eat.clitoristwood
05.01.17, 13:43
Może lekarzowi, któremu w zamian za przychylność recepcyjną umilają egzystencję handlarze mdykamentów?
Xsiędzowi, łasemu na datki tłuściochowi, w dodatku uwalanemu rozbryzgami politycznego szamba?
O politykach nie wspomnę, bo się zakrztusisz.
Komu ufiesz?
Gazetom, Dziennikom Telewizyjnym i Radiowym?
Czy może tak zwanym "najbliższym", których to bliskość jedynie fizycznie jest mierzalna,
bo duchowo zamieszkujecie odległe i nie przystające do siebie rzeczywistści?
Pozostaje jedynie zaufanie do siebie.
A co, jeśli nawet sobie nie ufasz, Kobieto?
Znaczy co, położyć się i pachnąc oczekiwać litościwego końca?
Jak tam? :)