desiree
17.10.04, 12:59
Moja 24-letnia koleżanka wprowadziła mnie ostatnio w osłupienie swoim
stwierdzeniem, że jej zdaniem najważniejszym zadaniem kobiety w życiu jest
byc żoną, potem matką i są to jej najistotniejsze życiowe zadania. Praca może
być do tego tylko dodatkiem. Ponadto rzeczona koleżnaka uważa, że kobieta nie
powinna być przypadkiem zbyt ambitna i nie musi zarabiać na równi z mężem, a
juz na pewno nie więcej, bowiem to on jest panem domu i powinien się o to
martwić, a nie ona.
Słysząc coś takiego z ust tak młodej osoby dochodze do wniosku, że całe to
mówienie o równouprawnieniu nie ma sensu, kiedy słyszę takie uogólnienia. I
nie chodzi mi o to, że kobieta powinna sama dokonać wyboru, co jest dla niej
w życiu najistoniejsze, bo tego nie kwestionuję i rozumiem, że każdy
podejmuję inne decyzje, ale o przełamanie pewnych stereotypów w postrzeganiu
roli kobiety w związku. Irytuje mnie podejście, że kobieta owszem może
pracować, ale dla dobra dziecka każda powinna zrezygnować z rozpoczetej
kariery. Spotykam się też często z takim typem kobiet, które uważają, iż
bycie matką w jakiś sposób je wyróżnia, czują, że wypełniły jakąś misje,
będąc z tego bardzo dumne. Zdaję sobie sprawe, że nie każda kobieta chce
osiągnąć sukces zawodowy,ale denewrują mnie takie poglądy, że każda bez
wyjątku kobieta powinna być matką, a jeśli już uda jej sie zrobic karierę, to
ma z niej zrezygnować dla dobra dziecka. Jeśli chce to zrobić, to niech robi
to ale własnego wyboru, a nie dlatego, że tak powinna uczynić, bo tego
oczekuje od niej mąż, społeczeństwo albo koleżanki, które tak właśnie zrobiły
i potępiają, nietolerują tych, które niekoniecznie myślą podobnie jak one.
Czy też spotykacie się z takim typem ludzi, którzy wywierają na Was taką
presję w wygłaszanych przez siebie poglądach ? Jak radzić sobie z takimi
osobami w codziennych kontaktach ?