firlefanz
05.02.17, 19:41
dużo ostatnio wątków o randkach, więc dorzucę swój :) jestem w sytuacji, który mnie już męczy, bo lubię wiedzieć na czym stoję.
spotykam się od dobrych kilku tygodni z kolegą (w sensie: znaliśmy się i widywali w tym samym gronie znajomych już wcześniej) i nic z tego nie wynika.
W moim odczuciu, gdy liczba randek jest już bliższa kilkunastu niż kilku (a osoby się wcześniej znają od kilku miesięcy) to powinno być jakieś "rozstrzygnięcie" - przestajemy się spotykać albo zostajemy parą.
(ja mam wątpliwości czy to jest to, lubię go, ale nie czuję motyli w brzuchu, więc nie robię pierwszego kroku).
Ale nie rozumiem postępowania tego faceta.
Panowie, wyprowadźcie mnie z błędu, ale zawsze mi się wydawało, że u mężczyzn jest raczej krótka piłka - jeśli się po 2-3 randkach sytuacja nie klei, to odpuszczacie i nie kontynuujecie znajomości.
Różne opcje mi chodzą po głowie:
a) ma takie samo - czyli luźne - podejście do tego jak ja ("zobaczymy, co z tego wyjdzie")
b) wyczuwa mój brak zaangażowania emocjonalnego, ale zależy mu na mnie, więc woli poczekać, a nuż się jednak w nim zakocham? ;)
c) choć nie sprawia takiego wrażenia, jest osobą bardzo nieśmiałą w sytuacjach damsko-męskich?
Nie wiem, co jeszcze może tu wchodzić w grę, ale jak się już to pojawiało w innych postach -na forum można czasem uzyskać obiektywne spojrzenie z zewnątrz ;)