Dodaj do ulubionych

Presja atrakcyjności, krytyka ze strony męża

23.09.20, 15:47
Zwracam się i do kobiet i mężczyzn. Czy Was- kobiety też męczy presja atrakcyjnego wyglądu, czy nadążacie za tym żeby się podobać facetom, a może koleżankom? Od jakiegoś czasu męczy mnie presja, żeby ciągle być "zrobionym", ubierać się atrakcyjnie. Mam 40 lat i naturalne jest że się zmieniam. Jestem przez męża krytykowana za złe wybory modowe i dołuje mnie to (za grubo, złe buty, grube nogi, poszerza cię.) Mam więcej kg. ale nie jestem otyła. ubieram się wygodnie, jestem zadbana i pachnąca ale wkurwia mnie to, że wg społeczności powinnam jeszcze wyglądać atrakcyjnie, a wg. określeń jednej z koleżanek "seksi., bo masz fajną figurę" . Dla nie to upokarzające, że mam eksponować tyłek i wystawiać się na spojrzenia facetów, którym się wszystko kojarzy. Najpierw sama chciałam żeby mi doradzali, a teraz mnie to tak wkurza że mam dosyć tej całej presji. Mam mieszane uczucia, bo z jednej strony miło jest ładnie wyglądać. Ale skoro nie mam już 20 lat, to uważam że naturalne jest, że wolno mi wyglądać przeciętnie , coś mnie pogrubia - w nosie to mam, chcę być sobą - a czuję na sobie taką presję ze strony najbliższych, że mnie to męczy, Oczywiście wszystkie te porady sa w dobrej wierze, żeby mi pomóc. Zaznaczam że nie jestem brzydka, zawsze byłam "naturalnie" atrakcyjna. Co to znaczy? Że nie byłam wystrojona, przerysowana tylko zwyczajnie zadbana, skromna i to wystarczało, a teraz latka lecą i nagle koleżanka mi uświadamia że właściwie to powinnam nosić obcisłe bluzki, obcas, "żeby się faceci oglądali". Chore to. Żeby było jasne o co mi chodzi: to nie jest tylko problem tego, że nie mam się w co ubrać, a jak kupię seksi sukienkę to nie ma problemu, tylko we mnie w ogóle nie ma zgody na taką presję społeczna, że jak się nie odstawisz, to cie mnie szanują. A tak się czuję. Ciekawa jestem waszego zdania, czy kobiety uważacie że to nasz obowiązek, powinność (wobec kogo k...wa?) żeby był ładną, czy macie to w nosie?. A mężczyźni co myślą? Koleżanka mi uświadamia że to (dla niej) wręcz komplement, jak faceci będą sie oglądać za nią, a ma tyle lat co ja. No dobra, fajnie jest ładnie wyglądać w tym sensie, że schludnie, miło, żeby mnie postrzegano jako miłą, fajną osobę. Ale męczące jest być atrakcyjną w sensie: dla facetów. Zaznaczam że zawsze byłam atrakcyjna, nie musiałam w to wkładać dużo wysiłku. Wręcz często maskuję to w pracy, żeby mieć spokój - i tego właśnie moja koleżanka nie rozumie. Nie wiem czy ze mną coś jeste nie tak, że ja siebie nie akceptuję i dlatego przeszkadza mi to, że zwracałabym na siebie taką wielką uwagę wyglądem? A m to czasem przeszkadza. Świat wokół robi rzęsy, pazury, brwi - dla mnie to chore. Noszę spodnie i wygodny sweter. Czy to znaczy że muszę być postrzegana jako osoba nieciekawa, czy naprawę wygląd jest tak ważny?Jak uważacie?? A panowie jak uważacie???
Obserwuj wątek
      • frida000 Re: Presja atrakcyjności, krytyka męża - bez sens 24.09.20, 08:33
        Jestem średnio chętna do łozia bo codzienność nas przytłacza, poza tym nie czuję się do końca akceptowana, komplementowana. Co dziwne - w łóżku dla męża jestem atrakcyjna, za to poza łóżkiem bardzo zwraca uwagę na mój zwykły, niezrobiony wygląd. To wy faceci sobie nie uświadamiacie że czasem chciałyśmy się nie malować, chodzić w dresach i też być kochane, głaskane, traktowane z czułością mimo nie laseczkowego wyglądu, (zwłaszcza jeśli w pracy musimy wyglądać) . No ale to tak nie działa...
      • frida000 Re: Presja atrakcyjności, krytyka męża - bez sens 24.09.20, 08:42
        Ja mam 15 kg nadwagi i proporcjonalną sylwetkę, tzn wszystko na swoim miejscu. I gdyby to nie stanowiło problemu, to nie byłabym krytykowana za każdy ciuch (poszerza nogi, wyglądasz klocowano, postarza cię, but nieodpowiedni bla bla...). Bycie miłą w obyciu też się nie bierze z księżyca - tylko z akceptacji męża, czyli jakby nie było ciągłego oceniania, czułabym się wyluzowana, pewniejsza. Dziwne, że w łóżku duży tyłek jest dla męża atrakcyjny, a poza nim natychmiast zauważa wszystkie mankamenty urody.
        • horpyna4 Re: Presja atrakcyjności, krytyka męża - bez sens 24.09.20, 09:55
          A mąż to ma figurę jak Apollo? Jeżeli nie, to zacznij się odgryzać i wytykać mu wszystkie mankamenty jego wyglądu. Możesz też odpowiedzieć, że inni faceci doceniają Twój wygląd.

          Co do ubierania się, to najlepszy jest złoty środek - połączenie wygody z elegancją. Wysokie szpile uwypuklają tyłek, ale bardzo szkodzą na stopy i kręgosłup, więc rozsądna osoba je skreśla; z wygodnych butów naprawdę da się wybrać coś naprawdę ładnego i podkreślającego zalety nóg. Reszta ubioru i fryzura też powinna być wybierana pod kątem dopasowania do danej osoby, a nie do tego, co uchodzi w danym momencie za szałowe.

          Większość kobiet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak należy dopasowywać fryzurę i ubranie do sylwetki. A proporcje sylwetek są różne: niezależnie od tuszy liczą się te w pionie. Szyję można mieć krótką, albo długą; przy krótkiej fryzura powinna szyję optycznie wydłużać, a dekolty powinny być wąskie i dość głębokie, najlepiej w szpic. Mięśnie łydki mogą być osadzone dość wysoko, albo nie. Jeżeli osadzone są wysoko, nie należy nosić wysokich obcasów, bo wygląda się jak na szczudłach; lepsze są płaskie obcasy. Z kolei płaskie obcasy wyglądają tragicznie przy mięśniach łydki zaczynających się tuż nad kostką, bo figura wygląda wtedy na przysadzistą. Lepiej nosić wtedy nieco wyższe obcasy, a z wygodniejszych średnie koturny.

          No i oczywiście proporcje całej sylwetki, mam na myśli te w pionie. Nogi mogą być krótkie, albo długie; przy krótkich nie należy nosić zbyt długich spódnic, bo wtedy nogi wyglądają jeszcze krócej. Jeżeli talia jest zbyt wysoko, nie należy jej podkreślać paskiem, tylko nosić bluzki wypuszczane na wierzch spódnicy lub spodni.

          Teraz o pełnych kształtach. Generalnie rzecz biorąc, jasne kolory pogrubiają optycznie sylwetkę, a ciemne wyszczuplają; najbardziej chyba wyszczupla kolor granatowy. Wyszczuplają też pionowe cięcia. Grube nogi mogą dobrze wyglądać, jeżeli włoży się przeświecające pończochy lub rajstopy o kolorze ciemniejszym od własnej skóry - wtedy boczne fragmenty łydek są ciemniejsze i "znikają", widać tylko ten przeświecający środkowy fragment sprawiający wrażenie szczupłej nogi.

          Napisałam o drobiazgach, ale takie drobiazgi mogą przesądzić o ogólnym wyglądzie. Bo jeżeli wszystko ze sobą współgra, to nie widzi się "niemodnych" fragmentów, tylko atrakcyjną całość.
      • frida000 Re: Presja atrakcyjności, krytyka ze strony męża 24.09.20, 08:53
        Ja już zgłupiałam całkiem i nie wiem co znaczy być atrakcyjną dla faceta. Wiem tylko tyle że powinnam być miła, wyluzowana, i chętna, na nadwagę przymknie oko. Tylko żeby spełnić te wszystkie kryteria, musiałabym najpierw wiedzieć że w jego oczach nie mam powodów do kompleksów. A wiem że mam, że jednak mnie ocenia. Brakuje mu tej panienki ślicznotki sprzed 20 lat. Nie wiem, może powinnam zacisnąć zęby, i mimo że nie mam na to ochoty - to odszykowywać się codziennie, malować, i nie zakładać spodni i trampek - no bo mąż patrzy i trzeba atrakcyjniej. Co dziwne w pracy faceci zwracają uwagę na twarz, uśmiech, włosy, bo tylko tyle widać za biurkiem i są bardzo mili. Wiem że mogę się podobać, nie jestem ślepa i nie jestem trzpiotką 16 letnią żeby nie umieć odbierać sygnałów od faceta. I może to jest miłe. Ale mężowska krytyka ciągle mi uświadamia, że można lepiej, można bardziej dbać, można mieć korzystniejsze ciuchy itd.... :(
        • lumeria Re: Presja atrakcyjności, krytyka ze strony męża 24.09.20, 13:19
          Rob to co robisz, z czym czujesz się komfortowo. Na komentarze dotyczące Twojego ciała - załącz olewator.

          Ale życie czasami wymaga kompromisu, wiec jeśli miałabym ochotę robić przyjemność partnerowi, to do codziennego ubrania (swetra, jeansow i trampek) dorzucałabym naszyjnik/korale czy apaszkę (2-3 wypróbowane, nie co rano inne) oraz malowałabym usta ulubioną czerwoną kredką. TA-daaaa!!! Szyk i makijaż... :-)

          Ja mysle, ze jednak kobiety mają wiele opcji pomiędzy "masz mnie boziu taką, jaką mnie stworzyłaś w wyciągniętym swetrzysku"
    • kachaa17 Re: Presja atrakcyjności, krytyka ze strony męża 23.09.20, 21:50
      Ja nie mam takiej presji. Może dlatego, że nie mam męża, który by mi mówił, że jestem gruba lub nieatrakcyjna. Czuję się atrakcyjna choć maluję się tylko lekko - mam dobrą cerę i nie muszę zakrywać jej podkładem. Nie maluję paznokci, nie mam sztucznych rzęs. Jestem naturalna. Farbuję włosy od wieków. Jestem szczupła. Mam ładne nogi, ladne włosy i dłonie. Chyba po prostu lubię swój wygląd. Gdybym chciała to mogłabym ponarzekać bo nie jestem idealna. Ale skupiam się na zaletach. Wiem, że wyglądam na mniej niż mam - zawsze tak było. Powiem innym, żeby się od Ciebie odchrzanili.
    • frida000 Re: Presja atrakcyjności, krytyka ze strony męża 24.09.20, 09:35
      Koleżanka wyłożyła mi swoją filozofię: Ona musi tyle wysiłku wkładać w wygląd, włosy, zaczerwienienia twarzy itd itd, a ja mam podaną na tacy ładną twarz, fajną figurę i długie włosy i nic z tym nie robię!! - i to jest zbrodnia wg. niej. Czyli zmarnowana uroda po prostu ;) "Masz taka ładną twarz a wszystko robisz żeby tego nie było widać! Masz taką figurę apetyczną a nosisz ubrania jak dla starych bab!" - wykrzyczała mi to. I trochę zabolało. Może ja faktycznie jestem nienormalna.
    • aniapandzinka Re: Presja atrakcyjności, krytyka ze strony męża 24.09.20, 10:51
      To jest problem społeczeństwa, wywieranie presji na to jak wyglądamy, jak mamy wyglądać. z każdej strony jesteśmy bombardowane medycyna estetyczną, zrób usta bo twoja za małe, zrób cycki bo tylko sztuczne są ładne jędrne okragłe nie obwisłe, odessij tłuszcz, bądź fit inaczej nazywaja Cie nie zadbana leniwą babą. i jak ciągle słyszysz ze masz sobie wszystko porawić, to uwazasz że coś jest z Tobą nie tak, i do tego dobijaja Cię mąż, przyjacółka itd wszechobecna presja na wyglądania na milion dolarów. młodzi chłopcy naooglądają się filmów porno, gdzie same sztuczne cycki usta itd i potem mają szok, że "normalne" kobiety maja nie symetryczne piersi, że wagina nie jest idealna, że ma kolory, że rosna nam włosy! no kurwa taka ewolucja, że ludzie mają włosy!!! mnie to już tak wkurwia, a najgorsze, że to kobiety potrafią być tak wredne w stosunku do drugiej kobiety. i potem się dziwimy, że juz kiklkuletnie dziewczynki się odchudzają, jak od małego mają być idealne żeby na instsagram madka mogła wrzucić cukierkowe zdjęcie idealnej córeczki/syna
      • frida000 Re: Presja atrakcyjności, krytyka ze strony męża 24.09.20, 13:56
        Dokładnie, właśnie to miałam na myśli. Dzięki za zrozumienie! Ja też tak myślę w kontekście własnych córek: uczę je żeby nie porównywały się z innymi, że są kochane i wyjątkowe, (każda inna), i one mi mówią "mamusia jesteś śliczna". Ale jak one widzą matkę zestresowaną przed lustrem, która ciągle narzeka na wygląd, to dostają zakłamany przekaz, że jednak wygląd jest najważniejszy, i nawet jak ich zdaniem jestem normalna, to pewnie zaczynają myśleć że coś jest nie tak z moim wyglądem skoro tatuś to zauważa. Smutne to i wkurzające.
      • lumeria Re: Presja atrakcyjności, krytyka ze strony męża 24.09.20, 14:52
        >wywieranie presji na to jak wyglądamy, jak mamy wyglądać.

        Aniapandzianka 100/100 - swietna wypowiedz.

        Od siebie dodam, ze w duzej mierze ta presja jest wywierana przez mega-korporacje, ktore zarabiaja na sprzedawaniu ciuchow, kosmetykow, depilatorow, preparatow i sprzetu medycznego, uslug i tysiaca innych produktow, o ktorych nie wiedzialysmy, ze sa nam potrzebne zanim reklama czy Lewandowska czy inna influencerka (zarabiajaca forse na tej reklamie) nam tego nie wmowila.

        Kobiety sie buntuja - coraz wiecej kobiet nosi sie naturalnie, szpanuja drewniaki, nie szpilki, naturalne materialy, wygodne kroje. I nie, nie tylko u starszych pan - widze to wsrod dziewczyn w wieku uniwersyteckim.

        Wydaje mi sie, ze trzeba rozmawiac z dziecmi (nie tylko dziewczynkami) o tym wplywie marketingu, pokazywac jak zdjecia kobiet są zakłamane Photoshopem, oraz stworzyć okazje, by widziały i doceniały naturalne nieidealne ludzkie ciała - np. imprezy sportowe, basen, itp.

        Ale najwazniejsze to wlasny komfort z naszym cialem.

        Frida napisala:
        >pewnie zaczynają myśleć że coś jest nie tak z moim wyglądem skoro tatuś to zauważa

        Wiesz, dzieci mozna (a wlasciwie nalezy) nauczyc, ze to, ze komus cos sie nie podoba, to nie znaczy, ze coś z tym jest nie tak.

        To wazna nauka - po to by jakis facet potem nie wpedzal corki w kompleksy bo uwaza, ze zdanie mezczyzny czy kolezanek na temat jej wygladu jest wazniejsze niz jej wlasne preferencje.
    • brak.slow Re: Presja atrakcyjności, krytyka ze strony męża 08.10.20, 20:58
      "Jestem przez męża krytykowana za złe wybory modowe i dołuje mnie to (za grubo, złe buty, grube nogi, poszerza cię.)"
      Może nie ma się co buntować? A nie da się i wygodnie i ładnie, bez poszerzania i pogrubiania? Na pewno są takie fasony i kroje itd.
      Owszem jest ogromna presja i takiej karykaturalności w wyglądzie nie promowano chyba jeszcze nigdy - tj trend na sztuczne wielkie rzęsy, powiększone usta, włosy wyfarbowane na kolory nieistniejące w naturze. Dziś widzialam taką dziewcyznę i wyglądała.....karykaturalnie. Włosy, fioletowe, rzęsy jak łopaty, zmalowana jak kukła, wydziarana.. Nie ma w tym nic pięknego. Jest atencja innych, ale niekoniecznie pozytywna. Pytając znajomych co zrobić, zeby poprawić wygląd dałas im otwartą furtkę do komentowania i oceniania. Może koleżanka czuje, że musi się tak podobać, bo nikogo nie ma, albo ne ma uwagi w domu, Ty czujesz, że nie musisz, mąż złapany, wprawdzie krytykuje, dajac delikatne sygnały, ale ty nie tracisz pewności, że wszystko ok, ale pamietaj, ze to może mieć też zgubne konsekwencje. Nie wiem jak wyglądasz "niezrobiona" a jak "zrobiona" wieć nie da się pomóc, ani doradzić obiektywnie co i jak. Może idź na forum Metamorfozy na Wizażu, dodaaj zdjęcia i Ci ludzie obiektywnie doradzą. Ja uwazam, ze minimum wysilku tj.
      zadbane dłonie (nie mam na mysli tipsów),
      zadbana cera,
      pełne uzębienie,
      ładna odzież,
      odpowiedni kolor wlosow (jednak siwizna w tak mlodym wieku jest na nie) to minimum..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka