Dodaj do ulubionych

Tak à propos ostatniego weekendu w Polsce...

20.12.16, 21:43
No właśnie, à propos burzliwego weekendu w naszej krainie mlekiem i miodem płynącej. Wklejam tekst, moim zdaniem znakomity. Autorem jest Szymon Hołownia, który pewnie wielu osobom kojarzy się z katolickim dziennikarzem. Mnie kojarzy się jako facet, który zasuwa w afrykańskim sierocińcu i ... sami przeczytajcie. Uwaga długie, ale jak sądzę warto:

"Nie wiem, czy tylko ja mam takie wrażenie, że my sobie odkąd sięgam pamięcią, nie wybieramy zarządców domu, ale okupantów. Czy rządzą kataleptyczne spasione kocury, czy gang butnych pyszałków - liczy się tylko tych paręnaście procent z nas (bo tyle realnie wychodzi, gdy się uwzględni frekwencję), które dało im iksa na kartce. Reszta - ma trzymać mordę w kubeł, to nie ich sprawy, nie ich kraj. Nie ma poszerzania współodpowiedzialności, jest wymiana wykluczonych: raz my nimi będziemy, a raz wy. A później znów (dobra czy inna) zmiana.

Są z tej sytuacji dwa wyjścia. Albo traktować to wszystko jak (bardzo) źle obsadzoną telenowelę i po prostu nie oglądać. Każdy z nas ma swoje rodziny, zajęcia, pasje. Da się pewnie w miarę spokojnie przeżyć życie olewając oszołomów i niezguły z Wiejskiej, skupiając się na książkach, przyjaciołach, misji. A że może w którejś edycji tego cyrku rozpieprzą nam w końcu kraj? To rozpieprzą. My, mając zbudowany trwały, niewątpliwy fundament jakoś sobie i wtedy poradzimy. Euro będzie po pięć złotych? Będzie w końcu wojna domowa? To co? Dziadek w partyzantce dał jakoś radę, to my nie damy?

Wyjście drugie - powiedzieć: nie, no sorry, panie i panowie. Nie jesteśmy ofiarami jakiejś traumy, by stać nas było w życiu na wybór partnera tylko między takim, co cały czas śpi albo takim co cały czas bije. Tylko czy znajdzie się ktoś, komu będzie się chciało zostawić opcję numer jeden, za kim stanie tylu ludzi, że nie poradzi sobie z tym ani aparat państwowej przemocy, ani moi byli koledzy którzy kiedyś bylo dziennikarzami, a dziś są kapłanami w kościołach tych czy innych polityków? I czy my już wiemy, że nam nie jest potrzebny nowy ekonomista, Polak-Katolik, papież liberalizmu albo Ojciec Narodu? Czy naprawdę tylko ja sądzę, że nam nie jest potrzebny nowy Piłsudski, ale (przykład ułomny, ale nie mam innego, lepszego) - Gandhi? Powtórzę raz jeszcze: uczciwy, pogodny i opanowany producent międzyludzkiego kleju, a nie technokrata władzy, supergwiazda barykad, cyniczny ideolog nawet najsłuszniejszej sprawy?

Gdyby on był wśród tych, co dziś zabierają głos, już byśmy o nim wiedzieli. Ale go tam nie ma. Jest puste serce narodu, w którym panie i panowie pięknie łamią się opłatkiem i kwilą, że "Bóg się rodzi", po czym każą policji lać tych, co przyszli pod Sejm istniejący tylko dlatego, że wszyscy co miesiąc płacimy nań pieniądze. Z drugiej zaś strony - króluje krzyk zhańbionych dziewic i retoryczna mamałyga, refleksja ograniczająca się najczęściej do "precz z preczem".

Mam dziś serdecznie w nosie wszystkie obecnie na scenie politycznej partie, bo w żadnej z nich nie dostrzegam tego, co powinno być warunkiem podstawowym wejścia na publiczną posadę: chęci służenia ludziom, również tym z innych kast niż moja własna. Pisałem już o tym: nie wiem, czy dożyję Polski, w której 24. grudnia wieczorem w pałacu prezydenckim jest Wigilia dla bezdomnych, samotnych - wykluczonych ze wspólnoty. W której przedstawiciele wszystkich frakcji spotykają się co tydzień na roboczym lunchu (nawet wtedy gdy jedyne co do czego się zgodzą, to że jarzynowa tydzień temu była lepsza), zastanawiając się co zrobić by za parę lat takich Wigilii organizować nie było już trzeba. W której nie ma znaczenia, czy twój dziadek był w Wermachcie czy we WRON-ie, bo świat z Trumpem, Asadem i Putinem jest dziś tak popieprzony, że naprawdę mamy ważniejsze sprawy na głowie niż historyczne wiwisekcje (a tak się złożyło, że nie jesteśmy Australią, która może mieć na wszystki wywalone). W której kościół służy do modlitwy, rząd do robienia polityki - nie odwrotnie. W którym zgodzimy się wreszcie, że nie będzie idealnie, ale możemy osiągnąć jakieś tam optimum, a nie będziemy utożsamiali zwycięstwo wyborcze z prawem do rytualnego gwałtu na mniejszości. Itd. Itp. Etc.

Po co ja to w ogóle piszę? Bo kropla drąży skałę. Nic nie stanie się już, ale kiedyś tekst po tekście, rozmowa po rozmowie, zamyślenie po zamyśleniu - masa krytyczna zostanie przekroczona i w naszym pokoju, w którym zdychamy już z braku tlenu, znajdziemy w końcu lufcik. Bo on tam jest. Tylko jeszcze - jak widać - nie zaczęliśmy go krytycznie potrzebować."
Obserwuj wątek
    • mendiga Re: Tak à propos ostatniego weekendu w Polsce... 21.12.16, 10:10
      Zluzuj, nstemi. Poczytaj komentarz Mellera (forum.gazeta.pl/forum/w,16,159119114,159119114,Wybory.html?p=159129430) i zluzuj.

      A mówiąc serio, nie wiem, cóż takiego wyjątkowego w tym tekście. Ani on oryginalny, ani znakomity. Ot, kolejne ubolewanie kogoś, kto ma wszystkich "ich" dosyć, nie dostrzega nikogo wartego uwagi na scenie politycznej, więc publicznie wyraża niesmak i obwieszcza, że oczekuje poprawy. Jest to, na moje oko, bardzo często spotykana w Polsce postawa. Tyle tylko, że tym razem wyrażona, inaczej niż zazwyczaj, bez użycia wulgaryzmów.

      Z tym że deklaracje, spomiędzy wierszy, o pragnieniu tolerancji i otwartości w dialogu publicznym wkładam między bajki. Wydaje mi się, że gdyby takie było pragnienie Polaków, to politycy musieliby się dostosować. Nie jest to jednak żadne uniwersalne pragnienie, bo nie ma u nas zwyczaju wysłuchiwania argumentów. Jest za to zwyczaj ich zbywania, bagatelizowania, wykrzywiania i zwalczania. Nie ma zwyczaju wychodzenia na poziom meta - nie porozmawiasz o tzw. miejscu, z którego mówisz, o kształtowaniu się postaw, o zniekształceniach poznawczych w kraju, w którym powszechnie pogardza się humanistyką, a różnice zdań zmienia natychmiast w konflikt personalny. To jest problem natury ogólnej, a nie dotyczący tylko polityki.

      A dlaczego obecna polityka wygląda, jak wygląda? Bo jest tworzona przez ludzi. Bardzo konkretnych ludzi, którzy mają bardzo wrażliwe ego, od zarania własnej działalności politycznej, czytaj: opozycyjnej, walczą o zepchnięcie przeciwnika na niższą pozycję (i nie mam na myśli wrażej władzy ludowej, ale kolegów z opozycji), wykorzystując do tego obecnie pionki, czyli elektorat, oraz środki masowego przekazu, w których uprawia się po obu stronach propagandę wręcz obrażającą inteligencję odbiorcy. Jeśli po drodze podpalą Polskę, to nic nie szkodzi. Po nich choćby potop. Taką mam obecnie koncepcję.

      Poza tym bije od tego tekstu też typowa postawa: nic mi się nie podoba, bo nic nie jest doskonałe. Ci są niedobrzy, ale tamci to spasione kocury. Chciałby kleju i inkluzywności, ale nie od spasionych kocurów (którzy jako jedyni to de facto zapewniali, choć w ograniczonym zakresie). No nikt mu nie dogodzi. To też popularne. Nie ma u nas dość wybitnej wybitności, żeby mogła rządzić tak wybitnym krajem wybitnych ludzi. Nie ma i nie będzie.
          • obrotowy no takosz to jezd... 21.12.16, 13:47
            w moim nieslusznym kraiku poruta (polityczna) jest wieksza, niz w PL
            i jakos nikt sie tym tu nie przejmuje.
            wszyscy stracili jusz tu poczucie rzeczywistosci.
            Matrix im wystarcza.

            • stokrotka_a Re: no takosz to jezd... 21.12.16, 13:50
              obrotowy napisał:

              > w moim nieslusznym kraiku poruta (polityczna) jest wieksza, niz w PL
              > i jakos nikt sie tym tu nie przejmuje.
              > wszyscy stracili jusz tu poczucie rzeczywistosci.

              Wszyscy raczej nie mogli stracić (prawdopodobieństwo bliskie zera), ale ty na pewno straciłeś.
              • obrotowy no nadal takosz to jezd... 23.12.16, 09:32
                stokrotka_a napisała:
                > Wszyscy raczej nie mogli stracić (prawdopodobieństwo bliskie zera),

                - to licentia poetica - jesli musze ci to dziewojo tlumaczyc a

                ale ty na pewno straciłeś.

                - nie moglem, dziewojo, gdyz sie polityka tego kraiku nie zajmuje, wyjatkowo jest paskudna.
                a rodako pocieszam tylko, ze w PL jeszcze nie jest najgorzej.
                • stokrotka_a Re: no nadal takosz to jezd... 23.12.16, 11:31
                  obrotowy napisał:

                  > - to licentia poetica - jesli musze ci to dziewojo tlumaczyc a

                  Jaki poeta, taka licencja. :-)

                  > - nie moglem, dziewojo, gdyz sie polityka tego kraiku nie zajmuje, wyjatkowo je
                  > st paskudna.

                  Nie musisz się zajmować polityką - to polityka zajmuje się tobą.

                  > a rodako pocieszam tylko, ze w PL jeszcze nie jest najgorzej.

                  Pewnie, że nie jest - w Rosji i na Kubie jest dużo gorzej. Ale do Białorusi jest już bardzo blisko.
                  • obrotowy i jednak pocieszenie sie udalo... 23.12.16, 11:35
                    stokrotka_a napisała:
                    Pewnie, że nie jest - w Rosji i na Kubie jest dużo gorzej.
                    Ale do Białorusi jest już bardzo blisko.


                    Piszac o pewnym kraiku i jego paskudnej klasie politycznej - nie mialem na mysli zadnego
                    z wymienionych tu krajow...
        • stokrotka_a Re: zapewniam, ze nie tylko u nas. 21.12.16, 13:47
          obrotowy napisał:

          > jestesmy zatem w doborowym towarzystwie i nie ma sie czego obawiac.

          Tak, w "doborowym" towarzystwie małp z zapałkami. I właśnie to jest powód do obaw, ale trzeba myśleć, żeby zdawać sobie z tego sprawę. Minęło już tak dużo czasu od ostatniej wielkiej wojny w Europie, że ludzie sądzą, iż pokój to stan naturalny. Nic bardziej błędnego. Rozpad Unii Europejskiej, do którego, z pomocą licznych pożytecznych idiotów w RP i wielu innych krajach, dąży Rosja w osobie swojego cara, wielokrotnie zwiększy ryzyko poważnego konfliktu zbrojnego i kolejnej fali zniszczenia w Europie i na świecie.
    • mariuszg2 Re: Tak à propos ostatniego weekendu w Polsce... 21.12.16, 13:23
      Szymon Hołownia i Jarosław Kaczyński wbrew pozorom reprezentują ten sam nurt filozofii imperatywu kategorycznego wywodzącego się z filozofii Immanuela Kanta.

      "Postępuj tak, jakby zasada twojego postępowania miała się stać siłą twej woli ogólnym prawem."

      Różnica jest taka, że Szymon nadaje temu wymiar humanistyczny a Jarek dyktatorski.

      Wymiar humanistyczny polega na włączeniu intelektu i praktyki w wymiar teoretyczny a wymiar dyktatorski odwrotnie - próbuje w tę rzeczywistość wszczepić pluskwę pychy i pogardy.

      Oba wymiary posługują się imieniem Boga przy czym jeden z nich robi to nadaremno lub myląco oddając hołd niewłaściwemu.

      Zwróć uwagę, że kantyzm kładzie nacisk na "narodowość".

      Idąc dalej warto dostrzec ewolucję tych poglądów u Schopenhauera a następnie Nietzschego, którego poglądy były bezpośrednią inspiracją dla Hitlera.

      Tak działa Zło. (skoro już posługujemy się absolutami). Brak szacunku dla innego człowieka, pokory wobec siebie, pycha, gniew, chciwość...

      Żeby pozostawić Cię rozdygotaną na słocie grudniowej dodam, że relatywizm a contrario dając wolność poza wszystkimi imperatywami naraża ludzkość na zbyt wysokie koszty społeczne i prowokuje nowe ideologie takie jak komunizm czy socjalizm.

      Dlatego z Hołownią wypada się zgodzić w jednym, że potrzebna jest wojna lub kataklizm aby to ludzkie ścierwo było bardziej ludzkie niż do tej pory co nie zmienia faktu, że ścierwem zostanie po wsze czasy zanim się nie nauczy tabliczki mnożenia.
    • stokrotka_a Re: Tak à propos ostatniego weekendu w Polsce... 21.12.16, 14:38
      nstemi napisała:

      > No właśnie, à propos burzliwego weekendu w naszej krainie mlekiem i miodem płyn
      > ącej.

      Dzisiejsza konferencja prasowa 1. Sekretarza w towarzystwie statystów rządowych i parlamentarnych pokazała, kto rządzi Rzeczpospolitą Polską. To jest faktyczne przejęcie władzy wykonawczej i ustawodawczej przez jednego człowieka wbrew Konstytucji RP. Sami sobie odpowiedzcie, jak coś takiego się nazywa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka