Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci'

05.11.16, 11:44
Nie bylo mnie pare lat i na pewno niektorzy sie stesknili, wiecj jestem.
Zart na rozluznienie, bo dalej niewesolo. Choc dla kogos moze smiesznie.
Jakis czas temu w cyklach paru opisywalem tutaj swoje 'przeboje'- w skrocie- zwiazane z zadurzeniem sie w kobiece, ktora okazala sie zajeta i gdzie nie zakonczylo sie standardowo w takich sytuacjach- czyli unikaniem czy zakocnzeniem znajomosci- ale utworzyl sie dziwny 'zwiazek', jakis uscisk, z ktorego wychodze dotad, bo jakkkolwiek 'odkochalem sie', nawet uznalem, ze to osoba nie da mnie (nawet gdyby teraz byla wolna), to w mojej glowie ciagle sa jakies echa tego- kuriozalne, szkodliwe- teoretycznie proste do rozbrojenia- ale jakos uparcie nawracajace.

Tak wiec po pierwsze- przez to, ze ja bylem taki 'dobry' a 'tamten- czyli jej partner- wydaje mi sie (bo pewnosci nie mam, ale wnosilem z roznych strzepkow opowiesci) egoista, ktory kiepsko ja traktuje (wiem, wiem, to nie moja sprawa, mowie teraz o czyms innym) w glowie zaczynaja mi sie odspiewywac jakies piesni, w tonacji z jakimis stereotypami ktore tu i owdzie kursuja- ze 'trzeba' byc takim cwaniakiem i samolubem, bo kobiety takich 'lubia' i tacy je 'podniecaja, ze tamten 'wygral' bo taki jest- i wzbudza szacunek.
Zdaje sobie sprawe z tego, ze sa tu pewne luki, stereotypy, ale przez sile tej 'relacji' jakos mi sie to wrylo w glowe- w jakis sposob ta kobieta stala sie jakims modelem reprezentujacym kobiety. Obawiam sie tego, zeby mi tak nie 'zostalo', bo po pierwsze- moge zniechecic kobiete takiej, jakiej faktycznie szukam, czyli takiej, ktora egocentryka pogoni a nie bedzie sie nim podniecac- a po drugie- wlasnie dlatego, ze wcale takich zawodniczek nie szukam.

Po drugie- chorobliwie utkwil mi w glowie tamten gosc. Nie znam go, tyle co z paru opowiesci i paru zdjec- no ok, moze mi nie odpowiadac, ze to taki typ 'lans/hipster' i raczej o niezbyt bystry- ale to nie moja sprawa, nie moj kolega, nie moja sprawa- natomiast nie wiem z czego mi sie wzielo nakrecanie sie negatywne na niego- mysle o nim bardzo zle.
Nei wiem,czy to stad, ze na poczatku bylo odwrotnie- czulem sie winny, ze sie wpierdzielam, czulem sie tez ( w trybie domyslnym) gorszy, moze to stad, ze poczuelm, ze on 'wygral' choc to jakos idiotyczne myslenie- raz w kategoriach wygranych w ogole, dwa- nie biorace pod uwage tego, ze byl pierwszy, dlugo itp.

Moze stad, ze na jakims tam etapie z kolei- tu dotkne problemu numer jeden- uznalem sie za jakiegos obronce tamtej przed nim- uciskaczem, jakas we mnie postawa sie obudzila, ze jak to, nie fair, zle traktuje ja, ona jak sluzaca pierze mu brudne skarpety i robi laske, a ja jak frajer z daleka sie przygladam jej (mowie o przeszlosci, ta 'milosc' wygasla, pozostala ta wlasnie chora zlosc.

No wiec, moze ktos cos poradzi, jak olac ten zwiazek, tego goscia, te dylematy, te 'niesprawiedliwosci', i jak nawet na jakims podswiadomym poziomie czy emocjonalnym ( bo po powierzchni to oczwiscie zdaje sobie sprawe z niespojnosci tych logik) i nie uogolnic sobie tego w swojej glowie i nie dojsc do konkluzji typu 'kobiety lubia zlych' itp.bo do niczego mi to niepotrzebne.

    • czoklitka Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 14:17
      Mi to pachnie piątym stopniem piramidy Maslowa, czyli potrzebą uznania. w dodatku dałeś coś od siebie i nie otrzymaleś tego, czego się spodziewałeś. To dziala pewnie na takiej samej zasadzie, jak wszelkie poświęcenie się komuś/czemuś i brak jakichkolwiek podziękowań. Myslę, ze czas ci w glowie cos pozmienia i ułoży. A jak sobie poradzić teraz i jak sie przestrać nakręcać? Pewnie znaleźć sobie ludzi, wśrod ktorych poczujesz się dobrze i w jakichś sposób doceniony. Zacznij robiccoś nowego - nie wiem, jesli nie byleś nigdy na łyżwach, to idź, jesli czegoś tam nie robileś to zzrob to. chocby raz, a nowe doswiadczenia jakoś miewają to do siebie, że maskują i z czasem eliminują stare nawyki myslowe.
      • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 15:00
        Hihih, my zgodne w chórze dzisiaj.
      • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 15:01
        No jest w tym jakies poczucie ' wykorzystsnia' owszem, irracjonalne, jako, ze sam sie w to pchalem. Jeszcze mniej racjonalne- poczucie jakiejs krzywdy wobec jej preferencji- 'tamtego'- i nakrecanie sie typu ' on jej obiecal slub i od lat ja zwodzi, a ona mu pierze gacie i robi loda a mna rozgrywala jak dzieckiem jakie to nie fair' choc niby moglbym pomyslwc inaczej, np tak, ze za plecami jego urzadzala sobie pararomanse i mamila jakiegoa faceta. No ale on w bogiej nieswiadomoaci nic tu nie ucierpial.
        • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 15:15
          Zajmi się czymś innym. Zaangażuj się, idź na łyżwy, jak napisała czoklitka słusznie.
          Siłownia np. to też dobry pomysł, tam dużo lasek się kręci.
        • triss_merigold6 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 19:17
          Dorośnij. Na takie rozkminy jest czas jak się na 20 lat max.
          • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 19:51
            Ok, dorosne. Juz.
        • apersona Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 09:33
          W listopadowym Sensie jest bardzo dobry artykuł Droździaka i Mazurowskiej o radzeniu sobie ze stratą "To musi boleć". Ty wyraźnie idziesz w obwinianie siebie/ jej/ jej faceta (potem szuka się ulgi w karaniu winnych), tymczasem złość jest niespecyficznym sygnałem, że sytuacja w której tkwisz jest dla ciebie zła, nieznośna, a proste, schematyczne wyjaśnienia powodów są podyktowane szukaniem szybkiej ucieczki od bólu. Czasem złość maskuje smutek i żal. Co właściwie straciłeś nadzieję na związek, szansę na miłość?
          • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 10:48
            Ciekawa myśl.
            • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 12:01
              widzisz, jak chcesz potrafisz byc grzeczna i uprzejma.
              • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 18:30
                Tak, bo post powyżej nikt nikogo nie obraża.
          • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 12:10
            Dziekuje. Byc moze ide w obwinianie, ale glownie siebie, jej- nie wiedziec wlasciwie czemu- nie obwiniam, ze sie (byc moze) mna 'bawila', bardziej- ze nie wyszo nic z tego- a jego to jesli juz podswiadomie, ze byl 'wczesniej' ale to kompletnei irracjonalne oczywiscie.

            Nie wiem co stracilem, teraz moja zlosc napedza obawa, ze stracilem troche poczucia wartosci- z ktorym i tak mam ustawiczny problem. Poczucie 'przegranej', poczucie, ze sam sie w to wepchalem (czyli musze byc nienormalny), ze nie potrafilem czy w pewnym sesnie nadal nie umiem wyjsc itp.
            No stracilem tez rok czasu, ale to inna historia. Nadzieje- urojona owszem.

            • czoklitka Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 15:13
              Ale znalazles się kiedyś w podobnej sytuacji, gdzie masz do czynienia z kimś zajętym lub bawiącym sie tobą? Jeśli to twoj pierwszy raz, to nabierasz doswiadczeń i nie miej za złe sobie, ze szybko z tego ukladu nie zrezygnowałeś. Gdybyś wczsniej już coś podobnego przerabial i po raz kolejny wpakowałbyś się w takie coś, to i owszem, pretensje i zlosć do siebie są uzasadnione. Ale jeśli nie i to był twój pierwszy raz, no to pomysl, czy małe dziecko ma być na siebie złe za to, ze wsadziło łapę w ogień i się poparzylo skoro wczesniej nie wiedzialo co to ogień i czym wsadzenie łapy grozi.
              • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 15:50
                No nie. Wlasnie to stalo sie pulapka. Jak kiedys wspomnialem tu gdzies, przezylem kilka zauroczen bez finalu, przebieg byl rozny- zdarzalo sie, ze ktos po czasie sie mna zainteresowal, albo, ze szlo ku dobremu ale spalilem temat, ale schemat dominujacy to byl klasyczny- ja cos okazuje, ktos odpowiada ' nie' ( jak na zlosc, niemal zawsze okazywalo sie, ze ktos jest juz z kims ), nastepnie nie szuka ze mna kontaktu, a jak ja sie kontaktuje, to mnie kulturalnie zbywa.
                Tutaj stalo sie zupelnie inaczej.
                • czoklitka Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 11.11.16, 19:07
                  no, to teraz jakieś wnioski masz juz na pewno wyciągniete, jakies doświadczenia oraz rozeznanie we wlasnych emocjach w tej zabawie. Nastepnym razem będziesz grzeczny ;)
                  • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 12.11.16, 12:10
                    Albo moze mniej grzeczny, zalezy, jak spohrzec ;-)
                    • kalllka Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 13.11.16, 13:21
                      Prosiłabym abyś poprawił sobie keyboard/klawiaturę/ kropidlo,bo połowa forum ,po rozmowach z tobą, robi literówki w 3/4 wątków.

                      Na marginesie,
                      Wiem zes niedzielnym opiekaczem i musisz choć nie umiesz ale bez rzetelnej wiedzy w manual handle / wiedzy zamiast kombinowania klawiatura i słodzenia najemniczkom/ daleko nie zajdziesz.
                      • czoklitka Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 13.11.16, 14:32
                        sama zawsze walisz literowki i masz czelność innych pouczać? :D
            • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 18:32
              Zdanie kluczowe:
              teraz moja zlosc napedza obawa, ze stracilem troche poczucia wartosci- z ktorym i tak mam ustawiczny problem.
              Ty widzisz przede wszystkim utratę poczucia wartości. A także widzisz, że inni (ja) mają Cię za śmiecia i inne,
              Mania wielkości, ubrana w poniżenie.
              • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 18:33
                Znam parę takich przykładów z reala. Mama przelała narcyzm albo mama zbyt surowa i teraz całe życie się pacjenci poniżają, aby otoczenie mówiło - ależ nie, nie jesteś aż taka/taki zła/zły.
                Trzeba wyjść z dzieciństwa.
                Sama też wychodzę, mam inną grę wgraną przez moją mamę, nie przejmuj się.
                • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 19:43
                  Pare jakich przykladow?

                  Owszem, dziecinstwo/mlodosc a nawet dorosle relacje za domem rodzinnym moim to patologia, nigdy nie krylem tego, czesto o tym pisalem. I oczywiscie,z e wiem, ze z tego trzeba wyjsci i ze takie sytuacje sa tam ukorzenione jakos. ale nie tylko.

                  Chyba nie wspomnialem tu nigdzie, ale w historii tej pseudo-milosci na pewno znaczacy byl fakt, ze moj psycholog (czasem chadzam) znajac moja relacje tych wydarzen (czasem z wieksza iloscia szczegolow niz tu) uwazal i uwaza, ze ta dziewczyna cos do mnie czuje i ma pozytywne nastawienie- co mie tez jakos nakierowalo- choc pary znajomych, ktorym to opowiedzialem, i wiekszosc osob w nawet tu na forum uwaza inaczej- od uznania, ze to cyniczna swiadoma egoistka po uznanie jej za niedojrzala osobe ktora sama ma zaburzenia.

                  • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 20:50
                    Mam pare przykładów z MOJEGO otoczenia. Doprawdy nie każde słowo mojej wypowiedzi w tym wątku dotyczy Ciebie.
              • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 19:39
                Nie widze przede wszystkim utrate poczucia wartosci, to jeden z kilku czynnikow. Pisalem we wstepie- glownym motorem tego watku to obawa, zeby mi sie nie wgralo po tej 'traumie' jakies przekonanie, ze kobiety sa nieuczciwe, czy ze 'lubia' egoistycznych facetow.
                Mania wielkosci- hm- chcialbym kiedys to poczuc, ale nie bylo mi dane nawet chyba przez sekunde w zyciu. widze jej wszedzie dookoloa, nawet w swoim otoczeniu. Ja- nigdy.
                • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 20:53
                  Widzisz w końcu poczucie utraty wartości, bo ktoś Cię nie chciałm, czy nie widzisz? Raz piszesz tak, raz inaczej.
                  Generalnie jest tak, że jak ktoś uczucia innych mierzy w postaci własnej wartości, no to jest to dla mnie ciekawe podejście.
                  Ja bym miała parę przykładów na manię wielkości u Ciebie w Twoich postach, choźby to, że uważasz, że ja mam Cię za śmiecia czy jakoś tak.
                  Po pierwsze - nie znasz mnie. Po drugie - nie znasz mnie i nie wiesz, że ja tak o ludziach generalnie nie myślę. Po trzecie - nie zajmuję się tobą aż tak bardzo, aby Cię w jakikolwiek sposób klasyfikować.
                  • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 00:16
                    Nie wiem, jak rozumiesz te manie. Ja moglbym przytaknac na taki specyficzny egocentryzm- ogolnie ludzie czesto postepuja i mysla egocentrycznie, ale w taki sposob korzystny dla siebie, np. wydaje im sie, ze jak oni cos lubia, czy ze o czyms tam jakos mysla, to wszyscy tak maja albo chocby powinni miec.
                    Neurotyczny egocentryzm to po prostu nadmierne poczucie winy, odpowiedzialnosci, przekonanie o swej waznej ale negatywnej roli w zyciu innych. A czasem to zwykla ludzka chec bycia zauwazonym polaczona jednak z obawa, ze to zauwazanie ma wydzwiek negatywny. Sam nie wiem
                    Kiedys jeden koles tak opisal obrazowo problem akurat tam nalogowcow - ze przeceniaja swoj negatywny wplyw na swiat. Wydaje ju sie, ze to sie bierze z wychowania- z tloczonych do glowy komunikatow, ze jak cos sie zle dzieje, cos zlego stalo komus cos nie udalo, zepsulo- to na pewno przez odbiorce tych komunikatow. Wlacza sie taki czujnik- co w otoczeniu jest nie tak- to twoja wina, to mysisz naprawic itp. A potem dochodza kompensacje- czyli proby nieustanne dowodzenia swej niewinnosci.
                    I w otoczeniy czesto znajdzie sie ktos, kto to wyczuje i na tym chce jezdzic
                    • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 00:43
                      Nie, coś zupełnie innego.
                      a) Ty brak uczuć kogoś odczuwasz jako zmniejszenie Twojej wartości. Po jednej stronie uczucia, rzecz, na którą nie masz wpływu, a po drugiej - widzenie własnej osoby też jako wartość.
                      A Twoja mania wielkości to też np to: tycmzasem Ty nie znasz mnie, znasz tylko z forum, a juz mnie sklasyfikowalas jako smiecia, ktorego nie trzeba szanowac, mozna wyzywac, drwic i traktowac kompletnie niepowaznie.

                      Umniejszanie się, poczucie bycia umniejszanym w czyichś oczach to też mania wielkości. Założenie że ktoś chce/musi Ci jakoś zaklasyfikować, i to znajomość forumowa.
                      Uważam, że Twój nick jest zabawny.
                      • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 10:21
                        Zabawny nick mowisz, dziekuje.
                        A co do braku uczuc jak zmniejszenia wartosci- ze to nieprawidlowe to zgoda. Ale ze mania wielkosci? To raczej zwyczajna nadmierna zaleznosc od innej osoby.
                        Ale to chyba dosv powszechne, o czym sa dramaty milosne, czemu ludzie sie wieszaja itp w takich sytuacjach? Bo mierza swoja wartosc czyims uczuciem.
                        • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 10:22
                          Wista wio latwo powiedziec.
                        • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 11:30
                          Nie, mania wielkości to właśnie przypuszczenia, Twój cały cykl, co ja o Tobie myślę. To jest mania wielkości, dla niepoznaki ubrana w poniżenie. Bo Ty uważałeś, że nazywam Cię śmieciem.
                          CzęSto się to zdarza, to tzw. narcyzm negytywny, najczęściej u kobiet, skutek zbyt surowej matki. Może o tym pogadaj z psychologiem.
                          Nb. psycholog, który wypowiada się o uczuciach obcej osoby i które to uczucia zna li i jedynie z relacji trzeciej, zainteresowanej strony, taki psycholog nie jest wg mnie miarodajny. Psycholog to nie spekulant.
                          • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 16:39
                            No ok.
                          • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 16:41
                            Zapomnij juz o tym smieciu. Tak napisalem z przesada, by troche Ci uswiadomic, ze nie jest mile, jak zbyt duzo zlosliwosci sie pohawia.
                            • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 16:57
                              Nie byłam złośliwa. Nie było to moją intencją.
                              Zapomnę.
                              • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 17:15
                                Ok.
                                Nie myslalem, ze tak Cie to zaboli, przepraszam
                                • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 17:54
                                  Nie boli mnie nic. Wyjaśniłam Ci moje zamysły. To chyba Ciebie zabolało.
                                  • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 18:37
                                    No jak nie boli to dobrze.
                                    A w ogole temat tego goscia to nieco poboczny mial byc, a przycmil glowny- czyli to tlace z tylu glowy, zakradajace sie przekonanie, ze facet ktory nie dba o kobiete ja bardziej kreci. Wiem, ze to uposzcxenie, nie dotyczy wszystkich itp, ale coz,tk mi ' sie mysli'
                                    • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 08.11.16, 09:44
                                      Ale Ty nie wiesz kto o kogo i jak dba. Ty nie znasz go nawet.
                                      Idź do realu, mam na myśli realme życie, a nie cykl przemyśleń.

                                      PS Nie boli i nie wiem, jak wpadłeś na myśl, że poczułam się dotknięta. To jest właśnie kolejny syndrom manii wielkości - przecenianie własnego znaczenia:)
                                      • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 08.11.16, 13:47
                                        Wez juz mnie przestan diagnozowac.
                                        Normalne, jak w odpowiedzi na moje slowa kilka razy to wyjasnialas, to uznalem, ze cos ci te slowa zrobily, zwykle przypuszczenie a nie mania wielkosci.
                                        A odnosnie dbania- slyszalem kilka jakichs opowiesci, wiec cos tam wiem. Nie wymyslam od a do z. Nie wiem skad taki wniosek.
                                        Narcyz, paranoik, co jeszcze mi wcisniesz?

                                        • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 13.11.16, 13:21
                                          To Ty mnie diagnozujesz i Twój wpływ, a raczej wpływ Twoich postów na mnie...
                          • feniks_4 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 08.11.16, 11:47
                            > CzęSto się to zdarza, to tzw. narcyzm negytywny,

                            Ja bym raczej to nazwala neurotyzmem.
                            • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 08.11.16, 12:00
                              Niestety, narcyzm negatywny to pojęcie fachowe jak najbardziej.
                              Bo wielu ludziom narcyzm kojarzy się z wywyższaniem samego siebie. Ale można też celowo się umniejszać i przedstawiać w złym świetle, aby zwracać na siebie uwagę i dostawać przekazy - jesteś doskonały/ła. Czyli być czystym narcyzem.
                            • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 08.11.16, 13:58
                              To,co tak punktuje znana to zwykle zjawiska, a neurotykow bardziej nasilone, a nie wariactwa.
                              Kto czasem nie bawi sie w domysly, co ktos inny mysli? Kazdy. To normalne. Zle, jak za duzo.
                              Kazdy czasem chce byc zauwazony, kazdy czasem chce byc traktowny fair, kazdy ma potrzebe bycia szanowanym. Po co zwykle postawy laczyc na sile z jakimis chorobami psychicznymi?
                              • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 13.11.16, 12:13
                                Można bawić się w do
                                mysły, ale nie jako psycholog.
                                Nie łączyłam potrzeby bycia szanowanym z chorobami
            • apersona Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 20:58
              Nie wiem co stracilem, teraz moja zlosc napedza obawa, ze stracilem troche poczucia wartosci- z ktorym i tak mam ustawiczny problem. Poczucie 'przegranej', poczucie, ze sam sie w to wepchalem (czyli musze byc nienormalny), ze nie potrafilem czy w pewnym sesnie nadal nie umiem wyjsc itp.

              Wywierasz na siebie za dużą presję żeby wyjść, skończyć z tym zaraz natychmiast i przez to coraz bardziej się spinasz. Uczucia nie znikają na rozkaz. Potraktuj sam siebie poważnie i daj czas aby dotarło do ciebie co w tej sytuacji odczuwasz, bez uciekania do przodu/ w obwinianie, w intelektualizacje, dyskusje z innymi. Marshall Rosenberg (ten od porozumienia bez przemocy) mówi, że prawidłowe zrozumienie-odgadnięcie cudzych uczuć poznaje się po tym, że ta osoba się rozluźnia - działa to też w odniesieniu do własnej osoby.
          • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 14:45
            Nie ma dost.online, ale nabylem papier, zobaczymy.
    • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 14:19
      Hehe, przelałeś całość negatywnych uczuć na tego bogu ducha winnego faceta. Nie znasz go (opowieści i zdjęcia się nie liczą) , ale wiesz, że to niezbyt lotny hipster.
      Dobre!
      Znam to oczywiście z innych korelacji, parę razy to ja byłam bohaterką negatywną. No ale parę razy prostowałam koleżanki, których byli mężowi/narzeczeni zakochiwali w jędzach/idiotkach/hisperkach/niemalże dziwkach itepe. Nie tędy droga.
      BTW - jak przepowiadałam - gdyby ta kobieta chciała się z Tobą spotkać, zapomnieć i związać, to by to zrobiła. Pisałam to jakieś sto razy, bo za każdym razem znajdowałeś ze trzy ale. No ale miałam rację.
      :)
      Tu nie ma wygranych, przegranych i zwycięzców,
      Olać w postaci znalezienia kogoś /czegoś innego. Znajdź sobie inny obiekt obsesji, albo zainteresowania. Tak, to nie jest łatwe, ale jedyna metoda. Wiem, bo mnie samej długo w głowie siedział pewien chłopak.
      Ale metoda na zajęcie myśli czymś i kimś innym pomogła.
      • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 14:51
        No ok, pisalas sto razy, ale ja nie kojarze, bym byl kiedykolwiek pewien, ze ona odwzajemni milosc, raczej nie wiedzialem, jak interpretowac rozne zachowania i w chwilach optymizmu zakladalem, ze ona ' cos troche' moze czuc, albo, ze jest z tamtym z lojalnosci czy cos. Tak czy tak, optymista to ja tu nigdy nie bylem.
        Czy przelalem cala niechec, hm, nie wiem. Na pewno troche tak, ackolwiek, zanim wiedzialem , ze to jej narzeczony, to " przystalkowalem' ja na fb i na paru zdjeciach widzialem i myslalem, ze to gej- to mnie zmylilo. I nie zebym mial jakies ale do gejow- po prostu taki stereotypowo gejowy mi sie wydal- to mam na mysli- zniewiescialy, chloptasiowaty. A jak wyszlo, ze nie gej, to przemienilem go w lans- hipstera. A ze niezbyt lotny- no jakos tak po jakichs komentarzach pod fotami sie wydal. Nie napisalem wszak tepak, fiut i burak, to az tak surowy nie jestem.
        No ale oczywiscie, powinno mnie to nie obchodzic, moze mi sie nie podobac czy nie imponowac, jak milion innych hipsterow.
        Takze, ten negatywizm wcale mnie nie cieszy, tylko wkurza.
        • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 14:59
          Przelałeś i jeszcze b . się pogorążasz z negatywnymi uczuciami w tym poście. Zniewieściały i chłoptasiowaty, a może gej błłee. Nie masz nic do jegów, wiadomo. Jesteś postępowy. Tak na logikę - geje NIE sypiają z kobietami. Nawet chłoptasiowate.
          tóż tak w jednym zdaniu: TO NIE ON JEST PROBLEMEM, A ONA!
          to jej się należą negatywne uczucia, bo Cię zwodziła, bo chciała Cię mieć jako mrożonkę. I miała długi czas. Jesteś zły na siebie być może, cała sytuacja Cię wkurza też i szukasz winnego. Ale to nie on jest winien.

          A teraz mniejsza, znajdź sobie coś innego.Zamiast o tym pisać, idź na dwór. Np. dzisiaj podrywali się pewien pan i pani w kolejce, flirt sklepowy to b. fajna sprawa. Idź, sio!
          • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 15:05
            Ale wtedy, 'jako gej' to mi nie przeszkadzal. Zaczal, jak sie okazalo, ze tylko na geja wyglada. Tak czy tak, owszem, najbardziej jestem zly na siebie.
            • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 15:12
              wiesz co, jeśli ktoś Ci wygląda na geja, to jeszcze nie opuściłeś metnalnie tego Zapłotkowa, skąd pochodzisz. Także pracuj nad sobą i nie złość się. Złość pięknożci szkodzi:)
              • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 15:22
                Podkreslilem, ze na stereotypego geja. Owszem, wiem, ze nie kazdy homoseksualista jest ulizany, ma spodnie obcisle i czerwone okulary.
                Nie szukaj dziury w calym.
                • koszmarna.baba Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 17:58

                  Joanna Chmielewska mówiła, że: "namiętność do chłopa można zastąpić dowolną inną namiętnością".
                  Zrób to samo i namiętność do baby zamień na: bursztyn, brydża, łyżwy czy co tam Ci dusza podpowiada. Właściwa baba znajdzie się sama w odpowiednim momencie.
                  Pozdrawiam cieplutko.
                • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 20:28
                  Nie szukam, jesteś z Zapłotkowa.
                  Bo gdybyś nie był, to nawet jeśli byś tak pomyślał - stereotypowy gej, oooh, to byś się normalnie zbeształ. Sam siebie niekoniecnie jak burą sukę.
                  A Ty jeszcze musiałeś te rewelacje napisać.
                  Idź dojrzej do realu.
                  • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 20:53
                    Nie, kiedys tak, juz nie. Wyroslem z takiej specyficznej dyktatury politycznej poprawnosci ala Gazeta W., w ramach ktorej nawet zartobliwie uzyty stereotyp w odniesieniu do wybranych grup to skrajny rasizm ( podczas gdy mozna dowolnie rzucac stereotypami i nabijac sie z np.ludzi ze wsi czy blokowisk).
                    ' wygladal jak gej'- iobraza, trybunal. ' wyglada jak ze wsi'- brawo, Europa wita was.

                    Nie mam nic do homoseksualuzmu, nie obchodza mnie czyjes gysta erotyczne i tyle.
                    • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 10:45
                      To nie jest poprawność. Po protsu wygląd i bycie kimkolwiek (gejem, prostytutką, Polakiem) to dwa czynniki, nie mające ze sobą nic wspólnego. Są b męscy geje też, idź raz do gejowskiej knajpy, to się przekonasz. Pełen wachlarz. Idź i opuść mentalne Zapłotkowo.
                      Geje nie rzucają się na facetów, więc nic Ci się nie stanie.
                      • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 12:00


                        Nie pisalem nigdzie i nie uwazam, ze kazdy gej jest 'niemeski'- napisalem, ze gosc wyglada jak 'stereotypowy' gej, czyli, ze chloptasiowaty i niemeski- i to nie moj wymysl, w gejowskim srodowisku jest taki styl, dosc powszechny zreszta, u takich 'ujawnionych' gejow.

                        A czy jest niemeski- to nie wiem- z opowiesci to chyba wlasnie jest batrdzo stereotypowo 'meski' o tym tez pisalem- ze traktuje ja jak sluzaca, to raczej malo 'gejowskie'- bo zniewiescialy gej (znow stereotypowo) to by raczej pod pantoflem tkwil?

                        Homoseksualistow znam, kilku, nie musisz mi tutaj wykladow robic. Ja mowilem o czyms innym- o politycznej poprawnosci chorej do tego stopnia, ze w ogole uzycie jakiegokolwiek stereotypu czy zartu staje sie jakims objawem niby-rasizmu, ale nie dotyczy to stereotypow dotyczacych ludzi ze wsi.
                        I tak, gruboskorny facet bez wyksztalcenia ponizajacy kobiete, jesli pochodzi z afryki- to jest inna kultura, trzeba szanowac itp.
                        gruboskorny facet bez wyksztalcenia ponizajacy kobiete, jesli pochodzi ze stadionu legii warszawa- to kibol, tepak, trzeba uwiezic albo zabic.




                        Zastanawia mnie, ze bronisz tego goscia i atakujesz mnie, ze jak smiem MYSLEC o nim nieco negatywnie, bo na podstawie paru komentarzy i opowiesci- tycmzasem Ty nie znasz mnie, znasz tylko z forum, a juz mnie sklasyfikowalas jako smiecia, ktorego nie trzeba szanowac, mozna wyzywac, drwic i traktowac kompletnie niepowaznie.
                        tak swoja droga, co Ci daje bycie nieprzyjemna i zlosliwa?
                        • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 18:27
                          Skoro piszesz, ze ktos jest hipsterem i myślałeś, że jest gejem, to przypuszczam, że masz wrażenie, że każdy gej to taki pan Czesio z kabaretu Olig Lipińskiej. Nic b. mylnego.
                          Ja nie kalsyfiskuje, nie nadaje Ci łatki śmiecia.
                          Nie zajmuję się Tobą zbyt wiele, przykro mi. I to jest chyba ten problem...
                          • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 18:29
                            Przykro mi wiesz.
                            Starałam Ci się pomóc, starałam Ci się wskazać Twoje błędy w myśleniu, a Ty mnie atakujesz i uważasz, że moim celem jest obrażanie Ciebie.
                            Nawet nie chcę pisać, co to za obsesje.
                            Ale pasuje to razem do złości na faceta, że pani chciała jego, a nie Ciebie.
                            Niestety, pasuje.
                            • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 19:34
                              Moze i pasuje.

                              Nie atakuje CIebie, tylko sie bronie- okreslenie smiec to owszem ostre slowo, jk wolisz niech bedzie 'jak gowniarza', owszem, dostrzegam rady rowniez i bylbym za nie wdzieczny, tylko, ze musisz, nie wiem po co, okrasic je jakimis zlosliwosciami.
                              • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 20:54
                                Ani śmieć, ani gó...arz. Pudło, pudło, pudło. Nie zajmuję się aż tak bardzo Tobą, jak przypuszczasz.
                                • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 23:59
                                  Nie no, nie mysle, ze sie zajmujesz jakos.
                                  • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 00:39
                                    o za to piszesz: tycmzasem Ty nie znasz mnie, znasz tylko z forum, a juz mnie sklasyfikowalas jako smiecia, ktorego nie trzeba szanowac, mozna wyzywac, drwic i traktowac kompletnie niepowaznie.
    • six_a Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 19:16
      forum kobieta pikczers przedstawia: przygody człowieka bluszcza.
      co do wstępniaka: mnie śmieszy.
      • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 19:44
        Bluszcz to chyba chce sie przyczepic, a tu odwrotnie.
        • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 20:27
          nie, bluszcz oplata.
        • six_a Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 20:29
          no właśnie ty się przyczepiłeś, najpierw do niej, tera do niego, bo on jest takim ogniwem łączącym z nią. tak więc nie mów hop, póki się nie odkleisz. oczywiście mentalnie. takie wątki jak ten świadczą o przyklejeniu. niestety.
          • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 20:33
            Bluszczorzep. Genetycznie modyfikowany.
            • six_a Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 20:36
              :)
          • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 05.11.16, 20:55
            On o mnie nie ma pojecia, nie wie, ze taki ktos jak ja w ogole zyje. Taki ze mnie straszny bluszcz i rzep.
            • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 10:47
              Mój pies też nie wazsez wiedział o każdym rzepie, który mu wisiał.
              Poza tym Ty ich oplatasz mentalnie. To jeszcze gorzej.
              A poza tym Ty go nie znasz, więc skąd wiesz, o czym on ma pojęcie. A może ta pani opowiadała temu hipsterowi o takim jednym wzdychającym wielbicielu?
              • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 12:06
                Mój pies też nie wazsez wiedział o każdym rzepie, który mu wisiał.
                Poza tym Ty ich oplatasz mentalnie. To jeszcze gorzej.
                A poza tym Ty go nie znasz, więc skąd wiesz, o czym on ma pojęcie. A może ta pani opowiadała temu hipsterowi o takim jednym wzdychającym wielbicielu?


                Chodzi o to,z e pierwotny zart byl o bluszczu- czyli kims, kto wchodzi w czyjes zycie, osacza, to ja mowie, ze tutaj problemem bylo to, ze to ONA wspoltworzyla aktywnie te relacje- to raz, a tamten o dupie wiedzial- dwa. Caly cyrk sie rozgrywal a on ogladal taniec z gwiazdami .

                Ale- pewnosci nie mam, moze i jest tak, ze opowiadziala mu o wszystkim, moze teraz ma swoj pokoj wyplakatowany mna, a moze portret na strzelnicy i strzela z wiatrowki codziennie, nei wiem.
                • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 18:25
                  Nie, może dla Ciebie bluszcz osacza. Wg mnie przede wszystkim oplata.
                  Może..., Może.. Może...
                  A może nie.
            • six_a Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 10:37
              twoje wątki wyglądają tak:

              ty: przyczepiłem się do faceta.
              reszta: przyczepiłeś się do faceta.
              ty: co? ja przyczepiłem się do faceta???
              150 postów później:
              ty: czepiacie się. to on przyczepił się do mnie. i ona też.
              • alpepe Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 10:50
                chłe, chłe. Super to podsumowałaś.
                • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 11:27
                  Co racja, to racja. Ja tu zamierzam do entego postu, a tu prosto, krótko i na temat.
              • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 15:32
                Przesadzasz.
                Ja pisze o problemie. Jesli ktos go wykrzywia to prostuje wykrzywiony obraz, a nie odwoluje co napisalem.

                Problem jest zatemw tym. ze przez takie niby zartobliwe wyretu dyskusja zbacza z tematu i faktycznie, 150 postow idzie nie na temat.

                • six_a Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 16:18
                  ty piszesz zawsze o tym samym. że czujesz tak czy siak, zajmujesz sobie myśli tym czy śmym, ale to jest zasługa wszystkich dookoła. kobity, bo cię otwarcie zachęcała albo nie zniechęcała whatever, a faceta, bo kobita ci o nim opowiadała i teraz sobie ubzdurałeś, że to nielotny hipster, cokolwiek miałoby to znaczyć.

                  a prawda jest taka, że chciałeś się wciąć między wódkę (kobita) i zakąskę (nielot), noale nie wyszło i w tym cały problem.

                  może ty masz ciągoty kochanki po prostu, takiej, która poluje wyłącznie na żonatych, bo żonaty znaczy sprawdzony przez kogoś, więc dobry, i może kiedyś się rozwiedzie.
                  • mariuszg2 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 16:22
                    six_a napisała:

                    >między wódkę (kobita)

                    nigdy tak nie patrzyłem na wódkę...na kobietę zresztą też nie...
                    jedno i drugie uzależnia...muszę odreagować...idę na zakupy...kupić Ci coś sixa?
                    • six_a Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 16:40
                      popcorn. zapowiada się długi wątek.
                  • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 16:38
                    Przesadzasz znow. Obwiniam glownie siebie, a w zachowaniach innych najwyzej szukam przyczyn takich a nie innych zachowan czy mysli.
                  • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 08.11.16, 09:47
                    Wiesz, wymiany elementów związkowych się zdarzają. Tu nie wyszło, bo ta pani nie chciała.
                    Co z kolei nie ma nic wspólnego z hipsterkością jej partnera.
                    Swoją drogą - co jest złego w hipsterze? Do tego brodatym?? (chociaż ta moda powoli przemija). No co jest złego, to ja nie wiem.
                    • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 08.11.16, 13:53
                      Powiem tak, mialem w zyciu kontakt z kilkunastoma psychplogami. Nigdy nie padl nawet cien podejrzenia o jakikolwiek narcyzm
                      Jak mi nie wierzysz, to posluchaj ich. Nawet takie slowo nigdy nie padlo. W zadnym kontekscie. Nawet na forum Ty to pierwsza wymyslilas.
                      Takze, kulaw plot.

                      A co zlego w hipsterze? Kwestia gustu. Choc generalnie jest to subkultura i styl dosc czest bedacy obiektem kpin, bo jest to dosc pretensjonalne.
                      Oczywicie teraz bedziesz udowadniac, ze jestem ze wsi i zabobonny, oraz, ze mowie nieprawde.
                      Zasadniczo nie odczuwam jakiejs wrogosci, po prostu to dla nie smieszne i tyle. Mam prawo do swej opinii? No mamnadzieje, ze mam.
                    • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 08.11.16, 13:59
                      A poza tym, to sama spekulujesz na calego, choc znasz tylko mojopis, a mnie zabraniasz spekulowac choc jestwm q srodku burzy
                      • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 08.11.16, 14:06
                        nie spekuluję. Po prostu człowiek wypowiadający się o uczuciach kogoś, na podstawie opisu osoby zainteresowanej, jest szarlatanem.
                        Oczywiście że masz prawo do opinii co do osoby, która znasz z opisów tej kobiety, która stała miedzy wami. I ze zdjęć. Jak najbardziej masz prawo do opinii o jakimś Ci nieznanym hipsterze, co miał więcej szczęścia. Możesz wszystko, możesz ocenić najgorszy wg Ciebie krój jego spodni.
                        Jeśli jesteś w piekle (ja dodam - podczas burzy), to idź. Bodajże Churchill.
                        • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 08.11.16, 14:52
                          Ale wiesz, ja swoich sadow nie traktuje absolutnie. Opinii, przypuszczen tez. Gdybym tal je traktowal, to bym nie pisal, nie radzil sie, tylko parl do przodu jakTrump.
                          • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 08.11.16, 15:05
                            No wiesz nie możesz. Możesz sobie myśleć co chcesz o gejowskim hipsterze i nic te myśli nie zmienią. No chyba że prześledzisz jakieś zmiany na jego profilu, albo nowy status.
      • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 18:59
        Mbie by śmieszyło, ale znam paru i parę takich, co uważają, że tak jest.
    • mariuszg2 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 23:11
      kropidlo5 napisał:

      > No wiec, moze ktos cos poradzi,

      Wg mnie to nie jesteś facetem
      • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 06.11.16, 23:58
        Wg mnie jestem.
      • kociamama Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 03:36
        Patriota Mariusz to Ty?:) Taki jesteś męski!
        • mariuszg2 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 10:44
          kociamama napisała:

          > Patriota Mariusz to Ty?:) Taki jesteś męski!
          >

          miau
    • stokrotka_a Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 07.11.16, 08:06
      kropidlo5 napisał:

      (...)

      Czas najwyższy dorosnąć.
    • arjanii Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 28.11.16, 13:20
      To masz problem facet, poroznawiaj moze z zakochana w zonatym alpepe, ktora nie spi, nie je, moze wspolne problemy zbliza was i stworzycie szczesliwa pare. Wspolne probemy potrafia ludzi zblizyc. Tak na marginesie, dlaczego chcesz wchodzic w zycie tych dwojga ludzi, przemawia tez przez ciebie zazdrosc, ktora sama wdze czytsjac to z daleka bez szkielek podwojnych z tego co piszesz o jej facecie.
      • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 28.11.16, 13:44
        No trudno żeby w takiej sytuacji nie być zazdrosnym.7
        Trzeba być aniołem, trzeba mieć jajai /lub klatę na przyjęcie do wiadomości, że on/ona jest lepszy.
        Ale zawód miłosny to utrata apetytu!!! Po tym mierzę siłę moich zawodów miłosnych. Dawno nie straciłam apetytu, jak przez S. i w dwa dni ważyłam 58 kg. chyba w porywach nawet 57.
        • arjanii Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 28.11.16, 15:16
          Nie wiem, co mam ci napisac, bo tym postem dojebalas po raz kolejny kropidlu
          • stokrotka_a Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 28.11.16, 15:20
            arjanii napisała:

            > Nie wiem, co mam ci napisac, bo tym postem dojebalas po raz kolejny kropidlu

            Wulgarna jesteś. A fuj! ;-)
            • arjanii Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 28.11.16, 15:26
              Prawde napisalam, czyzby kropidlo sie zgorszyl, ze uzylam niecenzurowanego wyrazu?
              • stokrotka_a Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 28.11.16, 15:32
                arjanii napisała:

                > Prawde napisalam, czyzby kropidlo sie zgorszyl, ze uzylam niecenzurowanego wyra
                > zu?

                Nie jestem rzeczniczką kropidła, więc nie wiem. A co do prawdy, to każdy ma swoją - twoja wypowiedź to tylko opinia.
        • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 28.11.16, 16:47
          Lepszy to kwestia oceny subiektywnej z reguly. Dla niej lepszy, dla innej gorszy.
          Dla jednej lepszy bedzie Stanislaw Pilch a dla innej Pudzian
          • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 28.11.16, 17:15
            Chodzi o Jerzego oczywiscie

            Moga byc inne paryw pojedynku

            Hitler vs Stalin

            Papiez vs Dalajlama

            Szyc vs Panasewicz

            Durczok vs Orlos

            Clooney vs Putin

      • alpepe Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 28.11.16, 14:31
        Arjanii, dzięki za troskę. Obecnie jestem szczęśliwie i ze wzajemnością, póki co, zakochana jeszcze w kimś innym. Kropidło jest poza tym dla mnie za młody.
        • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 28.11.16, 14:34
          Boaaah!! Gdzie Ty ich wszystkich znajdujesz?
          • alpepe Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 28.11.16, 14:57
            Czasami wystarczy otworzyć oczy ;)
            • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 28.11.16, 15:35
              Wytrzeszczam od zaraz:)))
      • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 28.11.16, 16:45
        Nie zazdrosc a poczucie krzywdy.
        • magfa Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 30.11.16, 09:32
          A mogę się spytać co ci twoje poczucie krzywdy daje?
          Jeśli ktoś cię kopnie to jesteś skrzywdzony, a on cham. Nie rozpamiętujesz tego.
          Problemem jest jak zaczynasz być workiem treningowym. Jesteś workiem czy tylko się boisz nim zostać?
          A może jednak dociera do ciebie dziwaczność sytuacji, w której byłeś i zamiast wziąć na klatę fakt, żeś dał się zmanipulować kobiecie, koncentrujesz się na tym, kto manipulował nią?
          • alpepe Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 30.11.16, 10:01
            już to mu klarowano na tym forum dawno temu, daremny więc trud.
            • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 30.11.16, 19:21
              Kto mowi, ze daremny?
          • znana.jako.ggigus Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 30.11.16, 14:24
            O ile tą kobietą ktoś manipulował...
          • kropidlo5 Re: Szkodliwe nastepstwa mojej 'milosci' 30.11.16, 19:25
            To takie poczucie krzywdy wobec losu bardziej, a nie jej, jego czy kogo tam.
            Tak se myslalem tez, ze troche chodzi o to, ze jak ktos mnie ' nie wybral' to dla kogos dbajacego, dobrego, a nie dla narcyza jakiegos. Takie tam poczuciowo wartosciowe sprawy. W gruncie rzeczy swiadomosc, ze ten gosc to opiekunczy mis bylaby ok, choc ok, co mnie to obchodzi.
Pełna wersja