Gość: chudyy
IP: 217.153.23.*
06.10.04, 12:56
jestem szczęśliwy, że nie mieszkam z nią, nie widzę co dzień, nie wysłuchuję
przemądrzałego pieprzenia i wiecznego mnie krytykowania. Żałuję, że łączy
mnie z nią dziecko i do tego dziecko chorujące. Gdy próbuję brać udział w
leczeniu tego dziecka, a onaumawia spotkanie z lekarzem i okazuje się, że
umówiła termin kiedy mam spotkanie z klientem to się obraża i rzuca
słuchawkami, że w takim razie nie będzie mnie włączać w proces leczenia
dziecka.
Jak ja jej nie cierpię!!!!!!!!!!!!!! Czemu mnie Boże pokarałeś ślepotą 15 lat
temu, że się w niej zakochałem? Chciałbym żeby zniknęła całkowicie z mojego
życia. Nie mogę się doczekać kiedy dziecko będzie dorosłe i będę mógł ją jak
powietrze traktować...
uffffffff