) Gość portalu: xsenia napisał(a): ) ) ) Dziękuję ja bardzo za taką zyczliwość + smutej, jakoś nie czuję się ) biadaczką, ) ) ale widać mam problem, pewnie powinnam poczuwać się do biedy i wzruszać ) ) życzliwością i smutkiem, ale jakoś nie mogę. ) ) A co ma życzliwość (tonu) do imputowania komuś (personalnie czy ) generycznie) "biedy"? Zyczliwość tonu stoi w sprzeczności z imputowaniem komuś personalnie, a zwłaszcza generycznie czegoś pejoratywnego (np. biedy). To się nazywa obłuda. Tego właśnie dotyczy mój zarzut - wyjeżdzasz ze swoimi ) tekstami o martyrologicznych a gdzie ja wspominam o cierpieniu? )implikacjach mitu o Ewie (tak, tak, celowo ) parodiuję ) Słońce to nie jest żadna parodia, parodia z definicji jest zabawna, a Twoja wypowiedź jest raczej żałosna )Twój pseudointelektualny popis nie popis tylko wyjaśnienie, któego wydajesz się potrzebować )mozliwości werbalnych - nie ma to jak ) pozakuwać Kopalińskiego do poduchy), choć merytorycznie nie ma to najmniejszego ) ) związku z komentowaną przez Ciebie wypowiedzią ( w tym konkretnym przypadku - z ) ) pierwszą wypowiedzią soso). z papierem toaletowym? ) ) ) Twoja ocena moich uwag dowodzi tylko toporności Twoich procesów myślowych, ) o ) il ) ) e ) ) tym mianem można określić to, co sie dzieje w Twojej głowie, choć ) ) okreslenie "myslowe" wydaje się być nieco na wyrost. ) ) Natomiast Twoje posty (poprzednie, jak i ten, który właśnie mam bezsprzeczną ) przyjemność komentować) dowodzi li i jedynie sztywności Twojego myślenia i ) patologicznej wręcz perseweracji procesów poznawczych tu ryknęłam śmiechem, dziękuję za trafną diagnozę mojej anankastycznej osobowości, ze wszystkimi zaburzeniami myślenia jutro zgłoszę się do szpitala (brak cudzosłowu przy ) procesach poznawczych wynika wyłącznie z mojej wrodzonej dyplomacji ;-)). A, no ) ) i komicznego snobizmu leksykalnego, co ja pozwolę sobie mniej eufemistycznie ) określić mianem pretensjonalnej głupoty. Tak, domyślam się oczywiście, że - ) faszerując swój tekst kilkoma egzotycznie brzmiącymi słowkami - chciałaś ) obnażyć moją domniemywaną indolencję intelektualną, niestety - próbę należy ) uznać za nieudaną. Przykro mi, jeśli używane przeze mnie słownictwo wydaje ci się egzotyczne. Przepraszam jeśli utrudniło Ci to zrozumienie mojej wypowiedzi, a co do tego że jej nie zrozumiałaś nie mam wątpliwości. Nie chcialam niczego obnażać, nie jestem ekshibicjonistką (wystarczy mi wskazana wyżej choroba psychiczna, nie zdzierżę więcej elektrowstrząsów) ) ) Możliwe, że nie znasz ) ) biblijnego mitu o Adamie, Ewie, jabłku i wężu, chociaż bardziej ) prawdopodobne, ) ) że ) ) poprostu brak Ci umiejętności rozumienia takiej paraboli jako egzemplifika ) cji ) ) sytuacji społecznej, nie zbywa Ci również na poczuciu humoru i wyobraźni, ) dalte ) ) go ) ) wszystko bierzesz dosłownie. Mimo to spróbuję Ci objaśnić. ) ) Jestem wdzięczna za wyrozumiałość. Bardzo mnie uradowała Twoja feminizująca ) hermeneutyka tekstów biblijnych. feminizująca? gdzie? twoim zdaniem księża są feministami? to przecież koścół podkreśla rolę Ewy w namawianiu Adama do grzechu i jej winę ) ) ) Otórz archetypiczn ) ) a ) ) postać Ewy funkcjonuje w kulturze jako symoliczna determinanta pierwotnej ) winy ) ) Archetyp może być tylko symboliczny - ta tautologia nie Kiciu, "archetyp" pochodzi od greckiego "arche" = prasubstancja, z której rozwijaja się substancja generycznie identyczna. U Junga ("Archetypy i symbole" polecam zamiast Kopalińskiego) archetyp to pierwowzór, w odróżnieniu od symbolu archetyp niezie ze sobą konkretne znaczenie, symbol natomiast odsyła do różnorodnych skojarzeń i znaczeń. Teraz łopatą: wzorzec Ewy osobom z zachdnioeuropejskiego kręgu kulturowego często przywodzi na myślgrzech pierworodny, mając w wyobraźni biblijną Ewę często zaczynamy myśleć o grzechu i winie i mimowolnie kojarzymy Ewę z przyczyną grzechu [prościej już nie potrafię] (wybaczam - rozumiem, że ) Twoje synapsy trochę się przegrzały jeśli synapsy się przegrzały to akson i dnendryty są już zwęglone, wezwę straż pożarną )przy próbie erudycyjnego wywodu) ) już Ci dziecino pisałam że to zwykły tekst bez erudycyjnych aspiracji )nieco ) psuje efekt, niemniej postaram się z należytym podziwem śledzić dalszy ciąg ) eksplikacji. A - i otóż, a nie otórz - no ale nie chcę byc małostkowa. tu się skompromitowałaś, nie pierwsy raz, ale teraz na prawdę solidnie ) ) ) (nazywanej przez niektórych grzechem pierworodnym), to jest właśnie ) owa "bieda" ) ) . ) ) Zgrabnie ułożyły się tutaj posty o winie i biedzie, przypadek, czy nie? ni ) e ) wie ) ) m? ) ) Właśnie na to próbuje zwrócić uwagę powtarzając, jak zauważyłaś "jak zdart ) a ) ) płyta" to samo. ) ) Zanim zaczniesz zwracać uwagę innym, zwróć swoją uwagę na to, że w poście sosa ) nic nie było o winie i biedzie. Ty jak ten żołnierz, który wszędzie widzi gołe ) dupy. Kicia niczytata? Soso powołał się na analogię: być M. to jak być zamożnym, być K. to tak jak być biednym. On jest zadowolonyze swojej zamożnosci i przejmuje się losem biedaków. Ta bieda to dyskryminacja. Konsekwentnie się kompromitujesz. ) Poza tym forum nie jes ) ) t ) ) po to aby argumantować, tylko aby się wypowiadać, ) ) Tym samym przyznałaś, że Twój udział w tej dyskusji jest amerytoryczny, czyli ) bezsensowny. znowu Ci się pomieszło, cóż przywykłam, amerytoryczny oznacza nie dotyczący meritum (sedna sorawy), sensowny (logiczny, posiadający znaczenie). Wypowiedź możę być sensowna, jednak nie dotyczyć meritum i na odwrót. Pytanie: czy wogóle jest jakieś meritum do którego ma się odnosić? To,że moja wypowiedź jest logiczna i ma znaczenie już ustaliliśmy, Można się zastanowić, czy odnosi się do meritum, chociaż to nie jest konieczne, zważywszy że forum stanowi wolną strefę wypowiedzi i nie widzę nigdzie wywiedzki: zakaz luźnyh dywagacji. )Cieszę się, że chociaż w tym punkcie się zgadzamy. a jednak nie bardzo, nie smuć się jednak, nie idzie Ci aż tak źle ) a ja pisząc o Ewce sugeruję ) ) tylko mozliwą interpretację czyjegoś stwierdzenia, że kobiety sa same sobi ) e ) ) winne, iż pracodawcy traktują je gorzej niż mężczyzn ) ) Sugerujesz - czy raczej narzucasz jak upierdliwy kaznodzieja? narzucam? a kto Ci każe to czytać. zniewolona przez forum? kto Ci zabrania się niezgadzać i manifestować swój sprzeciw? Kiciu nie postawię Ci dwójki za posiadanie innego zdania. Sama widzsz, traz nie masz zdania, tylko nic nierozumiesz, a ja Ci poświęcam swój czas, objaśniam. Gdybyś miała zdnie nic by Ci nie groziło. Bidulka, narzucają jej forum. ) . Gdybyś była osobą bardzie ) ) j ) ) rozgarniętą zauwazyłabyś, że w poście kini, do któego nawiązuję, ) ) Odpowiadając na wypowiedź sosa powinnaś raczej nawiązać do jego postu, a nie do ) ) postu kini. "powinnam" i kto tu próbuje coś narzucać? Watek nosi tytuł "najdotkliwsze przejwy dyskryminacji" i odpowiadając komukolwiek mogę nawiązywać do wszystkiego, co dotyczy tematu (meritum) w taki sposób jak ten temat zinterpretowałam. Zarówno posty Kini, jak i Sosa nie dotyczyły życia mrówek tylko tytułowej dyskryminacji. ) Ale rozumiem, że ta dość oczywista zasad rozmowy / dyskusji ) przekracza Twoje umiejętności interlokutorskie. to Ty jesteś autorką