lovingeveryday35
01.02.17, 19:30
Proszę Was drodzy jak poradzić sobie z następującą sytuacją życiową....
Mam obecnie 41 lat i od dwóch lat jestem z mężem w separacji faktycznej..tzn. nie mieszkamy razem (z bardzo krótką przerwą na tzw. ratowanie związku) co oczywiście zakończyło się niepowodzeniem. W efekcie już za tydzień odbędzie się nasza sprawa rozwodowa z jego powództwa. Bardzo przeżyłam ten samotny okres jako że nie należę do osób czujących się komfortowo żyjąc w pojedynkę...po pierwszym okresie szoku związanego z porzuceniem zaczęłam odczuwać deficyty wynikające z braku tej drugiej, bliskiej osoby.
Los tak chciał i skrócił moje męki....w lipcu zeszłego roku poznałam cudownego mężczyznę który wg wszelkich przesłanek jest tym jedynym i wiem.....możecie powiedzieć, że to niepoważne wyrokować po sześciu miesiącach, że ta właśnie osoba jest prawdziwym ideałem i ucieleśnieniem cnót wszelakich.....ale tak właśnie jest....nie mam już lat 20tu i paru mężczyzn w życiu "przerobiłam" ....ten facet jest perfekcyjny w każdym calu: czuły, opiekuńczy, wyrozumiały, lubi moje córki(co bardzo istotne) no i ....robi cuda w seksie....deklaruje też jasno swoje uczucia z których wynika, że jestem mu bardzo bliska i że wiąże z nami wielkie nadzieje co do wspólnej przyszłości...czuję się przy nim jak księżniczka...może to głupie w moim wieku ale tak właśnie jest...przy nim dostrzegłam swoje zalety jak chociażby to, że mimo wieku wyglądam bardzo młodo i gdy go poznałam skłamałam co do ilości wiosen odejmując sobie 5 lat a on nie mógł uwierzyć gdy przyznałam się jak jest prawda.....z reszta juz to wiele razy słyszałam ale nigdy jakoś nie zwracałam na te kwestie uwagi będąc otumaniona przez problemy życia codziennego....
Przy nim wszystko jest inne i takie proste....zycie jest po prostu piękne i czuję się jak nastolatka ....i tu zaczynają się schody....mieszkamy w dwóch różnych miastach oddalonych od siebie o 400 km. W efekcie widzimy się w weekendy czasem częściej jako, że jego praca pozwala mu na zdalne wykonywanie obowiązków...są jeszcze jednak póki co dodatkowe trudności związane z faktem iż mój mężczyzna jest również w trakcie rozwodu co dodatkowo komplikuje nam możliwości regularnych spotkań, jako że jego obecna jeszcze małżonka jest osobą niezwykle mściwą i dowiedziawszy się o moim istnieniu rozpoczęła procedurę utrudniania mu kontaktów z dziećmi. Mój partner jest ojcem dwóch synów z którymi ma wspaniały kontakt i te spotkania są dla niego bardzo ważne...jednakże poprzez destrukcyjne działania wspomnianej jeszcze żony stały się one bardzo trudne i tak na prawdę nigdy nie wiadomo czy nastąpią....Efekt tego jest taki, że czasem cierpią na tym tzw nasze weekendy....tęsknota mnie zabija ale wiem w głębi duszy że to tylko okres przejściowy....wmawiam sobie, że te trudności tylko nas umocnią a nasze uczucie będzie dojrzalsze i trwalsze....to samo powtarza mi partner....jednak ja niestety często łapię tzw doły.....boje się żeby nie stać się przez to zbyt marudną wobec faceta który jest dla mnie wszystkim.....doradzcie proszę jak sobie radzić z tym stanem umysłu i rozłąką która dobija człowieka każdego dnia.....