Gość: zrozpaczona
IP: *.pai.net.pl / 212.191.172.*
30.09.04, 13:31
mieszkam z facetem , ktorego od roku meczylam oskarzeniami o to ze mnie
zdradza. nie potrafilam sie opanowac. doprowadzilam do tego ze on stal sie
istna bomba zegarowa i wszystko co powiedzialam a przede wszystkim pytania
nawet te najglupsze co oglada w tv doprowadzaly do tego ze krzyczal i
bluznil. wiem ze to ja doprowadzilam go do takiego stanu przez swoja chora
zazdrosc. siedze teraz w domu , ostatnie dwa m-ce i to jeszcze wzmoglo ta
sytuacje bo ciagle wyobrazalam sobie niewiadomo co. zdecydowalam ze pojde do
psychologa ale wizyte mam dopiero za tydzien.on powiedzial mi wtedy ze to
ostatnia nadzieja zebysmy byli razem . ostatnio dostal dwa sygnaly na komorke
i powiedzial ze to byl jeden sms i z e nie wie dlaczego byly dwa sygnaly, ja
powiedzialam ze nie wierze, wybuchl i od tego czasu przestal sie w ogole
odzywac a wszelkie proby nawiazania rozmowy z mojej strony konczyl wybuchem
zlosci. dwa dni temu nie zdal egzaminu,wczoraj zlapaly go kanary w tramwaju i
zgubil ostatnie pieniadze.powiedzial ze to moja wina bo ja go tak wykonczylam
nerwowo ze nie wie co robi. pozniej nie wrocil po pracy do domu , a gdy
wrocil zakupy ktore przytargalam na 5 pietro bez windy powiedzial ze nie
bedzie jadl bo to jest moje i ze nic ode mnie nie chce. zakonczylo sie tak ze
on powiedzial ze sie wyprowadza,zaproponowalam ze to ja sie wyniose na kilka
dni zeby mogl wszystko na spokojnie i bez emocji przemyslec. nie wiem co
robic.jestem u kolezanki gdzie czuje sie fatalnie nic nie jadlam ani nie
spalam.boje sie ze to juz koniec.co jeszcze moge zrobic.wiem ze to wszystko
moja wina.błagam powiedzcie czy lepiej milczec przez kilka dni czy probowac
kontaktowac sie , czy czekac na jego tel.boje sie ze jak ja nie zadzwonie to
on napewno tego nie zrobi, a jak ja tozrobie to obawiam sie ze powie ze
przemyslal i to juz koniec a ja sobie tego nie wyobrazam .on jest calym moim
zyciem