Zdrada? Nie- zdrada?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.04, 00:07
Jesteśmy z żoną 10 lat po ślubie. Mamy syna, kochamy go bardzo. Ostatnimi
czasy w naszym związku nie układa się najlepiej...coś się jakby wypaliło,
nasze drogi oddalaja sie od siebie. Ja moge powiedzieć o sobie, że nigdy nie
zdradziłem mojej żony.
Ostatnio całkiem przypadkiem znalazłem w jej komórce (przyznaje znalazłem ,
bo szukałem, a wcześniej tego nie robiłem) SMS-a o treści- "Kocham
cię!!!..itd" niezaadresowanego do mnie...
Żona przyznała się że chce zakończyć nasze małżeństwo, NIE CZUJE ŻE MNIE
ZDRADZA, BO JUZ MNIE NIE KOCHA, wiec swego postepowania nie uznaje jako
zdrady, a jak twierdzi, kocha tamtego faceta i to z wzjemnościa.
Jednocześnie twierdzi, że zdrady fizycznej miedzy nimi nie było, a wprost
mówi mi, ze czeka na ten moment, kiedy do tego dojdzie, bo"jak sie ludzie
kochają, to wczesniej czy później do tego dochodzi i jest to wtedy wielkie
wydarzenie ..."
Przypominam, że nadal jest moja żoną...ZDRADA to czy nie ZDRADA??? jesli ona
mnie nie kocha, a kocha tamtego, mimo ze nadal jest moja żoną???
Mi sie wydaje, że zdrada. Straciłem do niej resztki zaufania. Rozwód z jej
winy??? To biorę poważnie pod uwagę...
    • Gość: marta uparta Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: 217.153.168.* 06.10.04, 00:21
      pojecie zdrady jest tak plynne, i kazdy odpowie Tobie co innego. Wg mnie
      uczucie po prostu umarlo, ale mozesz nazwac to zdrada mentalna, skoro Twoja
      zona mysli i pragnie innego mezczyzny.
      To zalezy od Ciebie, od Twojej cierpliwosci. Mozna to spróbowac przeczekac, bo
      moze to tylko zauroczenie. Ale czy zechcesz powrotu zony, wiedzac, ze ZDRADZILA
      Cie?
      Ale rownie dobrze, ona moze odejsc na zawsze. Jezeli i Ty tego chcesz, to nie
      ma sensu tego ciagnac dalej.
      • Gość: Agnieszka Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 00:40
        Kiedyś sądziłam, że spotkanie się z innym mężczyzną nie jest zdradą, nawet
        darzenie go jakimś ciepłym uczuciem teraz myślę inaczej. Paradoksalnie
        zrozumiałam to dopiero gdy zdradziłam i nie można tu zadać pytania czy to
        zdrada czy nie bo zdradziłam zarazem fizycznie jak i psychicznie. A wyrzuty
        sumienia miałam o tą część psychiczną.
        Jeżeli jest Ci teraz trudno spojrzeć na żonę i nie pamiętać o tamtym co
        powiedziała to się rozstancie. Problemem jest jeszcze dziecko to chyba będzie
        sla Was najtrudniejsze.

        Współczuję i pozdrawiam.
    • Gość: Max A co to dla ciebie z różnica? IP: *.dyn.optonline.net 06.10.04, 00:54
      Czy poczujesz się lepiej czy gorzej jak ci ktoś odpowie ze to nie zdrada?
      Bez względu jak to nazwiesz wasza rodzina się rozpadła:-(
    • Gość: Piotr Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.04, 06:09
      Chyba macie rację...rodziny juz własciwie nie ma...jakie to wszystko
      kruche..jak szybko ludzie , którzy byli ze soba moga sie od siebie
      odalić...Chyba teraz pozostanie mi pomysleć troche wiecej o sobie(jeszcze
      troche i to do mnie dotrze)..a nam, jako rodzicom, wiecej o naszym dziecku- bo
      ono jest tu bardzo ważne
      P.
      • Gość: marik Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: *.ld.euro-net.pl 06.10.04, 08:33
        tak to przykre bardzo ale wszystko kiedys mija to nie banal ja tez tak mialam a
        teraz znowu jestem szczesliwa
    • grogreg Re: Zdrada? Nie- zdrada? 06.10.04, 08:40
      Wez rozwod niez orzeczenia winy z ktorejkolwiek strony.
      Pozwoli Ci to przejsc w miare bezbolesnie - o ile to mozliwe.
      Bawienie sie w oskarzenia, oprocz watpliwej satysfakcji jedynie napsuje Ci krwi.
    • iwles Re: Zdrada? Nie- zdrada? 06.10.04, 09:04
      Piotrze, a czy jesteś pewien, że żona nie wymysliła tej historii, aby przekonac
      się, czy zależy ci na niej, czy będziesz o nią walczył? Czy też skulisz uszy po
      sobie i zgodzisz się na wszystko co ona powie...
      Może ten drugi facet to taka "furtka awaryjna" - przeciez jeszcze fizycznie cię
      nie zdradziła, a więc daje ci do zrozumienia, że gdybyś się postarał, to może
      dałoby się naprawić wasze małżeństwo?
      Spróbuj o nią zawalczyć, zachowaj się jak prawdziwy mężczyzna !!!!
      Jeżeli żona będzie upierała się przy rozstaniu - niestety...... rozwód stanie
      się faktem.
      • grogreg Re: Zdrada? Nie- zdrada? 06.10.04, 09:06
        Jestes pewien, ze warto walczyc o kobietem, ktora stosowalaby takie chwyty?
      • Gość: Piotr Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.04, 09:07
        to jest na poważne, może on jest "furtką awaryjną"..ale nie wiem..
        Starałem się,robiłem co mogłem w ostatnim czasie ale rozwód jest chyba
        nieunikniony
        powoli się z tym godzę
        • iwles Re: Zdrada? Nie- zdrada? 06.10.04, 09:13
          No, cóż- przykre.........
          Ale na pewno spotkasz jeszcze w swoim życiu miłość ...

    • Gość: Fema Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: *.b.pppool.de 06.10.04, 09:37
      w moim odczuciu zdrada jest wtedy jak sie z premedytacja oszukuje partnera.
      Twoja zona po prostu sie zakochala. Nic na to nie poradzisz, serce nie sluga.
      Daj jej odejsc jak tego chce, nie szarp sie z nia w sadzie, po co Ci to? Macie
      dziecko, chcialbys zeby syn byl swiadkiem waszej wzajemnej niecheci? przeciez
      lepiej jest miec w miare poprawne kontakty, ze wzgledu na niego.
    • Gość: Dalila Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.04, 09:53
      No i gdzie podziali się prawdziwi mężczyźni? Pierdoła jesteś, nie facet. Może
      byś tak ruszył tyłek i zabrał się za naprawianie Waszego małżeństwa, zamiast
      wstawiać głodne kawałki, jaki to jesteś pokrzywdzony. Jak się Wam nie układa,
      to trzeba coś zrobić, małżeństwo to nie pozytywka, że raz nakręcone gra sobie
      do końca świata. Na pewno sam też przyczyniłeś się do tego kryzysu, więc
      zabieraj się do odrabiania strat. Rozwieść się to każdy głupek potrafi, ale
      zrobić coś konstruktywnego, to już się nie chce, bo to się narobić trzeba, a i
      może trochę pocierpieć. Myślisz, że Twój syn będzie zachwycony rozwodem? Pewno,
      dla Was to najłatwiejsze wyjście, ale może pomyślcie o Waszym dziecku, które
      potrzebuje pełnej rodziny. Nie chodzi o to, żeby "dla dziecka" trwać w
      beznadziejnym związku, tylko żeby go naprawić. Jeśli nie umiecie się sami
      zmobilizować, na początek spróbujcie się zmotywować dobrem Waszego synka.
      • Gość: Piotr Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.04, 10:57
        oczywiście, że dużo jest mojej winy w tym rozpadzie związku..
        nie jestem pierdołą i sie starałem, ale było juz za późno..
        teraz rozwód, który jest chyba jedynym rozwiązaniem, a o dobrze dziecka mysle
        ciagle, oboje myslimy..i chcemy, aby stracił jak najmniej..
        A zostać ze soba tylko dla dziecka, a tak to wygląda z punktu widzenia mojej
        żony, to jest bez sensu..niezależnie od tego czy ja bym chciał ratować ten
        związek czy nie
        • Gość: Dalila Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.04, 11:29
          Nie daj się, wcale nie musicie ze sobą zostawać tylko dla dobra dziecka. To
          może być kop na początek, znam małżeństwa, które od tego zaczynały, a potem od
          nowa odkryły swoje małżeństwo. Przecież kochasz swoją żonę, a załóż się, że i
          ona kocha Ciebie, tylko przyszło zniechęcenie, może jakaś nowa fascynacja
          (czasem ktoś inny wydaje się nam lepszy, bo jest inny...), może zwykłe
          lenistwo, bo nie chce jej się rozwiązywać problemów, co wiąże się jednak ze
          sporym wysiłkiem. Nie wiem, dlaczego się Wam nie układa, ale wiem na pewno, że
          to nie jest nieuchronne i nieodwracalne. Moja mama mówi, że nie da się nic
          zrobić dopiero, jak ktoś umrze. Wy żyjecie, więc do roboty.
          • Gość: marik Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: *.ld.euro-net.pl 06.10.04, 11:54
            chcialabym to przeczytać jakies trzy lata temu
            • Gość: Piotr Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: 217.153.176.* 06.10.04, 17:56
              Dlaczego marik??
              Mozesz coś wyjaśnić? Miałas podobną sytuację??
          • Gość: marik Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: *.ld.euro-net.pl 06.10.04, 18:04
            że nie da się nic
            > zrobić dopiero, jak ktoś umrze. o to mi chodziło
            a ja nie zrobilam nic i juz po rozwodzie i wcale nie bylo mi lepiej.Jesli
            kochasz i zyjesz to masz szanse
          • im13 Re: Zdrada? Nie- zdrada? 07.10.04, 11:27
            Dalila ma sporo racji. Nie ma nadziei, kiedy ktoś umrze. Warto podjąć starania.
            Niekoniecznie Twoja żona przestała Cię kochać. Może naszło ją zauroczenie, to
            dawne drżenie na widok kogoś, drżenie na dźwięk głosu. A Was po tylu latach
            może odnaleźć siłę i oparcie. Spróbujcie porozmawiać. Fakt, że rozwód jest
            najprostszym wyjściem, wcale nie znaczy, że najlepszym. Pomyśl, gdzie coś Twoim
            zdaniem nawaliło... co mógłbyś z tym zrobić? I zrób to. Tylko nie, na Boga, na
            słabeusza... w sposób zdecydowany zaproponuj jej coś. Jeśli potrafisz
            przecierpieć fakt, że psychicznie Cię zdradziła, macie szansę na odrodzenie
            związku....
            Chyba się troche miotam, więc podsumuję - warto podjąć starania uratowania
            Waszego małżeństwa. Pozrawiam.
    • Gość: Ona Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 19:22
      Jeśli kochasz żonę, pozwól jej odejść.
      Niech pozostaną chociaż miłe wspomnienia.
      A dziecko w domu bez miłości,
      też nie bedzie szczęśliwe.
      • Gość: Dalila Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.04, 08:39
        Głupie gadanie rodem z kolorowego szmatławca. Jeśli kochasz żonę, zrób
        wszystko, żeby naprawić to, co się zepsuło. Wtedy nie będzie tylko miłych
        wspomnień (he, he, gdybyście się rozwiedli, to by ich na pewno nie było!), ale
        cenne doświadczenia, które pozwolą w przyszłości unikać błędów. Dziecko w domu
        bez miłości nie będzie szczęśliwe, więc o tę miłość trzeba powalczyć. Bo jeśli
        się rozstaniecie, jego rodzina na zawsze przestanie istnieć i cokolwiek by się
        stało, nie da się tego naprawić. Żadna nowa "ciocia" czy nowy "wujek" nie
        zastąpi utraconego rodzica i choćbyście się nie wiem jak kochali z nowymi
        partnerami, w życiu Waszego synka zawsze pozostanie bolesne wspomnienie po
        dawnej rodzinie.
    • Gość: ???? Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: *.bphpbk.pl 07.10.04, 13:40
      A tak naprawdę to o co chodzi?
      O zdradę czy o to, że ona chce odejść? Odchodzi do tego faceta? Czy po prostu
      chce rozwodu, bo juz cie nie kocha?
      A ty chcesz rozwodu czy nie?
      • Gość: Piotr Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.04, 17:14
        Chyba pierwsze jest to,że ona chce odejść(bo mnie nie kocha),a dopiero
        drugie,że jest jakiś facet..niekoniecznie dla niej ale jest. I nie odchodzi do
        niego(może pewnego dnia do niego- on ma żonę i dzieci, jego sytuacja rodzinna
        prosta nie jest) ale teraz to raczej ode mnie.
        Ja niby sie już pogodziłem z rozwodem, bo wiem, że na dniach ona składa
        pozew,ale..tak naprawdę gdzieś w głębi serca, to ja nie chcę rozwodu...
        • Gość: Ona Re: Zdrada? Nie- zdrada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 18:56
          Nie szntażuj jej dobrem dziecka, bo zostanie
          i będzie bardzo nieszczęśliwa, a Ty razem z nią.
          Skoro Cie nie kocha, nie zatrzymuj jej siłą.
          Nie można nikogo zmusić do miłości.
          A rozwody istnieją nie od dziś.
Pełna wersja