kropidlo5
18.12.16, 13:10
Jakis czas temu dwie kobiety rozmawialy o facetach, i o jakims tam jedna mowi 'aha, to taki narcyz, to nie, to najgorsza tragedia' a druga 'no'. zakladam, ze mowily o potocznym rozumieniu slowa, a nie o chorobie zwanej narcystycznym zaburzeniem osobowosci.
Czyli narcyz jako ktos bardzo dbajacy o siebie i swoje interesy, widzacy swoje zalety (czasem w wyolbrzyiony sposb) i swoje osiagniecia, nie dostrzegajacy swoich wad, troche egoista, toche egocentryk, ale przede wszystkim- ktos pewny siebie.
I tak mysle, w kontekscie roznych obszarow zycia, od programow typu x-factor, po rozmowy rekrutacyjne, do anonsow na portalach typu Tinder- tego typu osobowosc wydaje sie byc w naszych czasach pozadana, sexy, modelowa.
Poza tym kontekstem mozna okreslic narcyza jako pyszalka, w tym kontekscie- jako osobe pewna siebie. Wiadomo, ze rozna jest skala- ale chodzi o kierunek, nie sile.
Czyli o to, ze takie cechy jak skromnosc, pokora, dystans do siebie, kompromisowosc- dzis sa traktowane jako slabosc, wada. Mozna je inaczej okreslic odpowiednio brakiem przebojowosci, smialosci.
W gorszej sytuacji jest plec meska, bo o ile ten narcyzm u kobiet stereotypowo jest mniej pozadany, a czasem wysmiewany, o tyle u mezczyzn, mam wrazenie, przez wiele kobiet jest traktoany jako zaleta.
Opinie?