xrosalieex
20.02.17, 21:02
Nigdy nie zabiegał o miejsce w moim życiu. Rozwiedli się z mamą kilka miesięcy po tym jak przyszłam na świat. Oszukiwał ją, robił kosmiczne długi, palił i kłamał że nie, poza tym dopuścił się też zdrady. Jednym słowem nie dziwię się że nie chciała być dłużej jego żoną. Na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy mnie widział. Pamiętam jedno spotkanie bo podczas innych miałam zaledwie kilka miesięcy. Było gdy natknął się na mnie i mamę przez przypadek, gdy miałam 6 lat. Od tego czasu nie widziałam go nigdy więcej. Zawsze mi go trochę brakowało, chciałam go poznać i się przekonać co nim kierowało, taka wewnętrzna nadzieja dziecka. Ostatnio skończyłam 17 lat. Od tego czasu zaprosił mnie do znajomych na fb (po czasie przyjęłam, jakoś nie umiałam po prostu usunąć) i pisze wiadomości. Jak gdyby nigdy nic. Bez żadnego przepraszam, no cokolwiek. Nigdy nie rozmawialiśmy, a tu nagle: co tam, co u mamy, jak po urodzinach, jak weekend, no i moja ulubiona: a córka jeszcze nie śpi. Na żadną wiadomość nie odpisałam. Mam jednak ochotę wyrzucić wszystko z siebie, boli mnie to wewnętrznie i chciałabym wreszcie móc mu powiedzieć co myślę, nawet tylko napisać. Np to, że dla mnie nie jest ojcem więc niech nie nazywa mnie córką. Tylko nie wiem czy to dobry pomysł. Chcę wyrzucić to z siebie i chcę też żeby zrozumiał wreszcie że to co zrobił całe życie mnie bolało a on pojawia się jak gdyby nigdy nic i po prostu tak nie wolno, bez jakiejkolwiek skruchy. Nie ma dobrych intencji, czuję to. Chce coś zyskać, mama też tak powiedziała - że to człowiek wyłącznie interesowny (kiedyś wziął jej dany wcześniej pierścionek zaręczynowy jak jeszcze byli małżeństwem i sprzedał go tak po prostu w lombardzie, myśląc że to nic ważnego). Jest wyprany z uczuć w moim odczuciu, wiem że to zabrzmi źle, ale taka jest prawda - po tym wszystkim chcę, żeby to on choć raz poczuł się tak niechciany jak ja dla niego przez całe życie.