Dodaj do ulubionych

Mąż nie chce z wizytą do niepełnosprawnego dziecka

03.01.20, 16:48
Mam przyjaciółkę jeszcze z dawnych szkolnych lat, która urodziła niepelnosprawne dziecko. Chłopiec jest w stanie wegetatywnym- nie siedzi, nie chodzi, ślini się, wyje, jest karmiony dojelitowo, załatwia się pod siebie. Ona się z nim nie rozstaje, wszędzie go ze sobą zabiera- nie ma mowy aby, aby choć na dwie godziny zostawiła go dziadkom czy swojemu mężowi. Bardzo go kocha. Ja ją bardzo lubię i szanuję, chętnie się z nią widuję- ale mój mąż np obejrzał jej syna na zdjęciach i zapowiedział, że on tam za chiny nie pójdzie i nie będzie oglądał takiego dziecka. Nie chce i już, mówi, że to nie na jego nerwy i wrażliwość. I mamy kłopot- bo zupełnie nie wiem jak jej to wytłumaczyć. Zapraszała nas razem w święta- skłamałam, że mamy inne plany, zapraszała na sylwestra- aby posiedzieć z nią, jej mężem i synkiem- też musiałam nakłamać, że coś tam. A mąż zdania nie chce zmienić, nie pójdzie, nie będzie oglądał i już. Co ja mam zrobić? Powiedzieć jej to?
Obserwuj wątek
    • obrotowy zrozumiale. 03.01.20, 21:18
      ogladanie CZYJEGOS chorego dziecka (nie z rodziny) to nie zaden moralny obowiazek.

      nie chce - to i nie musi.

      a im to tlumacz - jak chcesz.
        • obrotowy malo domyslni sa... 04.01.20, 13:18
          miracle12 napisała:
          > Tylko już nie wiem jak. Ile mogę wymyslać, ze mąż zajęty, ze pracuje, że zmęczo
          > ny, ze wyjechał. Powiedzieć jej wprost? Nie umiem:(


          No to nie mow.
          - widac (oni) malo domyslni sa... kazdy by zrozumial, ze jezeli ktos po kilku zaproszeniach nie przychodzi
          - to po prostu nie chce...

          bylem w "ich" sytuacji.

          do glowy by mi nie przyszlo, by ktos chcial/musial ogladac moje chore dziecko.
        • stasi1 Re: zrozumiale. 05.01.20, 09:29
          Też bym miał pewnie problem aby tam pojechać. Może rzeczywiście powiedzieć jej jak to stoi z twoim mężem. Albo zaprosić ją do siebie, ale wtedy mąż pewnie pójdzie w miasto
          • miracle12 Re: zrozumiale. 05.01.20, 11:41
            stasi1 napisał:

            > Też bym miał pewnie problem aby tam pojechać. Może rzeczywiście powiedzieć jej
            > jak to stoi z twoim mężem. Albo zaprosić ją do siebie, ale wtedy mąż pewnie pój
            > dzie w miasto

            Do siebie to nie za bardzo- mieszkamy na III pietrze bez windy i nikt tam nie wniesie na grzbiecie 17-letniego faceta.
            • obrotowy pytam ponownie: 05.01.20, 18:19
              miracle12 napisała:
              > Do siebie to nie za bardzo- mieszkamy na III pietrze bez windy i nikt tam nie w
              > niesie na grzbiecie 17-letniego faceta.


              jaki masz problem - by sama chodzic do Twojej kolezanki - jesli maz nie chce ?

              nie chce - to chce..

              Twoj maz nie jest Twoja "duga polowka" - by wszedzie chodzic z nim razem
              - tylko "osobnym" czlowiekiem z wlasnymi preferencjami.
              • adria231 Re: pytam ponownie: 06.01.20, 16:56
                Dziwny problem . Przecież nie musisz męża ciągać z sobą do koleżanek, wytłumacz jej to jakoś. Możesz nawet skłamać, żeby jej nie było przykro. Nie jestem mężczyzną, ale też źle znoszę widok bardzo chorych ludzi, po prostu nie wiem, jak się zachować. Współczuję, ale nie wiem, czy mogę to okazać.
                Mężczyźni jeszcze gorzej znoszą te sytuacje.
                • eriu Re: pytam ponownie: 06.01.20, 20:07
                  Ona ma prawo chcieć a mąż ma prawo nie chcieć. To, że ktoś coś chce nie znaczy że tak będzie. Trzeba jej wyjaśnić sytuację jakoś.

                  --
                  Being alone is fine. Being alone together id perfect.
                  66/93/95

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka