Gość: tak_nie_tak
IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl
06.10.04, 19:04
Jestesmy razem trzy lata, on z byla nie jest juz od pieciu lat ale sie
przyjaznia. Ja ja tez lubie. Czasem on dzwowni na urodziny jej matki ( sa w
ogole po imieniu), czasem na imieniny ojca lub zlozyc zyczenia swiateczne.
nigdy mi to nie przeszkadzalo. Uwazam ze to i kulturalne i mile.I nie wiem co
we mnie wstapilo kiedy kilka dni temu zadzwonila jej mama i zaprosila go na
jakies danie ktore on bardzo lubi. On odpowiedzial ze z najwieksza
przyjemnoscia tylko zadzwoni do swojej bylej i przyjda razem. Jak powiedzial
tak tez zrobil. I poszli tam razem. Przeciez w tym nie ma nic zlego. Oni byli
wczesniej ze soba kilka lat, znam ja, lubie...ale cos we mnie wstapilo, jakis
zly duch i zrobilo mi sie zle i smutno. Atmosfera miedzy nami ( mna i moim
facetem) jest teraz napieta bo ja naburmuszona nie odzywalam sie do niego
caly wieczor...i coz...czy ja jestem bardzo popieprzona ze mi jakos dziwne z
powodu tej sytuacji? bo nie umiem sie pozbyc tego nieprzyjemnego uczucia ze
mi to sie nie podoba...