wyprowadzilam sie-moja wina

IP: *.pai.net.pl / 212.191.172.* 30.09.04, 13:31
mieszkam z facetem , ktorego od roku meczylam oskarzeniami o to ze mnie
zdradza. nie potrafilam sie opanowac. doprowadzilam do tego ze on stal sie
istna bomba zegarowa i wszystko co powiedzialam a przede wszystkim pytania
nawet te najglupsze co oglada w tv doprowadzaly do tego ze krzyczal i
bluznil. wiem ze to ja doprowadzilam go do takiego stanu przez swoja chora
zazdrosc. siedze teraz w domu , ostatnie dwa m-ce i to jeszcze wzmoglo ta
sytuacje bo ciagle wyobrazalam sobie niewiadomo co. zdecydowalam ze pojde do
psychologa ale wizyte mam dopiero za tydzien.on powiedzial mi wtedy ze to
ostatnia nadzieja zebysmy byli razem . ostatnio dostal dwa sygnaly na komorke
i powiedzial ze to byl jeden sms i z e nie wie dlaczego byly dwa sygnaly, ja
powiedzialam ze nie wierze, wybuchl i od tego czasu przestal sie w ogole
odzywac a wszelkie proby nawiazania rozmowy z mojej strony konczyl wybuchem
zlosci. dwa dni temu nie zdal egzaminu,wczoraj zlapaly go kanary w tramwaju i
zgubil ostatnie pieniadze.powiedzial ze to moja wina bo ja go tak wykonczylam
nerwowo ze nie wie co robi. pozniej nie wrocil po pracy do domu , a gdy
wrocil zakupy ktore przytargalam na 5 pietro bez windy powiedzial ze nie
bedzie jadl bo to jest moje i ze nic ode mnie nie chce. zakonczylo sie tak ze
on powiedzial ze sie wyprowadza,zaproponowalam ze to ja sie wyniose na kilka
dni zeby mogl wszystko na spokojnie i bez emocji przemyslec. nie wiem co
robic.jestem u kolezanki gdzie czuje sie fatalnie nic nie jadlam ani nie
spalam.boje sie ze to juz koniec.co jeszcze moge zrobic.wiem ze to wszystko
moja wina.błagam powiedzcie czy lepiej milczec przez kilka dni czy probowac
kontaktowac sie , czy czekac na jego tel.boje sie ze jak ja nie zadzwonie to
on napewno tego nie zrobi, a jak ja tozrobie to obawiam sie ze powie ze
przemyslal i to juz koniec a ja sobie tego nie wyobrazam .on jest calym moim
zyciem
    • Gość: Zola Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.mad.east.verizon.net 30.09.04, 13:54
      Jesli jest calym twoim zyciem to po co go tak maltretujesz wiedzac ze to jest
      bezsensowne i wiedzac ze tak nie powinnas robic? Jak on moze z toba zyc kiedy
      na kazdym kroku dreczysz go idiotyczna zazdroscia?
      Z nim juz ci sie skonczylo. Teraz przemysl swoje zachowanie i zmien sie jak
      spotkasz nastepnego
      powodzenia
    • Gość: kkkarolina Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 13:56
      Może poczekaj na tą wizytę u psychologa... Może on coś doradzi..
    • Gość: zrozpaczona Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.pai.net.pl / 212.191.172.* 30.09.04, 14:05
      Bardzo dziękuję ci zola za slowa otuchy. tylko moze powinnas wziac pod uwage to
      ze laczy nas milosc...on jeszcze nie wie jak bedzie a ty juz wiesz , to
      ciekawe.przybilas mi gwozdz do trumny
      • Gość: Zola Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.mad.east.verizon.net 30.09.04, 15:16
        On juz wie bo chyba nie myslisz ze po tak dlugim czasie on jeszcze ma nadzieje
        ze sie zmienisz?? Na dodatek jesli juz tak dlugo to trwa, i jak to opisalas on
        juz tak reaguje na kazde twoje slowo, to chyba zdajesz sobie sprawe z tego ze
        jego uczucie juz dawno zgaslo i chyba z reakcji wiesz co w twoim kierunku
        naprawde czuje. Tortury zmieniaja czlowieka na zawsze.
    • Gość: PPP Doskonale Cie rozmumiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.04, 14:07
      i powiem ci ja ja sobie z tym poradzilam znaczy z zadroscia :) znajduje soibie
      inny obiekt pozadania i przestaja mnie dreczyc natretne mysli o jego zdradzie a
      poczucie ze wrazieczego mam awaryjnego jest bardzo przyjemne :)nie zdradzam !
      mam tylko takiego smsowego kolege albo kilku to cakowicie zmienia
      perspektywe :) goraco polecam dla osob ktore zatracily zdrowy rozsadek i sa
      uzaleznione od swoich facetow :P
      • kjasja Re: Doskonale Cie rozmumiem 30.09.04, 14:28
        taaak, to dobre rozwiazanie i pomaga rzeczywiscie
    • default Re: wyprowadzilam sie-moja wina 30.09.04, 14:21
      A czy wiadomo na pewno, że Twoje podejrzenia są nieuzasadnione? Piszesz, że tak
      masz od roku, tzn. przedtem go nie dręczyłaś tymi zarzutami? Bo wiesz, czasem
      to jest tak, że facet doskonale ukrywa jakąś babkę na boku, tak doskonale, że
      gotowa jesteś rękę dać sobie uciąć, że nikogo nie ma, a jednocześnie
      podświadomie, intuicyjnie coś złego wyczuwasz i stąd biorą się podejrzenia. To
      że on się tak wścieka na Twoje zarzuty może wynikać nie z tego, że czuje się
      niewinnie oskarżony, a z tego że wzbudzasz w nim nieprzyjemne i niewygodne
      poczucie winy. Szkoda, że się wyprowadziłaś. Jeśli jest tak jak napisałam (oby
      nie) to tylko ułatwiłaś mu wszystko, zdjęłaś z niego ciężar podejmowania
      decyzji i konieczność powiedzenia Ci szczerze, o co chodzi, to dla facetów jest
      zawsze cholernie trudne. Teraz może z czystym sumieniem powiedzieć "przecież to
      ona odeszła, ja jestem w porządku".
      • Gość: jolka Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.itelligence.pl 30.09.04, 15:10
        ja myślę podobnie, tym bardziej że podobne rzeczy przechodziłam... a dzis kiedy
        już z nie jestem z tym gosciem czuję się znowu normalnie. okazuje sie ze w
        ogole nie jestem zazdrosna:) metoda? sprawdz go jakoś i jeżeli okaże się że
        ciebie zdradza i robi jeszcze z ciebie winną rozpadu waszego zwiazku- to powoli
        zacznij o nim zapominać. wiem że to trudne, ale sie udaje. i nie pozwol abyś
        całkowicie sama do siebie straciła zaufanie. Bo to najgorzej będzie tobie
        odbudować.ja trzymam kciuki! i pamiętaj: nie jesteś winna! to on próbuje z
        ciebie zrobić winną popełnianego przestępstwa. Masz prawo się bronić, więc zrób
        to! inaczej czeka ciebie więzienie / twoje własne wewn cierpienie/
        • Gość: Gasia Zaraz! Chwileczke!! IP: *.mad.east.verizon.net 30.09.04, 15:29
          Na jakiej podstawie napisalas cos takiego:

