Praktyczna Pani, czyli czemu...

21.03.17, 19:44
Cześć szukam odpowiedzi, może coś pomożecie w sprawie jedzenia. Dlaczego nie powinno się/nie wypada w towarzystwie pokroić na kawałki całego schabowego (czy czegoś innego) i dopiero po skrojeniu kotleta zjadać te kawalki samym widelcem, lecz trzeba odkroić kawałek i na bieżąco go zjeść? Oprócz argumentów związanych z utratą temperatury dania (kotlet wpierw w ten sposób pokrojony będzie miał niższą temp. przy pierwszym kęsie) oraz estetyką (choc ta jest sprawą względną) - pokrojony plat mięsa nie wygląda tak ładnie, jak w całości, w dodatku kojarzy się z karmieniem małego dziecka, nie mówiąc o przykrości jaką można takim krojeniem sprawić komuś, kto dla was przygotowuje jedzenie, bo - właśnie - masakruje się na wstępie danie. Ktoś coś? :)
    • sweet_pink Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 21.03.17, 20:50
      To kwestia kulturowa. W naszym kręgu kulturowym je się nożem i widelcem i to zaleca S-V. Poza aspektem owego S-V moim zdaniem inne przyczyny nie istnieją.
      Biorąc pod uwagę, że około 5 latek (o ile rodzice trenują samodzielność) umie się z grubsza nożem i widelcem posługiwać, to jedzenie samym widelcem kojarzy się u nas z zaniedbaniami wychowawczymi lub upośledzeniem ruchowym.
      • mariuszg2 Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 21.03.17, 21:03
        boszszszsz...mój 8 latek je tylko paróewki i ręcamy z keczupem... to bardzo intelygentne dziecko po ojcu...
      • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 21.03.17, 21:05
        Ponoć sv posiada uzasadnienia. Nie wiem czy dosłownie wszystko, ale sporo przykazań, jak postępować w taki a nie inny sposób, da się sensownie uzasadnić. I o uzasadnienie się pytam - czemu nie wypada masakrować sznycla, zwłaszcza w towarzystwie.
        • sweet_pink Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 21.03.17, 21:28
          Moim zdaniem dwojgiem sztućców jest większe panowanie nad ruchem jedzenia i mniejsza szansa na ubrudzenie obrusa/siebie/sąsiadów. Z dań w których działanie dwom sztućcami faktycznie jest pomocne w utrudnianiu jedzeniu ucieczkę z talerza zasada ekstrapolowała na wszelkie dania + fakt że dane danie je się jedynym kompletem sztućców. Ja podejrzewam, że miałabym problem ze zjedzeniem tłuczonych ziemniaków samym widelcem tak żeby nie naświnić dookoła talerza.
          • sweet_pink Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 21.03.17, 21:34
            Znaczy tylko zgaduję, że tak było. Znałam kiedyś osobę, która nie umiała jeść nożem i widelcem (30 letnią!!) i działała na zasadzie najpierw pokroić później jeść samym widelcem. Zawsze, ale to zawsze jedzenie lądowało poza talerzem.
          • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 21.03.17, 22:58
            >Moim zdaniem dwojgiem sztućców jest większe panowanie nad ruchem jedzenia i mniejsza szansa na ubrudzenie >obrusa/siebie/sąsiadów

            Zasady są "globalne", a wygoda i panowanie nad sztućcami to sprawa osobnicza. Komuś moze być wygodniej jeść za pomoca tylko widelca.

            > dań w których działanie dwom sztućcami faktycznie jest pomocne w utrudnianiu jedzeniu ucieczkę

            skrajasz całego kotleta od razu lub skrajasz go za każdym razem gdy chcesz wziąć kęs do ust. Różnicy na samym etapie krojenia (w sposobie trzymania noża i widelca) w obu przypadkach za bardzo nie ma, wobec czego są one podobnie niebezpieczne. W kolejnym etapie (gdy chodzi o doniesienie żarcia na widelcu z talerza do ust) uczestniczy już tylko widelec - tym bardziej różnicy nie ma. Różnica jest tylko w tym, ze nóż może służyć do nakaldania żarcia na widelec (ale wcale nie musi).
            • sweet_pink Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 22.03.17, 23:46
              Po ukrojeniu kotleta (czy czegoś innego) blokuje/przytrzymuje odkrojony kawałek nożem, żeby nie poślizgnął się na talerzu w trakcie nadziewania. To raz.
              Dwa. Na etapie wędrówki widelca do ust nóż nie ma znaczenia w przypadku rzeczy nadzianych. W przypadku ziemniaków czy surówek ma znaczenie kształt załadunku widelca, nóż jest niezbędny do nadania porcji formy gwarantującej, że nic z owego widelca nie spadnie. Raczej rzadko na talerzu ma się tylko potrawy nadziewalne.

              Co do wygody, to powiem szczerze, że nie rozumiem tego totalnie. Jako dziecko miałam kosmiczne problemy z koordynacją oko ręka (chodziłam nawet do poradni pedagogicznej) i wiązanie butów czy nauka obsługi sztućców w moim przypadku to było wystawianie cierpliwości rodziców na wielkie próby. Zacisnęli jednak zęby i zadbali, żebym rozwinęła odpowiednie umiejętności. Nożem i widelcem je mi się o wiele wygodniej i szybciej niż samym widelcem. Umiem też jeść pałeczkami czy robić na szydełku, choć we wszystkich testach i tak wychodzi ze tzw "mała motoryka" jest moim wyjątkowo słabym punktem. I mimo tych ograniczeń po prostu nie ogarniam jak ściganie jedzenia widelcem po talerzu (np groszku), może być wygodne.
              • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 27.03.17, 22:04
                >Po ukrojeniu kotleta (czy czegoś innego) blokuje/przytrzymuje odkrojony kawałek nożem, żeby nie poślizgnął się na >talerzu w trakcie nadziewania. To raz.

                no ok, nawet jesli w ten sposób zabiera się za jedzenie. Nadal nie widzę, jakim cudem sytuacja, gdzie wbijasz widelec w mięcho i nastepnie odkrajasz kawalek nozem i jeszcze potem (bo za slabo nabiłaś mięcho na widelec za pierwszym razem) podtrzymujesz mięso nozem aby lepiej je nabić i podnieść do ust ma być bardziej neibezpieczna od sytuacji, gdzie wbijasz widelec w miecho, odkrajasz kawalek, wyjmujesz widelec (może pomagając sobie nozem) aby moc go wbic w następny fragment miecha, aby go odkroić itd., a potem tylko nabijasz na widelec już skrojone kawaleczki mięcha. To chyba skwarki by musiały być.

                >Dwa. Na etapie wędrówki widelca do ust nóż nie ma znaczenia w przypadku rzeczy nadzianych. W przypadku >ziemniaków czy surówek ma znaczenie kształt załadunku widelca, nóż jest niezbędny do nadania porcji formy >gwarantującej, że nic z owego widelca nie spadnie. Raczej rzadko na talerzu ma się tylko potrawy nadziewalne.

                Owszem, ksztalt załadunku jasne, że ma znaczenie, ale nawet sv zaleca radzenie sobie w przypadku miekkich potraw za pomocą samego widelca (czyli ze się jakoś da - tzn. jednym to wyjdzie bez problemu, innym nie, więc ten nóż nie jest jednak gwarantem tego, ze nic nie upadnie z widelca po drodze).

                Groszku też nie ogarniam. Nawet z racji jego formy, nawet dziwnie jak na moj gust) jeść go widelcem... Ale, w sumie nie znam się.
                • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 28.03.17, 20:17
                  >ma być bardziej neibezpieczna od sytuacj

                  fiu, miło być - mniej niebezpieczna
    • mariuszg2 Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 21.03.17, 21:05
      jeśli schabowy oczekuje i jest koszerny to nie widzę przeciwwskazań
    • obrotowy zamawiaj tylko chinszczyzne, lub gulasz 22.03.17, 12:39
      to unikniesz problemu z etykieta.

      ja tak robie, bo jestem mankutem i nie lubie sie tlumaczyc, dlaczego nusz 3mie w lewej rence...
      • czoklitka Re: zamawiaj tylko chinszczyzne, lub gulasz 22.03.17, 18:54
        nie mam problemu z etykietą lecz tylko próbuję sobie znaleźć wyjaśnienie. I dziwne, ze komukolwiek masz is tłumaczyc.
        • obrotowy no bo ja bywam w Dobrym Towarzystwie... 22.03.17, 21:22
          ale provincjonalnym.

          a Provincja jest ciekawska...
          i zawsze mnie pyta, czy ten nusz w lewej rence - to mankuctwo, czy ekstrawagancja.?
          - i tu mam problem - bo to zwyczajne lenistwo.
          nigdy nie nauczylem sie jesc widelcem lewa renka...
    • molly_wither Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 22.03.17, 18:57
      Ja uwazam ,ze jedzenie tylko widelcem (nie widelczykiem do ciast!) jest nieeleganckie,ale wygodne. A wszystko co wygodne z reguly jest nieeleganckie. Ot, takie moje uzasadnienie:)
    • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 22.03.17, 21:01
      Dobra, jeszcze przyszlo mi do glowy, ze lepiej ejst coś "znormalizować", bo gdy każdy będzie czynil podobnie, to będzie bardziej elegancko. I że powinno lub dobrze byłoby dostosowywać się do reguł, jakie panują w danym otoczeniu. Ale to nadal nie są argumenty praktyczno-logiczne (a taki sv logikami lubi się czasem chełpić, z tego, co widzę), a bardziej "emocjonalno-estetyczne".
    • mozambique Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 23.03.17, 10:18
      wiekszosc zasad s-v i tzw etykiety stołu powstało przez wiekami aby -
      z jednej strony - uporzadkować oragnizacje posiłku z 9 dań i 3 deserów , do którego zasiadało kilkadziesiat osób, usługiwalo 10 lokai i z tego powodu musial on prezbiegac w okreslonym tempie i porządku , aby nic sie nie posypało , nie wystygło a służba nie wykopyrtnęła sie na schodach z półmiskiem

      - z drugiej storny - w sferze arystokratycznej ( z której czerpało garsciami całe "niższe" społeczeństwo) - te wszystkei zasady krojenia, kolejnosci rozkłądani serwetek, kto moze przy kim siedzieć itp byly po to aby zaznaczyć elitarnosc, wyższość a takze wyraźnie okreslic hierarchię przy stole wiec i hierarchie społeczną

      imho - w dzisiejszych czasach wiekszosc tych zasad zupelnei straciło znaczenie i cel a ich stosowanie jest kompletnei zbyteczne , czasami wrecz szkodliwe
      • derff Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 24.03.17, 10:27
        Jedni piszą książki kucharskie a inni o zachowaniu przy stole. W ten sposób jedni i drudzy mają z czego żyć. W Indiach je się ręką w Chinach patyczkami a najważniejsze aby smakowalo.
      • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 27.03.17, 22:08
        Zupelnie stracilo na znaczeniu? No w sumie... patrząc , ze wszędzie sa jakieś obskurne budy z kebabem.
        • derff Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 28.03.17, 10:08
          Nie mam na mysli bud z kebabem. W naszej zachodniej kulturze je się niżem i widelcem a Indiach reką nawt w najelegantszych miejscach (przd jedzeniem każdemu przynoszą wodę w misce do umycia rąk lub przekrojona cytrynę).
          W Chinach należy jeść głośno(czyli mlaskać cmokać a nawet spluwać aby nie obrazić gospodarzy)
          Jnaczej mówiąc nie martwiłbym się za bardzo schabowym
          • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 28.03.17, 17:39
            Tak, nie no, tylko czekałam aż ktoś nawiąże do jedzenia rękami w innych kręgach kulturowych, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie w kontekście mojego pytania (bo jednak pytanie dot. jedzenia za pomocą sztućcow i wszelkich aspektow z tym zwiazanych, a nie jedzenia rękami). Tak jak powyzej - ponoc te zasady da się jakoś uzasadnić, wiec "se' z nudów szukam tego uzasadnienia, skoro niby to takie logiczne.
            • derff Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 14:20
              Oj, jak się kobieta uprze to koniec! Skąd mamy wiedzieć ? A w Londynie jest klub wierzących w płaskość ziemi i co?
              • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 18:40
                no to jak nie wiesz, to po co tu przychodzisz i o mlaskaniu piszesz!!!!!?????????????????????????????????
                • derff Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 30.03.17, 10:13
                  Bo Cię lubię.....Hę?
                  • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 30.03.17, 20:40
                    dobranoc.
    • 10iwonka10 Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 28.03.17, 17:10
      Moze to moje odczucie ale jak ktos musi najpierw pokroic calego kotleta na kawalki a potem go je to kojarzy mi sie to z osoba ktora ma komplulsywny, natretny syndrom. Cos jak kazda rzecz musi byc idealnie na swoim miejscu I nawet pol centymetra dalej.
      • aankaa Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 15:42
        a może nie potrafi jeść trzymając widelec lewą ręką ?
    • piataziuta Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 16:25
      Bo to nieelegancko.
      Szukasz logiki tam, gdzie jej nie ma.
      Savoir vivre to zbór zasad, które warto znać po to, żeby świadomie z nich rezygnować.
      W zamierzchłych czasach człowiek stosujący zasady savoir vivre'u oznaczał człowieka o wysokim poziomie kultury i inteligencji.
      Dzisiaj o wysokim poziomie kultury i inteligencji świadczą tolerancja i umiejętność zadania sobie pytania "dlaczego", w
      kontekście powielanych przez społeczeństwo zbiorów nieuzasadnionych logicznie zasad i stereotypów.
      • kalllka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 16:40
        Ależ savoir vivre, jest jak najbardziej logiczny,
        tyle, ze w dzisiejszych czasach, pełnych niegrzecznych.., nieużyteczny:/
        • piataziuta Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 16:51
          to w większości logika seksizmu
          • kalllka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 16:57
            Praktyczna pani, czy savoir vivre?
            Zreszta obie definicje dotyczą,
            starych /logicznie uwarunkowanych/ postaw życiowych dlatego pewnie przetrwają w myśli i mowie i.,., wbrew nowo mownym seksizmom:|
            • piataziuta Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 17:34
              Muszę cię rozczarować.
              Zasadom w stylu:
              mężczyzna ma w restauracji wybrać stolik, kobieta ma dostać menu bez podanych cen, jednocześnie wybrać danie nie za drogie i nie za tanie, bo mężczyzna ma zapłacić, następnie kobieta ma przekazać zamówienie mężczyźnie, a mężczyzna ma przekazać kelnerowi
              - bliżej do islamskiego niewolnictwa, niż kulturalnego traktowania współczesnych wykształconych kobiet.
              Nie mają szans przetrwania, biorąc pod uwagę, że twoje pokolenie - słabo wykształconych cioć i babć, kiedyś umrze.
              • kalllka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 17:56
                Azaliż, Poznałaś mnie , to ja, twoja babcia:-/

                • piataziuta Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 18:09
                  sama se zaliż
                  • capa_negra Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 05.04.17, 00:16
                    Niestety kultura ciągle pod strzechy nie trafiła
                • obrotowy Zaiste... 29.03.17, 18:23
                  kalllka napisała:
                  > Azaliż, Poznałaś mnie , to ja, twoja babcia:-/


                  Zaiste....
                  - Poznałem.
                  Jednakowosz na babcie mi jeszcze nie wygladasz...
            • obrotowy Pani, nie masz racji... 29.03.17, 18:12
              kalllka napisała:
              savoir vivre?
              > starych /logicznie uwarunkowanych/ postaw życiowych dlatego pewnie przetrwają
              > w myśli i mowie i.,., wbrew nowo-mownym seksizmom:|


              Pani, nie masz racji...
              "dress code" - to wszystko posle w diably.
        • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 18:38
          >Ależ savoir vivre, jest jak najbardziej logiczny,

          to słucham, kallka, proszę podaj odpowiedź na moje pytanie.
      • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 18:37
        >Szukasz logiki tam, gdzie jej nie ma.

        Wiesz, to moze podejdę do tego tak - to, że nikt tutaj nie wymyślił jeszcze jakiejś sensownej odpowiedzi, nie musi znaczyć, że ona nie istnieje. :) I proszę bez skojarzeń z dżęðdęr i takimi rożnymi tam. Wątas o sznyclu jest.

        • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 18:39
          lub ze istnieje. Kurczę, zastanowiło mnie to.
        • piataziuta Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 18:42
          No to jak znajdziesz tę odpowiedź to daj znać. Może napisz do jakiegoś speca od SV. :)
          Ale ja myślę, że nie znajdziesz niczego więcej poza "nieelegancko to wygląda". ;P

          I nie wyskakuje z gender, tylko walczę z seksizmem, który jest wszędzie. :P
          • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 18:48
            oni napiszą, że nieelegancko, po czym, w innym miejscu napiszą, ze sv to logika. ;)

            >I nie wyskakuje z gender, tylko walczę z seksizmem, który jest wszędzie. :P

            w moim sznyclu też? weź, nie bądź taka.
            • piataziuta Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 19:21
              Mechanizm który powoduje, że seksizm istnieje i ma się dobrze, to ten sam mechanizm, który każe ludziom stosować zasady SV.
              Ktoś wymyślił, że kotlet ma być krojony w taki sposób, a nie inny, nożem trzymanym w prawej dłoni, widelcem w lewej. I całe pokolenia bezmyślnie to powielają, bez wysiłku odpowiedzenia na pytanie "po co?". "Bo tak". "Bo tak się mówi, że powinno być". "Bo tak jest kulturalnie". "Żeby inni ludzie źle nie mówili".

              A kim jest człowiek, który zagląda innemu człowiekowi w talerz i zwraca uwagę, czy pokroił kotleta od razu, czy pomiędzy kęsami i w której dłoni trzymał widelec?
              Zwykłym bezmyślnym wsiurem.
              • obrotowy Ty nie walnujsa... 29.03.17, 19:32
                Amerykanie juz dawno te zasady odrzucili i chleja pivo przy jedzeniu wprost z butelki
                - a nie jak w Europie wypada - ze szklanki...

                a ja jestem mankutem i 3mie nusz w lewej rece...

              • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 19:46
                >Ktoś wymyślił, że kotlet ma być krojony w taki sposób, a nie inny, nożem trzymanym w prawej dłoni, widelcem w >lewej. I całe pokolenia bezmyślnie to powielają, bez wysiłku odpowiedzenia na pytanie "po co?". "Bo tak". "Bo tak się >mówi, że powinno być". "Bo tak jest kulturalnie". "Żeby inni ludzie źle nie mówili".

                bym jednak spory nacisk położyła na estetykę (choć ta nie jest odpowiedzią na moje pytanie). Wszelki bezpieczeństwo też nie, bo to sprawa osobnicza.

                Ziuta, ale ja mam w tej chwili w d* seksizm, mnie interesuje sznycel. Bez zwgledu na mechanizm.

                >A kim jest człowiek, który zagląda innemu człowiekowi w talerz i zwraca uwagę, czy pokroił kotleta od razu, czy pomiędzy

                rodzicem, który uczy swoje dziecko? choćby po to, by nie zostalo uznane za malpę przez kolegow? lub aby umialo i rozumiało zasady, aby później moc z nich, jak sama napisalaś gdzieś, rezygnować, obalać? Zresztą, nie, nie ma takiej potrzeby przecież teraz się chodzi żreć hamburgery i kebaby kupione w obskurnej budzie przy chodniku. Najtańsze Hot-Dogi! Cheesburgery! Frytki! Kebab! Rollo! Świeże! Zapraszamy!
                • piataziuta Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 22:11
                  estetyka to co innego, bo nie powinno się obrzydzać jedzenia innym ludziom, swoim zachowaniem przy stole
                  ale krojenie kotleta? widelec w jednej tylko słusznej dłoni?
                  po co się nad tym zastanawiasz czoko?
                  • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 30.03.17, 20:25
                    no akurat krojenie kotleta pod estetykę można podpiąć - jakby nie patrzeć, pofragmentowany kotlet wyglada gorzej niż cały i "odfragmentowywany" na bieżąco. O, albo, jeśli masz np. klopsiki w sosie koperkowym, tllczone ziemniaki i groszek z marchewką do tego i to wszytsko zmieszasz ze sobą - nie ma chyba wątpliwości, ze skladniki osobno wyglądają estetyczniej niż taka papka, bo to podobny w sumie dylemat do mojego - dlaczego by nie zrobic papki na talerzu. Choć "nie ma wątpliwości" - też w sumie nie, poczucie estetyki rzecz względna. :)

                    Z tą jedną dlonią to też już są zamierzchle czasy. ktoś woli jeść drugą, to moze jeść, nic na przeszkodzie nie stoi.

                    A zastanawiam się... a tak mi to wpadło do głowy, więc w wolnych chwilach się zastanawiam nad tym czy owym.
                    • piataziuta Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 31.03.17, 10:38
                      echh czoko
                      czyli najpierw sama stwierdzasz, że wrażenia emocjonalno-estetyczne się nie liczą, bo nie można ich zaliczyć do praktyczno-logicznych, a teraz gdy dyskusja rozwinęła się w różnych możliwych kierunkach, wracasz do tego, co na początku sama odparłaś? :)
                      • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 31.03.17, 16:43
                        tak! nie!
                        tylko podkręcam estetkę, bo nie jestem w stanie wymiślić nic w logycznego. grrrrrrrr.
                        ;)
                      • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 31.03.17, 19:52
                        Ziuuuta!!! Chyba mam! Chyba właśnie znalazłam logiczne uzasadnienie. :D
                        • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 31.03.17, 20:06
                          Chodzi o to, że sytuacja gdzie skraja się wpierw cały kotlet wymaga podjecia większej ilości zbędnych "króków" niż sytuacja, kiedy to na bieżąco odkraja się i przenosi do ust kawałek mięsa. No i przez to postępowanie niezgodne z sv jst rownież bardziej czasochłonne. A dokładnie chodzi o powielony (czyli zbędny z punktu logiki) krok polegający na wbiciu widelca w mięso.

                          Dobra, jak ma być logicznie, no to lecim:
                          Sytuacja I, zgodna z sv:
                          krok 1: wbijam widelec w miecho
                          krok 2: odkrajam nożem
                          krok 3: przeniszę nadziane mieso na widelec do buzi.
                          i po kotlecie.

                          Sytuacja II, niezgodna z sv:
                          krok 1: wbijam widelec w miecho
                          krok 2: odkrajam nożem
                          krok 3: wyjmuję widelec w mięcha (przy pomocy noża, ale to nawet nieważne);
                          następnie jest powtórzenie tej sekswencji kroków do czasu aż cały kotlet zostanie pofragmentowany.
                          W nastepnym etapie wracamy do kroku pierwszego - wbicia widelca w mięso (aby następnie przenieść juz jedzenie do ust). To jest wlaśnie ten powielony, zbędny krok. ;)

                          Ćękuję za uwakę. ;)
                          • piataziuta Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 31.03.17, 21:05
                            :D
                            kochana, to nie jest savoir vivre :D
                            to jest twoja próba zasymilowania głupich zasad na potrzeby własne :D
                            SV nie jest logiczny, ma być za to "kulturalny i elegancki" - fajnie, tylko powstał lata temu i się zdeaktualizował
                            Ty potrzebujesz logicznego uzasadnienia i jest to wspaniałe, ale licz się z tym, że w kwestiach związanych z ludźmi jako zbiorem, rzadko je znajdziesz :)
                            • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 02.04.17, 15:03
                              Piataziuta, rozumiem, ze jesteś specem od historii sv i wiesz co mówisz? W sensie twoje przemyślenia nie powstały tylko w wyniku podczytywania artykułów typu gazeto-wyborczego oraz wypowiedzi takich gigantek feminizmu jak stokrotka? Wybacz, nie jestem złośliwa, po prostu ufam na dany moment bardziej autorytetowi niż komuś nieznemu z forum w kwestii co jest jakie. A moze po prostu chcesz w "śmieszny" sposób zdeprecjonować moją wypowiedź... kto wie. :)

                              Racja, w zachowaniach ludzi jako zbiorze nie zawsze widać logikę, ale własnie po to powstaly różne zasady czy kodeksy postępowania - aby owe zachowania bardziej uporządkować w celu, hmm, ogólnego dobra.

                              I czy sv się zdezuktalizował? Czy moge przez to rozumieć, ze gdy idziesz do restauracji, to nie używasz sztućców, bo się zdezuktalizowały? - Lub sznycla sobie okrywasz po kawalku rękami? Lub deser lodowy jeż łyżką do zupy? Bo czemu by nie... Łyżka nawet lepsza - rodzaj żeński, nie to co widelec czy nóż... ;)


                              • piataziuta Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 02.04.17, 20:37
                                Kochana!
                                Nie deprecjonuję twojej wypowiedzi, tylko ludzi jako grupę. Nie zrozumiałaś, pewnie słabo napisałam.

                                Od kilku lat (czyt. praca) jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak beznadziejnie bezmyślny i głupi jest polski motłoch, i jak bardzo ten motłoch nie zastanawia się nad źródłami swojego - przyjętego jako "normalne i oczywiste" - postępowania.
                                Zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma taki kontakt z motłochem jak ja.
                                Po twoich wypowiedziach wnoszę, że być może należysz do szczęśliwej grupy, nieco bardziej wyizolowanej od większości polskiej narodowej.

                                W swoim komentarzu odnośnie savoir vivre'u odnoszę się do tego, że zadajesz pytanie "dlaczego", w kontekście zasad przyjętych przez większość i powielanych przez większość, bez większego zastanowienia, poza tym, że "tak trzeba".
                                I z tego też wysnuwam teorię, że być może te zasady (sv) - powielane od lat bez zastanowienia, powstały również bez większego powodu, poza tym estetycznym.
                                Zadajesz pytanie "dlaczego" więc jesteś w mniejszości i prawdopodobnie nie znajdziesz odpowiedzi.

                                W odpowiedzi na twoje pytania:
                                idąc do restauracji używam sztućców, ale trzymam sztućce odwrotnie niż się przyjęło (choć nie jestem mańkutem i potrafię "prawidłowo") - tylko dlatego, że tak mi wygodnie.
                                Deser zjadłabym łyźką do zupy - bo dlaczego by nie?
                                Nie interesuje mnie też, kto jak kroi kotleta.
                                Jednocześnie mam duże potrzeby w związku z estetyką, więc nie napiłabym się wina z niewypolerowanego kieliszka i trudno byłoby mi wytrzymać z osobą która źre i mlaska jak świnia.
                                • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 02.04.17, 21:10
                                  Ok.

                                  >Jednocześnie mam duże potrzeby w związku z estetyką, więc nie napiłabym się wina z niewypolerowanego >kieliszka i trudno byłoby mi wytrzymać z osobą która źre i mlaska jak świnia.

                                  Niezły rym.
                                • obrotowy no to vitamy. 03.04.17, 22:57
                                  piataziuta napisała:
                                  idąc do restauracji używam sztućców, ale trzymam sztućce odwrotnie niż się przy
                                  > jęło (choć nie jestem mańkutem i potrafię "prawidłowo") - tylko dlatego, że tak
                                  > mi wygodnie.

                                  no mnie tesz.
                                  - bo jestem mankutem.
                                  intelektualnym.
                                  • piataziuta Re: no to vitamy. 03.04.17, 23:38
                                    :D
                                    i też miewasz nad sobą te skostniałe ciocie (czyt. kolegów i koleżanki), które patrzą na ciebie zastanawiając się, że może jednak źle cię oceniły, bo niby z sensem gadasz i wiesz dużo o winie, ale nie wiesz, którą ręką się je, więc możeś jednak całkiem głupi i prostak? :D
                                    • czoklitka Re: no to vitamy. 04.04.17, 17:49
                                      ale z tym winem to chodzi o osądy ciociów czy twoje, ze niby wino takie super-luks i wgl że czlowiek z wiedzą o winie to klasa sama w sobie?
                                      • piataziuta Re: no to vitamy. 05.04.17, 13:59
                                        Czysty kieliszek z winem w środku po prostu ładnie wygląda, zwłaszcza pod światło - widok taki sprawia mi przyjemność, a jeśli kieliszek jest ładny i wino smaczne to już w ogóle wspaniale.
                                        Brudny kieliszek, to odbieranie tej przyjemności i oznaka, że ktoś kto podał wino ma mnie w dupie.
                                        Czemu jesteś taka zgryźliwa? Obraziłam cię w jakiś sposób?
                                        To co piszę nie ma dla ciebie sensu?
                                        • czoklitka Re: no to vitamy. 06.04.17, 22:38
                                          Nie, zastanowilo mnie tylko czy podany argument dot. wiedzy o winie jako wyznacznik "klasy/wartości" ma coś wspólnego z tobą i twoim sposobem myślenia, czy tylko odnosisz to do ciociów.
                                          • piataziuta Re: no to vitamy. 07.04.17, 11:19
                                            Cały czas nabijam się tylko (/aż) z bezmyślnego powielania stereotypów/zasad i z osób, które są oburzone, gdy ktoś wyłamuje się z tego bezmyślnego motłochu.
                                            Czyli nabijam się z większości polaków.
                                            Ale wydaje mi się, że z ciebie nie, skoro zadajesz pytanie "dlaczego", gdy każą ci jeść kotleta tak, a nie inaczej.
                                            Wyznacznikiem klasy i wartości jest dla mnie osoba tolerancyjna, kulturalna i otwarta, która nie patrzy z pogardą na drugiego człowieka przez pryzmat jakichś sztywnych ram (np. sv).
                                            Nie ma dla mnie znaczenia którą ręką ktoś je, jak kroi kotleta i czy zna się na winie, czy nie.
                                            Dziwi mnie, że tego nie rozumiesz.
                                            • czoklitka Re: no to vitamy. 07.04.17, 19:35
                                              nie siedzę w twojej glowie ziuta, abyym mogła powiedziec, ze ciebie dobrze zrozumiałam. Ale ok.

                                              Dzięki za udział w dyskusji, pomimo tego że (bez złosliwości) był nie w temacie. ;) Miłego, trzym się.
                                              • piataziuta Re: no to vitamy. 07.04.17, 22:12
                                                :)
                                                odpowiedziałam również na temat! :P
                                                trzymaj się też!
                                                buziaczki, całuski i konsekwencji ;) :PPP
                                                • czoklitka Re: no to vitamy. 09.04.17, 21:34
                                                  dobra, sfrustrowna ostatnio bywam ;)
                              • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 09.04.17, 21:40
                                aaa, no oczywiście nie dopisane:

                                >Łyżka nawet lepsza - rodzaj żeński, nie to co widelec czy nóż... ;)

                                bo łyżeczka też nie. Łyżeczka to zdrobnienie, a Senyszyn kiedyś przeciw zdrobnieniom zaprostestowała!
            • piataziuta Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 22:02
              Mechanizm który powoduje, że seksizm istnieje i ma się dobrze, to ten sam mechanizm, który każe ludziom stosować zasady SV.
              Ktoś wymyślił, że kotlet ma być krojony w taki sposób, a nie inny, nożem trzymanym w prawej dłoni, widelcem w lewej. I całe pokolenia bezmyślnie to powielają, bez wysiłku odpowiedzenia na pytanie "dlaczego?".
              "Bo wszyscy tak robią."
              A jeszcze gorszy jest człowiek, który zagląda ci w talerz i dziwi się, że nie robisz tak, jak ktoś kiedyś sobie przyjął, że się powinno.
              To wszystko niesamowicie śmieszno-straszne jest.
    • kalllka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 19:39
      No to odpowiem tak:
      Savoir vivre nie wypowiada w temacie jak jeść sznycel'a;
      savoir vivre wypowiada w temacie jak ładnie= praktycznie /oszczędnie, zdrowo/ jeść

      Zatem twoje pytanie o sznytla, koleżanko czekolado, zamierzonym żartem, a nawet podstępnym dowcipem było!

      Ps. Z ciekawostek- jedyne co ograniczał, savoir vivre, to język:)
      dlatego tez, większość dobrych dyplomatów, ma wymówkę- i milczy mając wymówkę:
      krojenie mięsa
      • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 19:49
        weź kobieto do ręki jakiś protokół lub lepszą książke, to przeczytasz tam, jak jeść plat mięcha.
        • kalllka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 29.03.17, 20:17
          Aha,
          Więc chodzi ci o sztukę mięsa, nie o sznycla. Otóż, moja czekoladko, sztukę mięsa tez się kroi tuż przed włożeniem do ust.
          Ale tego z protokołów czy książek nie dowiesz.najlepiej zapytaj mamę, babcie albo jakiego uprzejmego kolegę /starej daty/
          Takiego co to ma i w głowie i na głowie..:|
          • dziala_nawalony Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 30.03.17, 09:41
            Drogie panie, nic madrego nie wymysle, jednak nasuwa mi sie jedna mysl przewodnia..mianowicie welna czy bawela byle micha byla pelna,...8)
          • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 30.03.17, 20:39
            Najlepiej byloby, abyś w ogole, nigdy, nie przyjmowała że o coś mi chodzi, ok? Nie będzie wówczas ciebie kusiło, aby śmiecić w necie.
    • nieufamkobietom Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 03.04.17, 17:37
      Kiedys SV mowil, ze przy podawaniu "ognia" do papierosa pani palacej nalezalo wstac z krzesla.

      To bylo kilkadziesiat lat temu. W PRL.
    • miau.weglowy Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 03.04.17, 19:20
      dlaczego nie zadowala cie racjonalny argument utraty temperatury? czy nie mozna przyjac, ze ten ktos, kto kiedys tworzyl te zasady mial troche oleju w glowie jednak? ;)
      • piataziuta Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 03.04.17, 23:44
        TAK!!!
        Ten ktoś, nie wiadomo kto, stworzył coś, nie wiadomo co, ani skąd to wziął i co miał na myśli.
        Na pewno miał trochę oleju w głowie, bo wszyscy go naśladują latami, więc róbmy tak dalej i nie ośmieszajmy się głośnym zadawaniem pytania "dlaczego".
        :D

      • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 04.04.17, 17:47
        powinnas się domyslić, czemu, miuauauał
    • funkcyjna Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 07.04.17, 16:15
      Ja bym stawiała na kwestię temperatury kotleta :)
      • czoklitka Re: Praktyczna Pani, czyli czemu... 07.04.17, 19:30
        też na początku na to postawilam, to była moja pierwsza myśl. Ale po zastanowieniu, no to o ile stopni zdąży schłodzić sie kotlet podczas skrajania go? Pewnie są to nie bardzo wyczuwalne przez zmysly wartości. Przynajmniej przy pierwszej porcji. ;) Stąd szukam dalej.
Pełna wersja