banksia
09.12.16, 13:41
Tak wlasnie sie czuje i chcialam sie podzielic. Czytam i pisuje na tym forum od kilkunastu lat (nie jestem jedyna prawda?;)) i domyslam sie, ze jest tu wiele forumek rowiesniczek – niektore nicki znam w koncu od wiekow - uznalam wiec, ze to odpowienie miejsce.
Przezywszy wiele szalonych akcji w mym doroslym zyciu (podroze, imprezy, nowe doswiadczenia, bezcenne przyjaznie, sex drugs rock &roll), pomieszkawszy w roznych miejscach na tym swiecie - 3ci kraj obecnie, oprocz Pl, zakonczywszy z hukiem ladnych pare dluzszych i krotszych bojfrendow (rekord straty czasu – 6 lat lol) jestem obecnie w sytuacji: roczny zwiazek kims, kogo znam od lat, ciaza – 3ci mc, zaplanowany kurs na nowy rok przygotowujacy mnie do nowego zawodu, pespektywa czasowego chociazby powrotu na moj ukochany drugi koniec swiata (ktory moj luby dopiero odkrywa) – slowem – nowy poczatek
A dlaczego o tym pisze? Bo czuje, ze dobrze sie stalo, czuje ze wreszcie jestem gotowa i ze ten moj wieczny bunt, ped do wolnosci i niezgoda na spelnianie czyichkolwiek oczekiwan to byla nie tyle mlodziencza (trwajac conajmniej do 30tki) glupota, ile instynkt, ktory nie pozwolil mi sie uziemic za wczesnie i wybawil mnie z uwiazania sie w nieodpowieni uklad z nieodpowiednia osoba, w nieodpowiednim czsie i miejscu. Moze to ten sam instynkt, ktory podpowiadal mi jeszcze za gowniary, by kuc angielski przede wszystkim, bo to bedzie moj bilet do niezaleznosci i innego swiata.
I ciekawa jestem, czy ktoras z Was ma tego rodzaju przemyslenia? Jak widzicie wasze wybory zyciowe z perspektywy czasu?
Wiem, ze wiele rzeczy wciaz moze pojsc nie tak, ze niczego nie mozna przewidziec i nic nie jest dane raz na zawsze. Ale ciesze sie ze obecnie jestem w sytuacji, kiedy moge spojrzec sobie w oczy i powiedziec: nie zaluje niczego.
I gdyby mlodsza, powiedzmy o dekade dziewczyna zapytala mnie o jakakolwiek zyciowa porade, powiezialabym tyle: nie daj sie urobic, nie kupuj bulszitu o lapaniu meza, nie boj sie rozpizgac w drzazgi ukladu, w ktorym nie jestes szczesliwa i wyjsc poza strefe komfortu - bo dopiero poza nia zaczynasz definiowac siebie.
Pozdrawiam :)