          " i pamiętaj: nie jesteś winna! to on próbuje z
          ciebie zrobić winną popełnianego przestępstwa. Masz prawo się bronić, więc zrób
          to! inaczej czeka ciebie więzienie / twoje własne wewn cierpienie/"

          Kobieta najwyrazniej napisala ze jest chora na tym punkcie, zdaje sobie sprawe
          ze to co robi jest bezpodstawne i nawet wybiera sie do lekarza.

          Jak mozesz jej dawac takie rady na podstawie tego co przeczytalas?? Chesz zeby
          nastepny zwiazek rozpadl sie jej w ten sam sposob???

          • Gość: jolka Re: Zaraz! Chwileczke!! IP: *.itelligence.pl 30.09.04, 15:37
            chyba należysz do kobiet co to uwazaja ze lepiej być bitą ale w związku.
            Zazdrość jest instynktem, który nas broni, jeżeli dzieje się coś nie tak, to
            daje znać o sobie, to podświadomość która nas broni. Jeżeli byłaby chora, to
            myślę że przejawiało by się to w sposób patologiczny. A moim zdaniem o tym nie
            było tu mowy. Gdyby jej zazdrość wynikała z kompleksów- to czyć miłość nie
            służy temu aby się wspierać i pozbywać kompleksów? odpowiedzi trzeba szukac w
            sobie. Ja dzięki temu że mój związek "się rozpadł" poznałam fantastycznego
            faceta, dzięki któremu czuję się dziś jak osoba do której świat należy, i ani
            przez chwilę nikomu niczego nie zazdroszczę! uważam że warto było walczyć o
            siebie!
            • Gość: Gasia Re: Zaraz! Chwileczke!! IP: *.mad.east.verizon.net 30.09.04, 15:46
              W tym przypadku wyglada to jak paranoja a ty swoim wpisem, opartym na
              domyslach zamiast na tym co ona sama o sobie napisala, tylko poglebiasz jej
              paranoje. PO co?

              Co domnie, naleze do kobiet ktore nie sa zazdrosne o swojego meza. Mam do niego
              zaufanie bez ktorego nie warto byc w zadnym zwiazku.
          • mounty Re: Zaraz! Chwileczke!! 30.09.04, 16:19
            Gość portalu: Gasia napisał(a):

            > Na jakiej podstawie napisalas cos takiego:
            >
            > " i pamiętaj: nie jesteś winna! to on próbuje z
            > ciebie zrobić winną popełnianego przestępstwa. Masz prawo się bronić, więc
            zrób
            >
            > to! inaczej czeka ciebie więzienie / twoje własne wewn cierpienie/"
            >
            > Kobieta najwyrazniej napisala ze jest chora na tym punkcie, zdaje sobie
            sprawe
            > ze to co robi jest bezpodstawne i nawet wybiera sie do lekarza.
            >
            > Jak mozesz jej dawac takie rady na podstawie tego co przeczytalas?? Chesz
            zeby
            > nastepny zwiazek rozpadl sie jej w ten sam sposob???
            >
            POPIERAM W 100%
        • Gość: Bozenka Jolu z czytaniem to u ciebie kiepsko:-( IP: *.gen.twtelecom.net 30.09.04, 15:54
          Czy ty odpowiadasz na ten sam watek Zrozpaczonej ktory ja przeczytalam?
          Moze ci sie watek pomylil??? A moze chcesz tyko skrzywdzic juz i tak
          zrozpaczana Zrozpaczona?
          • Gość: jolka Re: Jolu z czytaniem to u ciebie kiepsko:-( IP: *.itelligence.pl 30.09.04, 15:59
            może, ok poddaję się. widzę że kobiety lubią się same obwiniać za wszystko i
            wmawiać sobie choroby itd...mam nadzieję że zrozpaczona - będzie kiedyś
            szczęśliwa, czy to dlatego że psycholog jej pomoże czy też sama. Moim zdaniem -
            nie jest chora. Ale oczywiście mogę się mylić.
            • Gość: Asik Re: Jolu z czytaniem to u ciebie kiepsko:-( IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 01.10.04, 11:02
              To, że pójdzie do psychologa nie oznacza, że jest chora. To, że jest zazdrosna
              i przeżywa jakieś silniejsze emocje też nie oznacza, że jest chora.
              Trochę za bardzo emocjonalnie do tego podchodzisz.
              Czasami ktoś potrzebuje porozmawiać o czymś z kimś, kto nas zrozumie. A,
              psycholog właśnie jest po to.
        • Gość: Asik Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 01.10.04, 10:57
          Gość portalu: jolka napisał(a):

          to on próbuje z ciebie zrobić winną popełnianego przestępstwa. Masz prawo się
          bronić, więc zrób to! inaczej czeka ciebie więzienie / twoje własne wewn
          cierpienie/

          Jezu, chyba trochę przesadzasz:-)
          Jakie przestępstwo? Nie wszystkie takie sprawy od razu mogą być jakąś
          skrajnością. A, jeśli ona sama widzi, że przesadza ze swoją zazdrością i ona
          wyprowadziła się to znaczy, że może jest inne podłoże tego. W niej samej.
          Takie Twoje nazwanie tak tej sprawy może znaczyć, że sama coś przeszłaś. Ale,
          to nie znaczy, że to jest to samo, czy coś podobnego. Tutaj on nie musi być
          winny.
      • Gość: Gaza Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.central.biz.rr.com 30.09.04, 15:20
        -to tylko ułatwiłaś mu wszystko, zdjęłaś z niego ciężar podejmowania
        -decyzji i konieczność powiedzenia Ci szczerze, o co chodzi, to dla facetów ---
        jest
        -zawsze cholernie trudne. Teraz może z czystym sumieniem powiedzieć "przecież -
        to
        -ona odeszła, ja jestem w porządku".

        O czym ty mowisz? Powiedzenia o co mu chodzi???? Chyba autorka wyjasnila
        dokladnie o co chodzi. Ona nawet sobie zdaje sprawe z tego ze to co robi nie
        jest w pozadku. O czym ty bredzisz???
        Ta babska solidarnsc jest idiotyczna czasami!
        • Gość: jolka Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.itelligence.pl 30.09.04, 15:25
          wiesz- Gaza wydaje mi sie że bredzisz, tu nie chodzi o żadną babską
          solidarność, chodzi o odpowiedzialność za siebie, skoro mu źle to niech nie boi
          się odejść, dlaczego zachowuje się biernie? najłatwiej powiedzieć- laska ty
          masz problem, a ja jestem ok! a nawiasem mówiąc- gdyby kobiety były
          rzeczywiście bardziej solidarne- udawałoby im się unikać wielu kłopotów i nie
          być takimi samotnymi kiedy mają poważne problemy!
          • Gość: Gaza Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.central.biz.rr.com 30.09.04, 15:33
            =wiesz- Gaza wydaje mi sie że bredzisz, tu nie chodzi o żadną babską
            =solidarność, chodzi o odpowiedzialność za siebie, skoro mu źle to niech nie
            =boi
            =się odejść, dlaczego zachowuje się biernie?

            O czym ty mowisz?? Przeciez powiedzial jej ze jest mo zle i sam postanowil sie
            wyprowadzic! O jakiej boernosci ty mowisz? Czytalysmy ten sam post?


            =najłatwiej powiedzieć- laska ty
            =masz problem, a ja jestem ok!

            Ona sama napisala ze ma z tym proble z czego wynika ze nie ma zadnych podstaw o
            posadzanie go o zdrade. Masz bujna wyobraznie jesli zrozumialas z tego co ona
            napisala ze facet ja zdradza/,



            a nawiasem mówiąc- gdyby kobiety były
            rzeczywiście bardziej solidarne- udawałoby im się unikać wielu kłopotów i nie
            być takimi samotnymi kiedy mają poważne problemy!

            • Gość: jolka Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.itelligence.pl 30.09.04, 15:38
              dzięki wyobraźni, można być szczęśliwym, bez niej- jest się wegetującym
              zwierzątkiem:)
              • Gość: Gaza Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.central.biz.rr.com 30.09.04, 15:50
                Nagle biernosci w jego zachowaniu juz nie widzisz?

                Tylko sloganik?
                Zalosne:-(
                • Gość: jolka Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.itelligence.pl 30.09.04, 15:53
                  widze, bo od gadania do dzialania jest daleko. jezeli by nie byl bierny i mial
                  jaja to w momencie jak ona stoi z walizka w drzwiach a mu niby krwawi serce bo
                  ją kocha, to rzucilby się na kolana i powiedzial NIE! ja sie wyprowadzę, ty
                  jesteś kobietą, tobie będzie trudniej. Ja jestem facet, pójdę do kumpla itd...

                  Gaza- albo mało jeszcze w życiu przeszłaś, albo masz małą wyobraźnie. to są
                  takie sytuacje w których jeżeli facet ciebie kocha, nie pozwoli żeby jego
                  kobiecie coś się stalo. dlatego woli sam na siebie wziąść ciężar szukania lokum
                  itd...
                  • Gość: Gaza BOZE SWIeTY WSZECH MOGACY!!! IP: 5.5.* / 80.58.22.* 30.09.04, 16:04
                    widze, bo od gadania do dzialania jest daleko. jezeli by nie byl bierny i mial
                    jaja to w momencie jak ona stoi z walizka w drzwiach a mu niby krwawi serce bo
                    ją kocha, to rzucilby się na kolana i powiedzial NIE! ja sie wyprowadzę, ty
                    jesteś kobietą, tobie będzie trudniej. Ja jestem facet, pójdę do kumpla itd...



                    GDZIE przeczytalas ze on byl bierny albo ze mu krwawi serce?
                    Gdzie to przeczytalas????????????????????????????? Po co on ma padac na kolana
                    kiedy on chce juz to skonczyc i sam sie wyprowadzic?? O CZYM TY MOWISZ?????
                    Ty masz niesamowita wyobraznie!!!!!!! On wyraznie powiedzial ze to koniec i ze
                    sie wyprowadza.




                    Gaza- albo mało jeszcze w życiu przeszłaś, albo masz małą wyobraźnie. to są
                    takie sytuacje w których jeżeli facet ciebie kocha, nie pozwoli żeby jego
                    kobiecie coś się stalo. dlatego woli sam na siebie wziąść ciężar szukania lokum
                    itd...



                    Dalej wymyslasz pierdolki. Pisz jakies ksiazki bo twoja wyobraznia jest
                    niesamowita. GDZIE PRZECZYTALAS ze on ja jeszcze kocha?????? Gdzie przczytalas
                    ze on ja wyrzucil? Sam sie wyprowadadzal!!!


                  • Gość: Asik Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 01.10.04, 10:41
                    To jest Twoje wyobrażenie miłości mężczyzny:-)
                    On też jest człowiekiem z krwi i kości. I też ma jakieś uczucia i emocje. A,
                    ona mogła jego tą swoją obsesją wykończyć nerwowo. Czasami jak ktoś boi się być
                    sam to wpada w taką obsesyjną zazdrość.
                    Jeśli jest tak źle to psycholog pomoże jej zrozumieć prawdziwe źródło tego.
                    Jeśli ją faktycznie on zdradza to też psycholog-terapeuta dowie się tego.
                    Wydobędzie to z jej podświadomości:-)
                  • Gość: Asik Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 01.10.04, 11:05
                    Gość portalu: jolka napisał(a):

                    > widze, bo od gadania do dzialania jest daleko. jezeli by nie byl bierny i
                    mial
                    > jaja to w momencie jak ona stoi z walizka w drzwiach a mu niby krwawi serce
                    bo
                    > ją kocha, to rzucilby się na kolana i powiedzial NIE! ja sie wyprowadzę, ty
                    > jesteś kobietą, tobie będzie trudniej. Ja jestem facet, pójdę do kumpla itd...
                    >
                    > Gaza- albo mało jeszcze w życiu przeszłaś, albo masz małą wyobraźnie. to są
                    > takie sytuacje w których jeżeli facet ciebie kocha, nie pozwoli żeby jego
                    > kobiecie coś się stalo. dlatego woli sam na siebie wziąść ciężar szukania
                    lokum
                    >
                    > itd...