podręcznika: "Zbiór jedyniesłusznych zasad interlokucji na forum dyskusyjnym"? Wiem z pewnego źródła, że cały nakład poszedł na przemiał. A Tobie powiedzili, że bestseller i dlatego niknął z księgarni, nie wiń ich to przez życzliwość. ) ) argumentów tylko intuicyjne stwierdzenie - są sobie winne a, odpowiedzialn ) ość ) z ) ) a błędy jednostek jest współna (gatunkowa)- i tu pojawia się archtyp Ewy. ) Można ) go rozumieć jako egzemplifikację, można drążyć głęgiej doszukując si ) ę ) przyczyn ) tej winy w zamier Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena Re: do tej, co wie że źele robi wtrącając się a jednak IP: *.acn.waw.pl 19.04.02, 11:00 Gość portalu: innynick napisał(a): > Zyczliwość tonu stoi w sprzeczności z imputowaniem komuś personalnie, a zwłaszc > za > generycznie czegoś pejoratywnego (np. biedy). To się nazywa obłuda. Rany - tyle, że soso niczego nikomu nie imputował! Twoje zdanie ogólnie jest prawdziwe, ale nijak się ma do wypowiedzi, która stała się przedmiotem sporu! Oczywiście, jak ktoś bardzo chce, to wszędzie doszuka sie tego, czego chca sie doszukać. > Słońce to nie jest żadna parodia, parodia z definicji jest zabawna, a Twoja > wypowiedź jest raczej żałosna Parodia obnaża jedynie śmieszność pierwowzoru. Pomyliłaś parodię z farsą. ) > tu ryknęłam śmiechem, dziękuję za trafną diagnozę mojej anankastycznej > osobowości, ze wszystkimi zaburzeniami myślenia jutro zgłoszę się do szpitala Kryteria diagnostyczne osobowości anankastycznej są zgoła inne niż sztywność myślenia i perseweracja. Poczytaj ICD-10 albo Bilikiewicza. Choć, nie przeczę, Twoje obsesyjno-kompulsywne powracanie do motywu grzesznej Ewy czyni Twoją autodiagnozę całkiem prawdopodobną. > Przykro mi, jeśli używane przeze mnie słownictwo wydaje ci się egzotyczne. > Przepraszam jeśli utrudniło Ci to zrozumienie mojej wypowiedzi, a co do tego że > jej nie zrozumiałaś nie mam wątpliwości. Nie chcialam niczego obnażać, nie jest > em ekshibicjonistką (wystarczy mi wskazana wyżej choroba psychiczna, nie >zdzierżę więcej elektrowstrząsów) Używane przez Ciebie słownictwo nie należy do kanonów komwersacyjnych na niniejszym forum. Dlatego wydaje mi się pretensjonalne. Nie piszesz rozprawki naukowej, tylko ROZMAWIASZ z ludźmi. Jeśli chciałaś mieć pewność, że Cie żrozumiem, mogłaś cały swój wywód napisać prościej - co byłoby tym bardziej uzasadnione, że zarzuciłaś mi toporność myślenia, tudzież nieobecność jakichklowiek procesów myślowych. Markowanie miałkości intelektualnej wypowiedzi scjentystycznym słownictwem jest zjawiskiem popularnym, więc mało oryginalnym. Dość częśto jest przejawem niskiej samooceny - "to, co piszę, inni mogą uznać za głupie, więc przynajmniej spróbuję, by brzmiało to mądrze, skoro mądre nie jest" > feminizująca? gdzie? twoim zdaniem księża są feministami? to przecież koścół > podkreśla rolę Ewy w namawianiu Adama do grzechu i jej winę No i? Twoja interpretacja została napisana z "feministycznymi" intencjami, więc to, że księża odwołują się do tego samego mitu, nie ma nic do rzeczy (różne poziomy imterpretacji) > ) Archetyp może być tylko symboliczny - ta tautologia > nie Kiciu, "archetyp" pochodzi od greckiego "arche" = prasubstancja, z której > rozwijaja się substancja generycznie identyczna. U Junga ("Archetypy i symbole" > polecam zamiast Kopalińskiego) archetyp to pierwowzór, w odróżnieniu od symbolu > archetyp niezie ze sobą konkretne znaczenie, symbol natomiast odsyła do > różnorodnych skojarzeń i znaczeń. To wyjasnij mi w takim razie, jak ARCHETYPICZNA postać Ewy może funckjonować jako SYMBOLICZNA determinanta czegoś tam. Jak archetyp, to nie symbol - sama przed chwilą wyłuszczałaś mi różnice. Acha, i nie tłumacz mi, co to archetyp - znam Junga i osmielę sie zauważyć, że Jung tylko rozwinął (reinterpretował) to pojęcie w nurcie koncepcji psychoanalitycznej - więc nie traktuj jego koncepcji jak dogmatu. Poczytaj też może Eliadego - może warto rozszerzyć horyzonty? > )A - i otóż, a nie otórz - no ale nie chcę byc małostkowa. > tu się skompromitowałaś, nie pierwsy raz, ale teraz na prawdę solidnie A czym się skompromitowałam? Znajomością ortografii? > Kicia niczytata? Soso powołał się na analogię: być M. to jak być zamożnym, być > K. > to tak jak być biednym. On jest zadowolonyze swojej zamożnosci i przejmuje się > losem biedaków. Ta bieda to dyskryminacja. Konsekwentnie się kompromitujesz. Ty sie kompromitujesz. Bo stwierdzenie "ta bieda to dyskryminacja" jest interpretacją, a zatem czymś subiektywnym. Ja nie doszukałam sie w poście sosa przejawów dyskryminacji - może nie dlatego, że jestem mało lotna - jak upracie sugerujesz - tylko dlatego, że nie muszę wszystkim wytykać dyskryminujących poglądów i zachowań, by się lepiej poczuć jako kobieta? > znowu Ci się pomieszło, cóż przywykłam, amerytoryczny oznacza nie dotyczący > meritum (sedna sorawy),sensowny (logiczny, posiadający znaczenie). 1. Jeśli wypowiedź nie dotyczy meritum sprawy, to tym samym jest ontycznie bezsensowna (zbędna) w dyskusji, która tegoż meritum dotyczy. W takim znaczeniu uzyłam słowa bezsensowny. 2. Nie wszytsko, co jest logiczne, posiada znaczenie i na odwrót, więc Twoja definicja sensowności jest wewnętrznie sprzeczna. > Kiciu nie postawię Ci dwójki za > posiadanie innego zdania. Sama widzsz, traz nie masz zdania, tylko nic > nierozumiesz, a ja Ci poświęcam swój czas, objaśniam. Gdybyś miała zdnie nic by > Ci nie groziło. Bidulka, narzucają jej forum. Nie pitol. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: the end Re: do tej, co wie że źele robi wtrącając się a jednak IP: *.bydgoska.krakow.pl 19.04.02, 01:50 Gość portalu: Xena napisał(a): > > a błędy jednostek jest współna (gatunkowa)- i tu pojawia się archtyp Ewy. > Można > go rozumieć jako egzemplifikację, można drążyć głęgiej doszukując si > ę > przyczyn > tej winy w zamierzchłych czasach. Jeśli idzie o biedę, zauważ, > że > Soso >przypisał ją kobietom w ogóle, jako cechę gatunkową. Ktoś powie, wyni > kłą > z sytuacji? może i > > tak, ale przecież każdy jest w innej sytuacji, mnie taka "bieda" osobiście > > nie > > dotknęła. Uważam podobną generalizację za delikatnie mówiąc niesmaczną, > > stanowiacą przejaw myslenia w kategoriach dualistycznych: dobrze - źle, a > to > je > > st myslenie zamierzchłe z ery partrchatu, dalekie od liberalnej afirmacji > róznic. > > Celowo napisałm "róznic", a nie różnicy, ponieważ mam na myśli różnice > > indywidualne między ludźmi, a nie różnicę między K. i M. jako 2 > homogenicznymi > > rodzajami. Tutaj znów jest miejsce dla Ewki. Właśnie Ewki i tylko niej, a > nie > > Ewki, Olki, Aśki, itede. ponieważ one nie mają statusu odrebnych bytów, są > > tylk > > o przejawami Ewki. > > OK - teraz jest dla mnie jaśniejszy Twój pogląd, co nie zmienia faktu, że > pozwoliłaś sobie na dość daleko posuniętą nadinterpretację (w moim przekonaniu) jaka asertywna wypowiedź! zgodnie z zasadami interlokucji > tego, co napisał soso. Ze zwykłego opisu sytuacji gładko przeszłaś do Biblii, > archetypów, dychotomicznych uproszczeń i patriarchatu. To jest nadużycie, które > > ja uważam za równie niesmaczne, jak Ty tę swoją urojoną generalizację. "nadużycie" Boch za kratki mi trzeba, niby z jakiej racji donososz sie do teoretycznego dyskursu jak do wywodu prawniczego? Masz coś przeciwko odległym skojarzeniom? Widać tak, zapewne przez swoj ubóstwo intelektualne. > Używajc sktótów myślowych zakładam, u odbiorcy pewną podstawow > > ą > > wiedę i zdolność myślenia, przynajmniej w takim zakresie, że nie będzie > > komentował tekstu, którego nie rozumie, jak widać na Twoim przykładzie nie > > zaws > > ze > > tak jest. > > Może trzeba pisać jaśniej? A nie brnąć w słowną ewilibrystykę? Prostota > wypowiedzi dość często gwarantuje zrozumienie u odbiorców. No, ale to już > troche wyższy poziom wtajemniczenia. 1. prostota ma pewne zalety, jednak nie wszystkim wystarcza - telenowele sa proste, ale nie każdy je lubi a że łatwo je zrozumieć nie wątpię. Heidegger jest skomplikowany, mimo to niektórzy go czytają, 2.gdzie ja twierdzę, że oczekuję powszechnego zrozumienia? kto rozumie odpowiada, kto nie rozmumie się nie błaźni. Zauważ, że jadna osoba doskole chwyciła o co mi szło, nick Sloe, jedna os. z fantazja to całkiem dużo na taką ilość dysputantów 3.nie pisałam do Ciebie, jak sama zauwazyłaś, wtrąciłaś się z własnej inicjatywy, 4.chyba się załamię niedostosowaniem swojego stylu wypowiedzi do Twoich zaad interlokucji > > > Nie twierdzę, że podana interpretacja jest jedyna, twierdzę jednak, ż > > e można wysilić się na coś bardziej oryginalnego, niż autorka komentowaneg > o > postu > > Sądząc po Twoim poście, oryginalność utożsamiasz z enigmatycznością i pozornym > intelektualizmem? Wybacz, troche inaczej rozumiem to słowo (sięgnij może do > jakiegoś leksykonu). już tak dobrze Ci szło i znowu wpadka: najpierw napisałaś, że enigmatyczność miała na celu obnażenie Twojej indolencji umysłowej, a tera Twierdzisz, że utożsamaiam ją z oryginalnością. Zdecyduj się. Podpowiedź: obie odpowiedzi są błędne > > Czy powyższa wypowiedź zaspokoiła Twoje potrzeby intelektualne? > > Hmm, jakieś potrzeby może zaspokoiła, ale nie nazwałabym ich intelektualnymi hmmm Kicia podbudowała sobie samoocenę podejmując usiłowanie dekonstrukcji mojego postu, cio, nie to? cuś inne. Mniejsza z tym. > > i jeszcze jedno odwal się od mojego nicka, zmiana 1 literki nie czyni go > Twoim > > indywidualnym, nawiasem mówiąc mam tak na imię > > No i to kolejny przykład nadinterpratcji. Na tym forum bywam - mniej lub > bardziej regularnie - od jakichś 8 miesięcy i od początku podpisuję się jako > Xena. Nie widziałam najmniejszego powodu, by zmieniać swój nick tylko po to, by > > nie podrażniać Twojego rozdętego (lecz jakże bogatego!) ego. I gwoli ścisłości > - > nasze nicki różnią się nie jedną, lecz dwiema literkami (podstawy arytmetyki > bywają czasem bardziej przydatne niż obcojęzyczne słówka) > > Xena (bez "s" i "i" w środku niech Ci będzie, zmienię nick, tyle mogę dla Ciebie zrobić z życzliwości, biedna, sponiewierana interlokutorko Zyczę, aby Twoje synapsy prztrwały, kiedy będziesz odpowiadać na ten post., na mnie nie licz. Zrobiłam już wszystko, co w mojej mocy aby objaśnić Ci różnicę między teoretycznym dyskursem z udziałem odległych skojarzeń i metafor, którego celem jest stawianie pytań a empirycznymi dociekaniami, zgodnymi z pewnym rygorem metodologicznym, których zadaniem jest znajdowanie odpowiedzi. Więcej tolerancji na wieloznaczność i niepewność, albo nie to nie dla Twoich synaps, daj sobie spokój... z wyrazami smutku życzliwa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: soso ale sie narobilo___________________________!!!!!!! IP: 195.41.66.* 19.04.02, 08:30 Chcialem cos napisac dla wytlumaczenia sie ale teraz to juz niemal niekonieczne. Wszystko jasne. Odrobinke jednak trace bo chyba jeszcze nie padlo: 1. Jak kto pisze, ze kobiety sa dyskryminowane i jest to podobne np. do rozdzialu na biednych i bogatych (niefortunne moze porownanie soso) to wcale nie znaczy, ze ci biedni czy tez kobiety powinny sie zaraz obrazic i poczuc wyzwane przez soso od gorszych. To jakas paranoiczna interpretacja. Niejaka Czubaszek kiedys stwierdzila, ze lepiej byc pieknym i bogatym niz biednym i brzydkim. Wiekszosc co najwyzej sie usmiechnie. Niektorzy (xsenia) poczuja sie urazeni. Dlaczego, na Boga?!?!?!?!?!?! 2. Z tego co pamietam, a przez przypadek takze kiedys czytalem ksiazeczke Junga o archetypach, mial on co innego na mysli. Zupelnie co innego. A z plcia lepsza czy gorsza to juz w ogole nic nie mialo wspolnego. W skrocie: twierdzil on, ze siedza w nas pewne zafiksowane szablony (odziedziczone lub powstale w pierwszych miesiacach zycia), wlasnie te archteypy. Powoduja one, ze np. kogos lubimy od pierwszego wejrzenia a kogos sie boimy. Powod - te osoby pasuja lub nie to naszych wewntrznych archtypow. Jung tlumaczyl, ze prawdopodobnie chodzi o to, by latwiej nam bylo zyc i by nie powstawala proznia poznawcza w momencie spotkania nowej osoby. Powod: latwiej jest pozniej zmieniac pod wplywem nowych informacji zdanie o osobie majac na wstepie w rece ow archetyp niz czekac na te informacje w napieciu by konstruowac od podstaw nowa osobe. Jung pisal takze, ze jezeli na widok nowej osoby poca sie nam rece to znaczy, ze chcemy uciekac przed nia na drzewo - porownanie z archetypem zawyrokowalo, ze to wrog. Akcja dla przetrwania musi zostac podjeta natychmiastowo. I odmiennie, na widok np. dziewczyny, ktora wpisuje sie ladnie w nasz archetyp mamy mile skojarzenia i marzymy z seksualnymi podtekstami. Teoria Junga zostala praktycznie zarzucona przez profesjonalistow psychologow bo natrafila na wiele przeszkod, by dalo sie ja latwo podtrzymac. Mimo to przyjemnie sie czyta :-) 3. Wiem co we mnie siedzi, xseniu. Wiem, co mysle o pozycji i rownouprawnieniu kobiet. Mysle, ze jestem bardzo zdecydowanie 'odchylony w dobra strone' z punktu widzenia feminizmu. I takie ataki, jakie na mnie poprowadzilas wlasnie z punktu podobno feministycznego uznaje jednynie jako pomylke i nieporozunienie. Wiesz, czasami podaje sie komunikaty o zbombardowaniu omylkowo wlasnych pozycji. No i dla dobra sprawy zalozmy, ze byl to ten przypadek. 4. Jezeli ktos pisze o kobietach jako calosci (soso), nawet jezeli ktos inny sprowadza to do Ewki (xsenia) to wcale nie znaczy, ze ten pierwszy (soso) odmawia poszczegolnym kobietom prawo 'bytu jednostkowego' (forma uzyta za xsenia). To takze nie znaczy, ze kobiety wrzuca sie do jednego garnka, ze nie ma Ewek, Ol, As, Anek itd. No obracajmy sie w kregu powszechnego rozumienia jezyka! Uprawnione jest rozmawianie o samochodach i o trabancie pana Jozka z sasiedztwa. Xseniu, co sie dzieje? Swiat nie kreci sie wokol Ciebie, nie wszystko co pisza ludzie to osobisty atak na Ciebie jako kobiete i co tam jeszcze w Tobie siedzi. Zamordujesz siebie i innych takim podejsciem do spraw, a szczegolnie na forum. 5. No i nie obijajcie sie tak dziewczyny poduszkami na forum. Jakies gierki o nickach? Prawie co drugi nick jest latwy do pomylenia z innymi. Slappe af! pzdrw pozostajacy w pokojowym nastroju soso Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xena Re: do tej, co wie że źele robi wtrącając się a jednak IP: *.acn.waw.pl 19.04.02, 14:13 Ja również nie bardzo mam ochotę kontunuować z Tobą tę wymianę zdań, niemniej pozwolę sobie skomentować ostatnie fragmenty Twojego postu. > Zyczę, aby Twoje synapsy prztrwały, kiedy będziesz odpowiadać na ten post., na > mnie nie licz. Zrobiłam już wszystko, co w mojej mocy aby objaśnić Ci różnicę > między teoretycznym dyskursem z udziałem odległych skojarzeń i metafor, którego > > celem jest stawianie pytań a empirycznymi dociekaniami, zgodnymi z pewnym rygor > em > metodologicznym, których zadaniem jest znajdowanie odpowiedzi. To naprawdę wszystko, co w Twojej mocy? Dość skromne są w takim razie Twoje możliwości. W życiu bym nie pomyśłała, że to, co wypisujesz, apsiruje do rangi wyrafinowanego i wnikliwego traktatu epistemologicznego. Pierwsza moja myśl była taka, że to tylko egzaltowany bełkot, ale wybacz - po raz kolejny i, samokrytycznie to przyznam, pewnie nie ostatni, nie pomyślałam. I gdzie ty u siebie widzisz otwartość poznawczą z jednej strony i dyscyplinę metodologiczną z drugiej? Otwartością nazywasz namolne powracanie do "biednej Ewki"? Czy to może ten rygorym metodologiczny? > Więcej tolerancji na wieloznaczność i niepewność, albo nie to nie dla Twoich > synaps, daj sobie spokój... Komentarz - patrz wyżej. Gdzie w Twoich interepratcjach dostrzegasz poszanowanie dla wieloznaczności? Gdzie w nich wątpliwości i niepewność? Przecież Ty już masz gotową odpowiedź na wszytsko (z litości jej nie zacytuję). > z wyrazami smutku > życzliwa Nie zauważyłam życzliwości. Ale doprecyzujmy - jesteś życzliwa personalnie czy generycznie? Odpowiedz Link Zgłoś
diasy aleee awantura!!!!!!! 19.04.02, 18:40 Przyznam, że to co tu zaszło, przekraczyło moje najśmielsze oczekiwania jako autora wątku, nie śmiem podejmować prób rozstrzygnięcia sporu, wyrażę jednak swoje zdanie. Nie podoba mi się, to co zasugerował Soso, mianowicie że bycie kobietą jest nieszczęściem, a to wynika z jego wypowiedzi - prznajmniej dla mnie dość wyraźnie. Osobiście nie czuję sie pokrzywodzona przez fakt bycia kobietą i uważam podobne sugestie za obraźliwe. Co więcej nawet jeśli uznać, że przez sam fakt bycia kobietą jest się godną współczucia bidulą to co ma znaczyć wykrzyknik "Boże jak dobrze byż mężczyzną przynajmniej 1 duży kłopot z głowy!" ? Czy kiedy rozmawiamy z niewidomym mówimy: "Boże jak dobrze, że nie jastem ślepy, przynajmniej rozróżniem kolory!"? w dodatku robimy to z życzliwości. Nazwanie tego zachowania obłudą było jedynym sensownym stwierdzeniem z tego wszystkiego, co tutaj zostało napisane. Ta x, która wtrąciła się do wymiany zdań drugiej x z Sosem (sorry, ale Was nie rozróżniam) i w dodatku zaczęła obrzucać drugą x błotem wykazała się kompletnym brakiem kultury, by nie powiedzieć chamstwa, po takim poście udzielanie komuś reprymendy odnośnie sposobu wyrażani się brzmi jak...jest takie powiedzenie "uczył Marian Mariana a sam świnia obesrana", sorry ale to dokładnie opisuje sytuację. Nawet imiona się powtarzają...:-) To co robiłyście dalej uważam za porąbane i apeluję ozaprzestanie "tej czynności" - bo nie wiem co to właściwie było. diasy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: soso daisy!!_____________________________________!!!!!! IP: 195.41.66.* 22.04.02, 08:56 Cos sie tu wszystkim placze. Jaka 'obluda'? Daisy, np. pomagasz niewidomym. Pewnego dnia na kilka godzin tracisz wzrok a potem go odzyskujesz. W duchu sobie mowisz: Boze, jak dobrze, ze nie jestem niewidoma. Skutek: jeszcze lepiej rozumiesz niewidomych niz przedtem. Koniec i kropka. Zadnego oceniania czy deprecjonowania niewidomych. To tylko tyle ile napisalem powyzej! Kobieta byc jest zapewne rownie dobrze jak mezczyzna, szczeglonie, jezeli jest sie przyzwycvzajona od dziecinstwa. Nie zmienia to faktu, ze pewne nieprzyjemnosci kobiety spotykaja tylko dlatego, ze sa kobietami. To wlasnie odczulem piszac na forum auto_moto z kobiecym nickiem i czytajac potem uszczypliwe odpowiedzi. Odczulem brak rownego traktowania ze wzgledu na plec. Nie jestem zwykly funkcjonowac jako kobieta wiec moze dlatego bylo to tym bardziej wyraziste i tym bardziej trudno bylo mi odnalzc sie w tym wszystkim. 'Juz wole byc mezczyzna' wlasnie to wyraza. Jak ktos chce do tego urabiac swoje komentarze o obludzie to prosze bardzo ale z mojego punktu widzenia to nie ten trop. Dziekuje za glos, soso Odpowiedz Link Zgłoś
sloe Re: hey soso_______________________________!!!!!! 22.04.02, 12:24 ale nie kazda kobieta jest tym niewidomym. Uwazaj prosze, znow napisales, ze kobieta jest biedna, jak ten niewidomy - wszak kaleki czlowiek. Domyslam sie, ze nie chciales nic zlego, jednak Xenia poczyla sie urazona gdy zarzucono jej bycie niewidoma (biedna). Dobrze gdy sie rozumie niewidomego. Ale dlaczego od razu mu wspolczuc? Moze on jest szczesliwy, tylko nam sie wydaje ze nie, bo nie umiemy wyobrazic sobie takiego zycia? A tymczasem ten niewidomy czuje czy spostrzega wiecej niz zdrowy i jest mu z tym bardzo dobrze? To my jestesmy biedni, bo nie potrafimy tego zrozumiec. A jesli chodzi o biednych i bogatych (w sensie materialnym) to ci biedni maja swoja dume i nie chca wspolczucia czy litosci od bogatych. Uwazaja, ze sa tacy sami jak bogaci. Roznia sie TYLKO majatkiem, ale to szczegol. Tak samo mozna roznic sie kolorem wlosow, lub plcia. Niezaleznie od dyskryminacji - wspaniale byc kobieta i nigdy bym sie nie zamienila! Pozdrawiam s. Odpowiedz Link Zgłoś
sloe Re: niezla awantura, slow kilka do Xeny ____ ;-) 20.04.02, 00:53 Pewnie lepiej byloby juz to zostawic w spokoju, ale pozwole sobie na krotki komentarzyk ;-) > To naprawdę wszystko, co w Twojej mocy? Dość skromne są w takim razie Twoje > możliwości. W życiu bym nie pomyśłała, że to, co wypisujesz, apsiruje do > rangi wyrafinowanego i wnikliwego traktatu epistemologicznego. Pierwsza moja myśl była taka, że to tylko egzaltowany bełkot, Oj Xena, nie zadzieraj z xenia, ona ma ciety jezyk, a do tego potrafi ladnie i klarownie uzasadnic swoj punkt widzenia. Nie masz racji nazywajac jej wypowiedzi egzaltowanym belkotem (hi hi), nie uwazam tez aby jej slownictwo bylo pretensjonalne czy tez swiadczylo o niskiej samoocenie ha ha, sadze ze xenia raczej na zadne kompleksy nie cierpi, raczej trudno mi to sobie wyobrazic. Nie rozumiem dlaczego uczepilas sie "egzotycznego slownictwa" xeni, mnie ono nie przeszkadza, egzotyczne raczej nie jest jak dla mnie. > Otwartością nazywasz namolne powracanie do "biednej Ewki"? Czy to może > ten rygorym metodologiczny? oj, mieszasz - fakt, chyba nie rozumiesz > Gdzie w Twoich interepratcjach dostrzegasz poszanowanie > dla wieloznaczności? Gdzie w nich wątpliwości i niepewność? Przecież Ty już > masz gotową odpowiedź na wszytsko (z litości jej nie zacytuję) Jezeli ktos ma wyrobione wlasne zdanie na dany temat, to rzeczywiscie ma wtedy gotowa odpowiedz na wszystko. > )A - i otóż, a nie otórz - no ale nie chcę byc malostkowa > tu się skompromitowałaś, nie pierwsy raz, ale teraz na prawdę solidnie > A czym się skompromitowałam? Znajomością ortografii? Raczej nieznajomoscia, ale nie ortografii. Mimo wszystko pozdrawiam, fajnie mi sie czytalo Sloena Odpowiedz Link Zgłoś
mary_ann Re: male doswiadczenie 17.04.02, 11:21 Strasznie mnie tym dobiłeś, Soso, bo ja własnie w dobrej wierze chciałam zasięgnąć porady nt. wyboru autka właśnie na auto-moto (miejsce, zdawałoby się, idealne). No cóż, chyba nie spróbuję, a szkoda... A może zbiorę siły i się odważę? Trochę z ciekawości, co mnie spotka? Tak czy inaczej, bardzo to smutne, co piszesz, Mary_ann sądziła, głupia baba, że na necie to więcej normalnych ludzi niż ogólnopopulacyjnie... A tu masz...: ((( PS. Nie bardzo rozumiem tę zamieszczoną dalej (albo wcześniej - nie wiem, gdzie mnie wkleją) napaść xsenii na Ciebie. Jakaś alergia? Porachunki? :))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: o winie - wino marki wino 17.04.02, 10:39 sloe napisał(a): > O to, ze nieodpowiedzialne sa NIEKTORE kobiety, natomiast WSZYSTKIE maja macice > , > jajniki i kilka innych organow. > Mozna winic kogos za nieodpowiedzielnosc. > Nie mozna winic nikogo za to, ze ma macice. > > Czy teraz rozumiesz? > Ale takie jest życie, że niewłaściwe zachowanie niektórych członków pewnej grupy wpływa negatywnie na postrzeganie całej grupy. Ja na przykład nie mam pretensji do Niemców, że nazywają Polaków złodziejami, chociaż ja nie kradnę. To samo jest z kobietami. Jeśli część z nich będzie nadużywała pewnych przywilejów, cień padnie na wszystkie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do kini przeciez mówię, ze wszystko przez Ewkę... IP: *.bydgoska.krakow.pl 17.04.02, 10:49 kini napisał(a): > > Ale takie jest życie, że niewłaściwe zachowanie niektórych członków pewnej grup > y > wpływa negatywnie na postrzeganie całej grupy. Ja na przykład nie mam pretensji > > do Niemców, że nazywają Polaków złodziejami, chociaż ja nie kradnę. > To samo jest z kobietami. Jeśli część z nich będzie nadużywała pewnych > przywilejów, cień padnie na wszystkie. powtarzam w kółko to samo i nie trafia Odpowiedz Link Zgłoś
foremka Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 17.04.02, 15:13 diasy napisał(a): > 1.molestowanie seksualne > 2.ustawa antyaborcyjna > 3.niższe zarobki > 4.presja społeczna na zamóżpójście i maciwrzyństwo > 5.niesprawiedliwy podział obowiązków domowych > 6.dowcipy o blondynkach > 7.obraz kobiety w reklamach > 8.inne > Daisy, dobrze że poruszyłaś ten temat na forum. Wśród tych innych dodam: -za mało kobiet w parlamencie, -ocena kobiety po wyglądzie a nie -kompetencjach, -seksistowskie teksty w pracy, autobusie, telewizji, -lepkie ręce Panów-"tak po koleżeńsku" Zauważyliście jak mówi się o kobietach np. politykach- jak wygląda, jak sie ubiera, maluje ( zresztą według opinii publicznej -zawsze nie tak, no bo jakoś trzeba tę babę w parlamencie skompromitować, niech się inne nie pchają). Dlaczego wyglądu Panów polityków nikt nie komentuje, a było by co... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
chudyy Re: co jest najdotkliwszym przejawem dyskryminacji? 17.04.02, 18:27 foremka napisał(a): > Wśród tych innych dodam: > -za mało kobiet w parlamencie, jasne, przyznać punkty za pochodzenie, a Wietnamczykom i Romom za kolor skóry to parlament będzie cacy i nastanie powszechna szczęśliwość > -ocena kobiety po wyglądzie a nie -kompetencjach, no bo my faceci to możemy chodzić brudni i śmierdzący, ja z reguły tak właśnie chadzam do klientów, na rozmowy z pracodawcą, na randki ... > -seksistowskie teksty w pracy, autobusie, telewizji, > -lepkie ręce Panów-"tak po koleżeńsku" chamskie zaczepki to istotnie syf i tępić należy, ale protestuję by puszczenie oka było tępione, bo za chwilę to nie będzie jak bez prawnika poflirtować z kimkolwiek > wyglądu Panów polityków nikt nie komentuje, a było by co... no to komentuj, ktoś Ci zabrania??? pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
dr.jekyll jaka forma dyskryminacji dotknela ciebie? 17.04.02, 18:41 no dobra, dosc gdybania i opowiadania o kobietach w parlamencie; mnie i tak tam nie wybiora; moze tak na przykladzie wlasnym, bo nie ma jak 'personal spin' szanowna kobieto, jaka forma dyskryminacji najbardziej ugryzla ciebie osobiscie? dr.jekyll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ryża Re: jaka forma dyskryminacji dotknela ciebie? IP: 195.116.167.* 17.04.02, 21:02 Presja społeczna na zamążpójście i macierzyństwo a poza tym molestowanie i obraz kobiety w reklamach.No i oczywiście nizsze płace: mój kolega na tym samym stanowisku, z któtszym stażem zarabia dwa razy tyle co ja.Nieźle? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Słońce Re: jaka forma dyskryminacji dotknela ciebie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.04.02, 23:30 Molestowanie, ocenianie po wyglądzie, nie po kompetencjach, kobieta w rekalmach, zarobki. Na szczęście nie musiałam usuwać ciąży ani nie jestem na emeryturze. To wszystkie formy ;-((( Odpowiedz Link Zgłoś
kachaa Re: jaka forma dyskryminacji dotknela ciebie? 18.04.02, 02:13 Pytanie profesora na egzaminie ustnym (zdawanym w piecioosobowych grupach) dlaczego zajmuje miejsce chlopakom chcacym studiowac, skoro i tak skoncze przy garach i zlewie, molestowanie, "rozbrajajace" stwierdzenie mojego szefa, ze na to stanowisko nie zatrudnia "bab" a ja jestem wyjatkiem (moze mial byc to "komplement"), pytania na rozmowie wstepnej kiedy planuje miec dzieci ..... oj, dlugo by mozna o tym pisac . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bergana Re: jaka forma dyskryminacji dotknela ciebie? IP: *.pppool.de 19.04.02, 09:07 mnie denerwuje, gdy w jakiejs dyskusji z mezczyzna, gdy uporczywie trwam przy swoim zdaniu nagle zostaje obrzucona litosciwym spojrzeniem i pada stwierdzenie typu: co jest? okres ci sie zbliza? A poza tym to co zwykle - ocena kobiety na podstawie wygladu i stopnia uleglosci (patrz felieton ZAnussiego) szczegolnie denerwujace na stopie sluzbowej, presja do macierzynstwa, itp.. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: jaka forma dyskryminacji dotknela ciebie? 19.04.02, 10:12 > mnie denerwuje, gdy w jakiejs dyskusji z mezczyzna, gdy uporczywie trwam przy > swoim zdaniu nagle zostaje obrzucona litosciwym spojrzeniem i pada stwierdzenie > typu: co jest? okres ci sie zbliza? Ja bym odpowiadała: "Tak, więc uważaj, bo zaraz mogę cię kopnąć!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frisky2 Re: jaka forma dyskryminacji dotknela ciebie? IP: 62.233.139.* 18.04.02, 11:12 A moja kolezanka na tym samym stan. z 10-krotnie krotszym stazem zarabia wiecej ode mnie. Niezle? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frisky2 Re: jaka forma dyskryminacji dotknela ciebie? IP: 62.233.139.* 18.04.02, 11:14 Dzieki za wskazowki. juz nie bede mowil kobietom, ze maja swietna fryzure, albo pieknie wygladaja - zeby sie nie czuly dyskryminowane plciowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skwarka Re: Dopisek do listy IP: *.talnet.pl 18.04.02, 11:18 diasy napisał(a): > 1.molestowanie seksualne > 2.ustawa antyaborcyjna > 3.niższe zarobki > 4.presja społeczna na zamóżpójście i maciwrzyństwo > 5.niesprawiedliwy podział obowiązków domowych > 6.dowcipy o blondynkach > 7.obraz kobiety w reklamach > 8.inne > 9.wypowiedzi Mario dot. kobiet na tym forum Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: breskva Re: Dopisek do listy IP: *.pl 18.04.02, 14:39 seksualizowanie relacji z kobietami przy powszechnej aprobacie--pare lat temu pracowalam w jednej z warszawskich szkol jezykowych, gdzie szef, 60letni dosc oblesny facet, zwykl przy wyplacie karmic mnie porcja swoich dowcipow z ktorych smaily sie w glos obecne przy tym sekretarki, probka dowcipu szefa: "Pani Malgosiu, cos grypa mnie chyba bierze, dobrze zrobilby mi masaz z mlodych piersi." Sekretarki: Chichot i aprobata. Ja: poczucie zupelnej bezsilnosci. To poczucie do dzis czesto sie pojawia, chociaz w tamtym miejscu juz dawno nie pracuje. Ale wszelkie gwizdy, komentarze, dowcipasy, ostentacyjne lustrowanie wzrokiem nadal mnie czesto spotykaja, chociaz coraz czesciej staram sie reagowac np. na komentarz pod wiejskim sklepikiem "ale masz cyce" odrzeklam "a ty pewnie malego fiuta". no coz, tym razem duza konsternacja z drugiej strony. powinnam byla sie przeciez zaczerwienic i spuscic wzrok w ziemie... Odpowiedz Link Zgłoś
liloom a ja tak... 18.04.02, 18:15 3 a potem 2 - z reszta daje sobie rade na inne jeszcze nie mialam czasu. a mario2 sie wyrabia - czas go leczy - dajcie mu spokoj, facet przeszedl swoje - musial gdzies wrzucic to co sie w nim klebi. Odpowiedz Link Zgłoś
wierna1 Re: a ja tak... 19.04.02, 09:54 liloom napisał(a): > 3 a potem 2 - z reszta daje sobie rade > na inne jeszcze nie mialam czasu. > a mario2 sie wyrabia - czas go leczy - dajcie mu spokoj, facet przeszedl swoje > - > musial gdzies wrzucic to co sie w nim klebi. No dobra, ale czemu akurat na mnie (znaczy się skwarce -zalogowałam się i zmieniłam nick, bo niektórych wkurzał). Chyba nie myśli, że obelgami zjedna sobie kobiety. Ja nie jestem Matką-Polką i hołubić go nie będę. Zasłuży - przywalę. A propos wczoraj chciałam przywalić jednemu facetowi, ale w dwóch rękach trzymałam siatki i mu się upiekło. Cześć! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frisky2 Re: a ja tak... IP: 62.233.139.* 19.04.02, 11:03 Jak tak czytam niektore wypowiedzi to dochodze do wniosku, ze najdotkliwszym przejawem dyskryminacji jest istnienie mezczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
kulka_z_olowiu Re: a ja tak... 19.04.02, 11:05 Gość portalu: frisky2 napisał(a): > Jak tak czytam niektore wypowiedzi to dochodze do wniosku, ze najdotkliwszym > przejawem dyskryminacji jest istnienie mezczyzn. fajny wniosek :))) pzdrw, kulka Odpowiedz Link Zgłoś
wierna1 Re: Frisky.... 19.04.02, 11:18 ... a jak sobie wyobrażasz dyskryminację bez mężczyzn? Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: a ja tak... 19.04.02, 11:21 Nie denerwuj się. Faktem jest, że kobiety przesadzają. Ja na przykład nie uważam podziału obowiązków domowych za dyskryminację kobiet, bo tylko od kobiet zależy, w jaki sposób wychowają swoich mężów i synów. Moim zdaniem o dyskryminacji możemy mówić tylko wtedy, kiedy kobiety nie mogą pewnych zjawisk zmienić lub zmiana taka wymaga ogromnego trudu. A do takich na przykład należy zróżnicowanie płac. Odpowiedz Link Zgłoś
wierna1 Re: Kini 19.04.02, 11:36 kini napisał(a): > Nie denerwuj się. Faktem jest, że kobiety przesadzają. Ja na przykład nie > uważam podziału obowiązków domowych za dyskryminację kobiet, bo tylko od kobiet > > zależy, w jaki sposób wychowają swoich mężów i synów. Moim zdaniem o > dyskryminacji możemy mówić tylko wtedy, kiedy kobiety nie mogą pewnych zjawisk > zmienić lub zmiana taka wymaga ogromnego trudu. A do takich na przykład należy > zróżnicowanie płac. Kini, a możesz poradzić, jak wychować męża? Bo od 13 lat mam marne sukcesy na tym polu. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: Kini 19.04.02, 11:46 Męża trzeba wychowywać od dnia ślubu! A nawet przed! Odpowiedz Link Zgłoś
wierna1 Re: Kini 19.04.02, 11:48 kini napisał(a): > Męża trzeba wychowywać od dnia ślubu! A nawet przed! No to życzę powodzenia. Czeka Cię duuuuużo syzyfowej pracy! Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: Kini 19.04.02, 11:54 Może tak, a może nie. To zależy, jakie on będzie miał podejście. Chyba najważniejsze to być konsekwentnym. Odpowiedz Link Zgłoś
wierna1 Re: Kini 19.04.02, 12:24 kini napisał(a): > Może tak, a może nie. To zależy, jakie on będzie miał podejście. Chyba > najważniejsze to być konsekwentnym. > Owszem, ale przy wychowywaniu dziecka, a nie starego konia. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: Kini 19.04.02, 12:34 To może w takim razie zamiast słowa "wychowywanie" użymy "przyzwyczajanie"? Faktycznie wychować można tylko dziecko. Ale męża można do pewnych rzeczy przyzwyczaić albo nie - wybór należy do ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
wierna1 Re: Kini 19.04.02, 12:39 kini napisał(a): > To może w takim razie zamiast słowa "wychowywanie" użymy "przyzwyczajanie"? > Faktycznie wychować można tylko dziecko. Ale męża można do pewnych rzeczy > przyzwyczaić albo nie - wybór należy do ciebie. Albo raczej do niego (będę się upierała). Pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: Kini 19.04.02, 12:54 Moja koleżanka na przykład zaraz po ślubie chciała być dobrą żoneczką i codziennie gotowała mężowi obiadki z deserem (chciałam tu dodać, że pracuje zawodowo). Po paru miesiącach okazało się, że jej mąż nie wyrażał z tego powodu żadnej wdzięczności, ponieważ uważał to za coś absolutnie normalnego. Kiedy pewnego dnia zrobił jej awanturę z powodu braku deseru, powiedziała "koniec". Skończyły się obiadki. I to mniej więcej miałam na myśli mówiąc o przyzwyczajania tudzież wychowywaniu męża. Odpowiedz Link Zgłoś
wierna1 Re: Kini 19.04.02, 12:59 kini napisał(a): > Moja koleżanka na przykład zaraz po ślubie chciała być dobrą żoneczką i > codziennie gotowała mężowi obiadki z deserem (chciałam tu dodać, że pracuje > zawodowo). Po paru miesiącach okazało się, że jej mąż nie wyrażał z tego powodu > > żadnej wdzięczności, ponieważ uważał to za coś absolutnie normalnego. Kiedy > pewnego dnia zrobił jej awanturę z powodu braku deseru, powiedziała "koniec". > Skończyły się obiadki. I to mniej więcej miałam na myśli mówiąc o > przyzwyczajania tudzież wychowywaniu męża. No właśnie. Ja tego nie robiłam, a i tak nie docenia mnie. I tak źle i tak niedobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: Kini 19.04.02, 14:19 Lepiej, jak nie docenia, ale ty nic nie robisz, niźli nie docenia, a ty się zaharowujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Angelos Re: Kini IP: 157.25.121.* 19.04.02, 14:27 Koleżanki zapomniały, że to koleżanki wychowują tych szowinistycznym mężczyzn, którzy tworzą szowinistyczne prawa. Pora popukać się w piersi i powiedzić "Moja wina". Odpowiedz Link Zgłoś
diasy Angelos 19.04.02, 19:13 Gość portalu: Angelos napisał(a): > Koleżanki zapomniały, że to koleżanki wychowują tych szowinistycznym mężczyzn, nieby samotne matki? dzieci mają mamusie, tatusiów już nie i to jest przejaw dyskryminacji > którzy tworzą szowinistyczne prawa. Pora popukać się w piersi i powiedzić "Moja > > wina". na temat winy była awantura powyżej Odpowiedz Link Zgłoś
diasy Re: Kini - przyzwyczajenie 19.04.02, 19:09 kini napisał(a): > Moja koleżanka na przykład zaraz po ślubie chciała być dobrą żoneczką i > codziennie gotowała mężowi obiadki z deserem (chciałam tu dodać, że pracuje > zawodowo). Po paru miesiącach okazało się, że jej mąż nie wyrażał z tego powodu > > żadnej wdzięczności, ponieważ uważał to za coś absolutnie normalnego. Kiedy > pewnego dnia zrobił jej awanturę z powodu braku deseru, powiedziała "koniec". > Skończyły się obiadki. I to mniej więcej miałam na myśli mówiąc o > przyzwyczajania tudzież wychowywaniu męża. co zrobić jeśli mąż na wejściu jest przyzwyczajony do obiadków z deserem, wiesz jak go odzwyczaić? Odpowiedz Link Zgłoś
sloe Re: Kini - przyzwyczajenie 20.04.02, 00:00 diasy napisał(a): > kini napisał(a): > > > Moja koleżanka na przykład zaraz po ślubie chciała być dobrą żoneczką i > > codziennie gotowała mężowi obiadki z deserem (chciałam tu dodać, że pracuj > e > > zawodowo). Po paru miesiącach okazało się, że jej mąż nie wyrażał z tego p > owodu > > > > żadnej wdzięczności, ponieważ uważał to za coś absolutnie normalnego. Kied > y > > pewnego dnia zrobił jej awanturę z powodu braku deseru, powiedziała "konie > c". > > Skończyły się obiadki. I to mniej więcej miałam na myśli mówiąc o > > przyzwyczajania tudzież wychowywaniu męża. > > co zrobić jeśli mąż na wejściu jest przyzwyczajony do obiadków z deserem, wiesz > > jak go odzwyczaić? Dobre pytanie. oj, Kini naiwna (i pewnie mloda) jestes skoro myslisz, ze meza mozna wychowac/przyzwyczaic. To jaki facet jest = wychowanie przez mamusie + jego charakter. Jak trafisz na odpowiednio wychowanego to sie z nim dogadasz na temat podzialu obowiazkow, jak na zepsutego to nic pomoze, a gdy na sile bedziesz go wychowywac/przyzwyczajac to predzej malzenstwo sie rozleci niz go wychowasz. Jedyna rada - szukaj JUZ wychowanego faceta. Jak ktos wczesniej napisal (bardzo slusznie) wychowuje sie dziecko, nie starego konia. Pisanie, ze kobiety same sobie sa winne, ze ich mezowie nic w domu nie robia jest wielkim NIEPOROZUMIENIEM i swiadczy o niedojrzalosci. Przestan myslec o winie kobiet (=swojej), zacznij wymagac, bo inaczej daleko w zyciu nie zajdziesz. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: Kini - przyzwyczajenie 22.04.02, 10:19 sloe napisał(a): > oj, Kini naiwna (i pewnie mloda) jestes skoro myslisz, ze meza mozna > wychowac/przyzwyczaic. To jaki facet jest = wychowanie przez mamusie + jego > charakter. Jak trafisz na odpowiednio wychowanego to sie z nim dogadasz na tema > t > podzialu obowiazkow, jak na zepsutego to nic pomoze, a gdy na sile bedziesz go > wychowywac/przyzwyczajac to predzej malzenstwo sie rozleci niz go wychowasz. > Jedyna rada - szukaj JUZ wychowanego faceta. Jak ktos wczesniej napisal (bardzo > > slusznie) wychowuje sie dziecko, nie starego konia. > Sloe, spokojnie, nie jestem już chyba taka młoda (26). Nie jestem też taka naiwna. Zdaję sobie sprawę z tego, że faceta nie da się ukształtować dokładnie tak, jak by się chciało. Wiem jednak, że: 1) jeśli przyzwyczajenia mężczyzny mi nie odpowiadają, nie wychodzę za niego za mąż; 2) nie mydlę mężczyźnie oczu tym, że będą żonką gotującą/zmywającą/sprzątającą, do tego wszystko to z uśmiechem na ustach. On też ma wybór - jeśli to mu nie odpowiada, nie musi się ze mną żenić. Piszesz, że trzeba szukać JUŻ dobrze wychowanego - zgadzam się. Ale nawet dobrze wychowanego faceta można bardzo szybko zepsuć. Zresztą dotyczy to obu płci. Ostatnio moja mama zeźliła mnie swoimi dobrymi radami od tytułem "ty od niego nie wymagaj, żeby po sobie zmywał, sama pozmywaj dla świętego spokuju, bo inaczej on się z tobą nie ożeni". No i dobrze! TO NIECH SIĘ NIE ŻENI. Jeszcze ma czas, żeby się zastanowić (zresztą chyba już się zastanowił, bo jakoś w dalszym ciągu twierdzi, że się ze mną ożeni, więc chyba nie jestem taką heterą). Odpowiedz Link Zgłoś
kini Re: Kini - przyzwyczajenie 22.04.02, 10:49 sloe napisał(a): > Przestan myslec o winie kobiet (=swojej), zacznij wymagac, bo inaczej daleko w zyciu nie zajdziesz. Ja jednak będę upierała się przy swoim. No bo jak nazwiesz postępowanie matki, która mając syna i córkę, córkę zaganiania do garów, a syna do oglądania telewizji ze swoim tatą? Ja uważam, że jest to jej WINA, że potem jej syn tego samego wymaga od własnej żony. Odpowiedz Link Zgłoś
sloe Re: Kini - przyzwyczajenie 22.04.02, 11:50 kini napisał(a): > sloe napisał(a): > > > Przestan myslec o winie kobiet (=swojej), zacznij wymagac, bo inaczej dale > ko w > zyciu nie zajdziesz. > > Ja jednak będę upierała się przy swoim. No bo jak nazwiesz postępowanie matki, > która mając syna i córkę, córkę zaganiania do garów, a syna do oglądania > telewizji ze swoim tatą? Ja uważam, że jest to jej WINA, że potem jej syn tego > samego wymaga od własnej żony. > ok, chodzilo o to, ze nie jest wina ZONY gdy maz ja lekcewazy jesli chodzi o prace domowe czy inne. Jesli ja tak traktuje co cos z nim nie tak. Ciesze sie ze szukasz (znalazlas) normalnego faceta. Tak jak napisalas - faceta mozna zepsuc. Wychowac za to bardzo ciezko. Co do nadopiekunczych mamus to sie zgadzam, niestety takich nie brakuje. Sama slyszalam tekst jednej paniusi: >MOJ syn nie bedzie sobie sam koszul prasowal< z naciskiem na MOJ. Wyrazy wspolczucia dla synowej. Dobrze gdy facet ma charakter i potrafi odciac sie od teorii swojej mamci. Niestety, nie kazdy to potrafi. Takich omijac z daleka. Twoja mama tez ma niezle poglady, nie daj sie. Zycie mamy tylko jedno i trzeba z niego korzystac, nie marnowac na ciagle sprzatanie po calej rodzince. Pozdrawiam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xsenia ad awantura powyżej [Soso] IP: *.bydgoska.krakow.pl 23.04.02, 00:44 Dywagacje na temat biedy i ostatnio ślepoty jako analgii kobiecości sięgnęły już dna. Jesli ktoś tego nie pojmuje to już nie pojmie - dla mnie taki ktoś jest biedny i ślepy (znaczy poszkodowany z powodu swojego ograniczonego sposóbu postrzegania świata). Soso - miałam o Tobie lepsze zdanie, ale z każdym postem na tym wątku bardziej przypominasz (sorry) znanego Ci Macieja. Maciuś uważa feminizm za aberrację umysłową, a kobiety za inteligentne inaczej, a Ty bez żenady porównujesz kobiety do sprawnych inaczej i upośledzonych społecznie. Różnicie się tylko stosunkiem do tej "upośledzonej grupy" Ty wspaniałomyślnie współczujesz, a Maciejka zwyczajnie pogardza. Nie wiem, może o to chodzi w feminiźmie (nie znam się na tej materii),ale Twoje poglądy są dalekie od liberalnych, w imię których każdy żyje według indywidualnego scenariusza, a nie scenariusza napisanego dla jednej z 2 grup; uprzywilejowanej lub uposledzonej. Fakt, iż nie dostrzegasz ograniczeń narzuconych Tobie przez patriarchalną kulturę, sprawia iż jesteś biedny do kwadratu. Przykład: ostatnio byliśmy swiadkami wielkiej wrzawy wokół skróconych urlopów macierzyńskich, nikt z krzykaczy nie zauważył, że urlop skrócono o czas, który przysługiwał ojcom (jeśli rodzice tak zdecydowali). Niedawno znajomy, który ma małe dziecko opowiadał mi o tym, jak starsze panie zaczepiały go, w parku do którego chodzi z małym na spacery, tekstami; "jejciu jaki pan bidny z tym dzieckiem, na pewno bezrobotny, to trudna sytuacja dla mężczyzny, współczuję,itp. narzucały się ze swoimi durnymi radami, choć nikt ich nie pytał." On bywa w tym parku często w dni powszednie w godzinach pracy, bo ma wolny zawód i może pracować w domu, nota bene zarabia wiecej, niż jego żona na etacie. On ma te uwagi w wielkim poważaniu, ale wielu innych (np. taki wrazliwy/drazliwy? Soso)nie wyszłoby z dzieciakiem po raz drugi. Klasyfikowanie jakieś grupy społecznej hurtem jako poszkodowanej (upośledzonej) aktywizuje potrzebę uzasadnienia takiej sytuacji (człowiek jest istotą raconalizującą), Ty znajdujesz uzasadnienie w sytuacji - bardzo inteligentnie (serio, bez ironii), jednak ludzie co najmniej równie często, a nawet częściej postępują inaczej - szukają przyczyny w ofierze i wtedy przyczyna przestaje być przayczyną, stając się winą a owo upośledzenie jest postrzegane jako ekspiacja. Może się to wydawać dziwne, ale jest psychologicznie prawdziwe. Wystarczy zapytać ludzi co myślą o biednych, powiedzą że są leniwi, a wogóle to już przywykli do biedy i nie jest im tak źle - tak jak Ty powiedziałeś, że poraziło Cię auto-moto, bo nie przywykłeś do takiego traktowania, a dla kobiet to pewnie normal. Otoż, nie nie normal ani dla kobiet, ani dla nikogo, ale chamskie nagonki nie są tylko specyfiką auto-moto i nie zależą tylko od płci, spróbój wejść na forum "Kraj" i ogłosić, że papież nie jest dla Ciebie autorytetem, albo na "Forum" praca stwierdzić, że polscy biznesmeni powini się jeszcze wiele nauczyć - w obydwu przypadkach napadnie na Ciebie sfora ujadająca samymi inwektywami. Reasumując: 1.Zirytowała mnie Twoja wypowiedź nie tylko z powodu treści, ale również dlatego, że miałam o Tobie lepsze zdanie. 2. Nie myśl, że jeśli jesteś sympatyczny (a jesteś) to oznacza, że Twoje poglądy nie podlegają krytyce. 3. Róznice zdań mogą być twórcze, ja się czegoś nauczyłam w wyniku konfliktu z Tobą i mam nadzieję, że Ty również, jeśli nie to jesteś biedny.... Ksenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: soso ad awantura powyżej IP: 195.41.66.* 23.04.02, 07:38 Coz, widocznie nie daje sie sprzedac latwo tego, co siedzi w czlowieku. Powolali kobiete do wojska i tam nia sponiewierali. Potem powiedziala - Boze, jak dobrze byc kobieta, uf. I co? Ja mam teraz uwazac sie z gorszego bo jestem mezczyzna? Cos jestescie niektore przeczulone. Szkoda. Zawsze myslalem tylko, ze czasami jest dobrze dla zrozumienia czegos zwyczajnie tego doswiadczyc, np. jak czasami mezczyzni traktuja kobiety. Doswiadczylem i tyle. Nie bylo przyjemne. Dlaczego urabia sie do tego caly wielki swiatopoglad i wpycha na sile do gardla? Po co te teksty o jakiejs dumie biednych czy wspanialym doswiadczaniu zycia przez niewidomych. Jedno z drugim niewiele ma wspolnego. Dla przecietnych ludzi nawet to sa odrebne sprawy. Kaza Ci pisac po chinsku to poczujesz sie zestresowana i powiesz, ze wolisz juz po polsku. Podobnie Chinczyk bedzie wolal po chinski i tyle. Do czegos w zyciu przywyklismy i pewne zachowania sa dla nas latwiejsze do zniesienia z jakichs tam wzgledow. Nie ma lepszej czy gorszej plci. Sa przeczuleni na pewnym punkcie. Tak jak pewnie wszyscy :-) Okay, jestem beznadziejny. Jestem jak Macius czy Tad. Okropny, zakamuflowany antyfeminista soso. Wyszlo szydlo z worka. Teraz lepiej? pzdrw soso _ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xsenia Re: ad awantura powyżej IP: *.bydgoska.krakow.pl 23.04.02, 19:12 Gość portalu: soso napisał(a): > > Okay, jestem beznadziejny. Jestem jak Macius czy Tad. Okropny, zakamuflowany > antyfeminista soso. Wyszlo szydlo z worka. Teraz lepiej? Nigdzie nie piszę, że jesteś beznadziejny, ani okropny. Przyznałam przecież, ze jesteś sympatycny i inteligentny koleś, tyle że nie zgadzam się z Tobą w wiadomej sprawie, więc po co ta kokieteria? A że miałam lepsze zdanie? Może i miałam, cóz z tego. O tym, że Maciuś wymaga specjalnej troski wiedzą wszyscy oprócz Tada. Tobie nie podoba się porównanie do Maćka, mine się nie podoba porównanie do upośledzonych. Jeśli to jest wpychanie czegoś do gardła to wybacz... O dumie z biedy i doświadczaniu świata przez niewidomych nie wspominałam ani słowem. > > > pzdrw > > soso > > > _ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: soso Re: ad awantura powyżej [Soso] IP: 195.41.66.* 23.04.02, 08:05 Nie moge udowodnic, ze nie jestem wielbladem wiec moze inaczej: 1. Tak, uwazam, ze kobiety sa uposledzone spolecznie. Placi sie im mniej za ta sama prace, sa narazone na szykany i molestowanie, itd. 2. Wspolczuje im z tego powodu bo uwazam, ze jest to niezasluzone i niesprawiedliwe. Maja prawo do zycia takiego, jakie same uznaja za wlasciwe. I maja do tego wszelki predyspozycje. 3. Uwazam, ze xsenia przekroczyla rozsadny zakres dywagacji opisujac jak sie czuje na spacerze z dzieckiem w czwartkowe przedpoludnie nagabywany przez wspolczujace emerytki. 4. Uwazam, ze xsenia przekroczyla rozsadny zakres dywagacji piszac, ze dla mnie takie traktowanie kobiet jak na forum auto-moto 'to noramal'. 5. Uwazam, ze xsenia przekroczyla rozsadny zakres dywagacji biorac udzial w nagonce na soso w stylu godnym odpowiedzi na stwierdzenie 'nie lubie papieza'. Odnioslem bowiem wrazenie, ze o nagonkach jako takich ma negatywna opinie. (?) 6. Uwazam, ze xsenia przekroczyla rozsadny zakres dywagacji piszac, ze jestem biedny bo nie nauczylem sie niczego czytajac jej posty. Nauczylem sie. Jestesmy indywidualnym stworzeniami i wszystko co pisze do xseni nie dotyczy kobiet w ogolnosci, nie ma nic wspolnego z plcia a jest jedynie wymiana pogladow miedzy 2 osobami. Podobnie prosze mnie nie utozsamiac z mezczyznami w ich ogole. Oni nie sa tacy beznadziejni jak ja. pzdrw soso Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ksenia uważam, że Soso jest drażliwy koleś IP: *.bydgoska.krakow.pl 23.04.02, 17:41 konflikty to normalna sprawa a gdzie tu nagonka? nie moja wina, że jakaś studentka I roku psychologii się wtrąciła, może nie powinnam nią pomiatać, ale dzięki temu miałam zabawę. Do Ciebie zawsze pisałam serio, widać niepotrzebnie. Uposledzeni społecznie jesteśmy WSZYSCY drogi kolego, upośledzenie polega na wtłoczeniu w role (czego przykładem był fecet z dzieciakiem na spacerze napastowany przez mamuśki). Jeśli Soso tego nie widzi to trudno. Poza tym zejdź z tego zarabiania, bo to jest bardzo złożona sprawa i sam fakt, ze kobiety średnio zarabiają mniej nie dowodzi upośledzenia społecznego. Nawiasem mówiąc dane o zarobkach mam z raportu o wynagrodzeniach jednej z firm doradzczych i na ich temat mogę powiedzieć tylko tyle, że dają duuuużżżżoooo do myślenia - żeby wszystko było jasne: ja nie znam odpowiedzi na pytanie o różnice w zarobkach, mam tylko hipotezy, pytania i wątpliwości. Poza tym sam sobie przeczysz; najpierw piszesz, że koleżanka, która zaznała wojska cieszy się, kobiet nie biora przymusowo do armii, na innym forum tłumaczysz mi, że u was w Danii problem zarobków jest marginalny. Czym się więc według Ciebie przejawia owo uposledzenie społeczne kobiet? Molestowaniem? Dla jasności: moim zdaniem tradycyjny porządek świata nie służy nikomu, po prostu jest już niepraktyczny i na prawdę nie wiem, kto jest bardziej upośledzony społecznie, poważnie. Nie żeby nie było dyskryminacji, ona jest tylko, że stanowi bardziej złożony problem. Twoje przejścia na auto-moto upoważniają co najwyzej do wniosku, ze faceci prawdopodobnie uważają motoryzację za teren zastrzeżony dla jednej płci i agresywnie go bronią. Dlaczego? Mozna jedynie domniemywać. Sowją drogą, który to był wątek? Chętnie przeczytam. ks Odpowiedz Link Zgłoś