Dodaj do ulubionych

pieniądze w związku

23.12.19, 23:37
Cześć, chcę Was poprosić o opinię w kwestii finansowej.
Jesteśmy razem od ponad roku. To poważny związek.
Mieszkamy w moim mieszkaniu, do którego wprowadziłam się w kwietniu. Mój partner wprowadził się w październiku. Mieszkanie kupiłam na kredyt (400k), już jak się spotykaliśmy (ale jeszcze bez zobowiązań). Też ja niemal w całości je urządziłam i to też spłacam (50k).
Wydatkami na utrzymanie bieżące dzielimy się po połowie. Zarabiamy mniej więcej tyle samo.
Po przeprowadzce, mój partner zaczął wynajmować swoje mieszkanie.
Czy zasadne byłoby dla Was oczekiwanie, by partner dzielił się ze mną połową zysku z wynajmu?
On twierdzi, że chce to odkładać na zakup ziemi/domu, dla nas.
Mam z jednej strony poczucie, że chcę się "rachować", że to nie tak powinno wyglądać. Z drugiej strony to ja w całości ponoszę koszty mieszkania, w którym mieszkamy razem i nie odpowiada mi to. Ale mieszkanie jest moje.
Co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • gyubal_wahazar Re: pieniądze w związku 24.12.19, 01:16
      Na moje, należy Ci się pół ceny rynkowej wynajmu twego mieszkania, jak psu zupa. W przeciwnym razie, finansujesz pana, bo pan może się ze związkowania wymiksować w każdej chwili i jak niby miałabyś wtedy egzekwować obiecane Ci na twarz udziały w jego oszczędnościach ?

      Na Twoim miejscu, wziąłbym wydruk z cenami wynajmu w Twojej okolicy, wyciągnął średnią, podzielił ja na pół i spytał, czy Panu odpowiada dołożenie się do kosztów utrzymania.

      Co innego, gdyby gość był na bezrobociu, albo naprawdę nie śmierdział groszem, ale jeśli zarabia, a do tego dostaje pieniądze z wynajmu, nie miałbym najmniejszych skrupułów. W przeciwnym razie, czułbym się jak ostatni frajer
        • ona_zmeczona Re: pieniądze w związku 24.12.19, 09:27
          Ja w glebi swojej duszy jestem malym centusiem i sprawiedliwosc finansowa musi byc.
          W obecnej sytuacji oczekiwalabym, ze kazdy pokrywa koszty mieszkania po polowie, koszty to oplaty i kredyt. A planujac przyszlosc kazdy oszczedza by dzialke kupic wspolnie.
        • gyubal_wahazar Re: pieniądze w związku 24.12.19, 11:01
          A wpisze Cię do hipoteki jako współwłaścicielkę ? Jeśli tak, to wtedy liczycie ile Twój udział jest wart i tyle mu oddajesz. Warto pamiętać, że jak przychodzi do konfliktu i sprawy w sądzie, to obiecanki i zaklęcia warte są tyle, co zeszłoroczny śnieg.

          Mądra umowa to taka, która żadnej ze stron nie wystawia na ryzyko kaprysu drugiej strony. Teraz jesteś na takie ryzyko narażona, bo pan może się jutro spakować i z jego obiecanek nie zobaczysz ani grosza.

          Rzewne kawałki o miłości i wspólnym życiu aż po grób, dobre są dla nastolatków, których majątek to kilka par dżinsów, a nie dla ludzi którzy pół życia w pocie czoła orają na mieszkanie.
          • onaletm.ein Re: pieniądze w związku 24.12.19, 11:10
            Nie chciałabym być wpisana jako współwłaścicielka w sytuacji, w której nie dokładam się finansowo do tej inwestycji. A nie dołożę się ze względu na kredyt. Poza tym mój partner kupuje tę ziemię ze swoją mamą, umówili się na to kilka lat temu. W tej sytuacji nie chcę w tym uczestniczyć, o czym mu powiedziałam i co przyjął, ale widzę, że takie "rachowanie" jest dla niego niezrozumiałe. Poczytuje je jako sygnał o ew. rozstaniu. Ja natomiast chciałabym w miarę czystą sytuację właśnie na wypadek rozstania.
            • gyubal_wahazar Re: pieniądze w związku 24.12.19, 23:39
              Ubierzmy to w liczby, to łatwiej to będzie zobaczyć. Powiedzmy że pan odnajmuje swój kwadrat za 2,000, a cena wynajęcia 'Twojego', to 2,500.

              'Twoje' piszę w cudzysłowie, bo do chwili spłaty kredytu Twoje ono nie jest, tylko banku, a bank tylko pozwala Ci w nim mieszkać. I wartość rynkowa tego zamieszkiwania to 2,500. Jeśli wasze dochody są zbliżone, chyba narzuca się udział w kosztach 50/50, a jeśli tak, pan powinien Ci co miesiąc odpalać 1,250.

              Gdyby dysproporcja Waszych dochodów była istotna, na moje udział w Waszych kosztach powinien tą proporcję odzwierciedlać.

              Gdybyście zaś mieszkali u niego, analogicznie Ty powinnaś dorzucać tysiaka (przy zbliżonych dochodach).
    • mariuszg2 Re: pieniądze w związku 24.12.19, 09:37
      onaletm.ein napisał(a):

      > Cześć, chcę Was poprosić o opinię w kwestii finansowej.
      > Jesteśmy razem od ponad roku. To poważny związek.
      > Co sądzicie?


      Chyba nie do końca traktujesz ten związek poważnie skoro zadajesz takie pytania.

      Wyraźnie widać, że macie jakieś plany długofalowe z zamysłem budowania domu.
      Z punktu widzenia faceta wasz obecny układ wygląda jak dogadany element większego planu rozpisanego w czasie. To mądre posunięcie.

      Na jego miejscu myślałbym tak samo.tzn:
      1. Fajnie, że mamy wspólny plan na przyszłość i go razem zrobimy
      2. Nie mam papierka na nasz związek więc nic mnie nie obliguje do dokładania się.
      3. Wiadomo, że w razie zonka po ślubie krajowy system prawny w praktyce obciąża faceta kosztami rozstania.
      4. Na wypadek odjXebu Niuni, z którą jestem mam wyjście awaryjne. To dobry układ aby się przekonać czy jej rzeczywiście zależy na nas czy tylko szuka kapsla bo cyfra i koleżanki.
      --
      Life's like a box of chocolates. U never know what u'r gonna get.
        • ona_zmeczona Re: pieniądze w związku 25.12.19, 13:53
          Ale w tym momencie on mieszka za darmo. Jego kredyt splaca sie sam. On ma mozliwosc oszczedzania. A Ty?
          Gdyby bylo odwrotnie i Ty mieszkalabys u niego, to czulabys sie komfortowo wiedzac, ze mieszkasz za darmo, masz pieniadze na oszczedzanie lub roztrwonienie, a on tylko na rachunki i kredyt.
          Moim zdaniem jesli macie osobne konta i osobne budzety to "zycie" tu i teraz powinno kosztowac po polowie. Bo co bedzie w przyszlosci to nikt nie zgadnie. Ty sie teraz wyprujesz finansowo sama utrzymujac mueszkanie, a on sobie kupi dzialke a potem wybuduje dom dla innej.
          Kiedys bylam w podobnej sytuacji mieszkaniowej. Oboje z kredytami. Zamieszkalismy u niego. Moje poszlo pod wynajem, kredyt sie splacal ale nie zarabialam. Wszystkie rachunki z jego mieszkania plus jego kredyt placilismy na pol. Ale umowa byla, ze gdy w moim mieszkaniu akurat nie bedzie lokatorow to moj kredyt i rachunki tez placimy na pol. Zwiazek nie przetrwal z innych powodow ale na koniec nikt nie byl stratny finansowo/mieszkaniowo i kazdy mogl sobie oszczedzac na co sie komu podobalo.
          Bo za darmo to mieszka sie tylko u mamusi :)
    • lumeria Re: pieniądze w związku 24.12.19, 15:50
      Jak sie umawialiście przed wprowadzeniem sie pana do Ciebie? Jeśli umowy dotyczącej finansów nie było, to niestety nie rokuje dobrze dla związku - sprawy finansowe o wiele szybciej niz cokolwiek innego rozwalają relacje.

      Teraz będzie trudno odkręcić ten brak ustaleń.

      W tej chwili układ jest niekorzystny dla ciebie i wygląda na to, ze będzie jeszcze bardziej niekorzystny po zakupie domu - teraz nie masz prawa do pieniędzy, które pan oszczędza mieszkając u ciebie. Również poprzez spółkę z matką w zakupie domu (czy gruntu pod dom) twoje prawa do tej nieruchomości będą poważnie lub nawet calkowicie ograniczone. W razie rozwodu, pan zostanie z (własnym) domem i mieszkaniem pod wynajem. Ty (ewentualnie z dzieckiem/mi) wrócisz do swojego mieszkania.

      Ja bym już teraz poprosiła pana o płacenie mi czynszu w wysokości polowy ceny rynkowej (tak jak gyubal napisała powyżej). Ta kwotę wpłacałabym na konto. Z umową taką, ze to będzie mój wkład do wspólnego domu. I wtedy wymagałabym współwłasności w domu. Jeśli się rozstaniecie, pieniądze będą twoje.

      Jeśli pan nie zgodzi się na to, to będzie jasny sygnał, ze wymaga, byś ty mu ślepo wierzyła, ale nie chce tobie wieżyc.
      • vivi86 Re: pieniądze w związku 25.12.19, 08:25
        Nie zgodzę się. On zachowuje kasę z wynajmu. Ok. A ona go dopisze do tego mieszkania jak zwiększy jego płatności o połowę najmu? Poza tym teraz pan płaci pół bieżącymi czyli i czynszu. Ona ma lżej i korzysta
              • lumeria Re: pieniądze w związku 26.12.19, 19:45
                Chwileczke - to ze pan zapłaci Ci za mieszkanie u Ciebie nie znaczy automatycznie, ze ma roszczenia do własności Twojego mieszkania.

                Tak samo to, ze zrealizował oszczędności (z wynajmu swojego lokum) za które kupi dom poprzez mieszkanie u Ciebie autorko za darmo nie da Tobie prawa do czesci jego nieruchomości.

                Poczytaj watek :

                forum.gazeta.pl/forum/w,567,168488111,168488111,Placenie_czynszu_ukochanej_osobie.html
                • eriu Re: pieniądze w związku 26.12.19, 23:30
                  Jest różnica w dokładaniu się do czynszu i kosztów mieszkania a różnica w dopłacaniu do kredytu spłacającego mieszkanie.

                  Mi by nigdy w życiu nie przyszło wymagać od partnera by partycypował w moim kredycie. Nie wspominając o tym, że potem może iść do sądu i żądać zwrotu i zresztą słusznie.

                  --
                  Being alone is fine. Being alone together id perfect.
                  66/93/95
    • obrotowy mieszkanie jest Twoje i Twoje pozostanie. 24.12.19, 19:18
      nic nie sadzimy tylko wiemy - BO ZNAMY stan Prawny PL.

      i dopoki tak jest - Twoj partner ma obowiazek dokladac sie do polowy biezacych kosztow utrzymania Twojego mieszkania.
      (a jak dluzej mieszka - to i do kosztow biezacych remontow)

      a to ze on ma swoje mieszkanie i je wynajmuje - to juz jego wlasna
      sprawa.

      niestety (dla Ciebie) - ale tak stanowi Prawo Polskie.



    • eriu Re: pieniądze w związku 24.12.19, 21:56
      To ja mam zupełnie inne zdanie niż reszta: kredyt jest Twój i jeśli partner będzie Ci pomagał go spłacać i będzie w stanie to udowodnić to w przypadku rozstania może iść do sądu i sąd mu zasądzi część własności Twojego mieszkania. Fajnie nie?

      Decyzja o kredycie była Twoja i tylko Twoja. Dlaczego facet ma się dokładać do kredytu? Niech się dokłada do połowy utrzymania chaty, ale nie wynajmujesz mu pokoju, że masz mu liczyć cenę rynkową pokoju. Gdyby ode mnie partner czegoś takiego zażądał to bym go wyśmiała, bo z jakiej paki niby mam pakować moje pieniądze w cudze mieszkanie? Dlaczego miałabym spłacać kredyt za coś co moje nie jest i ktoś nie zamierza mnie wpisać jako współwłaściciela? To jest frajerstwo.

      Lepiej dla Ciebie żebyś sama kredyt spłacała i w razie czego miała swoje mieszkanie. Ty byś chciała jakby partner kupił tę ziemię z matką na spółkę i zacząłby budować dom wrzucać w ten dom swoje pieniądze bez żadnego prawa własności?

      --
      Being alone is fine. Being alone together id perfect.
      66/93/95
    • kajda28 Re: pieniądze w związku 25.12.19, 07:51
      Chyba mam podobnie, z moim partnerem, mamy podobne dochody, on trochę wiecej, tylko że ja mam dzieci a on nie. Jak już się nam uda zamieszkać razem, na 99 % u mnie, a jego mieszkanie wynajmniemy, będę za tym aby pieniądze z wynajmu szły na nadpłate kredytu za owo mieszkanie. Z kolei pieniądze z mieszkania ktore teraz ja wynajmuje wrzucam do wspólnego budżetu.
      Rachunki domowe każdy płaci za swoje mieszkanie, zakupy robimy różnie, kto wyciągnie pierwszy portfel, za wyjazdy też różnie, pilnujemy tylko aby było na plusie na koncie i w razie potrzeby robimy przelewy z konta na konto, ja mam dostęp do jego konta, on do mojego.

      To może zamieszkajcie u partnera i ty wynajmnij swoje mieszkanie?

      U Was powiniście na spółke ponosić koszty utrzymania mieszkania w którym mieszkacie, a co zrobi z pieniędzmi z wynajęcia to jako partnerzy to powinniscie razem ustalić.
    • onaletm.ein Re: pieniądze w związku 25.12.19, 09:49
      Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi. Odniosę się do kilku poruszonych przez Was kwestii zbiorczo, żeby nie dublować wątków.
      Nie jesteśmy małżeństwem i nie mamy wspólnoty majątkowej.
      Nie wchodzi w grę oczekiwanie by się dokładał w połowie do kosztów kredytu. Jak napisałam wyżej, sama podejmowałam decyzję o tym zakupie. To nie byłoby ok, chyba że zostałby współwłaścicielem, ale tymczasem nie chcę tego. On ma swoje mieszkanie. Ja swoje. To bezpieczne.
      Mój post wynika wprost z tego, że on swoje zaczął wynajmować, co nie byłoby możliwe, gdyby nie zamieszkał u mnie. Nie miałabym chyba takiego oczekiwania, gdyby moje mieszkanie było bez obciążeń. Ale dla przykładu, korzystamy ze sprzętu, który kupiłam raptem kilka miesięcy temu. Jestem w stanie odłożyć i spłacić ok 10k rocznie maksymalnie. On z wynajmu ma ok 2k na rękę.
      "Czysta" sytuacja byłaby, gdybyśmy zaczęli np wynajmować wspólnie mieszkanie. Ale to przecież bez sensu. U niego nie zamieszkamy, mieszkanie jest za małe.
      Nie umawialiśmy się co do kwestii finansowych przed jego wprowadzeniem. Ale to raptem parę miesięcy, teraz nadrabiamy, stąd post.
      • vivi86 Re: pieniądze w związku 25.12.19, 16:48
        To ja się trochę zaczynam gubić.. dokładanie się do kredytu nie wchodzi w grę. Tu się zgadzamy. Koszty bieżące opłaty i czynsz idą na pół, składacie się na to. Zatem o co chodzi? Do czego jeszcze powinien się dokładać? Bo moim zdaniem dłużej mieszkając do napraw jak pisał obrotowy.
            • eriu Re: pieniądze w związku 25.12.19, 17:38
              Ale to są jego pieniądze, które zarabia dzięki jego mieszkaniu.

              Jak się rozliczacie ogólnie z pieniędzy? Macie wspólne konto, gdzie oboje wpłacacie swoje całe wypłaty? Bo jeśli tak się nie rozliczacie to w ogóle co Ty chcesz od tych pieniędzy? Czy każdy ma konto, na które które wpływa jego pensja i potem się składacie na wspólne życie? Bo to jest zasadnicza różnica w podejściu do pieniędzy w związku.

              --
              Being alone is fine. Being alone together id perfect.
              66/93/95
                • eriu Re: pieniądze w związku 25.12.19, 17:53
                  Ale on pokrywa koszty mieszkania u Ciebie, bo składa się na połowę rachunków, więc tak naprawdę to Ty zyskujesz tę połowę rachunków.

                  Sama pisałaś, że u niego w mieszkaniu byście się nie pomieścili, więc sama tworzysz problem tam gdzie go nie ma.

                  Gdyby ktoś do mnie tak wyskoczył po zamieszkaniu razem, że mam się składać na jego kredyt, bo nagle mu przeszkadza, że nie zrzucam się to bym skończyła związek, bo widać, że zero przemyślenia i najlepiej zmieniać zasady gry w jej trakcie.

                  Twój facet nie jest dojną krową żeby Ci sponsorować spłatę kredytu. Jak ma spłacać Twój kredyt to ma dostać współwłasność proporcjonalnie do spłaty i tyle. Inaczej to jest wykorzystywanie.

                  --
                  Being alone is fine. Being alone together id perfect.
                  66/93/95
                    • eriu Re: pieniądze w związku 25.12.19, 18:25
                      Ma nie spłacać kredytu, po prostu ma Ci oddawać połowę z zysku najmu. Jakie to wygodne dla Ciebie. Bo jak Ci da tę połowę z wynajmu to możesz z tym zrobić co zechcesz i jeśli tych pieniędzy użyjesz do spłaty kredytu to partner nie będzie miał żadnych praw do tego.

                      Wyciągasz ręce po nie swoje pieniądze.



                      --
                      Being alone is fine. Being alone together id perfect.
                      66/93/95
                        • eriu Re: pieniądze w związku 25.12.19, 18:58
                          A to jak się wprowadzał to się nie zastanawialiście nad sytuacją? Przecież było raczej oczywiste, że jego mieszkanie nie będzie stało puste.

                          Ewidentnie macie inne podejście do finansów i oczekiwań w tym temacie, co tak naprawdę nie wróży związkowi dobrze na przyszłość, bo niestety ale związki się często rozbijają o kwestie pieniężne. Musicie porozmawiać o sytuacji a nie jej unikać.

                          --
                          Being alone is fine. Being alone together id perfect.
                          66/93/95
            • obrotowy Re: pieniądze w związku 25.12.19, 17:45
              onaletm.ein napisał(a):
              > moje pytanie dotyczyło pieniędzy z wynajmu jego mieszkania - by dzielił się tym

              > ze mną, a nie odkładał samodzielnie na swoje konto

              nie jestescie malzenstwem, nie macie wspolnoyty majatkowej i Pan nie ma prawnego obowiazku dzielic sie z Toba swoim zyskiem.

              wpawdzie ten zysk jest mozliwy tylko dlatego, ze mieszka u Ciebie, ale Ty chyba tez cos zyskujesz - skoro pan pokrywa Ci polowe kosztow biezacych Twojego mieszkania ?
                • eriu Re: pieniądze w związku 25.12.19, 18:02
                  To się oświadcz facetowi i zaproponuj wspólnotę majątkową. Wtedy pieniądze z jego wynajmu będą spłacać Twój kredyt, ale mieszkanie będzie już w sumie jego współwłasnością, bo kredyt będzie spłacany z jego zarobków. Także przy ewentualnym rozwodzie będziesz musiała spłacić byłego partnera i mieszkanie nie będzie tylko Twoje do tego czasu.

                  Dlatego uważam, że warto mieć intercyzę i żeby każdy był odpowiedzialny za siebie finansowo. A nie takie ględzenie, że dysproporcje itp itd. To wszystko jest konsekwencją Twoich decyzji a teraz Ci się nie podoba realna sytuacja.

                  --
                  Being alone is fine. Being alone together id perfect.
                  66/93/95
                  • obrotowy nieprawda. 01.02.20, 12:02
                    eriu napisała:
                    > Wtedy pieniądze z jego wynajmu będą spłacać Twój kredyt, ale mieszkanie będzie już w sumie jego wsp
                    > ółwłasnością, bo kredyt będzie spłacany z jego zarobków.

                    NIEPRAWDA.
                    wlasnosc kazdego z wspolmalzonkow, ktora juz mieli i wnosza do malzenstwa - pozostaje ich (pojedyncza) wlasnoscia.

                    wspolne jest tylko to - czego malzonkowie dorobia sie wspolnie - w czasie trwania malzenstwa.
            • vivi86 Re: pieniądze w związku 25.12.19, 19:12
              Ale jak Ci da połowę kasy z najmu to wyjdzie na jedno z sytuacją jakby kredyt współplspłacał. Bo teraz chcesz by płacił jak dotąd plus dawał Ci część kasy z najmu. Czym by się to różniło od dokładania się do kredytu?
                • vivi86 Re: pieniądze w związku 25.12.19, 19:58
                  Ale obok czy zamiast tej kasy co miesiąc dawanej przez niego na opłaty i czynsz? Bo jak to pierwsze to to nadal jest dokładanie do kredytu. Na pakowanie kasy w kredyt bez dopisania do mieszkania to mało kto w małżeństwie się zgodzi co dopiero w konkubinacie
                    • eriu Re: pieniądze w związku 25.12.19, 20:41
                      Czyli partner miałby partycypować w większy sposób niż Ty w kosztach Waszego wspólnego życia? I wtedy by było sprawiedliwie? A jakbyś Ty nagle zaczęła zarabiać więcej to też zgodzisz się na układ taki, że wtedy będziesz więcej wkładać do domowego budżetu? Też będziesz się tak chętnie dzielić pieniędzmi, jeśli partner załatwi ten dom na działce, którą ma z matką i będziesz mogła wynająć swoje mieszkanie?

                      Moim zdaniem ciągle się kręcisz wokół tematu "on ma więcej pieniędzy i ma być sprawiedliwie". Pogadać trzeba na temat ogólnych ustaleń, bo jeśli teraz on ma więcej i ma z tego tytułu nagle partycypować więcej w kosztach utrzymania, to taka zasada też będzie się do Ciebie odnosić gdybyś zarabiała więcej. Zastanów się czy taka ogólna zasada jest dla Ciebie ok i przegadaj z facetem.

                      A co z pozostałymi pieniędzmi, które by zostawały z tej nadwyżki z pieniędzy na życie?

                      --
                      Being alone is fine. Being alone together id perfect.
                      66/93/95
        • eriu Re: pieniądze w związku 25.12.19, 17:33
          Vivi86:Już Ci mówię o co chodzi: o zazdrość o dodatkowe pieniądze.

          Autorka i jej partner zarabiali podobnie i każdy miał swoje mieszkanie, zatem byli sobie równi. Teraz mieszkają u niej, ona spłaca kredyt, on ma dodatkowe środki z wynajmu swojego mieszkania. Zobacz jak mu dokładnie wyliczyła: 2400 miesięcznie a ona tylko 400 zł miesięcznie zyskuje!

          Jeżeli ona może sobie pozwolić maksymalnie na spłatę 10 tysięcy kredytu rocznie to oznacza, ze miesięcznie spłaca 833 zł. To jej absolutne maksimum a on ma wolne miesięcznie 2400! Ile nadpłaty by z tego było! Tylko, że to ma konsekwencje, o czym wspomniałyśmy. Ale już u niego zamieszkać nie chciała, bo by się nie pomieścili a to ona mogła wynajmować i z wynajmu spłacać kredyt.

          Autorko: proponuję Ci zmienić swoje podejście. Jeśli dzięki temu, że facet z Tobą zamieszkał jesteś 400 zł miesięcznie do przodu to się przestaw z myśleniem, że dzięki niemu będziesz w stanie spłacić 48% więcej kredytu rocznie jeśli te 400 zł, które zaoszczędzasz będziesz nadpłacać na kredyt (z 10 tys wskoczysz na spłacone 14 800).

          Jeśli Twój facet rzeczywiście oszczędza pieniądze na dom (a nie je wydaje bo ma wolne środki i może wydać całość z wynajmu), w którym macie zamieszkać i mówi o tym otwarcie, że to będzie dom dla Was to masz po prostu problem z zazdrością o pieniądze i na Twoim miejscu bym to przemyślała, bo co będzie jak on np. zacznie zarabiać więcej?

          Mam wrażenie, że Wasze decyzje były podjęte na szybko i bez głębokiego zastanowienia: ile możesz tego kredytu realnie spłacać rocznie, może jednak mieszkanie faceta nie jest aż tak małe żeby tam nie zamieszkać razem itp itd. Przemyśl to Autorko, żeby Wam ta zazdrość o pieniądze związku nie rozwaliła.


          --
          Being alone is fine. Being alone together id perfect.
          66/93/95
          • onaletm.ein Re: pieniądze w związku 25.12.19, 17:42
            choć piszesz z dużą pewnością co do własnej opinii, to wszelkie Twe wyliczenia są błędne. Jestem samowystarczalna. Nie będę wchodzić w szczegóły, bo nie tego dotyczyło moje pytanie.

            Gdyby mój partner na wynajmie zarabiał 1000 zł, to połowę z tego uważałabym za ok. Chodzi o zasadę, nie kwotę.

            Jestem realistką. Jeśli to związek do końca życia to świetnie. Ale co jeśli nie.
            Jeśli nie, to tak, jak napisał powyżej któryś z forumowiczów
    • gyubal_wahazar Re: pieniądze w związku 25.12.19, 19:44
      Jeśli mogę Ci coś jeszcze podpowiedzieć, choć zupełnie offtopowo, to nie bierz ślubu. Ani z obecnym amantem ani z żadnym innym. Mówię śmiertelnie poważnie. Rozwody potrafią ciągnąć się latami i żżerać poważne pieniądze, o nerwach nie wspominając, a jedynymi wygranymi są prawnicy. A bez ślubu, po prostu jedno się pakuje i ogólna buźka.
    • onaletm.ein Re: pieniądze w związku 25.12.19, 20:56
      Dziękuję wszystkim raz jeszcze za wypowiedzi.
      Widać, że są "dwa obozy" - jeden całkowicie rynkowy (partner jako najemca), drugi całkowicie w drugą stronę (sytuacja taka jaka jest, jest ok). Pierwsza opcja jest mi całkowicie obca. Sama nie chciałabym być tak potraktowana. Ale druga też mi nie odpowiada. Uważam, że jest niesprawiedliwa. Myślę,że znajdziemy wspólnie jakieś rozwiązanie satysfakcjonujące dla obojga. Pozdrawiam Was.
      • gyubal_wahazar Re: pieniądze w związku 25.12.19, 21:59
        Dodam tylko, że fakt, że aspirant sam nie wyszedł z propozycją odpalania Ci co miesiąc jakiejś kwoty, najlepiej o nim nie świadczy, bo chyba miesiąc temu nie obudził się z 20-letniej śpiączki i zdaje sobie sprawę, że jesteś zarżnięta kredytem do końca życia, a fakt że może u Ciebie mieszkać oznacza dla niego konkretne pieniądze, którymi powinien się podzielić.

        Trzymam kciuki, że Romeo doceni Twe zacne serduszko i nie wytnie Ci nigdy żadnego bandyckiego numeru. Powodzenia !
      • yadaxad Re: pieniądze w związku 25.12.19, 23:28
        Realnie rzecz biorąc, jego mieszkanie, jego sprawa, do jego zysków z wynajmu tobie nic.Żadne pół, ćwierć, po prostu nic do tej sumy. Natomiast drugą sprawą jest, że u ciebie mieszka i tu występuje pewna wspólnota interesów, on też wszedł to mieszkanie, które ma ogon kredytu. Dopóki w nim żyje i kredyt jest jego sprawą jak ciepła woda w kranie. I tu się trzeba dogadać, na ile ci w tym pomaga, by nie był pasażerem na gapę. W oderwaniu od jego zysków z wynajmu. To nie jest inwestowanie w twoje mieszkanie, bo na gapę to ty inwestujesz w jego oszczędności z wynajmu. A przy jakiejś dogadanej pomocy rachunki się wyrównują.
    • matacznik Re: pieniądze w związku 27.12.19, 12:42
      onaletm.ein napisał(a):

      > Co sądzicie?
      >
      Pozwolę sobie na kilka teoretycznych wyliczeń.
      Przyjmuję założenie, że każde mieszkanie można wynająć za 2500 zł, a opłaty wynoszą 500 zł i ponosi je właściciel.
      Stan zero: każde z Was mieszka u siebie, nie ma przychodów z najmu i ponosi koszty w wysokości 500 zł. To dla Was najmniej korzystne.
      Stan jeden (obecny): on mieszka u Ciebie, dokłada się do rachunków, swoje mieszkanie wynajmuje. Ty zyskujesz 250 zł, on ponosi koszty 750 zł i ma przychód 2500 zł, więc zyskuje 1750 zł. Jako para zyskujecie 2000 zł.
      Stan dwa (symetryczny do obecnego): Ty mieszkasz u niego, dokładasz się do rachunków, swoje mieszkanie wynajmujesz. On zyskuje 250 zł, Ty ponosisz koszty 750 zł i masz przychód 2500 zł, więc zyskujesz 1750 zł. Jako para zyskujecie 2000 zł.
      Stan trzy: wynajmujecie wspólne mieszkanie na rynku i każde z Was wynajmuje swoje. Każde z Was ponosi koszty 1750 zł i ma przychód 2500 zł, więc każde zyskuje 750 zł. Jako para zyskujecie 1500 zł.

      Jak widać zyskujesz na wspólnym mieszkaniu, ale niewspółmiernie mniej, niż partner, podczas gdy mogłoby być na odwrót. Albo można postawić na wariant trzeci, wtedy korzyści rozłożą się po równo, ale w sumie będą mniejsze.
      Moje poczucie sprawiedliwości zostałoby zaspokojone, gdyby partner oddawał Ci część przychodów z wynajmu z uwzględnieniem ponoszonych kosztów, czyli -- dla przyjętych założeń -- 750 zł miesięcznie.
      To czy ktoś spłaca kredyt, czy ma własne, czy odkłada na dom, czy odkłada na kupkę, czy wydaje na przyjemności -- nie ma znaczenia.
      • matacznik Re: pieniądze w związku 27.12.19, 13:03
        matacznik napisał:

        > Stan trzy: wynajmujecie wspólne mieszkanie na rynku i każde z Was wynajmuje swo
        > je. Każde z Was ponosi koszty 1750 zł i ma przychód 2500 zł, więc każde zyskuje
        > 750 zł. Jako para zyskujecie 1500 zł.
        >
        Tu błąd w opisie, w sumie zyskują tyle samo. Koszty powinienem opisać w odniesieniu do stanu zero, czyli po 1250 zł więcej.
        Konkluzja całości bez zmian.
      • matacznik Re: pieniądze w związku 27.12.19, 13:12
        matacznik napisał:

        > Pozwolę sobie na kilka teoretycznych wyliczeń.
        >
        OK, spratoliłem to, bo raz liczyłem koszty i przychody dla danego wariantu bezwzględnie, a raz dla danego wariantu w odniesieniu do wariantu zero.
        W sumie każdy wariant dla pary to o 2500 zł w budżecie więcej, niż w wariancie zero.
        W wariancie jeden pan zyskuje 2250, a pani 250.
        W wariancie dwa pani zyskuje 2250, a pan 250.
        W wariancie trzy oboje zyskują po 1250.
        W moim poczuciu sprawiedliwości pan powinien oddawać pani tysiąc złotych miesięcznie. Albo niech się przeprowadzą do niego, ona wynajmie swoje i będzie jemu oddawać. Albo niech wynajmą oba mieszkania, a sobie wynajmą trzecie i wtedy każde będzie płaciło po połowie i każde będzie o tyle samo do przodu. Wszystko jedno.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka