Dodaj do ulubionych

Ja, on i ona.

28.11.18, 20:24
Mąż znowu spotyka się z kochanką, chociaż wie, że jeśli to wyjdzie na jaw to będzie rozwód. Znowu ryzykuje nasz związek, dzieci, dom na kredyt dla kilku chwil z nią. Twierdził że ją lubił ale to rylko sex i nic do niej nie czuje, a mimo to znowu się z nią spotyka. A może on ją kocha?
Jak mu powiem że wiem, to będę musiała się z nim definitywnie rozstać, no bo ile razy można wybaczać? Czy lepiej udać że nie widzę i liczyć na to, że to nie przetrwa i się przestaną widywać?
Obserwuj wątek
      • mariuszg2 Re: Ja, on i ona. 29.11.18, 10:10
        jakie tam przebaczenie... nasza czterdziestolatka wyraźnie się boi, że już stara i życie się wali... Stawiam pół litra lekko gazowanej Cisowianki, że nie wybaczy ale strach ją paraliżuje przed jedyną słuszną decyzją.
        Ot ułomność natury kobiecej... Liczy się status oraz lęki... a nie zdrowy rozsądek... kobietom brak jest jaj.

        --
        Biegnij Forrest, Biegnij!
        • znana.jako.ggigus Re: Ja, on i ona. 29.11.18, 12:51
          Jaja u KAZDEGO moga sie zawsze pojawic albo zamanifestowac swoja obecnosc. Czasem niestety nie ma sie ich, kiedy sytuacja wymaga jaj. Takie zycie czlowieka.

          --
          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
        • karolina33331 Re: Ja, on i ona. 01.12.18, 03:41
          mariuszg2 napisał:

          > jakie tam przebaczenie... nasza czterdziestolatka wyraźnie się boi, że już star
          > a i życie się wali... Stawiam pół litra lekko gazowanej Cisowianki, że nie wyba
          > czy ale strach ją paraliżuje przed jedyną słuszną decyzją.
          > Ot ułomność natury kobiecej... Liczy się status oraz lęki... a nie zdrowy rozsą
          > dek... kobietom brak jest jaj.
          >
          Zgadzam się, że wcale nie chodzi o przebaczenie, ale o brak jaj 😀
          Znam sporo kobiet żyjących w tego typu " układach" z powodów czysto finansowych. Często kobiety nie odchodzą od mężów, bo nie chcą rezygnować z wygodnego życia na tzw.wysokim poziomie.
          Ja odeszłam i nigdy nie żałowałam.
          • mariuszg2 Re: Ja, on i ona. 01.12.18, 10:39
            wolność i niezależność to piękna sprawa. A jak już dwie osoby potrafią żyć razem w pełni tych wartości to jest to prawie szczęście. :)

            --
            Biegnij Forrest, Biegnij!
    • katalonja Re: Ja, on i ona. 29.11.18, 12:44
      Nie liczyłabym na to, że on się z wycofa z układu z kochanką, nawet jakby to był tylko seks. Pewnie zawsze będzie go to podniecało. Jeśli nie masz nic przeciwko temu, to zostań w tym układzie. A jeżeli cierpisz, to warto dać mężowi papiery rozwodowe. Nic pomiędzy, bo zawsze będzie Ci źle.
    • znana.jako.ggigus Re: Ja, on i ona. 29.11.18, 12:53
      Jeslo masz dom i dtzieci na liscie priorytetow, adopiero potem meza...?
      I dlaxczego nie mozna sie z kims spotykac tylko na seks, dlaxczego uwazasz, ze do niej cos czuje. Pogadajcie, moze bedziecie jadna z tych par, ktore laczy dom i kredyt. Kwestia wyboru.

      --
      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
      • katalonja Re: Nie przejmuj sie. 30.11.18, 00:01
        Bywają doskonałe kochanki, wytrawne kochanki, wtedy żona jest po prostu traktowana jak siostra albo matka, a nie jako kobieta, której się pragnie i którą się podziwia. Jest w domu i tyle. Nie wszystkim zdradzanym żonom to odpowiada. Teoretycznie kochanka nie ma żadnych praw, ale praktyka pokazuje, że traktowana jest przez tego mężczyznę z wielkim uznaniem, szacunkiem i poświęceniem, czego niestety nie starcza już dla żony...
        • obrotowy I Ty sie Nie przejmuj. 30.11.18, 16:00
          Zona to jest juz formalnie zaobraczkowana i zadzieciowiona - wiec poswiecac sie dla niej juz tak nie trzeba....

          Co innego kochanka. - ta jest Dobrem ULOTNYM - i dlatego (meczace to jest, ale cusz...)
          trzeba przynajmniej udawac, ze sie ja podziwia i wielbi...
          • katalonja Re: I Ty sie Nie przejmuj. 30.11.18, 17:47
            Udawany podziw można łatwo zdemaskować, chyba, że ma się jedynie o jeden zwój w mózgu więcej od kury. Z drugiej strony, po co na garba brać sobie kochankę, która ani się specjalnie nie podoba, ani się jej nie uwielbia. To tylko jakiś ekstremalny desperat mógłby zrobić. Oj słabe to jest Obrotowy. Kochanki zachwycają kochanków, inaczej marnie by ten 'interes' wyglądał.
            • obrotowy no i vidac, ze... 30.11.18, 18:03
              rozmawiam z kobieta, a nie z drugim kobieciarzem...

              roznica miedzy podobaniem sie, a uwielbianem jest dosc duza...

              a dla kazdego kobieciarza, to samo posobanie ssie wystarczy, zeby ja pozadac...
              i nie musi to byc jakas rewelacja - bo kazda kochanka ma to do siebie, ze jest INNA i tylko dlatego jest juz obiektem pozadania...

              A co udawania zachwytu - to jest to beltka dla wytrawnego kobieciarza...
              • adria231 Re: no i vidac, ze... 30.11.18, 19:00
                Sokratesa zapytał jego młody uczeń , czy ma się ożenić, czy nie. Mędrzec mu odpowiedział: Cokolwiek uczynisz - będziesz żałował. Można go zrozumieć, jego żona miała na imię Ksantypa.Opisana wyżej sytuacja jest podobna. Nie ma dobrego wyjścia. Facet ma kochankę, jak ją zostawi- będzie miał następną. Ten typ tak ma. Są dzieci - ciężko będzie je wychować w takiej rodzinie. A jak długo można udawać, że się nie wie o szlajaniu się małżonka?
              • katalonja Re: no i vidac, ze... 30.11.18, 19:18
                Pewnie masz rację, ale pamiętaj, że nie każdy kochanek jest kobieciarzem i nie każda kochanka nimfomanką. Bywają romanse bardzo płomienne dla obu stron i nie instrumentalne. Udawanie czegokolwiek w takich sytuacjach mija się z celem.
                • obrotowy naturalnie, ze tak... 01.12.18, 19:08
                  Jezeli jednak wchodzi sie w romans nie dla przyjemnosci i checi ubarwienia sobie zycia
                  - tylko po prostu z racji zakochania - to jest to dopiero tragedia dla wszystkich stron:
                  kochanka, jego zony i jego (nowej) kochanki..

                  Bo tak - czy tak trzeba przejsc przez Pieklo - zanim sie wyladuje w Czysccu.

                  Dziekuje Stworcy, ze to nieszczescie nigdy mnie nie dopadlo.
                  • rybka.11 Re: naturalnie, ze tak... 06.12.18, 09:02
                    obrotowy napisał:


                    > Dziekuje Stworcy, ze to nieszczescie nigdy mnie nie dopadlo.
                    :D
                    Wszystko przed Tobą ;)



                    --
                    Mężczyzna zakochuje się tak, jakby spadał ze schodów: to po prostu wypadek.
                    — Oscar Wilde
                    forum.gazeta.pl/forum/f,188512,Akwarium_rybki_jedenastej.html
                      • rybka.11 Re: naturalnie, ze tak... 10.12.18, 15:51
                        amanda-lear napisała:

                        > Cześć Rybcia:) kopę lat:)


                        Ano :)
                        Czas płynie... ;)
                        >




                        --
                        Lepiej być słynnym pijakiem, niż anonimowym alkoholikiem.
                        — Janusz Leon Wiśniewski
                        forum.gazeta.pl/forum/f,188512,Akwarium_rybki_jedenastej.html
                          • rybka.11 Re: ribko... 18.12.18, 11:06
                            nie lubię karpia ;)
                            tym razem coś z drapieżników będzie ;)


                            obrotowy napisał:

                            > rowniez pozdrawiam.
                            >
                            > a masz juz swiatecznego karpia w swoim akwarium ?
                            >
                            > pardon - w wannie ?
                            >
                            > maly.jasio




                            --
                            Lepiej być słynnym pijakiem, niż anonimowym alkoholikiem.
                            — Janusz Leon Wiśniewski
                            forum.gazeta.pl/forum/f,188512,Akwarium_rybki_jedenastej.html
    • nudnezyciezzz Re: Ja, on i ona. 30.11.18, 15:22
      Wiem że to nie jest łatwe ale jedyną opcją wg. mnie jest zakończenie związku. Jak wiele innych forumowiczek uważam że facet się nie zmieni. Osobiście patrzyłabym na niego z obrzydzeniem gdyby wyszło że ma kochankę, nie mówiąc już o bliskości/intymności. Nie chciałabym żeby mnie dotykał, tak jak dotyka ją.Rozumiem że macie dom,dzieci ale jakby się nie potoczyły sprawy to będziesz cierpieć, będzie Ci źle. Zastanów się czy warto? Pocierpisz pare lat, może nawet parenaście, On się nie zmieni, może zmienią się kochanki, a Ty będziesz sama, przygnieciona tymi emocjami. Bardzo współczuję, ale osobiście wolałabym zostać sama niż przeżywać taki rollercoaster i zadręczać się dlaczego taka sytuacja powstała.
      • x2468 Re: Ja, on i ona. 08.12.18, 17:15
        Najpierw powinnaś się zastanowić nad sobą, bez powodu nie prowadzi podwójnego życia, na to mężczyźni są zbyt leniwi.

        --
        Financial Times:
        Polska pod rządami braci Kaczyńskich była pośmiewiskiem Europy.
    • umi Re: Ja, on i ona. 02.12.18, 02:45
      Jeśli boli Cie to, co się dzieje: Najpierw zbierz dowody, że Cię zdradza - dla sądu. Potem rozwód w pełni z jego winy. W to samo, co on (czyli kogoś na boku) się nie pakuj. To draństwo i nieuczciwość. On taki jest, ale ty nie musisz się staczać. Poza tym, jesli rozwód jest z jego winy, a Ty sobie nie radzisz, będzie Ci winien dozywotnie alimenty (chyba, że ponownie wyjdziesz za mąż).

      Jeśli mimo wszystko chcesz w tym tkwić (np. ze względu na dzieci) to też zbierz dowody, ale do szafy. Nikt nie wie, czy za jakis czas mężulek jednak nie wybierze kochanki. Będziesz chroniona. Jesli macie dzieciaki, to chociaż Ty sie nie wykolejaj i dopilnuj, żeby nie zauważyły, że tatuś się puszcza, bo Ci syn wyrośnie na dziwkarza (tata tak mógł, to ja tez), a córka będzie wartościowała mężczyzn przez pryzmat tego debila szukajacego wrażeń.
    • l.george.l Re: Ja, on i ona. 05.12.18, 01:27
      Jeśli coś Was wiąże poza kredytem, to prawdopodobieństwo rozstania jest znikome. Statystyki dla kochanek są bezwzględne. Skazane są na pozostawanie bez końca tymi drugimi. Dla niektórych oczywiście jest to sytuacja korzystna. Przemyśl, dlaczego Cię zdradza. Widocznie w objęciach kochanki doznaje czegoś, czego Ty nie chcesz lub nie potrafisz mu dać. Może seksowniej się ubiera, może robi mu loda albo palec wkłada do dupki, albo siada mu na twarzy mokrą cipką? Wybadaj, co kręci Twojego faceta, eksperymentuj, przełam opory. Musisz wiedzieć jedno: zaspokojony facet nie rozgląda się za innymi kobietami. To po pierwsze, po drugie kochanka to koszty. Nie tylko materialne. Kochanka wymaga czasu, domaga się adoracji.
      Możesz też na cała sytuację spojrzeć od innej strony. Jeśli na przykład seks Cię nie kręci, to daj facetowi wyszumieć się poza domem. Facet zaspokojony seksualnie, to facet szczęśliwy i Ty z pewnością skorzystasz na jego dobrym samopoczuciu. Facet, który zdradza, ma poczucie winy i choćby podświadomie dąży do ich odpokutowania. Będzie to się objawiać większym zaangażowaniem w prace domowe, propozycjami spędzenia wspólnie czasu.
    • bozenkamaria2 Re: Ja, on i ona. 16.12.18, 20:27
      Nie jedna mądra żona widziała dużo i nic nie mówiłai jakoś to małżeństwo przetrwało...pobryka i się siądzie, tylko niech nie przyniesie jakieś cholery do domu. Ja to bym osobiście pogoniła, ale zadaj sobie pytanie dlaczego tam łazii czego mu brakuje u ciebie.
    • ciszej.tam Re: Ja, on i ona. 17.12.18, 12:58
      Mysle, ze wlasnie dlatego sie spotyka, ze doskonale wie, ze nie bedzie ani rozwodu, ani zadnych konsekwencji.

      To ty planujesz ukryc przed nim, ze wiesz.
      Lekcewazy cie, bo pozwalasz sie lekcewazyc.

      Dlaczego sie go boisz?

      Nie chcesz zdradzajacego to sie rozwiedz. Chcesz go za wszelka cene? Nie obiecuj nic czego nie dotrzymasz (np odejscia, rozwodu, konsekwencji etc)
    • donmarek Re: Ja, on i ona. 23.12.18, 10:13
      Natura. Cywilizacja. Zderzenie ich zawsze powoduje komplikacje. Zadaniem samca jest zapłodnienie. Jak największej liczby samic. Zadaniem samicy jest urodzenie i wychowanie potomstwa. Bo, dzięki temu gatunek zostanie przedłużony. Tak jest ukształtowane wszystko co żyje. Patriarchat, matriarchat to są określenia cywilizacyjne. Przecież samiec jest silniejszy fizycznie. Człowiek istnieje setki tysięcy lat. Cywilizacja w obecnym rozumieniu, ledwo kilka tysięcy. Więc wciąż się rozwija, zmienia, nabiera dojrzałości. Do tego, jedna cywilizacja dopuszcza tylko monogamię, inna zaś poligamię. Do tego są i takie, gdzie jedna kobieta ma dla siebie harem samców tylko dla siebie. Więc ... I tutaj się zaczyna. Co robić, co zrobić? Nie ma na to jednego lekarstwa. Ilu ludzi, tyle diagnoz. I każda będzie dobra. I jednocześnie zła dla kogoś innego. Popatrzmy na świat zwierząt, będących nieco niżej w hierarchii od nas. U jednych, samiec skacze tylko z samicy na samicę i resztę pozostawia już tylko jej. U innych pozostaje w związku nieraz do śmierci. Są też i inne sytuacje. Samiec zdobywa samicę zabijając samca i jego dzieci by ona urodziła mu jego potomstwo. Są i takie, gdzie samice łączą się w stada i wspólnie wychowują całe swoje potomstwo. Więc, nie ma mądrych na to, co Natura stworzyła. I tak prędzej zniszczymy swoją Ziemię, niż osiągniemy w tej materii - zdrady - jakieś porozumienie. Ja nie pouczam nikogo, bo sam jestem, z lekka, łobuzem. ;-) Całe życie małżeńskie - wciąż trwające - miałem kochanki. Żona nigdy się o tym nie dowiedziała. Pierwsza była ledwo 4 lata po ślubie i to przez 15 lat. Potem kolejne, rok, pół roku, etc. Obecna już też ponad 15 lat. Już tak mam. Co było powodem tego? Czy szukam czegoś innego? Nie wiem! Żona była i jest tradycjonalistką. Czasy kawalerskie? Powiem wulgarnie: wsadzić, spuścić się i do domu. Pierwsza kochanka, nieco starsza ode mnie, mąż podobno nie zainteresowany "tymi sprawami" zbyt mocno, a ona miała jakieś "myśli". I to ona mnie uwiodła. A potem ... Więc, pomyśl i policz co Ci się bardziej "opłaci"? Tutaj tylko zimny rachunek, wyrachowanie. Uczucia dobre są w czasie składania życzeń czy kondolencji. Tutaj mamy twarde warunki życia i przeżycia. I wychowania, zapewnienia przyszłości potomstwu!

      --
      Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
      I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
      Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
    • science75 Re: Ja, on i ona. 29.12.18, 12:42
      Mam 43 lata, jestem kobietą, żyję w wieloletnim związku. Powiem krótko: przeczekałabym tę kochankę. Kochanki nigdy nie mają statusu ani przywilejów żony. Kochanka jest zawsze na straconej pozycji i to ona wiele ryzykuje będąc tą "trzecią", choćby swój czas, emocje etc. W 90% mężczyzna zawsze wraca potulnie do żony, tak mówią statystyki. Trzeba zrobić rachunek zysków i strat. Jeśli są dzieci i inne wspólne zobowiązania to odradzam odejście od męża z powodu kochanki. Zamknąć oczy i poczekać, ten związek długo nie potrwa.
      • dziala_nawalony Re: Ja, on i ona. 29.12.18, 13:20
        ,..jest tez i pozytyw w tej sytuacji, bo ciebie prawdziwie kocha, a tamta tylko pier#oli,z jego strony to zaiste bardzo wzruszajaca szczerość, ..twój dziad ma jednak tupet i to spory,a nawiasem mowiac to moja Ewka, gdyby była na twoim miejscu to kopami w zad wywalilaby mnie z chałupy nawet nie ogladajac się na dzieci,czy wspolny kredyt itp.

        --
        ,.chris norman
    • donmarek Re: Ja, on i ona. 30.12.18, 10:32
      Jednak instynkt działa. Zwierzęcy instynkt. Nie cywilizacja. To jest MÓJ teren! To jest MOJA zdobycz! To jest tylko MOJA miska. Tobie wara ode mnie. Wykopać, pognębić, zniszczyć.
      ps
      a ja i tak sobie spokojnie żyję. Może niezgodnie z normami, ale nikomu nie szkodzę. I nikomu źle nie życzę. ;-)

      --
      Nie religia/katecheza tylko najpierw MATEMATYKA, FIZYKA, CHEMIA!
      I stworzył człowiek boga. Na obraz i podobieństwo swoje.
      Więc sam sobie jestem bogiem. Mój bóg to Ja!
      • ckrrr Re: Ja, on i ona. 06.01.19, 22:43
        Świetny komentarz. Kwintesencja związków, małżeństw, miłości, rodzinnego domu. To kobiety wmawiają sobie te wartości, bronią tzw rodzinnego ogniska. Mężczyźni robią to na co mają ochotę...
          • ckrrr Re: Ja, on i ona. 07.01.19, 09:49
            Wiesz co... podobno tak. Ale ciągle myślą że mimo wszytko matce nie wypada mieć kochanka, jaki to przykład dla dziecka, jak to wygląda z boku... Czy warto ? Z jednej strony zwierzęce instynkty A z drugiej cywlizacyjne rozterki
            • katalonja Re: Ja, on i ona. 07.01.19, 10:10
              Wiesz, pewnie jest całe gro kobiet, które rzeczywiście tak myślą i dla których "co ludzie powiedzą" dominuje w ich życiu. Zdarzają się jednak i takie, które lubią żyć w zgodzie z sobą, słuchać instynktu i naturalnego bicia serca, bez tłumienia i spychania tego w niebyt. Może nie zawsze postępują zgodnie z normami społecznymi, ale w końcu nie muszą się ze wszystkim obscenicznie afiszować. Prawdopodobnie są nawet szczęśliwszymi matkami, mogąc pozwolić sobie na co tylko mają ochotę w łóżku. Takie proste...., a jednak czasem dla niektórych skomplikowane...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka