Dodaj do ulubionych

rozterki mieszkaniowo -związkowe

05.11.20, 19:07
Jak wygląda wspólny zakup mieszkania/domu jeśli jedna strona ma na cały wkład własny i ciut więcej(K) , a druga (M) nie ma oszczędności (ma 1 pensję odłożoną). Jak to prawnie rozegrać. Sytuacja jest mniej więcej taka, ja bardzo dużo pracuję od 1,5 roku mam umowę na czas nieokreślony + po pracy ciągnę dodatkowe stale zlecenie w którym wyciągam średnią krajową (pensje z etatu mam większą), facet (obecnie narzeczony) ma od 10 lat stałą pracę w której zarabia średnią krajową. Stanęliśmy teraz przed trudnym dylematem zakupu wspólnego kąta. On mi jasno zakomunikował, że on nie ma ambicji, żeby może znaleźć lepszą pracę i uważa, że to co zarabia jest wystarczające. Istotną info jest, że mieszkamy w stolicy. I teraz tak-jak przy takiej deklaracji brać wspólny kredyt. Nie chciałabym tyrać tak cały czas, bo mogę nie dożyć spłaty tego kredytu. Dzieci nie mamy. Najmłodsi nie jesteśmy. Gdyby wydarzyło się coś złego, ja zawszę mogę wrócić do domu rodzinnego, nikt mnie stamtąd nie wyrzuci, on takiej możliwości nie ma. Może ktoś miał podobne doświadczenia i coś poradzi?
Obserwuj wątek
    • okruchlodu Re: rozterki mieszkaniowo -związkowe 05.11.20, 20:25
      Niestety nie ma jakiegoś uniwersalnego schematu postępowania. Musicie się dogadać i ustalić takie zasady, które obojgu będą pasować.
      Nie brałabym pod uwagę jedynie zarobków ale też np. wkład w prowadzenie gospodarstwa, wydatki własne, jakieś dodatkowe czynniki, ktore partnerzy w związek wprowadzają.

      Znam małżeństwa, w których istniały duże dysproporcje zarobków a mieszkanie było własnością po 50%.
      Znam też takie, które wyliczały sobie procenty własności zależnie od poniesionych kosztów finansowych i nie tylko.
    • brak.slow Re: rozterki mieszkaniowo -związkowe 05.11.20, 21:12
      "ma od 10 lat stałą pracę w której zarabia średnią krajową. Stanęliśmy teraz przed trudnym dylematem zakupu wspólnego kąta. On mi jasno zakomunikował, że on nie ma ambicji, żeby może znaleźć lepszą pracę i uważa, że to co zarabia jest wystarczające."
      OK.
      Facet widzi, ze ma robotną, ale to bardzo robotną kobietę i jest mu tak wygodnie.
      Nie wiem dlaczego i po co tak ostro zapier!@!@sz, może napisz co sprawia, że tak dużo pracujesz? Spłacasz długi rodziców, jakieś kredyty gotówkowe?
      Z doświadczenia wiem, że niestety jakkolwiek sobie to tłumaczysz, ten pan dobrze się ustawił i liczy, że większe koszty poniesiesz ty. A gdyby tak zrezygnować z pracy nr 2 i uważnie przyjrzeć się wydatkom na osobiste i wspólne potrzeby? Czy gdyby nie twoja praca, to na wszystko byłoby was stać?
      Od faceta oczekiwałabym, że przynajmniej dołoży tyle samo na wkład własny. Miej oczy szeroko otwarte.
      • pinkix Re: rozterki mieszkaniowo -związkowe 05.11.20, 21:39
        Nigdy go nie sponsorowałam, ani nic takiego. On "ogarnia dom", gotuje, sprząta, pierze . Ja to robię od wielkiego dzwonu (bez gotowania, no chyba że zupę- a dla niego to nie jedzenie więc woli sam gotować).
        Pracuję dużo, bo chce coś mieć, bogata z domu nie jestem, a samo mi nie skapnie. Nie mam żadnych kredytów i zawsze żyłam oszczędnie (on nawet uważa mnie za skąpą). Utrzymuje jedynie samochód. Po prostu lubię komfort , że mam rezerwę na koncie i niespodziewane wydatki nie są dramatem i koniecznością brania pożyczki. On jak potrzebował coś większego np . TV , komputer to zawsze brał na raty.
        Powiedziałam, mu , że nie zamierzam tak cały czas pracować. On uważa , że wystarczy nam pięniędzy (zakłada nawet dziecko!).
      • brak.slow Re: Ty kupujsz mieszkanie na siebie i jest Twoje. 05.11.20, 21:53
        Jednak zycie bedzie wspolne, on bedzie mieć dach nad głową, a ona bedzie spłacać całość.
        Z takimi ukladami zawsze jest problem. Chyba zamierzają wziąć slub.
        jesli ma kupować mieszkanie to najlepiej przed slubem (majątek odrębny) i po ślubie nie sprzedawać nigdy, bo nawet nabyte przed slubem za jej pieniądze, po slubie, sprzedając powiększa majątek wspolny.
        Pan powienien się trochę otrząsnąć i ambitniej chociażby dla samego siebie podejść do życia. Siedzi w jednej pracy 10 lat i podobno w razie czego nie mialby dokąd pójść. Gdzie wiec mieszka teraz? Wynajmuje? Jak dzielą się oplatami?
        • pinkix Re: Ty kupujsz mieszkanie na siebie i jest Twoje. 05.11.20, 22:01
          Do tej pory mieszkaliśmy oddzielnie. Przez pewien czas mieszkałam "u niego" tzn, miał wyjątkowo korzystną sytuację rodzinną i spore mieszkanie do dyspozycji, za bardzo tanie opłaty jak na warunki rynkowe (40% ceny najmu takiego mieszkania na rynku). Niestety to już nie aktualne.
        • tt-tka Re: Ty kupujsz mieszkanie na siebie i jest Twoje. 06.11.20, 00:22
          brak.slow napisała:


          > Pan powienien się trochę otrząsnąć i ambitniej chociażby dla samego siebie pode
          > jść do życia.

          A coz to za powinnosc ?
          Pan nie zamierza sie otrzasac ani nie ma ambicji wlasnych co do wiekszych zarobkow, co wyraznie zakomunikowal. A robic to po to, by spelniac czyjes oczekiwania to dopiero bylby nonsens.
          Nie od dzis sa razem i widac uklad byl pasujacy, albo przynajmniej tolerowalny. Skoro pani zapragnela zmian... a jak on sie odnosi do tego projektu, bo o tym ani slowa ?
          • pinkix Re: Ty kupujsz mieszkanie na siebie i jest Twoje. 06.11.20, 08:15
            Pan chce wziąć kredyt razem. To jego pomysł. Do tej pory miał można powiedzieć idealną syt. mieszkaniową. Przez co nie oszczędzał i mógł mieć wrażenie , że jego zarobki są duże. Wszystko się posypało ( a on nie zakładał tego wariantu). Ja myślałam, żeby nazbierać maksymalne dużo pieniędzy, żeby wziąć kredyt na mieszkanie na max 50% wartości . W tym czasie mieszkać u niego (bardzo niskie koszty). Wtedy każdy by miał swoje mieszkanie w razie gdyby się posypało.
          • brak.slow Re: Ty kupujsz mieszkanie na siebie i jest Twoje. 06.11.20, 20:21
            cóż za powinność pytasz? A no taka właśnie.
            Facet chce wziąć kredyt wygodnie, jego przyszła żona pracuje 2x więcej od niego i oceniam ze zarabia 2-3x tyle. Wygodnie.
            Jeszcze coś mamrał o dziecku.
            Jak się ma tak wysokie wymagania, to trzeba samemu stanąć na wysokości zadania i zapewnić jakiś standard.
            Masz 17 lat czy normalnie jesteś taka........śmieszna?
            • tt-tka Re: Ty kupujsz mieszkanie na siebie i jest Twoje. 06.11.20, 20:46
              brak.slow napisała:

              > cóż za powinność pytasz? A no taka właśnie.
              > Facet chce wziąć kredyt wygodnie,

              Facet chce ?
              Ona pisala o swoich checiach.

              jego przyszła żona pracuje 2x więcej od niego
              > i oceniam ze zarabia 2-3x tyle. Wygodnie.

              Ale to jej wybor, prawda ? On jej do pracy na dwa etaty nie goni.

              > Jeszcze coś mamrał o dziecku.
              > Jak się ma tak wysokie wymagania, to trzeba samemu stanąć na wysokości zadania
              > i zapewnić jakiś standard.

              Jakie wymagania ? facet zyje za swoje, wystarcza mu.


              > Masz 17 lat czy normalnie jesteś taka........śmieszna?

              mam 50+. I niezlomne przekonanie, poparte doswiadczeniem, ze najgorzej w zyciu wychodzi sie na spelnianiu cudzych oczekiwan.
                • tt-tka Re: Ty kupujsz mieszkanie na siebie i jest Twoje. 07.11.20, 02:24
                  Przeczytalam uwaznie - wspominal o dziecku i wspolnym kredycie, ale nie wymaga, by ona splacala. Uwaza, ze dwie srednie krajowe (z ich pracy etatowej) wystarcza na splaty i na rodzine. Wykonalne.

                  Tu problem imo lezy w tym, ze oni maja zupelnie inne podejscie do zycia - autorka czuje sie bezpiecznie majac poduszke finansowa, narzeczonemu poczucie bezpieczenstwa daje umowa o prace. Ona woli miec wiecej, ale nie chce harowac na to sama jedna, on woli miec mniej, za to miec cos z zycia poza praca, chocby zajmowanie sie domem, ktore uprawia na ochotnika. I te postawy sa raczej niekompatybilne, nawet gdyby pani nabyla mieszkanie jako swoja wylaczna wlasnosc, sprzecznosci wyjda przy dowolnej okazji - plany urlopowe, nowe meble, poziom zycia, priorytety wydatkowe... do tej pory gralo, bo wiecej mieszkali oddzielnie niz razem i zobowiazania, a i wydatki, mieli kazde swoje.
                  • lumeria Re: Ty kupujsz mieszkanie na siebie i jest Twoje. 07.11.20, 11:39
                    >Ona woli miec wiecej, ale nie chce harowac na to sama jedna, on woli miec mniej,
                    >za to miec cos z zycia poza praca, chocby zajmowanie sie domem, ktore uprawia
                    >na ochotnika. I te postawy sa raczej niekompatybilne, nawet gdyby pani nabyla >mieszkanie jako swoja wylaczna wlasnosc, sprzecznosci wyjda przy dowolnej okazji

                    Te postawy są dosyć standardowe w tradycyjnym małżeństwie, tylko tu role są odwrócone. Jesli obydwoje to świadomie zaakceptują, i będą wywiązywać sie z ustaleń to taki układ ma szanse sukcesu.

                    Problem jest wtedy jak jest pomieszanie ról - ona pracuje więcej, ale domem i dzieckiem i tak musi się zająć, oczekuje więcej udziału mężczyzny, a on uważa, ze był w pracy, wiec już swoje zrobił. Ona czuje się wykorzystana i olewana, on krytykowany i pod presją.

                    Nie wiemy, czy partner będzie wątkodajke wspierał w jej ambicjach, czy tez będzie zawalidrogą, i wszystko będzie dźwigała sama.

    • lumeria Re: rozterki mieszkaniowo -związkowe 05.11.20, 23:23
      Idz sama albo z narzeczonym do prawnika by rozpatrzyć opcje i ich konsekwencje.

      W razie gdyby związek sie rozpadł, to jak odzyskasz swój wkład (plus co wpłacisz w czasie trwania związku) jeśli pan nie oszczędza a innego lokum nie ma by tam wrócić?
    • mariuszg2 Re: rozterki mieszkaniowo -związkowe 06.11.20, 11:15
      Kup na siebie. Skoro on nie ma ambicji nie powinno to być dla niego problemem...w gratisie masz inteligentne zwierzę domowe do przytulania i pukania, które samo się wyżywi i wyprowadzi na spacer a może nawet spuści wodę po sobie w klozecie...
    • pinkix Re: rozterki mieszkaniowo -związkowe 06.11.20, 15:28
      Dzięki za podpowiedzi (te z humorem też;), choć do śmiechu mi nie jest. Skorzystam z prawnika.
      Zrealizuje się mój scenariusz , którego bardzo chciałam uniknąć--> czyli zakup własnego M samodzielnie i pewnie docelowo samodzielne tam mieszkanie.
      • lumeria Re: rozterki mieszkaniowo -związkowe 06.11.20, 16:40
        >Zrealizuje się mój scenariusz , którego bardzo chciałam uniknąć--> czyli zakup własnego M samodzielnie i pewnie docelowo samodzielne tam mieszkanie.

        Ej tam, od razu nie trzeba tak pesymistycznie. Wygląda na to, ze po prostu macie rożne potrzeby - i bardzo możliwe, ze obydwoje będziecie mogli je zaspokoić jeśli Ty kupisz mieszkanie na siebie i będziecie tam razem mieszkali i razem płacili bieżące koszty, biorąc pod uwagę, ze gdyby pan wynajmował (sam czy z Tobą) to tez musiałby płacić za mieszkanie.

        Jest tez wiele wcześniejszych wątków na ten temat - warto poczytać wypowiedzi rożnych kobiet i poznać ich podejście. Niektóre właśnie sa właścicielkami nieruchomości i mąż u nich mieszka, i odpowiada to obojgu. Sa tez odwrotne sytuacje, bądź bardziej skomplikowane układy finansowe.
      • brak.slow Re: rozterki mieszkaniowo -związkowe 06.11.20, 20:32
        E tam. Przyblokuj swoje zapędy. Musisz kupować TERAZ? Teraz jest najgorszy czas (ludzie likwidują lokaty, bo są oprocentowane na 0 i w panice chcą kupowac nieruchomości. Duzy popyt od marca podkręcił ceny ofertowe.
        Może lepiej to przeczekać, w tym czasie zluzować z pracą. Niech on sam zobaczy ile kosztuje prawdziwy wynajem 50/50 a ile bedzie placil za kredyt i niczym się nie martw. To, co odłożyłaś jest tak czy siak twoje, w razie zakupu mieszkania mozna to notarialne potwierdzić kto ile włożył.
        Najwazniejsze, nie pracuj az tyle.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka