Dodaj do ulubionych

Jestem z nim dla pieniędzy

31.03.20, 11:00
Potrzebuje hejtu, wiem że mnie nie zawiedziecie.
Byłam dużo lat sama, biedna, sama, szczęśliwa. Teraz jestem w związku, dla niektórych dalej biedna, bo nie stać mnie na samochód ani wakacje, ale do pierwszego nie brakuje, i nie szczęśliwa.
Co lepsze?
Wiem co każdy napisze bo sama tak pisałam i sama tak uważam, ale jeżeli chodzi o swoje życie, o byt swój i swoich dzieci to juz nie takie łatwe.
Wiem że mnie kocha, nie zrobił mi krzywdy, ale ma tak bardzo niskie poczucie o własnej wartości że ciężko z nim żyć. Poznając mnie tak jak mnie poznał myślał że jestem calkiem inna, bardziej rozrywkowa.
Jesteśmy bardzo podobni do siebie, leniwi domatorzy - i tu jest największy problem, brak ruchu, spraw, powoduje że nie ma o czym gadac, kazdy zatopiony we własnej komórce. Choc po wszystkich wspólnych wycieczkach prawie zrywalismy, wiec to chyba nie to.
Mam wrażenie że on uważa że nie zasługuje na miłość na bycie z kimś i tylko czeka aż "otworzą mi się oczy", przeprasza że sie narzuca, a nigdy bez specjalnego zaproszenia nie przyjechał do mnie. Mam wrazenie że od wczoraj tylko czekał na te słowa, bo przed chwilą chyba zerwalismy.

Cokolwiek by nie bylo to najgorsze jest to że jakbym miala samochód, i przynajmniej z 1500 zl wiecej dochodu miesięcznie to, to tez bym tym z nim była... Bo jednak to człowiek, szanuje go, czy kocham? Nie wiem, wiec pewnie nie, wiem jednak że to dobry człowiek, chce jak najlepiej dla mnie, ale kiepsko mu to wychodzi.
Nie przytula mnie, nawet nie dotknie mimochodem, juz nie mówiąc jak siedzimy razem - bo nie wiem czy może.
Seksualnie nie nadajemy na tych samych falach, i chyba tu go zawiodłam.
Chyba doszlam juz do ściany, ostatnie czasy ciągle wyjaśniałam każdą sprawe, słowo które wiedziałam że on może inaczej zrozumieć, żadnych żartów, dokuczan - to juz bron Boże.
W ostatnich miesiącach mnie milo zaskoczył dwoma czynami ( np kartka przysłana na walentynki, gdzie w tamtym roku powiedział że on nie obchodzi tego święta), powiedzialam mu o tym, ze to bardzo miłe dla mnie. To teraz wypomina jaki on jest zły i kiepski że przez 1,5 roku tylko dwa razy mnie miło zaskoczył i że ja się z nim tylko męczę i marnuje z nim czas. I tak ciągle.
Myslalam że w końcu z kimś będę, nie musi być różowo ale żeby było normalnie, no szkoda.
Obserwuj wątek
    • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 04.04.20, 19:19
      Dalej z nim jestem. Chyba zaczynam się z tym źle czuć. Ale on mnie kocha, zależy mu na mnie, choć nie umie tego pokazać.
      Ja mu mówię jakie jego słowa mnie bolą, i żeby tak nie mówił a on wybucha że jest zły, do niczego. Dopiero po kilku godzinach sobie wytlumaczylismy to.

      Jak skończyć z kimś kto kocha?
      • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 04.04.20, 21:16
        Wydaje mi się że nie rzuci mnie jak cos trafi, bo tego nie szuka, chyba...
        Bardziej jak będę mu przeszkadzała w jego życiu. Przez ostatnie 12 lat był sam. Ostatnio jak "z nim zerwalam " to tylko czekał na te słowa, od razu poszedł. Wcześniej 2 tyg siedział sam na kwarantannie bez żadnych obowiązków , a tu raptownie cos się od niego chce, wymaga.
    • yadaxad Re: Jestem z nim dla pieniędzy 04.04.20, 21:56
      To sobie zrób bilans. Wypunktuj wszystko czego nie możesz oczekiwać , bo nie wierz, że coś sobie "wychowasz". Czego nie ma, tego nie będzie. To tylko temat do konfliktów. I nabierz do tego dystansu. Wszystko zależy od tego czy korzyści nie są zbyt drogie.
      • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 04.04.20, 22:08
        Cholera nie ma żadnych korzyści, oprócz jakiegoś tam zabezpieczenia materialnego.

        Na początku było pięknie, czułam się jak kobieta, jak miałam wątpliwości czy to wyjdzie to jak tylko byłam z nim to one ulatywały.

        My, na wyjazdach, imprezach, wyjściach zachowujemy się jak znajomi i to chyba nawet nie bardzo dobrzy, nie ma flirtu, porozumienia. Po dwóch wyjazdach, prawie zrywalismy ze sobą. Jest źle, naprawdę źle. Dochodzą jeszcze inne sprawy o kt nie chce tu pisać.

        A z drugiej strony, cora mi nie wybaczy jak będzie musiała jeździć moim samochodem. To że ja nikogo sobie nie znajdę to luz, uwielbiam być sama.

        Teraz bardziej mi chodzi o niego, będzie mu smutno, i o mnie : będzie miał racje mówiąc że się z nim męczę i tylko problemy mi przysparza i że on się nie nadaje do życia z kimś.

        Jak się uwolnie to juz na zawsze sama, ja tez się nie nadaje do życia w parze.
        • yadaxad Re: Jestem z nim dla pieniędzy 04.04.20, 22:46
          Jak taka jest prawda, to przecież ty jej nie zmienisz. Czy mu będzie smutno, czy nie. Najpierw spójrz na to co on wnosi do związku, bo coś was związało. I czy to jesteś w stanie zaakceptować, olewając wszystkie inne oczekiwania, czy chcesz być cały czas z nim być "głodna" i ma cię to na okrągło skręcać.
          • adria231 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 05.04.20, 11:47
            Gdybyście mieli dzieci i obowiązek ich utrzymania zrozumiałabym dylematy( chociaż teraz, przy 500+ byłoby łatwiej, niż kiedyś). Samotna kobieta odchodząca od męża może mieć kłopoty w wyegzekwowaniu alimentów, pokryciu kosztów wynajęcia lokum dla rodziny.Wtedy tkwi w uwierającej relacji ze względu na pieniądze..
            Dopiero, gdy dzieci dorosną - staje się wolną kobietą.
            Jeżeli jednak żyjesz w niesatysfakcjonującym cię związku, korzystając z pieniędzy faceta , który może nawet cię kocha - to ma swoją nazwę. Nie użyję jej, bo znowu komuś się narażę.
            • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 05.04.20, 12:08
              W życiu odchodziłam 2 razy, i powiem szczerze to mniej się bałam zostać sama z dwójką dzieci, niż z samochodem. Bałam się czy dam sobie rade z mechanikiem itp. Wiem, też nie jestem normalna.
              Zdradz nazwę owej przypadłości.

          • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 05.04.20, 12:14
            Mądrze piszesz.
            Cholera przeraża mnie zerwanie. Teraz go nie ma, a nie chce przez tel. Mam miesiąc na przygotowanie się.

            My naprawdę dużo rozmawiamy, o tym jak się zachowujemy na wyjazdach , o wszystkim. Bardziej juz po kłótniach aby wyjaśniać sobie wszystko. O seksie. Nawet gdy jest sporo seksu to tez są kłótnie. A on ma kobiecy charakter i jak są kłótnie to nie umie się kochać.
            • yadaxad Re: Jestem z nim dla pieniędzy 05.04.20, 13:04
              Mniejsza o nomenklaturę. Warunki ekonomiczne między płciami są na tym świecie ułożone tak, że w większości związków można się doszukać elementów kobiecej "sprzedajności". Nie kobiety to stworzyły. Z twoich wypowiedzi wynika, że kłócicie się o to, że on nie jest taki, jaki chciałabyś by był. To, że nie kocha po kłótni, to zrozumiałe, bo odczuwa się złość do kogoś, kto nie akceptuje, nie rozumie i wpycha w ramy, które osobowości nie pasują. Nie dojdzie się do niczego, traktując go przez pryzmat własnych potrzeb.. Trzeba na zimno przeanalizować jaki ktoś jest, co wynika z jego reakcji , zachowania i co to przynosi. A osobno siebie i swoje potrzeby. Co nie jest i nie będzie wspólne i czy da radę to ignorować, dla choćby jednego punktu wspólnego, czy nie jest to do pogodzenia i przewlekanie konfliktu, tylko buduje cięższe gatunkowo rozpadnięcie się. Bo do wygładzenia stosunków, a nawet ich zmian w pozytywny sposób musi być punk akceptowany, jasny i przyjazny dla obu stron, w którym czują się ze sobą dobrze.
              • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 05.04.20, 15:53
                Ja chce aby był taki jaki był na początku. Umiał zmienic mi plany, powiedzieć że zrobimy to inaczej. Cieszył się że ze mną jest, cos planował, no tak normalnie, jak na początku. Ale ten początek to był 2-3 miesiące. Pozniej stwierdził że będzie mi wypłacał jakąś tam kwotę na konto i teraz jak jej nie wpłaci- bo różnie się układa, to mówi że jest mi winien. No i od tych pieniędzy się chyba zaczęło... przestał się starać. Mówiłam mu o tym. Teraz mówi że chce tego co ja, jemu obojetne, ale jak zmieniam międzyczasie plany, to pozniej ma pretensje że się ich nie trzymam. Później, kiedy juz nic nie mozna zmienić.
                Najbardziej mi przeszkadza w nim to że nie mogę byc zła na niego bo on od razu zaczyna z grubej rury, że jest do niczego itp itd- przynajmniej ja nie umiem sobie z tym poradzić. Nie pamięta duzo rzeczy. Za każdym razem jak ja chce to on nie chce, o seks chodzi. Bo on nie chce łaski. Ostatnio o tym rozmawialiśmy to się zaczął tłumaczyć że pewnie ja chce jak miedzy nami nie jest bardzo dobrze - ale nie zawsze tak jest. Ja mu jednoznacznie mówię czego chce, a on... Np w Nowy Rok siedzimy razem w domu, północ podeszlam do okna i oglądam sztuczne ognie, on siedzi na wersalce. Mówię mu że mógłby mnie przytulic, on odpowiada że mógłby, za minute się pytam dlaczego tego nie robi, on : bo nie wiem czy chcesz.

                Chce byc zdobywana przez niego, faktycznie parę razy nie chciałam aby mnie obciskiwał, jak nie było na to miejsca lub czasu, ale ja zawsze go dotykam jak jestem koło niego.

                Masz racje, nic z tego nie wyjdzie dopóki nie będę go tolerować taki jaki jest. Tylko że jemu to tez nie pasuje, przynajmniej tak mówi. Ciągle mowi że nie lubi się prosić...

                Żeby życie było czarno-biale byłoby łatwiejsze.
                  • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 05.04.20, 18:57
                    Wiesz że nawet rozmawialiśmy o tym. Tylko jak ja nie poszukam i nie umówie to on tego też nie zrobi.

                    To chyba ostatnia deska ratunku.

                    Najbardziej mnie dziwi że w pracy mam cięty humor, dużo dystansu do siebie a tu... Przejmuje się wszystkim co mówi, choć juz trochę przestałam, bo były momenty że ciężko mi było to wszystko wytrzymać. Dla swojego dobra przestałam z nim walczyć, przekonywać że cos nie tak pamięta, że ja myślę i czuje całkowicie inaczej niż on mówi.

                    Ale on tez się zmienia, słucha to co mówię, zmienia zachowania, nawyki - niestety czasami na gorsze - ale cos próbuje.

                    Chyba muszę się od tego wszystkiego zdystansować, nie bać się jego łez, żali bo nie próśb. Teraz pojechał na 3 tyg do pracy, ok 2-3 tyg pewnie będzie miał jakieś wątpliwości co do nas, mnie, zawsze tak jest. Kiedyś wymyślił że przez 2-3 miesiące nie będziemy się kochać abym nie myślała że jest ze mną dla seksu. I on powziął taką decyzje i koniec. Ciekawe dlaczego nie dotrzymał słowa...

                    Dzięki bardzo za wysłuchanie i dobre słowa. Sama nie umiałabym tak dobrze komuś poradzić ;)

                    Wiem że to patologiczny związek, każdy mój związek taki jest - dobrze że kochliwa nie jestem. Sama chodzilam z półtora roku do psychologa aż miałam dość.

                • yadaxad Re: Jestem z nim dla pieniędzy 05.04.20, 19:09
                  Czyli on też ma jakieś wyobrażenia, w które się nie wpasowujesz. Trzeba rozumieć, że wraz zainteresowaniem drugą osobą nie spływają na człowieka zdolności telepatyczne, niezależnie od intensywności zainteresowania. Staranie się o zdobycie kogoś zawsze wywołuje nad aktywność, często wbrew swoim normalnym zwyczajom i potrzebom. Podjęcie zobowiązania finansowego, mogło być dla niego takim przyklepaniem zabiegów i z ulgą wrócił do siebie. Jeśli mówi, że nie wie czego chcesz, to niech może powie jak i jakie zachowanie by rozumiał, jak odczytuje reakcje. Bo przecież każdy swoje wyobrażenie ma i oczekuje. Może się zorientujesz co jest grane. Bo funkcjonowanie na zasadzie momentalnych reakcji na niedopasowane zachowania do niczego nie prowadzi, prócz mienia za złe i uczucia ubliżenia dla obu stron.
                  • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 05.04.20, 22:14
                    Muszę czytać parę razy twoje odpowiedzi aby wszystko dobrze zrozumieć ;)
                    Boli mnie np jak mówi że w ogóle mnie nie zna.
                    Na samym początku mu powiedzialam że ja jestem skryta i mało mówię. I tego się trzyma. Choć jasno mówię o tym co chce, co myślę, jak odebrałam jego słowa. Też mówię mu aby on tak mówił, np po ostatniej kłótni zapytalam go czy z jego strony jest wszystko ok, bo z mojej tak. Odpowiedział że tak, pozniej wyszło że jednak nie. Wiec powiedzialam mu żeby następnym razem powiedział że potrzebuje wiecej czasu na dojście do siebie. Ale muszę mu takie rzeczy powtarzać kilka razy aby do niego doszło.

                    On np uważa że ja nie chce spędzać z nim czasu, i w żaden sposób mu nie pasuje to że ja przekładam sobie służby czy biorę urlop jak on jest. Jego to dziwi i nijak mu nie pasuje.

                    My naprawdę duzo rozmawiamy, chyba każdy problem przegadalismy, tylko dlaczego ciągle pojawiają się nowe?

                    Mam wrażenie że on oczekuje że ja na każdym kroku będę zapewniała ze go kocham i chce z nim być. Ale jak ku mowie że mi się podoba to się obrusza i mówi że klamię bo on ma lusterko - i to mówi serio nie kokietuje.
                    Mam wrażenie że on uważa że ja tylko go krytykuje i uważam że jest do niczego.

                    Spróbuje jeszcze tego, żeby mi powiedział jak mogę powiedzieć cos co mi nie pasuje w jego zachowaniu aby się nie obruszyl.
                    Jezu, to prawie brzmi jak mam mu cos powiedzieć aby mnie nie bił...

                    Postaram się jeszcze za walczyć, chyba tylko po to abym wyszła z uczuciem że zrobilam wszystko co w mojej mocy. Juz i tak zaczynam coraz częściej gryźć się w język, on zresztą też.
                        • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 06.04.20, 11:16
                          To jego sen z dzisiaj:

                          Oj strasznie plakalem chcialem sie ciac .....wrocilem sam ze spaceru bo sie klocilismy i myslalem ze juz mnie na dobre zucilas a potem w laziece pralke naprawialas i sie smialas ze mnie a ja we krwi nagi i sie obudzilem;)

                          Czy mam się czuć manipulowana, choć wątpienia aby to wymyślił
                          • yadaxad Re: Jestem z nim dla pieniędzy 06.04.20, 11:43
                            Nie uważam, że masz się czemukolwiek podporządkowywać. Gdyby to był jasny sponsoring otrzymała byś z pieniędzmi instrukcję wymagań za nie. Myślę, że te ta pomoc finansowa ci podświadomie kole i dlatego jesteś bardziej zadziorna, by mieć uczucie nie zawisłości. Owszem, takie teksty mogą być manipulacyjne, ale również mogą być sposobem dotarcia do zrozumienia wzajemnych potrzeb. W jakiej roli, jakich zachowań oczekujesz, ty wiesz. Ale ich nie wymusisz, ani nie ustawisz nie wiedząc co facet sobą przedstawia. Wyjaśniając sobie tylko to co tobie wadzi o nim się niczego nie dowiadujesz. A to, czy da się to ciągnąć, czy należy się wycofać, poznasz tylko jak on coś z siebie wysypie. Ale na to musisz stworzyć sytuację.
                            • adria231 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 06.04.20, 13:12
                              Jesteś z nim dla pieniędzy, jak napisałaś. Powiedz wreszcie jakie to wielkie są te pieniądze, że godzisz się tak marnować sobie życie: miliony, miliardy, tylko czy zapłacone rachunki za mieszkanie i wyżywienie...
                              Przecież życie człowiek ma tylko jedno i jest ważniejsze, niż każde pieniądze...
                              • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 06.04.20, 17:47
                                Tak jak pisałam to są pieniądze które sprawiają że jestem na zero, no razem cos tam odkładamy, ale my ja nie.
                                To nie jest sponsoring, to bardziej jak mąż i żona. On w drugim miesiącu od poznania dał mi całkowity dostęp do swojego konta. Jak mi brakuje to biorę.
                                On nawet mowi że jak byśmy nie byli razem to też będzie chciał mi pomagac, ale to tylko mówienie, od nikogo nie oczekuje że mi da za nic pieniądze.
                                    • yadaxad Re: Jestem z nim dla pieniędzy 06.04.20, 22:47
                                      Wiesz, facet, który już chyba w swoim wieku, opowiada ci takie sny, całkiem równo pod sufitem nie ma. Jest to infantylne, egzaltowane i agresywne. Dlatego ci podpowiadam, abyś lepiej się w jego wnętrzu zorientowała.
                                      • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 06.04.20, 23:28
                                        Twoje posty muszę czytać z wypoczętą głową, dlatego jeszcze nie odpisałam na tamten.
                                        Tak dla jasności, obydwoje mamy po 40 lat +/- 1.
                                        On jest kobietą w tym związku, to on gada, to on ma fochy, on musi miec nastrój do seksu.
                                        Jest trochę źle, że jego przez pól miesiąca nie ma a przez pół jest, i jak jest to szkoda ten czas zmarnowac na nie bycie razem.
                                        Muszę wyluzować i byc jak facet, będzie miał fochy to sobie pójdę ;) a co ;)
                                        On dużo rzeczy pisze, mówi ale w rzeczywistości juz nie wiele robi.
                                        Bo to juz chyba nie chodzi o pieniądze... Jakby nie było tej zależności też bym miała problem z nim zerwać. No i myślałam że w końcu trafił się taki który mnie zaakceptuje... Tylko że on mnie nie akceptuje, jestem całkiem inna niż on myślał na początku, miał prawo tak myśleć, tylko że ja wtedy mówiłam o tym, że to nie tak jak myśli.

                                        Juz sobie nawet koty wzięłam, jak to starej pannie przystoi i się taki napatoczył. A pieniądze, nigdy ich nie miałam ale zawsze dawałam radę, więc i teraz dam.
                                        • yadaxad Re: Jestem z nim dla pieniędzy 07.04.20, 00:20
                                          Tak wiek <> typowałam. Biorąc pod uwagę tych jego 12 lat samotności,no, nie jest to standardowa osobowość. Może i gada, ale to tym bardziej powinnaś mieć już jakiś scalony obrazek z kim masz do czynienia i wyobrażenie co z tym da się zrobić. A mam wrażenie, że koncentrujesz się się na momentalnych zdarzeniach i bez analizy sytuacji jesteś raz za, raz za nie, źle, dobrze, zerwać, nie mogę zerwać.. A ucieka ci obraz sytuacji, który się kształtuje. A tu chyba trzeba mieć realne myślenie, w co się ta relacja ułoży. Bo raczej trzeba będzie mieć przytomne reakcje.
                                          • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 07.04.20, 14:01

                                            Wczoraj przyszło mi do głowy że nasz związek działa podobnie jak u alkoholika. On ma swoje ograniczenia, swoje widzimi się a ja tak biegam koło niego i robię co mogę aby nie pił, albo jeszcze gorzej dostosowuje się do jego picia. Waże każde słowo aby go nie zdenerwowac i jestem wniebowzieta jak 2 dni nie pije, jak mówi o tym że już nie chce pic, że mnie kocha i nie chce juz pic wiecej. A później znowu. Alkoholizm to choroba więc jak się gniewac na chorego, a w jego przypadku życie go skrzywdziło, biedak, ale widzę że się stara. Więc pierwsze siwe włosy się pojawiają, nie kontrolowałam swoich emocji, nie uśmiecham się juz jak wcześniej. Na szczęście ze snem nigdy nie mialam problemu.
                                            Kiedyś wyobrażałam sobie dzień naszego ślubu. Bez uśmiechu, ja dająca mu opowiadać - jakoś taki styl przy nim nabrałam. Milcze. Może się boje że cos powiem co on zrozumie po swojemu. Ślub byłby gorszy niż mój pierwszy. Bo z pierwszym przynajmniej mialam porozumienie, nie bałam się że cos źle odczyta.

                                            Ja chyba nie chce z nim być, z jednej strony fajnie miec plany wakacyjne nie bać się o pieniądze, z drugiej ciągle udowadniać że nie jestem jego wrogiem.
                                            I zdaje sobie sprawę że to może być moja wina, ja tez się czepiam, nie umiem wymagać, ale i nie jestem męczennicą. On też się czuje ciągle atakowany przeze mnie. Mówi że jak ma swoje zdanie inne nie niż ja to ja się denerwuje i są wtedy kłótnie... Każdy z nas daną sytuacje widzi inaczej.
                                            Wróci dopiero za 3 tyg, dopiero wtedy będę mogła cos zmieniać realnie.
                                            • yadaxad Re: Jestem z nim dla pieniędzy 07.04.20, 14:26
                                              Dobrze zauważyłaś. Myślenie zadziałało i zaczynasz go widzieć. Jest to jakaś osobowość, którą można zdiagnozować, ale o co biega i jak się z nią może układać i do jakiego zapętlenia to zmierza, to niestety mógł by ci poradzić tylko psycholog. Bo jak w tej relacji dojdziesz do stanu, w którym ciebie zwichnie na tyle, że będziesz potrzebowała terapeutycznego odkręcania, to byś pewnie finansowo nie podołała. A jak widzisz już ci to własną osobowość podmywa. A już ta od ciebie -kontrolowana komunikacja-, to zły znak. Może sobie w necie poszukaj osobowości i poczytaj, co się czym charakteryzuje. Masz na to czas, a zawsze lepiej być dokształconym z czym ma się do czynienia. I jak postępować.
                                              • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 07.04.20, 15:43
                                                Terapeuta jest za free, są tez i płatni.

                                                Byłam z alkoholikiem i socjopatą, teraz jestem z drugim socjopatą...
                                                Mnie się nie da wyleczyć. Dlatego najlepiej jest mi byc samej. Jak byłam sama i ktoś się pytał co u mnie ja odpowiadałam że wszystko dobrze bo tak było, żadnych problemów. A jak musiałam zdobyć pieniądze na wakacje dla dzieci i ordontonte to zdobylam. A teraz... Teraz juz nie jest tak różowo. Jestem z nim bo jestem, nie lubię mu opowiadać o czymkolwiek, bo przerywa, mowi za mnie, coraz bardziej się powstrzymuje i próbuje to zmieniać, ale. Np nie powiem mu że cwiczylam i mam teraz zakwasy bo zacznie że za ciężko cwiczylam i ja się bronie że nie.
                                                Ech.
                                                Książki... Masz cos do zaproponowania?
                                                • yadaxad Re: Jestem z nim dla pieniędzy 07.04.20, 18:57
                                                  Książki to są na studiowanie, a jedna książka może źle ukierunkować i można pójść błędnym tropem. Na twoim miejscu bym pogrzebała najpierw necie, by znaleźć kierunek. czerwone-szpilki.pl/socjopatia-czyli-zaburzenie-osobowosci/
                                                  • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 08.04.20, 15:11
                                                    A tak jeszcze ku pamięci dla mnie, głównie.

                                                    On uważa że ja i tak robię co chce. Znaczy po co ma mówić swoje zdanie jak i tak zrobię jak powyżej.
                                                    Odpisalam mu że ma racje, zrobię tak jak ja zaplanowałam albo jak on zaplanował.
                                                    Znaczy wszystko co robię inaczej niż on by chciał i widział robię po swojemu i mam go gdzieś.
                                                    Cholera ile razy się go pytalam co robimy z moją popsutą pralką, chciałam aby zadzwonił na ogłoszenie bo ja nie wiem o co pytać. W końcu sama zadzwonilam umowilam sie na rano, o czym widzial. Zadzwonilam też do ojca po wózek. Ojciec przyszedł przed południem starą wywieźć, a ten mial pretensje że się inaczej umawialiśmy, bo mieliśmy to popołudniu robić, poza tym starą można było jeszcze reperowac. Było sporo kłótni przez to. Ja się tłumacze z tego że nie jestem nim, nie myślę jak on.
                                                    Kiedyś wymyślił żebym we wszystkim się jego słuchała, ja kobita która odeszła od męża jak dzieci miały 2 i 4 lata.
                                                    Za często mam poczucie winy, że cos nie zrobiłam, albo zrobilam. A moje zabezpieczanie się, znaczy mówienie mu po 3 razy, pytanie go, rozmawianie o tym nic nie daje, dalej ma do mnie pretensje że zrobiłam po swojemu.
                                                    Podobne poczucie winy miałam z rodzicami, pomogło wyprowadzenie się i krótka terapia. Pozniej z mężem mialam podobne poczucie winy, wyprowadzka i rozwód pomógł . I tu kolejne poczucie winy. Nie zgadzam się na nie. I trudno widocznie nie umiem isc na kompromis, sprawiać komuś radość i przyjemność swoim postępowaniem.
                                                    Dobre takie pisanie ;)
                                                  • yadaxad Re: Jestem z nim dla pieniędzy 08.04.20, 19:21
                                                    Nie sądzę, by to był problem kompromisów. Takie poczucie winy wynosi się z dzieciństwa. Jeśli w relacji rodzice - dziecko wprowadzony jest taki system, to taka matryca wgryza się w osobowość dziecka. Bardzo często trzeba ją przeprogramować potem terapeutycznie. Zwłaszcza, że bruździ ona w relacjach z ludźmi, bo inaczej ustawia się reakcje na czyjeś zachowanie, inaczej realizuje własne potrzeby, inaczej dopuszcza ludzi do siebie jeśli ma się pewność własnego postępowania i nic takiego nie przychodzi na myśl. Zresztą wszyscy w jakiś sposób dyssocjalni czują w innych tę słabość jakby węchem i po takie osoby sięgają. Może dlatego masz "pecha" z partnerami. Bo to co ty sobie uświadamiasz i chcesz nie współgra z realizacją własnego zdania, właśnie przez ten kolec w psychice. I tego się samemu nie oceni, bo ma się uczucie, że robi się tak jak się chce. A nieuświadamiany mechanizm, który kiedyś w głowie zaprogramowano prowadzi z ukrycia.
                                                  • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 13.04.20, 13:02
                                                    Tak jak pisałam, próbuje zmienić swoje myslenie i podejście .

                                                    Obcięli mi etat w robocie wiec zaczęłam szukać dodatkowej pracy. Mój oczywiście powiedział że nie muszę, on zarobi, ale tez bardzo sympatyczne się odniósł do tego pomysłu, przez pierwsze dni. Wczoraj już cos zaczął że przeciez tam też nocki będą a ja nie lubię pracowac na noc, i to tak jakby dopiero się wczoraj dowiedział o tych nockach - oczywiście nie tylko nocne zmiany będą. W rozmowie nie, ale pozniej jeszcze raz na krowie na miedzy poprosilam go aby mnie wspierał, bo ja sama się denerwuje jak to będzie. 1,80 etatu trzeba bedzie pogodzić. Przeprosił że znowu wszystko spieprzyl - a ja nie czulam się winna że on się czuje źle ;)
                                                    Pewnie to nic dobrego, ale zaczynam miec wywalone na to co on czuje. Przynajmniej jeżeli chodzi o moje sprawy. Wydaje mi się że go wspieram w tym co on robi. Ale jak on nie pamięta o tym co ja mówiłam a wiem, że napewno mówiłam, bo się pilnuje to juz jego problem, a nie mój.
                                                  • kajda28 Re: Gdy jest sie z kims dla pieniędzy - to trzeba 13.04.20, 13:44
                                                    Tylko że ja się nie układam pod niego dla pieniędzy. Układam się bo mam taki charakter, albo raczej jego brak.
                                                    Gdyby nie wnosił pieniędzy to bym się tak samo zachowywała.
                                                    Tytuł postu był głównie dla przyciągnięcia uwagi. No ale faktycznie, jak myślę aby odejść to finanse są na pierwszym miejscu, to pewnie też troche psuje tą relacje, bo próbuje udowodnić sobie że to nie dla nich z nim jestem. Ale tak mają wszystkie pary rozwodzące się, to że przy odejściu myślą jak sobie poradzą z jedną pensją.
                                                  • obrotowy nie cwaniakuj :) 13.04.20, 16:03
                                                    kajda28 napisała:
                                                    > bo ja uwielbiam być sama.


                                                    skoro uwielbiasz byc sama, a nie jestes z kims dla pieniedzy - to po jaka hollere ?

                                                    dla seksu ?

                                                    to wal tak od razu :)

                                                    - bo ja to jestem dla wygody.

                                                    - by mi ktos upral i posprzatal (gotowac umiem i lubie sam)
                                                  • kajda28 Re: nie cwaniakuj :) 13.04.20, 17:50
                                                    Naprawdę uwielbiam byc sama. Mogę popełniać błędy i tylko ja o nich wiem, moje dzieci są nieidealne i nikomu nie muszę tego tłumaczyć, jestem bałaganiarą więc nie muszę sprzatac, mogę ćwiczyć raz na miesiąc i przed nikim się nie muszę tłumaczyć że mam słomiany zapał i wiele wiele innych.
                                                    Seks... kobietą jestem więc nie mam z tym problemu, aby mi się tylko chciało. Ale bez niego też świetnie daje sobie radę.
                                                    W robocie pracuje głównie z facetami, wiec towarzystwa męskiego mam tyle że nie tęsknie za nim wracając do domu.

                                                    Dlaczego jest z obecnym... bo się przyczepił, bo na początku bardzo mi pomógł nie oczekując nic w zamian. Bo pozwalał mi byc kobietą, nie wiem dokładnie jak to teraz wyjaśnić, ale bardzo fajne uczucie, bo wierzył że nam się uda.
                                                    Teraz to wszystko się zmieniło.
                                                    Pieniądze na pewno grają dużą role w tym związku, przynajmniej jeżeli o mnie chodzi. Zawsze się bardzo bałam aby nie byc od kogoś innego ekonomicznie zależna, i w sumie nie jestem, ale jednak jest wygodniej jak się wie że zawsze jest drugie konto. Jak go poznałam miałam duże długi, przynajmniej dla mnie. Wyszłabym z nich, bo miałam plan ale nie było to też łatwe.
                                                    Więc trafił się taki, który mi ufał, kochał i wierzył w nas. Co lepszego mogłam trafić? Chyba nawet w pewnym czasie i ja go kochalam... A pozniej były wypominki tego co kiedyś powiedzialam, itd dlugie rozmowy, tłumaczenie, nerwy, brak zrozumienia, i rozmowy, rozmowy, rozmowy.
                                                    Ale to nie o tym miało być.

                                                    Jestem z nim teraz bo tak mi troche wygodniej, bo mam juz dość życia tylko z bieżącymi wydatkami, bo patrzę na koleżanki które się drą ze swoimi mężami ale ciągle z nimi są i je stać na więcej jak mnie. Bo z czasem uwierzyłam że tak jest w każdym związku; bo myślę że nic lepszego mnie nie spotka.
                                                    Wiec próbuje nauczyć się żyć w tym związku, abym juz wiecej nie znajdowała siwych włosów, nie czuła bezsilności, nie tłumaczyła się że jestem taka jaka jestem, nie analizowała kazdego swojego słowa - bo tak naprawdę i tak on pamięta co chce, interpretuje jak chce.
                                                    On jest socjopatą to pewne, ale kto z nas jest normalny ;)
                                                  • kajda28 Re: Gdy jest sie z kims dla pieniędzy - to trzeba 13.04.20, 18:00
                                                    Artykuł jest płatny, you tube obejrzałam. Kilka punktów się zgadza. Wiem że on nie jest normalny, że ciężko z nim żyć, że ciągnie mnie na dół. Tylko że ja zawsze, pomimo obciążeń, a mialam ich naprawdę dużo w życiu, pływałam na górze. Może dlatego nie uciekam, tylko trwam, bo zawsze dawałam sobie radę w patologicznych sytuacjach. Nigdy nie uważałam się za ofiarę, choc kilka razy poczułam jak to jest i jak ciężko wtedy iść z wysoko podniesioną głową.
                                                    Wiem że muszę powalczyć o mnie, nie o niego ani o związek. Ja jestem najważniejsza.
                                                    Dzięki Tobie trochę rozjaśniłam i poukladałam sobie w główce. Zauważyłam rzeczy ktorych nie chciałam widzieć. Mam nadzieję że nie dam się juz zapedzac w kozi róg, nie takim psycholom dawałam radę ;)
      • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 17.04.20, 18:53
        Nie jest to tak łatwo wyliczyć. Jak juz napisalam wyżej, najpierw było poczucie bezpieczeństwa, pomoc bezinteresowna, bycie obok.
        Jestem tak głupio stworzona że trzeba sobie zasłużyć aby mi pomóc, tym bardziej finansowo. Zasłużył, przestałam się dzieki niemu co miesiąc się zadłużać, wiem że będę mogła 20-letni samochód w końcu zezłomować, że dzieci będę mogła puścić na wakacje - choc w tym roku to raczej nie wypali. Policz sam ile to jest netto.
        • yadaxad Re: Jestem z nim dla pieniędzy 17.04.20, 19:43
          A jednak cię osłabił, zaczynasz się tłumaczyć i to przed nickami, wasz układ wasza sprawa. Tłumaczyć się możecie przed sobą. Chciałaś tylko zobaczyć swój stan, skonfrontować swoją sytuację w innym lustrze z odwagą tytułu postu. Trzymaj się siebie.
          • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 18.04.20, 05:44
            Kiedyś poznałam faceta, dość nietypowo, na wyjeździe w pracy, pierwszego dnia zwróciłam na niego uwagę ( to nie był pracownik) , chyba zamieniłam z nim słowo, następnego dnia poprosił mnie o tel. Nie jestem pięknością, nie jestem duszą towarzystwa, poproszenie o numer może z 3 razy w życiu mi się trafiło. To był zamożny facet, przystojny, z daleka, oj mogłam z niego rwać kasę. Na spotkaniu, na pamiątkę kupił mi obraz za 300 zł, mieszkał ok 200km ode mnie.
            Wiem, że nie da się mnie kupić.

            Gdyby mi nie brakowało pieniędzy do pierwszego, to dalej z nim bym była. Bo mam taką skaze, wyszłam z takiego a nie innego domu. Odchodząc od męża miałam stały zasiłek wychowawczy w kwocie 400 zł i wiedzę że wiecej jak 200 zł nie dostane od niego. I odeszlam bo doszłam do swojej granicy. Partner się stara, ale najgorsze że wystarczy małe zachwianie między nami i się rozsypuje, on, ja nie muszę.
            Zobaczymy niedługo, jak wróci, czy będę umiała to wszystko na praktykę przełożyć. Choć nie jestem bez winy, nie wiem dlaczego ale nie umiem się wyluzować przy nim, zaufać mu, otworzyć, rozmawiać o moich bolączkach - inaczej niż mi to pasuje. Może to przez ciągle pilnowanie się, człowiek często mówiąc o uczuciach i emocjach często nie trzyma w 100% jednej linii, raz się mowi tak a raz inaczej. ... Łatwo nie będzie.

            • yadaxad Re: Jestem z nim dla pieniędzy 18.04.20, 08:00
              Pewne figury emocjonalne nie są do utrzymania. Jak nabrać dystansu w sytuacji bez dystansu. Pozycja tak nienaturalna, że w końcu skurcz skręci. Warto do przodu pamiętać starając się wpasować, że wysiłek się nie ustabilizuje, a co się inwestuje, to się traci.
              • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 18.04.20, 09:01
                Jak to mówią lepiej z mądrym stracić niż z głupia zyskać.
                Długo nie umiałam tego przełożyć na życie, teraz juz wiem o co kaman.

                Teraz będzie łatwiej, nie będziemy mieli tyle czasu wolnego ze sobą. Mi obcięli etat więc się zatrudniłam na cały w innej firmie. 1 etat plus 4/5 etatu plus dom, mam nadzieję że do czerwca jakoś uporamy się z wirusem. A więc, mniej czasu, ja bardziej zmęczona, więc albo stanie na wysokości zadania i będzie mnie wspierał albo... Dalej z nim będę i dalej będę uczyła się z nim żyć...
                Tego nie da się załatwić w jeden tydzień, w jeden post.... Ale musi byc gdzieś ten początek...
                  • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 18.04.20, 10:10
                    A wchodząc na materialną stronę mojego postu, to nie uważałam że obecny zarabia dużo, ciutke wiecej niż ja mam z dodatkami od państwa. Teraz pracuje prawie na 2 etatach i mam mniej niż on zarobi w 2 tyg... Oczywiście ciężko pracuje i patrząc na godziny to wyrabia miesięczny przydział, tego nie neguje. Ale jednak... A ja w obydwu z prac mam wiecej jak najznizsza krajowa. Ale to juz ciekawostka.
                  • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 18.04.20, 14:42
                    A może to ze mną jest cos nie tak.
                    Podam dzisiajeszy przykład.
                    Moje dziecię z 3 tyg temu dostalo refluks, telefonicznie odbylam poradę lekarską dostał leki. Dzisiaj się dowiedziałam że zaczęły go bolec jelita. Napisalam o tym mojemu i dostałam cos takiego :

                    To moze idz z nim do lekarza prywatnie nie wiem czemu tak zwlekasz z tym

                    Aaaa, potrzebowałam czegoś innego niż wyrzutów że nic z tym nie robię - chociaż robię.
                    Czepiam się?

                    Moze nie potrzebnie mu napisalam że potrzebowałam wsparcia a nie ataku...
                    • yadaxad Re: Jestem z nim dla pieniędzy 18.04.20, 16:40
                      To akurat nie atak. Faceci jak rzuca im się problem to ich zainteresowanie problemem pobudza ich do podawania rad, rozwiązań. Kobiety zwierzając się z kłopotów między sobą, w pierwszym rzędzie oczekują współczucia.
                      • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 18.04.20, 17:02
                        Może i tak, ale za chwilę juz dostałam cos takiego

                        Dah mi kuta swiety spokoj ile mozna sluchac ze jest sie kurwa wrogiem pogadaj sibie z kims kogo naprawde lubisz i rozumiesz bo ja zawsze jestem zly i wrogiem twoim i od dawna tak kurwa jest po chuj ze mna jestes wez sobie przemysl to i sie zdecyduj kobieto ja nie potrzrbuje Niczyjej laski ani politowania na demna a tak sie czuje ale Ciebie to od dawna pierdoli

                        Więc juz tak naprawdę nie ma z kim gadac...
                        • obrotowy a moze nie to ? 18.04.20, 17:21
                          kajda28 napisała:
                          > Więc juz tak naprawdę nie ma z kim gadac...


                          a moze nie tyle to - co raczej to, ze temat juz przewalkowany ze wszystkich stron ?
                          • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 18.04.20, 18:21
                            Ciągle próbuje z nim się porozumieć jak widac źle, ale tak tylko potrafię.

                            Odpisałam że wystarczyłoby gdyby napisał że nie miał intencji mnie krytykować. Podobnie zachował się pod sklepem, jak też mu powiedzialam co mnie bolało w jego zachowaniu. A teraz tylko przypomina że ma kg masła i żarcie kocie na wyjeździe - bo wtedy wrzucał wszystko byle jak nie dzieląc co dla niego co do domu.
                            Dla mnie to jest przesłanie, zamknąć się i nic nie mówić, ale to będzie dla mnie złe. A on nawet cholerykiem nie jest, chyba.

                            Przewałkowany temat... Co do choroby młodego to jest świeża choroba, przez epidemię jest utrudniony kontakt z lekarzami. Najpierw dopytalam moich znajomych ze służby zdrowia i leczylam go parę dni sama, co miał mi za złe - najciekawsze że jego rada to było leczyć cytryną bo jego kolega tak się wyleczył... Wie że od maja młody bedzie dopisany do mojego ubezpieczenia zdrowotnego i będzie mial dostęp do większej ilości lekarzy.
                            Dzisiaj napisalam mu że rozmawialam długo z moją mamą i że aż mi ucho napuchło, długie rozmowy mnie męczą. Może to to sprawiło że juz był podminowany - on lubi bardzo długo rozmawiać. Bo po tym smsie napisał że przeprasza że przeszkadza ale...
                            I całe życie kontrolowanie co mogę powiedzieć co nie, jak to odbierze, jak to odebrał...
                            A że odbieram to jako atak... Bo odbieram, jak matce mozna napisac że czegoś specjalnie nie robi dla swojego dziecka na jego niekorzyść?
                                • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 21.04.20, 07:05
                                  Biorąc to co on pisze to on się ze mną bardziej meczy jak ja z nim. Fakt juz dawno pokazywał siwe włosy i mówił że to przeze mnie, ale nie brałam tego na serio.
                                  Nie wiem jak to ugryźć, po raz enty ratowanie czegoś czego nigdy nie było. Dwoje pokaleczonych ludzi próbuje znaleźć szczęście... Coś czuje że ten związek jeszcze bardziej nas pokaleczy ;(
                                  • yadaxad Re: Jestem z nim dla pieniędzy 21.04.20, 09:43
                                    Najprawdopodobniej, bo związek nie służy do leczenia ran. Jeśli oczekuje się, że ktoś coś w nas naprawi, to niestety zawsze tylko bardziej rozdrapie. Związek to nowe zadanie i jak chce się iść po tych schodach, to złamana noga musi być na czysto zrośnięta. Co zrobi wspinanie się z pokiereszowaną, wiadomo.
                            • miau.weglowy Re: Jestem z nim dla pieniędzy 25.04.20, 17:33
                              troche wyolbrzymiasz. sobie dajesz prawo do mowienia, co ci slina na jezyk przyniesie, ale druga strona juz nie moze, bo ciebie to BOLI.

                              druga strona musi sie tlumaczyc ze swoich slow nawet, gdy nie powiedziala tego, co ty insynuujesz (patrz wyzej uwaga o prywatnej wizycie u lekarza, gdzie tam zarzut do matki o celowym dzialaniu na szkode dziecka? bo ja nie widze)

                              piszesz, ze musisz uwazac na kazde slowo, a on? uwazasz, ze nie musi? na pewno? jesli wszystko odbierasz jako atak?

                              ja z opisu wnioskuje, ze facet musi przepraszac za wszystko, nawet wtedy, gdy (logicznie) nadmienil, ze ty nie lubisz pracowac na nocki, a taka prace znalazlas. z twojej strony od razu atak, nie wspiera cie! a jednak sama piszesz, ze NIE MUSISZ isc do pracy, poniewaz powiedzial, ze on zarobi! to nie jest wsparcie? to co to jest? napisalas, ze zareagowal MILO - sama to tak ocenilas.

                              te przytoczone cytaty to pewnie nie pierwsza sytuacja, gdy uwazasz, ze jestes atakowana. dlaczego uwazasz, ze wciaz jestes atakowana, dlaczego wciaz , ze tak to ujme, grasz 'w obronie'? moze powinnas nad tym sie zastanowic.

                              'On np uważa że ja nie chce spędzać z nim czasu, i w żaden sposób mu nie pasuje to że ja przekładam sobie służby czy biorę urlop jak on jest. Jego to dziwi i nijak mu nie pasuje'

                              tego wyzej nie rozumiem, mozesz rozwinac?

                              i jeszzce tam gdzies chcesz zeby facet cie przytulil, no ale on ma to wyczytac w twoich myslach a ty nie podejdziesz sama do niego i tego nie zrobisz, tylko sie oburzasz ze facet nie jest jasnowidzem ;)

                              aha, jeszcze jedno, piszesz ze robisz jak chcesz. wiec albo nie pytaj o rady, albo daj czlowiekowi sie wypowiedziec bez komentowania, ewentualnie bez oskarzania o wieczne ataki i brak wsparcie, a potem sobie rob jak chcesz, przeciez mozesz :)



                              --
                              Supercrush
                              • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 25.04.20, 18:31
                                Od tyłu może zaczne.
                                Robię co chce, to fakt, co nie znaczy że nie konsultuje ani że nie potrzebuje porady.
                                Musialam wymienić drzwi w mieszkaniu, chciałam zamówić przez telefon, a mój powiedział abym pojechała do sklepu. Więc pojechałam do sklepu, nie za karę, nie na siłę tylko dlatego że stwierdziłam że jego pomysl jest dobry - zrobiłam co chciałam.

                                *'On np uważa że ja nie chce spędzać z nim czasu, i w żaden sposób mu nie pasuje to że ja przekładam sobie służby czy biorę urlop jak on jest. Jego to dziwi i nijak mu nie pasuje'*

                                Dokładnie to co napisałam. Wbił sobie do głowy że nie chce z nim spędzać czasu, dlatego się dziwi że biorę urlop aby z nim być.

                                Masz dużo racji, też nie jestem łatwa w obejściu. Nie chce aby mnie przepraszał, tylko aby mnie wysłuchał jak odbieram jego słowa i naprawdę wystarczyłoby jakby powiedział że odbieram go inaczej niż miał intencje, a nie od razu się oburzał, rzucał i stwierdzał że się z nin tylko męczę itp.

                                On może mówić co chce, tylko niech mówi i daje mi powiedzieć a nie zapętla się w swoich przekonaniach i nic do niego nie dociera.

                                Mówię mu żeby mnie dotykał jak przechodzi obok, żeby mnie przytulał, - to wszystko ja robię - chciałabym aby to robił sam bez mówienia. Kiedy chce seksu tez o tym mówię - mogę byc wtedy pewna że go nie będzie, podobnie jak wczesniej robiłam zaczepki. Rozmawialismy o tym dużo.

                                On się np zraża tym że jak dotknął mnie w żebro to odskoczyłam.

                                Masz dużo racji. Pamietam jak lata temu, uważałam atak na swoją osobę komentarz że w sklepie są kolejki i że długo mi się zeszło. Może powinnam reagować mniej inpulsywnie, ale też bym chciała aby wiedział że takie słowa odruchowo odbieram jako atak i potrzebuje potwierdzenia że tak nie jest. Może po jakimś czasie by mi to przeszło. Często potrzebuje powiedzieć co czuje, myślę, jak odbieram, choćby po to aby lepiej to zrozumieć. Z nim jest to utrudnione bo on czuje się w obowiązku mi pomagac w mówieniu, wiec często mowi wiecej w opowieści którą ja opowiadam. Walczy z tym, próbujemy na różne sposoby jakoś to poukladac aby się mi w końcu udało. To tez daje mi taki niedosyt. Często jest tak że jak cos chce powiedzieć to mowie innym osobom, bo nie chce sie denerwowac mówiąc to mu, bo wiem że przerwie, będzie powtarzać i przekładać co drugie zdanie aby lepiej zrozumiec.
                                Od kilku dni jest juz w domu, na szczęście sporo zartujemy - co on niektore rzeczy bierze na serio, o czym dowiaduje się dopiero po kilku dniach. Ostatnio chciałam z nim ustalić jak długo mam pracować, kiedy powiedzieć dość, prosilam z 3 razy aby posłuchał, że chce na poważnie pogadac a on ciągle przypominał żarty sprzed 3 dni z mojej obecnej pracy. Zdenerwowałam się. Po ok 15 min rozłąki, zaczęliśmy rozmawiać juz o innych rzeczach. Tą rzecz musialam sama przemyśleć, i pogadac z inną osobą. On wiele rzeczy tak traktuje dlatego nie pamięta co ja mówiłam, że pytalam go o zdanie. Kilka razy było tak że nawet SMS-a źle odczytał, tu mogłam mu udowodnić że coś pisałam mu a tego nie pamięta. I nie potrzebuje przeprosin, bo nie musi wszystkiego pamiętać ale niech się nie zapiera że napewno nic takiego nie miało miejsca.

                                Jak juz pisalam , ciągle próbujemy byc razem, nauczyć się byc razem.

                                Dzisiaj np przyjechalam rano do niego, po pracy. Napisalam mu wczoraj że chyba przyjade bo popołudniu muszę byc w domu u siebie. A on z 5 razy powtórzył że się mnie nie spodziewał, dlaczego mu nie powiedziałam, że byl pewny że popołudniu przyjade. Odwróciłam sytuacje i zapytalam jakby się czuł jak ja bym go u siebie tak przywitała. No to się poprawił że się cieszy że jestem. Tylko że nie mam ochoty każdą taką sytuacje wyjaśniać.

                                Mamy inny sposób bycia. Ja jestem nauczona że wystarczy jak raz cos powiem, on musi powtarzać dziesiątki razy. Mnie denerwuje jak on powtarza, on nie bierze na serio jak ja cos powiem raz, albo trzy razy - pozniej reaguje już nerwami.
                                • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 27.04.20, 16:57
                                  I jest w ch.. leniwy. ;(
                                  Przez ostatni rok przytył ponad 10 kg, brzuch ma wielki, wazy ponad 110. Związku z tym coraz mniej rzeczy mu się chce robić. Dzisiaj prawie na siłę go wyciągnęłam do mnie i zamiast mi pomoc przy obiedzie, to olał to ;( obiad zrobiłam dla mnie i dzieci. Wiem że to dosc częsta przypadłość u facetów, ale nie zamierzam tego tolerować, w raczej zamierzam... Każdy sobie... Coraz częściej tak jest nam wygodnie, wiec pewnie sprawa się rypnie szybciej niż później. Grunt abym nie czuła się odpowiedzialna za wszystko.
                                  • yadaxad Re: Jestem z nim dla pieniędzy 27.04.20, 23:30
                                    I tak patrząc z boku, to się tak szarpiesz z facetem, z którego większego pożytku nie ma, bo tak osobno, dobra nie gra, ale chociaż dobry seks komórki odmładza, nie ma seksu, to chociaż z kim pogadać jest, no nie pogada, ale szafy przenosi. A tu co, że masło kupisz zamiast margaryny? To ci na dobrą farbę zakrywającą siwiznę i tak zabraknie.
    • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 01.05.20, 13:28
      Jestem z nim dla pieniądzy.

      Dzisiaj mam urodziny, wiecie chco chciałam od niego, abysmy nie siedzieli w domu, aby mnie gdzieś zabrał na spacer i żeby nie zadawał tych swoich pytań typu : dlaczego go nie lubię, że się go wstydze, że mi smierdzi.
      Tyle
      W kalendarzu mial tez zapisany seks. Jak juz jednoznacznie powiedzialam że chce seksu dzisiaj, teraz - to bardzo ważne słowo, bo inaczej by nie widzial że teraz mam ochotę, to poszedł się umyć, później się położył koło mnie i leżał. Zapytał z 3 razy co chce oglądać. A pozniej paluszkiem zaczął mnie glaskac, po ramieniu. Po 5min wstałam i zaczęłam robic obiad. Czy ja naprawdę oczekuje za wiele, czy jeżeli jednoznacznie mowie że chce się teraz kochac to muszę jeszcze wszystko zaczynać... Tym bardziej że na ostatnie 10 razy kiedy ja proponowalam seks on tylko raz chciał faktycznie że ostatnim razem, więc jakaś nowość od pół roku, ale jednak siedzi mi w głowie że ciągle mi odmawia.

      Aaaaaaaa.

      Narazie nie zadawał swych durnych pytań, ale na spacer pewnie nigdzie nie zabierze...
      Ale przecież mnie kocha.
        • kajda28 Re: i wystarczy... 02.05.20, 16:37
          Przelał mi pieniądze na urodziny, z jego konta na moje - zamiast zabrać mnie na spacer.

          Kiedy to się skończy, nie mogłoby tak jakoś samo. Dzisiaj od rana z nim smsuje - bo w pracy jestem, i właśnie włączyłam tryb samolotowy bo juz mam dosc. Do niczego to nie prowadzi. I to ja z niego wczoraj debila zrobiłam. Nawet mi zaproponował abym sobie kochanka wzięła który by mnie wielbił, mówił komplementy, kochał się ze mną - wszystko to co od niego nie dostaje.

          Ciężko będzie samej... Przydałoby się choc jeszcze miesiąc z nim byc aby samochodem jego pojezdzic do dodatkowej pracy, mój staruszek do lipca w sumie jeszcze na chodzie... Ale nic na siłę, juz chyba mam dość. Sorry za smęcenie .
            • kajda28 Re: i wystarczy... 02.05.20, 21:22
              Nie umiem, to nie jestem ja. Zakochał się we mnie innej niż jestem, szukał tamtej kobiety nie mnie. Wtedy byłam sztuczna, wykreowana.
              Chce zaczynać wszystko od nowa...
              A ja juz nie chce, juz mam dosc. Mówimy sobie to samo co zawsze, on mowi że dopiero to do niego to dociera. Do mnie nie dociera to co on mówi, bo mówi ogolnikami, nie daje przykładów.
              Męczy mnie to już. Denerwuje się, krzycze. Ciągle jest to samo. On oczekuje że ja będę robiła to czego on nie robi. No przeciez zawsze jak się do niego przytulam to i oddaje mi ten dotyk - ale sam pierwszy tego nie robi, i to ponoć z buntu jakiegoś. Rzuca że trzeba kupić deski na łóżko i czeka aż ja zaplanuje kiedy i gdzie, on cały tydzień czekał abysmy poszli do sklepu a ja nie chciałam. On się nie zmieni. Mial takie plany na moje urodziny, tylko nie chciał o nich mówić bo to niespodzianka, no i ja wszystko robilam aby one tak wyszły, nawet juz wczoraj chciałam z nim zerwać, on to czuł. A co on nie widzi, spojrzy na mnie i ja zaczynam niechęć do niego czuć - on to widzi. Jednym słowem jest masakra.
              Pewnie jutro nie zerwiemy, pewnie się będzie ciągnąć, ma plan do września dac sobie czas - akurat pyknie 2 lata. Ale ja coraz mniej mam cierpliwości, juz nawet może byc to moja wina, że sie go brzydze - on nawet słyszał jak powiedzialam że jego brzuch jest obrzydliwy. Ja chce miec spokój, święty spokój. A na swoje dzieci sama zrobię, łatwo nie będzie ale dam radę, jak zawsze.
              • yadaxad Re: i wystarczy... 02.05.20, 21:49
                Logiczne, jeśli już zasadniczo, od podstaw, uważa, że nie może się podobać, jak opisywałaś na początku, zakłada, że nie nic co robi nie zyska aprobaty, to po dodaniu realnej krytyki, nie sposób oczekiwać, że zrobi cokolwiek, czego byś naturalnie oczekiwała. Rzeczywiście masakra.
                • obrotowy jasne, ale... 03.05.20, 06:32
                  yadaxad napisał(a):
                  Rzeczywiście masakra.


                  jasne. - chociaz biedy nie ma.

                  ale dobry samochod by sie w dojazdach do pracy przydal, a nie stary trup, conie ?
                  • kajda28 Re: jasne, ale... 03.05.20, 11:48

                    >
                    > ale dobry samochod by sie w dojazdach do pracy przydal, a nie stary trup, conie
                    > ?


                    No przeciez cały czas o tym pisze.
                    Do mojej stałej pracy spokojnie na piechote mogę dojść.

                    Oj nagromadzilo się we mnie bólu i żalu, dużo, bardzo dużo - juz dawno nie mialam nagromadzenia tylu uczuć.
                    On chce to ratować, ale nie wierze aby to się udało. Za dużo patologii u niego było, za długo był sam. A i ja mam swoje obciążenia. Nie nadaje się do związku i samej mi najlepiej.
                      • kajda28 Re: jasne, ale... 17.05.20, 22:52
                        Coś się stało.
                        Jak się można było domyślać dalej jesteśmy razem. Dzisiaj kolejny dzień kłótni na smsy - bo go nie ma. I nagle ,po całym dniu gadania, jak ze 3 razy poprosiłam aby poszedł do psychologa ,i jak próbował mi wmówić że nie dałam mu samochodu aby pojechał do sklepu coś pękło, zaczął dziwnie pisać , spokojnie .


                        Przepraszam cie za wszystko co zle zrobilem faktycznie wariat jestem nawet chcialem i nazywalem cie moja zona przepraszam myslalem ze tak bedzie wierzylem w to ale to byl i jest moj swiat wymyslony to tylko fantazje o lepszym jutrze czos czego by sie tak bardzo chcialo nie wiem czemu az tak w to wierzylem dobrze ze jestes realistka i potrafisz myslec racjonalnie dziekuje Ci za to i przepraszam ze taki ciezar na Ciebie zrzucilem myslac tylko o sobie dobrze ze w koncu mnie sprowadzilas na ziemie nie wiedzialem ze az tak sie zagalopowalem w mojej uropi odlecialem po calosci w zapomnieniu uwiez mi nie chcialem tego ale wariat nie ponosi czynu za to bo nie jest swiadomy do konca tego co robi .nie chcialem Cię nigdy skrzywdzic a robilem to od bardzo dlugiego czasu i nie mam slow na moja obrone


                        Ale dziekuje czuje teraz dziwny spokoj w duszy ze cos sprobowalem i wiem ze sie do tego nie nadaje ...tylko najgorsze tym ze Twoim kosztem z tego powodu mi przykro bo tak nie powinno byc


                        I jeszcze parę w podobnym tonie. Pierwszy raz go takiego "widzę".
    • lumeria Re: Jestem z nim dla pieniędzy 18.05.20, 16:45
      Wydaje mi sie, ze nadajecie na identycznych falach, każde czeka by drugie coś zrobiło - jak dwa jeże, które boja się ze drugiego pokłują i zostaną pokłute.

      Takie gry - czekanie na odrzucenie, niepewność, bycie odrzucanym, sprawdzanie czy ta druga osoba coś zrobi, przykrosc, ze nie robi - -sa wyczerpujące. Oszaleć tak można.

      Ty Kajdo piszesz - wiec ty masz połera, by coś zmienić. Inaczej będziecie się tak w takim bagnie gnuśnieli przez lata.

      Chcesz bliskosci - siedzicie na kanapie, ogladacie film - wez jego lape, połóż ja sobie na ramieniu. Przytul sie do niego. Obojetnie jakie tam masz rozkminy w glowie. Chcesz, zeby Cie poglaskal po glowie, po udach, pomasowal nogi - bierz lapy i kladz tam gdzie chcesz by akcja sie odbywala.

      Wiem, wiem - od razu pomyslisz - a moze on nie chce, a moze to a moze tamto. No moze. Za to bedziesz miala pomasowane nogi, bedziesz przytulona, poglaskana.

      To samo z seksem. Jak nie lubisz seksu, to daj sobie spokoj. A jesli tak, to bierz sie za niego, pokaz mu co Ci odpowiada. Rob mi tak, rob mi siak - i bedziecie mieli gorszy lepszy stosunek. Z czasem lepszy.

      Jak zaczyna mowic "a bo ja ci śmierdzę, a bo ty to czy owo" - nie ważne, kochamy sie teraz!

      Jak wychodzi z domu - powiedz mu - przynieś mi kwiatki, czy kartke, czy drobiazg. Jak przyniesie te kwiatki / cokolwiek, to go pocałuj i wsadź rękę do spodni. Co cie powstrzymuje, żeby sobie ten seks od niego wziąć???

      Przestań wyjaśniać, rozmawiać, tylko bierz jego rękę i mów - tu mnie pogłaskaj. Tu mnie przytul. Tu mi zrób tak. Przestań na miłość boga rozkminiać. Zacznijcie działać!!!!

      Nie możesz? Oczywiście ze możesz, tylko musisz chcieć. A moze on nie chce? Pewnie ze chce, tylko macie sprawy tak poprzekręcane, ze nie wie, ze chce. Nie chcesz ty? 10 razy zrób dana akcje bez chcenia. I zobaczysz co z tego wyjdzie.

      Spróbuj juz dzisiaj. Powodzenia!!! :)

      • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 18.05.20, 18:42
        Mądrze piszesz , tylko że ja to wszystko próbowałam, a przynajmniej większość.
        I mam już dość mówienia czego chce, że chce pocałunku, przytulenia , gdzie ma mnie dotknąć, jak przytulić.
        Nie chcę aby mi kupował prezentów, bo uważam to za zbędne, ale cieszę się jak coś kupi, i nie gniewam jak nic.
        Czasami ma taki tryb że jak mam przyjechać to kupi rzeczy na śniadanie, kolację ale w większości pyta się co chce i kupi tylko to co "na kartce" , a jak powiem że obojętne to nie kupi nic.
        Mogę się z nim kochać jak nie jest świeżo wykąpany, ale lodzika już nie zrobię- a on ma o to głównie pretensję. Bo wsadzanie ręki do majtek , całowanie ,przytulanie to nie znaczy dla niego że mam ochotę na seks.

        Wiem, zamknęłam się na niego , zaczynam się bać cokolwiek powiedzieć, bo sobie zrozumie po swojemu . W seksie nigdy nie byłam słownie otwarta , i nie będę - taka jestem.
        Pamiętam jak kiedyś miesiącami mu tłukłam do głowy że jak oglądamy film to chce aby był koło mnie w łóżku a nie w pokoju obok, wołałam go, tłumaczyłam, nic.

        Nie wiem czy umiem jeszcze raz spróbować , jednak ciągle próbuje .
        On, ja , nie nadajemy się do związku , coraz bardziej w to wierzę ale ciągle próbujemy ukręcić coś z tego gówna.

        • lumeria Re: Jestem z nim dla pieniędzy 18.05.20, 20:59
          >Bo wsadzanie ręki do majtek , całowanie ,przytulanie to nie znaczy dla niego że mam ochotę na seks.

          A co on uważa za sygnał, ze kobieta chce z nim współżyć? Nie mów mi, ze chce, byś mu zapyziałego prącia oralnie obsługiwała? Bleh...

          Wygląda na to, ze to mężczyzna z bardzo niskim libido i w ogóle problemami z intymnością, ktory naoglądał sie porno i musli, ze tak wyglądają relacje damsko-męskie. Ze na obrzydzenie pani robi nieznajomemu loda i ogólnie go 'obsługuje'.

          Bardzo słabo to rokuje. Szkoda czasu i nerwów. Rob co masz robić by sie z tego uwolnić. A durne dyskusje "bo ja cie tak niesamowicie zraniłem" puszczaj mimo uszu, bo one nic nie znaczą. Widzisz co facet robi - a robi niewiele. Tak się żyć nie da.

          Rob plan ewakuacji i go wdrażaj. Tu nie ma o czym dyskutować.

          Idz na terapie, a niedługo będziesz szukała faceta, który wie co chce zrobić z kobietą, która napisała SEKS w kalendarzu. Oraz bez tego. :)






        • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 18.05.20, 21:45
          A i tak aby było jaśniej w tym co piszę. W naszym związku miesiąc to 12 dni , w tym ok 7-8 wspólnych dni lub /i nocy.

          Rozmawiało nam się przez tel już ok.
          Wiem że dużo ja psuje , nie umiem pokazać moich słabych stron, nie jestem nauczona rozprawiać o wszystkim , nie umiem się przełamać, może już nie umiem , a może nigdy nie umiałam. Boje się że jak zacznę mu mówić np o czymś to zada mi wiele pytań które stłamszą moją wypowiedź, choć bardzo się stara tego nie robić , za każdym razem to robi , ale za każdym razem inaczej. Jak będzie rozmowa o moim niepowodzeniu to znowu będzie zadawał pytania , a ja zawsze sama wszystko przebolewam , a jak już przymyślę , przetrawie i znajdę sposób na problem to dopiero zaczynam o nim mówić . Boje sie cokolwiek powiedzieć właśnie przez jego paplanie . Jak coś mówię to mam potrzebę wypowiedzenia tego a nie słuchania pytań bo ktoś nie umie poczekać do końca tylko uważa że ja nie umiem opowiadać i ...
          To chyba najbardziej mnie hamuje aby się do niego zbliżyć. Ja to wszystko mu powiedziałam . Tylko że on nie przyjmuje jak się powie raz, trzeba powiedzieć 5 razy. Ja z kolei nie po to mówię aby poszło to w las .
          Ech.

          Jestem beznadziejnym przypadkiem .
            • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 21.05.20, 22:24
              Mam jeszcze jeden pomysł ,jak mogę robić aby się nie kłócić. Tylko nie wiem czy będę umieć. Tak robił mój wcześniejszy facet , ale przypominam że to był psychol . Jak w jakiejś sprawie mieliśmy inne zdanie to on się nie kłócił tylko mówił : twoja racja , mój spokój. I był koniec tematu , żadnych kłótni . Tylko że wtedy ja zawsze miałam rację...
              • gyubal_wahazar Re: Jestem z nim dla pieniędzy 23.05.20, 20:50
                A jak u Was z poczuciem humoru ? Macie jakieś, czy wszystko na klatkę bierzecie ?
                Jak jakąś jego akcję obrócisz w żart (ale sympatyczny, nie złośliwy), to jak zareaguje ?
                Odbije piłkę, czy strzeli focha albo zacznie się mazać ?
                • kajda28 Re: Jestem z nim dla pieniędzy 25.05.20, 09:09
                  Właśnie to jest najgorsze. Brak poczucia humoru, nie mówię że całkiem , ale...
                  Kilka razy było tak że coś w żartach powiedziałam i on to wziął na poważnie , nawet nie, gorzej. W danym momencie dalej żartował, ale wypomniał mi to po jakimś czasie.
                  Nie mamy , w swoim towarzystwie, dystansu do siebie.
                  Pewnie i ja dużo psuje , nie umiem się rozluźnić, nie potrzebnie mu mówię jak coś odczuwam , zamiast myśleć że to nie było powiedziane przeciwko mnie . Ale jak mi w sklepie mówi że nie ma ze mnie żadnego pożytku i nic nie pomagam , i to kilka razy , to tylko ... zająć się sobą i na siłę nie być chcieć przydatnym .
                  Tylko że i on ma do mnie pretensje za słowa które nie powiedziałam przeciwko niemu a tak je zinterpretował.
                  Normalnie beznadziejny przypadek .
                  Choć ciągle próbujemy inaczej to wszystko robić , zmieniać nasze nastawienia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka