jaszczurka_x
12.05.17, 18:43
Mam pewnien problem, ktory moze wydawac sie banalny, ale jednak psuje mi on troche humor. Mieszkam w Holandii, chodze na zajecia sportowe 3 razy w tygodniu do klubu blisko mojego domu. Caly problem zaczel sie jakis miesiac, moze dwa miesiace temu. Chodze na zajecia gimnastyczne, cos w rodzaju fitnessu. Zaczelam chodzic tam prawie rok temu, bylam jedyna Polka w grupie. Kilka miesiecy pozniej dolaczyla inna Polka ze swoim chłopakiem Holendrem. Zaprzyjaznilam sie z obojgiem, ale szczegolnie oczywiscie z nia sama. Spotykalysmy sie tez poza zajeciami sportowymi, pozyczalam jej ksiazki, jak cos upieklam to niosłam jej kawalek, jednym słowem przyjazn kwitla. Myslalam, ze znalazłam na prawde blisko mi osobe na obczyznie. Chcialam sie nawet przed nia bardziej otworzyc, ale moja niezawodna intuicja podpowiadala mi, ze cos jest nie tak. Ona poczula sie ze mna pewnie i zaczela mi opowiadac przykre rzeczy na temat innych ludzi z zajec: a ta taka gruba jak krowa, a ten taki i owaki. Nie lubie brac udział w plotkach i obgadywac innych, wiec nie ciagnelam nigdy tych watkow, a czasem nawet w rozmowie z nia bronilam tych ludzi. Pewnego dnia nagle zaczela mnie ignorowac. Jakbym byla powietrzem. Podeszlam do niej po zajeciach i sie zapytałam, dlaczego zachowuje sie inaczej, czy cos powiedzialam lub zrobilam, ale ona stwierdzila, ze to moja fantazja i tak nie jest. Ma jakis problem rodzinny, tak to okreslila i jest zamyslona z tego powodu. Dodala, ze to moja wina, ze to ja sie do niej mniej odzywam. Powiedzialam, ze tak jest bo widze, ze cos jest nie tak i nie lubie sie ludziom narzucac. Po tej konfrontacji było znowu lepiej, choc wiedziałam, ze ten "rodzinny problem" to wymowka i ona cos do mnie ma. I sie nie myliłam, bo po jakis 2-3 tygodniach zaczela znowu mnie ignorowac bardzo ostentacyjnie i to tylko mnie w grupie. I tak jest od ok 2 tygodni. Rozmawia z wszystkimi tylko nie ze mna, odwaraca sie plecami, udaje jakbym była powietrzem. A od tygodnia zaczela robic cos wiecej. Podchodzi do mnie w trakcie zajec i mowi cos szybko i chicho po polsku, abym tylko ja to zrozumiala, sa ta mniej lub bardziej kasliwe uwagi. Chcialam podkreslic, ze obie jestesmy doroslymi osobami. Ona ma 40 lat, a ja 35!!!! W dodatku nagle jest baaardzo mila dla innych dziewczyn, tak wrecz przerysowanie uprzejma.
Moje podejrzenia to chorobliwa zazdrosc o jej chłopaka. Ona ma jak już pisałam 40 lat, a on ok 24 lat. Ona ma mase kompleksow, bo widzialam w jaki sposob komentuje wyglad innych. Jej chłopak bardzo mnie lubil, ja jego rowniez, ale nie było flirtu miedzy nami, nie bylam i nie jestem nim zainteresowana. Podkreslam, ze mam meza ktorego bardzo kocham. Teraz ten jej chłopak totalnie mnie unika, ale jakby ze strachem przed nia. Tak to widze, natomiast on sam nie czyni mi przykrosci. Jak widze go gdy rozmawia z inna dziewczyna, ona ma bardzo zacieta i zazdrosna mine.
Moja reakcja..... postanowiłam, ze nie bede reagowac na zlosliwe komentarze. Nadal jestem mila, czyli normalnie sie zachowuje w grupie do innych, w miare możliwości normalnie. Jest mi czesto bardzo przykro, zwłaszcza, ze myslalam o niej powoli jak o przyjaciolce.
Mialam pomysl o zmianie godzin i grup zajec, ale dlaczego to ja mam uciekac? Nic nie zrobilam. Ona już zmienila godziny jednych z 3 zajec, ale pozostale 2 razy chodzi wtedy co ja, bo mamy wtedy genialnego trenera i ciezko jest go zamienic na inna osobe.
Moje pytanie, co mam o tym myslec? Jak reagować? Jak sobie z tym radzic? Moze ja czegos nie widze, moze cos zle wydedukowałam? Piszcie smialo proszę. Czy ktos byl w podobnej sytuacji i jak sobie z tym radzic? Ja uwielbiam te zajecia sportowe i nie chce z nich zrezygnowac. Jestem bardzo wrazliwa, emocjonalna osoba i dlatego pewnie mnie to tak boli.