                    To jest Twoje wyobrażenie miłości mężczyzny:-)
                    On też jest człowiekiem z krwi i kości. I też ma jakieś uczucia i emocje. A,
                    ona mogła jego tą swoją obsesją wykończyć nerwowo. Czasami jak ktoś boi się być
                    sam to wpada w taką obsesyjną zazdrość.
                    Jeśli jest tak źle to psycholog pomoże jej zrozumieć prawdziwe źródło tego.
                    Jeśli ją faktycznie on zdradza to też psycholog-terapeuta dowie się tego.
                    Wydobędzie to z jej podświadomości:-)
    • mounty Re: wyprowadzilam sie-moja wina 30.09.04, 15:04
      to wyzej to ja, zapomnialam sie zalogowac, korzysta teraz z tego kompa kilka
      osob, sorki
    • mounty Re: wyprowadzilam sie-moja wina 30.09.04, 15:51
      No wiec, pisze po raz drugi bo pierwszy gdzies mi zaginal, moze dlatego ze sie
      nie podpisałam.

      Prawdopodobnie jestes po prostu chora i to poważnie. Mówię to całkiem serio i
      nie dlatego ze chce ci ublizyc. Ale na szczęscie da sie to leczyc:) Takie
      zachowania sa piekielnie patologiczne, zapewne ma to swoje źródło w rodzinie,
      wychowaniu, doświadczeniu ogólnie podświadomości i wiem ze nie da sie nad tym
      panowac, to zawsze wylezie chociaz wcale tego nie chcesz i potem załujesz ale
      nie umiesz nad tym panowac.
      Zdecydowanie psycholog, tylko musisz go naprawde starannie wybrac, bo czasem
      potrafi wyrządzic wiecej krzywdy. Na poczatek bez wzgledu na rozwój wydarzen
      polecam ksiązki, powinnas je dostac bez wiekszego problemu:
      "Patologiczni rodzice"
      "Patologiczne związki"
      "Kobiety, które kochają za mocno"

      A co do faceta, to musisz z nim szczerze porozmawiac. On juz wie, ze ty masz
      problem. Pytanie czy ty umiesz się przed nim otwarcie do tego przyznac. Moim
      zdaniem powinnas, ale nie znam calej sytuacji. Ty koniecznie na terapie, a jemu
      daj wolnośc psychiczna bo poczuje sie osaczony i po prostu ucieknie.
      Najwazniejsze nie zadreczaj go teraz telefonami i swoja osoba. Spotkaj sie z
      nim w neutralnym miejsu i szczerze porozmawiaj i nie mów mu ze jest dla Ciebie
      calym światem bo to waski swiat bys miala, tego kazdy sie boi, albo wielu i nie
      jest to zdrowe. Powiedz ze masz problem ale chcesz sie leczyc i ze potrzebujesz
      pomocy, mozecie nawet isc razem, niech cie wspiera, moze to dobry moment, zeby
      sobie wiele rzeczy uswiadomic i naprawic, moze ostatni. Po kilku dniach wroc do
      domu ale nie osaczaj go i nie szantarzuj emocjonalnie. Zacznij sie leczyc bo to
      nie jest byle co, jak przeczytasz te ksiazki to zrozumiesz. pozdro:)i
      powodzenia.
      Wiesz ja nie znam całej sprawy, dzieki wstepnym informacja mam taka wlasnie
      opinie, sama to oceń. I oceń czy twoja zazdrośc jest naprawde chora czy masz
      podstawy aby go oskarzac. pa
      • Gość: Max ZROZPACZONA czytaj ten post Mounty-iego IP: *.mad.east.verizon.net 01.10.04, 14:23
    • Gość: betty Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: 194.42.117.* 01.10.04, 10:12
      Sluchaj jezeli to trwa od roku to powinnas juz wiedziec czy Cie zdradza czy nie
      juz go powinnas pryalpac(chodzi gdzies wieczorami, pozno wraca z pracy , czesto
      ma wylaczony tel, wydaje gdzies pieniadze, sa nie jasne sytuacje)to takie
      powinny byc objawy.Jezeli ich przez rok nie bylo to...to cos jest nie tak z
      Toba, jak go kochasz to sie zmienisz bo on odejdzie od Ciebie na pewno , nie
      wytrzyma.A co do tel .to nie dzwon do niego jak Cie koch to sie sam odezwie,
      daj mu czas zeby sie uspokoil.
    • Gość: Asik Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 01.10.04, 10:29
      Dobrze zrobiłaś, że wyprowadziłaś się sama. Daj jemu trochę czasu i spokoju.
      Nie dzwoń do niego. Ta Twoja zazdrość może wynikać z tego, że boisz się w ogóle
      zostać sama. Boisz się, że on opuści Cię. Nie bój się, bo jeśli on tyle z Tobą
      wytrzymał to na pewno kocha Cię i chce być z Tobą. Dobry z niego facet, bo nie
      powiedział, że ma dość i kończy z tym. Tylko dał Wam jeszcze szansę:-)Pójdź do
      tego psychologa. On Ci pomoże zrozumieć, jakie jest prawdziwe podłoże tej
      zazdrości i Twojego zachowania. Wtedy będzie łatwiej Ci uporać się z tym.

      Pozdrawiam i dużo siły i szczęścia Ci życzę.
      • Gość: Sylwia Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 12:28
        Wiem chyba nawet co powie ci ten psycholog...On jest calym twoim zyciem i
        wlasnie w tym problem.Powinnas miec wlasne zycie,wlasne sprawy..duzo
        zajec..wtedy nie przychodzilyby ci taki mysli do glowy.tez jestem szalenie
        zazdrosna..ale staram sie juz nad tym panowac bo to chore.Jesli cie zdradzi to
        predzej czy pozniej sie o tym dowiesz i bedzie ci latwiej od niego odejsc.Skoro
        jest jeszcze z toba to znaczy ze chce byc.Ale musisz dac mu troche oddychac,nie
        zadreczaj go pytaniami ani insynuacjami.Jesli cie zdradzi to tylko dlatego ze
        sama mu to wmawiasz i zabijasz ta milosc.Pomysl o tym.jesli korci cie by sie do
        niego odezwac to napisz mu krotkiego smsa ze zdajesz sobie sparwe co
        doprowadzilo do takiego stanu rzeczy,ze nie chcesz go stracic i wiesz juz co
        jest zle.popros zeby ci zaufal..tylko gdy juz to zrobi pod zadnym pozorem nie
        wysilaj sie na jakies dogryzliwosci i zazdrosci.Nawet gryz sie w jezyk...:)
        powodzenia
    • Gość: marta24 Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: 5.1.* / *.de.ibm.com 01.10.04, 13:53
      napisz jak sie sprawy maja. pozdro:)
      • Gość: zrozpaczona Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 01.10.04, 14:33
        Nic się nie zmieniło. Bardzo chcę żeby było wszystko dobrze i już nie mogę
        doczekać się wizyty u psychologa. Myślę cały czas czy on już podjął decyzje.
        Może już wie że to całkowity i ostateczny koniec, a ja nic nie wiem. Boję się
        do niego odezwać bo nie wiem jak zareaguje. Minęły dopiero dwa dni i może
        jeszcze wewnętrznie się nie uspokoił. Jest weekend więc z pewnością spotka się
        ze znajomymi ale obawiam się tylko ich wpływu na niego i ich mądrych rad na ten
        temat i przede wszystkim tego że beze mnie jest mu po prostu lepiej...
        • ash31 Re: wyprowadzilam sie-moja wina 01.10.04, 19:12
          Jasne ,ze bez ciebie jest mu lepiej,z takimi ludzmi jak ty nie mozna dlugo
          wytrzymac.
          Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to ,ze nawet gdybys sie dowiedziala ,ze
          cie zdradza to nic bys z tym nie zrobila ,bo on jest calym twoim swiatem i nie
          chcialabys go odstapic innej babie, takie to wlasnie sa te najwieksze
          zazdrosnice. MOzna walic was po rogach ,a wy nie macie na tyle honoru zeby
          odejsc od takiego faceta,jedyne co umiecie, to robic awantury.
          • Gość: zrozpaczona Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 01.10.04, 19:55
            Nie no ztym to już lekka przesada. Potrafiłam zakończyć już sześcioletni
            zwiazek z tego powodu i wybacz ale chyba nie do odpowiedniej osoby to
            kierujesz. To jest dla mnie jedna z niewielu rzeczy wobec której nie mam
            żadnych skrupułów.Sorki Chłopie ale przegiąłeś.
            • Gość: Asik Re:do Zrozpaczonej:-) IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 01.10.04, 20:09
              Gość portalu: zrozpaczona napisał(a):

              Potrafiłam zakończyć już sześcioletni
              > zwiazek z tego powodu i wybacz ale chyba nie do odpowiedniej osoby to
              > kierujesz. To jest dla mnie jedna z niewielu rzeczy wobec której nie mam
              > żadnych skrupułów.


              To jest prawdopodobnie przyczyna tej Twojej zazdrości. Teraz przy tym to z
              Ciebie wychodzi. Przenosisz na obecnego te Twoje lęki. Często jak kogoś
              pokochamy i poczujemy się bezpiecznie to wracają do nas dawne uczucia. Często
              przez nas zapomniane. Jest to najlepszy też czas, aby w końcu uporać się z
              nimi:-)
              Poczekaj na rozmowę z psychologiem. On pomoże uporać Ci się z tym.

              Dużo radości życzę Ci.



        • Gość: Asik Re: wyprowadzilam sie-moja wina IP: *.233.233.90.devs.futuro.pl 01.10.04, 19:56
          Staraj się o tym nie myśleć w takich ciemnych kolorach. Bo, to jedynie
          wyobraźnia podpowiada Ci najgorsze scenariusze. Jeśli naprawdę Cię kocha to nie
          będzie słuchał tych rad. Miłość przezwycięży wszystko. Jak kogoś kochamy to
          może nam ktoś gadać najgorsze rzeczy o tej osobie, a my i tak ją kochamy:-)
          Jeśli tak długo z Tobą był i przetrzymał tyle to wierz, że chce być z Tobą. Już
          dawno gdyby chciał posłuchałby swoich znajomych, albo po prostu wcześniej
          odszedłby od Ciebie. Po prostu doprowadziłaś jego do ostateczności tymi swoimi
          oskarżeniami. Nie dziwię się jemu, że już nie może. Można to przyrównać do
          mobbingu na bliskiej osobie. A, to jeszcze bardziej boli, jeśli jest się
          związanym emocjonalnie z kimś. Daj jemu jeszcze spokoju. Jeśli będziesz jego
          teraz nachodzić, to tym bardziej on będzie miał Ciebie dość. Niech wie, że
          robisz to dla Was. Dla niego. Zależy Ci na nim i chcesz sama dać sobie z tym
          radę.
          Musisz być silna, bo u Ciebie prawdopodobnie jest ta zazdrość spowodowana
          strachem, że on opuści Ciebie i zostaniesz sama. Czyli nie możesz teraz poddać
          się temu uczuciu. Nic teraz nie rób i zaczekaj do rozmowy z psychologiem.

          Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja