trochę śmieszno, trochę straszno - profilaktyka

24.01.17, 09:44
Czytam sobie po sąsiedzku wątek, w którym dojrzała kobieta bez żenady stwierdza, że od 8 lat ma 2 cm guza w piersi. Lekarz zaleca biopsję, bo inaczej nie wytnie, ale ona z całą mocą stwierdza, że nie zamierza się w to bawić, ponieważ...uwaga...dobrze się czuje i *nie* ufa lekarzom. Po czym jednym tchem dodaje, że jej znajoma dopiero jak ruszyła taki guz, to zaczęły się problemy.

Przecieram oczy ze zdumienia, czytam dalej, a tam kolejne kwiatki typu: "póki co dobrze się czuję", lekarze straszą, "mammografii nie robiłam nigdy", "nie boli, nie ruszam i żyję" a " rak i tak przecież nie zabija z dnia na dzień". Dziewczyny zwracają jej uwagę, że to co pisze jest niebezpieczne. Oczywiście ma prawo do swoich poglądów, jej sprawa, ale niech chociaż nie wprowadza w błąd, że biopsja może być szkodliwa.

Od razu przypomina mi się moja śp. babcia, kochana kobieta, która zmarła 20 lat temu, ukrywając, że ma w piersi sączącego się (!) od dawna guza - typ z rodzaju "żadnych lekarzy", totalny beton, niestety.

I tu moje pytanie:
1. macie w swoim otoczeniu/znacie takie osoby, które z powodu podobnych absurdów w ogóle się nie badają? bo przyznam, że mocno mnie ta opisywana kobieta zdziwiła, żeby współcześnie tak myśleć...

2. a jak jest z Wami? :) robicie regularne badania profilaktyczne? cytologia, usg piersi/podwozia, nie wiem, dentysta? itp?

Tutaj, dla równowagi, to ja uderzę się w pierś - powiedzieć, że chadzam w kratkę to i tak dobrze. A powinnam (obciążenia rodzinne, 30+). Jestem akurat w trakcie niektórych badań i zastanawiam się, czemu do tej pory nie zapisałam sobie tego w mózgu jako coroczną konieczność.

    • horpyna4 Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 24.01.17, 17:04
      Wiesz, co? Takie badające się osoby bywają niekonsekwentne. Znałam jedną, co latała po lekarzach, bo obsesyjnie bała się raka piersi, ewentualnie dróg rodnych.

      A uważała, że palenie jej nie szkodzi. Zmarła na raka płuc.
      • zadz.iora Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 25.01.17, 19:52
        A znasz taką osobę, która regularnie się bada ORAZ jest 100% konsekwentna: prowadzi tzw "uber zdrowy tryb życia" - zero alkoholu, papierosów, min./zerowa ilość cukru, soli, produktów przetworzonych itp. Ja osobiście nie znam :) Nie dajmy się zwariować. Zakładam, że na pewno każdy z nas ma na sumieniu jakieś grzeszki. Jeden mniejsze, drugi większe.

        Bardziej niż o tryb życia pytam o samoświadomość, o to czy np. w Waszych rodzinach chodzi się regularnie na takie badania? Czy tylko wtedy, kiedy trzeba, bo wyraźnie już czuć/widać, że coś jest nie tak? Mnie osobiście chyba brakuje jednak większej liczby kampanii społecznych w tym temacie (świadomość kobiet, jak nie raz podawały media, wydaje się w Pl zatrważająco niska).

        Nie znam ani jednej kobiety, która by na takie badania chodziła, co rok, jak w zegarku. Tzn znam jedną, z opowiadań. Każdy coroczny urlop (!) zaczyna od takiego całościowego przeglądu. Ja np. czekałam ostatnio na wynik cytologii, pierwszej po około 7 latach:/, z duszą na ramieniu. Ale to tylko dlatego, że coś-tam jednak mi się nie do końca podobało. Podziwiam osoby, które czują się dobrze, nie mają żadnych oznak, że coś jest nie tak, a i tak chodzą i badają się, tak jak np. niektóre robią sobie paznokcie co miesiąc czy też chodzą na zakupy/do fryzjera.

        Ot, tak mi się trochę filozoficznie zebrało. Ale i tak jestem szalenie ciekawa, jak to u Was wygląda.
        • ultimate.strike Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 25.01.17, 19:59
          Zero soli? Pikawę rozstroisz, bo sód jest potrzebny do regulacji akcji serca.
          • zadz.iora Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 25.01.17, 20:05
            minimalna* :) i inne takie.
            dzisiaj i tak chyba nic co nie jest zrobione własnoręcznie nie jest zdrowe, dlatego tym bardziej tego wątku poruszać nie chcę - temat rzeka :)
            • ultimate.strike Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 25.01.17, 20:28
              1 łyżeczka jest potrzebna, to trochę więcej niż zero.
        • rosynanta Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 13.02.17, 09:29
          > Nie znam ani jednej kobiety, która by na takie badania chodziła, co rok, jak w zegarku.

          Ja chodzę. Cytologia, USG piersi co roku. Staram się to robić w okolicach urodzin, więc łatwo pamiętać.
          Za to mam kłopot z pamiętaniem o samobadaniu co miesiąc. Nieregularnie robię.
          • zadz.iora Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 13.02.17, 17:50
            Dobry zwyczaj. Chociaż osobiście bym tego wolała jednak z urodzinami nie zestawiać :)

            Ja jestem na tyle zakręcona, że pierwsze USG piersi załatwiam już miesiąc. I to prywatnie. Nie dlatego, że nie ma terminu, tylko zawsze coś mi wypada, coś innego mam do zrobienia. I zawsze i tak idę prywatnie, bo mimo tego, że co rok obiecuję sobie wizyty państwowe, to wiem już, że termin minął 100 lat temu, będzie głupio u lekarza, więc *ostatni raz* wydam. Będzie łatwo, szybko i 'przyjemnie'. Teraz to już zwyczajnie chyba nie chce mi się chodzić państwowo i słuchać tych wszystkich bzdur (czasem trochę nie dziwię się, że niektórzy z tego powodu nie chodzą do lekarza w ogóle).

            PS. samobadania nie robiłam nigdy, jedynie miałam u gina kilka razy sprawdzane. Nie jestem pewna, czy sama bym coś w ten sposób faktycznie wykryła (o ile nie rośnie mi trzeci cycek, ani nic nie boli, to mam wrażenie, że nic więcej sama w tym temacie nie ugram).
          • dorota.k2 Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 23.02.17, 21:15
            Ja też miałam problem, dopóki znajoma mojej mamy nie zachorowała na raka. To mnie zmotywowało. Ale tak czy siak mam wrażenie, że badanie palpacyjne to za mało. To znaczy warto piersi badać w ten sposób, jak najbardziej, ale nie każdą zmiane da się tak wykryć. A rak to przecież nie zawsze wyczuwalny guz.
      • dziala_nawalony Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 25.01.17, 21:26
        horpyna4 napisała


        /..../ Znałam jedną, co la
        > tała po lekarzach, bo obsesyjnie bała się raka piersi, ewentualnie dróg rodnych
        > .
        >
        > A uważała, że palenie jej nie szkodzi. Zmarła na raka płuc.

        .. memento mori,przychodzi czas i w koncu kiedys tam kazdy/a z nas musi sie na cos przekrecic, podchodzac do smierci z filozoficznym nastawieniem mozna stwierdzic,ze najglupiej na cmentarzu wygladaja zawsze ci najzdrowsi,az zal takich chowac, w sumie tak do 60 tki to powinien kazdy zyc,a dalej to juz los szczescia,uda sie dluzej to fajnie - bonus od zycia...oj,juz blisko,..
    • mendiga Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 24.01.17, 17:54
      Tia, miałam takiego w rodzinie. Jak miał 60 lat lekarz zalecił operację w związku z (mglistym) podejrzeniem nowotworu. Wyszedł ze szpitala na żądanie, do lekarza nigdy nie wrócił. Zmarł na raka. 25 lat później.

      Przynajmniej nie przekręcił się w wyniku błędów lekarskich i szpitalnego syfu, choć generalnie nie polecam takiego podejścia. Każdy odpowiada za siebie.
      • wiki35 Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 26.01.17, 06:47
        Nie strasz mnie, bo w niedzielę kładę się do szpitala na przepuklinę pępkową (wiem, "moja wina", bo mogłam tak nie tyć). Ale rozmawiałam z jedną panią, której mąż od roku chodzi z przepukliną pępkową, bo "lekarz z pogotowia ratunkowego powiedział, że nic z tym się nie robi".

        • mendiga Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 26.01.17, 15:19
          Spokojnie. Dziś płacą odszkodowania za błędy. Jak im udowodnisz oczywiście, ale z takiej na przykład zaszytej chusty chirurgicznej trudno się wytłumaczyć.
        • dziala_nawalony Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 28.01.17, 19:58
          wiki35 napisała:

          > Nie strasz mnie, bo w niedzielę kładę się do szpitala na przepuklinę pępkową


          ,..takie cus to male Miki, pogadamy jak zrobisz jeden lvl up, jak np. ja..
          Wiki,trzymaj sie..8)
          >
    • eriu Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 29.01.17, 14:19
      Tak, robię raz w roku cytologię (czasami z małym poślizgiem - max 2 miesiące),
      Przy rutynowej kontroli u ginekologa od razu usg + usg i badanie piersi (poprzedni ginekolodzy ten temat olewali albo trzeba było prosić, ale od kilku lat jestem pod opieką tego ginekologa i sam bada).

      Przyznam, że nie robiłam badań piersi sama w domu, ale pół roku temu zupełnie przypadkiem wykryłam guzek w piersi (warto mieć zwyczaj kładzenia ręki na piersi w domu ;) - guzek wykryłam przez ubranie nawet, chociaż jest niewielki.

      Miałam biopsję cienkoigłową - chociaż jedna moja znajoma zareagowała: "dasz się kłuć? przecież tyle kobiet ma guzki". Po wykryciu guzka zapisałam się do onkologa - on zlecił biopsję. Ogólnie od momentu wykrycia guzka w ciągu 3 tygodni miałam załatwione usg u mojego ginekologa dla potwierdzenia, że to guzek oraz konsultację onkologiczną w publicznym szpitalu.

      Teraz czekam na operację wycięcia guzka - mam 31 lat, lekarz mi powiedział, że taki guzek (chociaż łagodny) w ciąży to ruletka, a nikt nie będzie mnie wtedy leczył, bo jestem w ciąży. Taki guzek może też zezłośliwieć. Także teraz wprowadzam comiesięczne samobadanie (jestem na etapie szukania dobrej instrukcji - chciałabym filmik).

      Dlaczego się badam i nie olałam sprawy? Bo uważam, że nikt się mną nie zajmnie jeśli aj tego nie zrobię. Dlatego wolę też operację i bliznę niż szansę na to, że będę miec owszem usg guzka, ale nie wiadomo czy nie zezłośliwieje albo nie zajdę w ciążę.

      Pani z przykładu nie rozumiem, ale uznaję, że każdy jest za siebie odpowiedzialny. Dostała ostrzeżenia, podjęła decyzję - będzie za nią płacić ona i jej bliscy.
      • eriu Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 29.01.17, 14:24
        Zapomniałam dodać: do tego regularnie robię badania na obecność wirusa HIV (tak koło raz na 2 lata), bynajmniej nie z powodu ryzykownego trybu życia, ale ze względu na odpowiedzialność jaką czuję wobec bliskich. Poza tym zawsze uważam, że lepiej się zbadać i wiedzieć. Przed operacją także planuję teraz przeprowadzić takie badanie.

        Muszę przyznać, że po reakcji pielęgniarek pobierających krew do takiego badania to nadal jest rzadkość - od razu widać niepokój i ochłodzenie stosunków. A szkoda - to badanie powinno być traktowane jak każde inne.
      • zadz.iora Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 13.02.17, 18:04
        eriu napisała:

        > Tak, robię raz w roku cytologię (czasami z małym poślizgiem - max 2 miesiące),

        Jakieś obciążenia rodzinne, czy po prostu tak masz? Ja im więcej rozmawiam/słyszę na ten temat, tym częściej dochodzę do wniosku, że osoby z tzw grupy ryzyka tych badań unikają lub robią baaardzo nieregularnie, za to reszta, bez obciążeń, bada się często niemal jak w zegarku.

        > Przy rutynowej kontroli u ginekologa od razu usg + usg i badanie piersi (poprze
        > dni ginekolodzy ten temat olewali albo trzeba było prosić, ale od kilku lat jes
        > tem pod opieką tego ginekologa i sam bada).

        No to dobry ginekolog, to fakt. Państwo czy prywatnie się badasz? Gdybym miała państwowo zrobić te wszystkie badania, które w ostatnim czasie musiałam robić, to chyba faktycznie nic innego jak tylko urlop zostaje i heja latać codziennie po innym lekarzu..:)

        > Teraz czekam na operację wycięcia guzka - mam 31 lat, lekarz mi powiedział, że
        > taki guzek (chociaż łagodny) w ciąży to ruletka, a nikt nie będzie mnie wtedy l
        > eczył, bo jestem w ciąży. Taki guzek może też zezłośliwieć.

        Nie do końca wiem, jakie są w tym przypadku standardowe procedury. Dają pacjentowi wybór, co woli zrobić, bo szanse są 50/50? Czy wyraźnie mówią, że to należy wyciąć i dopiero potem czekają na decyzję pacjenta?

        Z całą resztą ideologicznie się zgadzam, ale założyłam wątek jednak z tego powodu, że jestem w tej materii dość opornym egzemplarzem. Niestety :).

        PS. udanej operacji, trzymaj się
    • annajustyna Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 12.02.17, 16:13
      Moja babka tez tak myslala i umarla przed 50. Kolezanki ja w tym mysleniu umocnily, ze rak nie lubi noza (jasne, jesli sie go nie wytnie calkowicie i sie dziad "rozleje"), ale bylo to ponad 45 lat temu, jeszcze zanim sie urodzilam...
    • natka-79 Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 13.02.17, 08:43
      Ja rzadko kiedy się badam, bo nawet jak się badałam, to nawet jak coś wyszło w badaniach to i tak nie potrafili mnie wyleczyć, aż wreszcie przerywałam leczenie i olewałam lekarzy. Dolegliwości i choroby się wyciszały albo leczyłam się sama na zasadzie dr google a potem apteka. Mam kiepskie doświadczenia z lekarzami stąd moje podejście do badań. W tej chwili zakończyłam niepowodzeniem leczenia chorego wrastającego paznokcia. Jesienią poszłam do rodzinnego żeby mnie skierował do chirurga na wycięcie pazura u nogi, a on na to, że on mnie wyleczy i że wycinanie boli, potem długo się goi, to lepiej leczyć. Wybrałam kilka opakowań terbinafiny, wydałam kasę na scholl a pazur jaki był, taki jest. Lepiej mi pomaga moczenie w wodzie z sodą niż te ich leki. Miałąm zaburzenia hormonalne poszłam do ginekolożki, a ona bez żadnych badań kazała mi łykać tabletki anty. Tłumaczyłam jej, że mam problemy z krążeniem, źle toleruję hormony że leczę się na nadciśnienie, a ona dalej swoje. Powiedziała mi, że powinnam kłaść się na operację jajnika, że mam endometriozę i będzie coraz gorzej bolało. Ja już kiedyś byłam na takiej operacji, wycieli torbiel, odrósł po kilku miesiącach, i co teraz znowu mają mnie ciąć? nie pozwolę na to. Na razie cykl hormonalny wyregulowałam przy pomocy leku ziołowego. Oprócz tego mam torbiele na tarczycy, dowiedziałam się przy okazji usg piersi. Kazali mi robić biopsję. Nie zrobiłam. Żyję z tym od kilku lat. Powinnam jeszcze zbadać serce ale nie mam kiedy pójść do kardiologa. Nie ma czasu ani kasy ani cierpliwości. Z reguły nie słucham co mnie boli, biorę jakąś tabletkę bo muszę funkcjonować. W pracy krzywą patrzą na zwolnienia lekarskie, o urlop też ciężko się doprosić, a jak już mam wolne, to zwyczajnie wolę odpocząć pobyć z rodziną, niż spędzać ten czas u lekarzy.
    • gabrielle Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 13.02.17, 11:33
      Co pół roku USG piersi i podwozia. Raz, że w grupie ryzyka (niech żyją obciążenia rodzinne), dwa że raz już raka wewnątrzprzewodowego miałam i mi starczy. Za 2 tygodnie USG jamy brzusznej.

      Guzek znaleziony został przy okazji profilaktycznego badania, wycięty ekspresowo, na drugi dzień już poleciałam na uczelnię. Blizna jest prawie niewidoczna. Kilka dni z opatrunkiem na piersi to żadna niedogodność w porównaniu z tym, co może się stać, gdy nie będziemy same o siebie dbały.

      Co do gadania typu "póki co dobrze się czuję", lekarze straszą, "mammografii nie robiłam nigdy", "nie boli, nie ruszam i żyję" a " rak i tak przecież nie zabija z dnia na dzień" to ja przestałam już tłumaczyć tym osobom, że głupio gadają, mają się badać, dzięki temu uratują SIEBIE. Teraz to już mówię, że są zwyczajnie głupie i samolubne, skoro nie myślą o RODZINIE. Taka durna pipa nie jest świadoma tego, że jej przegapiona choroba odbije się nie tylko na niej, ale i na jej najbliższej rodzinie, która będzie musiała poradzić sobie z tym, co potem.

      Mój ojciec w ubiegłym roku bardzo się zdziwił, gdy okazało się, że to ja z siostrą miałyśmy rację, gdy mu mówiłyśmy, że coś jest nie tak i żeby poszedł do lekarza. Nigdy nie miał czasu, bo wolał, jak to tu ktoś napisał "posiedzieć z rodziną". Jego ostatnie godziny właśnie tak wyglądały. Siedział, a raczej leżał, a rodzina co chwilę podsuwała mu miednicę, do której rzygał krwią i wył, że nie da rady. Spróbujcie trzymać tę miednicę i jednocześnie same nie zwymiotować. Taki odór. Wcześniej oczywiście pretensje do lekarzy i całego świata, bo "było dobrze, dopóki nie ruszyli". CO mają lekarze zrobić, gdy pacjent przychodzi już z guzem, który zajął jedną trzecią jelita i dał przerzuty wszędzie.

      Nie chcesz iść do lekarza? Nie idź. Tylko potem nie zawracaj głowy rodzinie i nie płacz, że cię boli, że chodzisz w pieluchach, że z brzucha zwisają ci worki stomijne, że chcesz jeszcze coś zrobić, zobaczyć, gdzieś pojechać. Doczekać pierwszego kroku dziecka, wnuka.
    • zerin Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 13.02.17, 18:30
      Jestem facetem :) ale opiszę autentyczną sytuacje.

      24 lata temu u mojej mamy ginekolog w czasie standardowej, co rocznej, wizyty wykrył dwa guzy w piersi (3,5 cm i około 2 cm). Pojechałem z nią do onkologa (jednego z najlepszych w kraju- już niestety nie żyje). Zrobił badania i orzekł że guzy z dużą dozą prawdopodobieństwa nie są złośliwe.
      Jeśli mama się zdecyduje na operacje i ich usunięcie to daje jej 2-4 lat życia- "bo jak to ruszymy to na pewno się ze złośliwi". Jednak jeśli wybierze leczenie które on zaproponuje to daje jej 10-14 lat. Chyba nie muszę pisać co wybrała. Dziś 24 lata od tego zdarzenia mama żyje. Guzy są (większy ma ok.4 mm, mniejszy ok. 3 mm) tam gdzie były, nie ma ich więcej ani żadnych przerzutów. Czuje się dobrze, ale nadal codziennie bierze leki które 24 lata temu przepisał jej profesor. Co ciekawe- są to wyciągi z ziół- kupujemy je w aptece w Poznaniu- jeżdżę tam specjalnie po nie co kilka miesięcy.

      Moja konkluzja do Was wszystkich drogie Panie- badajcie się regularnie, bo to ważne. Ale nawet jeśli coś lekarz stwierdzi to nie załamujcie od razu rąk i nie spuszczajcie głowy. Wypnijcie pierś do przodu i przypie....cie chorobie. Jesteście silne i to tak że często nawet nie wiecie jak bardzo.
      • pies_w_studni Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 14.02.17, 01:15
        Ten najlepszy onkolog w kraju zrobił was w ch.uja.
        • sfornarina Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 14.02.17, 17:18
          > Ten najlepszy onkolog w kraju zrobił was w ch.uja.

          Koncertowo :)
      • ongoing Re: trochę śmieszno, trochę straszno - profilakty 28.02.17, 21:38
        guzy w piersi leczone ziołami rekoemndowanymi przez najlepszego onkologa w kraju - ale się uśmiałam
        podaj jego nazwisko
Pełna wersja