Gość: Piotr
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
06.10.04, 00:07
Jesteśmy z żoną 10 lat po ślubie. Mamy syna, kochamy go bardzo. Ostatnimi
czasy w naszym związku nie układa się najlepiej...coś się jakby wypaliło,
nasze drogi oddalaja sie od siebie. Ja moge powiedzieć o sobie, że nigdy nie
zdradziłem mojej żony.
Ostatnio całkiem przypadkiem znalazłem w jej komórce (przyznaje znalazłem ,
bo szukałem, a wcześniej tego nie robiłem) SMS-a o treści- "Kocham
cię!!!..itd" niezaadresowanego do mnie...
Żona przyznała się że chce zakończyć nasze małżeństwo, NIE CZUJE ŻE MNIE
ZDRADZA, BO JUZ MNIE NIE KOCHA, wiec swego postepowania nie uznaje jako
zdrady, a jak twierdzi, kocha tamtego faceta i to z wzjemnościa.
Jednocześnie twierdzi, że zdrady fizycznej miedzy nimi nie było, a wprost
mówi mi, ze czeka na ten moment, kiedy do tego dojdzie, bo"jak sie ludzie
kochają, to wczesniej czy później do tego dochodzi i jest to wtedy wielkie
wydarzenie ..."
Przypominam, że nadal jest moja żoną...ZDRADA to czy nie ZDRADA??? jesli ona
mnie nie kocha, a kocha tamtego, mimo ze nadal jest moja żoną???
Mi sie wydaje, że zdrada. Straciłem do niej resztki zaufania. Rozwód z jej
winy??? To biorę poważnie pod uwagę...